597800525 1251177687046185 5470177557157773217 n
11 marca 2026 Łukasz Telejko Lifestyle

Nie ma wpisowego, nie ma ostatniego miejsca. Na czym polega fenomen parkrun?


Sobotni poranek, na zegarkach powoli zbliża się godzina dziewiąta. W parkach, w pobliżu jezior, nad morzem oraz na leśnych ścieżkach w całej Polsce zaczynają gromadzić się ludzie w sportowych strojach. Niektóre osoby przeprowadzają dynamiczną rozgrzewkę, która ma przygotować ich na szybki bieg, inni spokojnie rozmawiają, bo ich planem jest spokojny spacer, ktoś inny zakłada kamizelkę wolontariusza i przygotowuje stoper, a w pobliżu można dostrzec fotografa, który próbuje uwiecznić te wszystkie emocje. Za chwilę wszyscy ruszą na tę samą pięciokilometrową trasę, każdy z inną motywacją i celem. Jednak wszyscy bez numerów startowych, opłaty wpisowej, medali i walki o puchary.

Nie ma medali, ale jest za to społeczność, regularność i atmosfera, która sprawia, że wielu uczestników wraca w to samo miejsce w każdą sobotę. parkrun od lat łączy tych wszystkich ludzi w jednym miejscu. Co sprawia, że ta inicjatywa przyciąga zarówno doświadczonych biegaczy, jak i osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z ruchem? O idei oraz fenomenie parkrun i jego rozwoju w Polsce porozmawiam Magdą Sokólską – Koordynatorką parkrun w  Polsce.

Łukasz Telejko: Użyję jednego z moich ulubionych zwrotów, czyli zacznijmy od początku. Dla osób, które nigdy nie były na parkrunie, albo nie do końca wiedzą, czym on właściwie jest – jak najprościej wyjaśnić ideę parkrun?

Magda Sokólska: O parkrunie zawsze mówimy, że to są takie spotkania rekreacyjno-sportowe na dystansie 5 kilometrów, które są organizowane na całym świecie przez zespoły wolontariuszy wspierane przez organizację parkrun i opierające się o ten sam globalny model podczas każdej edycji. Trasę można pokonać biegiem, spacerem, marszobiegiem, jak również udzielić się w wolontariacie, czy przyjść, pokibicować. Jednak przede wszystkim służą one temu, żeby budować lokalną społeczność i dawać ludziom szansę, aby się spotykać w ramach tej społeczności oraz tworzyć przestrzeń do aktywności na świeżym powietrzu. To jest właśnie dla nas kluczowe, żeby motywować ludzi do aktywności. Jesteśmy organizacją charytatywną i nasze hasło brzmi: tworzymy szczęśliwszą i zdrowszą planetę. Trochę to brzmi górnolotnie, ale z drugiej strony jest absolutnie prawdą, bo pomagamy zarówno w tym, żeby ludzie byli bardziej aktywni fizycznie, ale też, żeby budowali więzi lokalne, społeczne i to daje super rezultaty. Sama idea parkrun to nie tylko bieg, czy marsz na 5 kilometrów, ale właśnie budowanie całej społeczności, która się angażuje w całą tę inicjatywę.

Czyli nie jest to zwykły wyścig na 5 kilometrów?

My wręcz mówimy, że nie jesteśmy wyścigiem. Oczywiście na koniec każdego spotkania jest lista rezultatów i dla niektórych jest to ważne, które miejsce zajmą i jaki czas osiągną. Natomiast dla nas, jako parkran, nie ma absolutnie znaczenia, kto, w jakim czasie pokonuje tę trasę. Tutaj nie ma zwycięzców i absolutnie nie ma przegranych. Każdy jest tak samo ważny. Co więcej, mamy wolontariuszy, którzy idą na końcu stawki, także mówimy, że nikt, kto przychodzi na parkrun, nie jest ostatni, bo ostatni są zawsze wolontariusze zamykający stawkę. To jest nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale dopingowania ludzi, żeby nikt nie miał poczucia, że jest zbyt wolny, za słaby, nie jest w wystarczająco dobrej formie. Na parkrun każdy jest w wystarczająco dobrej formie, zarówno ci, którzy przebiegają trasę poniżej 15 minut, jak i osoby, którym zajmuje to kilka razy dłużej.

To chyba główna różnica, która odróżnia właśnie parkrun od takich tradycyjnych biegów ulicznych i zawodów, gdzie głównie skupiamy się na wyniku. Czy jest coś jeszcze, co odróżnia was od zwykłych wyścigów?

Odróżnia nas również to, że my spotykamy się w każdą sobotę, w tym samym miejscu i o tej samej godzinie, czyli dziewiątej rano. Więc nawet osoby, które skupiają się głównie na wyniku i jeden bieg nie pójdzie zgodnie z zakładanym planem, to nie muszą czekać cały rok, żeby się poprawić. Można przyjść po prostu za tydzień, za dwa, za trzy – my tam zawsze będziemy. Także jak widać, nie jesteśmy typowym biegiem ulicznym, ale z drugiej strony mamy pomiar czasu, piękne trasy, które w wielu miejscach są asfaltowe, więc tworzymy również przestrzeń do szybkiego biegania, jeżeli ktoś tego szuka.

637461147 1306591978171422 697757328844552004 n
Fot. Michał Domka

Czyli tak naprawdę na parkrun może przyjść każdy. Jest to inicjatywa zarówno dla biegaczy bardziej zaawansowanych, amatorów, jak również dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z aktywnością?

Absolutnie jesteśmy dla wszystkich. Oficjalnie uczestnikami mogą być osoby w wieku od 4 lat wzwyż, chociaż zdarzają się również młodsze dzieci, które pokonują trasę z rodzicami w wózkach. Zapraszamy szybkich biegaczy, osoby trenujące, amatorów, seniorów, osoby młodsze – jesteśmy dla wszystkich. Wiele osób zaczyna od spaceru lub marszobiegu, a z czasem stają się regularnymi biegaczami. To, że spotykamy się co tydzień, działa jak motywator i pomaga budować systematyczność. Tak jak mówiłam, dla nas nie ma zwycięzców ani pokonanych, natomiast po każdym spotkaniu mamy na naszej stronie oraz w naszej oficjalnej aplikacji dostępne wyniki. Także można obserwować swoje postępy na przestrzeni czasu, więc ten aspekt taki czysto sportowy też jest dostępny.

W tym momencie warto podkreślić, że dzięki parkrun mamy możliwość cotygodniowego udziału w biegu z pomiarem czasu, który jest darmowy i uczestnicy nie ponoszą żadnych opłat startowych.

To jest bardzo duża zaleta parkrunów. Jednak my zawsze mówimy, że jesteśmy bezpłatni, a nie darmowi. Bo słowo: darmowe, trochę sugeruje, że nikt nie ponosi żadnych kosztów. A my jako organizacja zapewniamy sprzęt, ubezpieczenie, system wyników, wsparcie techniczne. Jednak nie można zapominać o niesamowitej pracy, poświęconym czasie oraz energii ze strony wolontariuszy.

No właśnie, bo to chyba oni są filarem idei parkrun?  

To zawsze warto podkreślać, że w każdej lokalizacji działa lokalny zespół wolontariuszy, który co tydzień organizuje spotkania. I to, co jest piękne, to fakt, że u nas nie ma podziału na dwie grupy: uczestnicy i wolontariusze. Wszyscy są uczestnikami parkrun. W danym tygodniu można pobiec lub przespacerować się na trasie, a w następnym tygodniu można być wolontariuszem i mierzyć czas, robić zdjęcia, kibicować lub być koordynatorem całego spotkania. To sprawia, że wszyscy doskonale się rozumieją. To, z czym mi się kojarzy parkrun, to na pewno ta płynność, że nie ma tutaj tych ścisłych ról i tak naprawdę w zależności od tygodnia, można wybrać sobie, po której stronie tym razem stoimy. Natomiast dzięki temu, że mamy wolontariuszy, te spotkania mogą być bezpłatne.

A ilu ludzi stoi za organizacją parkrun w Polsce, zarówno lokalnie, jak i na poziomie ogólnopolskim?

Dobre pytanie. Mamy w tej chwili 106 lokalizacji. W każdej z nich jest koordynator lokalizacji i zazwyczaj jest to jedna lub dwie osoby, które są odpowiedzialne za ogólne działanie. Natomiast średnio w każdą sobotę mamy około 1500 wolontariuszy.

To pokazuje, ile tak naprawdę osób musi się zaangażować, żeby parkruny mogły się odbywać. A jeżeli chodzi o kwestie bardziej lokalne, to ilu wolontariuszy jest potrzebnych, żeby taka edycja  mogła się odbyć?

Więc jeżeli chodzi o sobotnie spotkanie, to takie minimum wynosi pięć osób, z czego czterech wolontariuszy działa poza trasą. Do tej grupy należy koordynator spotkania, który czuwa nad przebiegiem całego spotkania, osoba mierząca czas, wydająca tokeny z numerami na mecie, oraz ta, która skanuje kody uczestników i ich numery, dzięki czemu możemy wygenerować wyniki. No i jest jeszcze przynajmniej jedna osoba do zamykania stawki, choć często się zdarza, że ta grupa jest większa. Wszystko zależy oczywiście też od lokalizacji, tam, gdzie przychodzi 200-300 uczestników, zespół wolontariuszy musi być większy. Jest również dużo ról, które można połączyć z udziałem w samym parkrun np. odprawa dla debiutantów, czyli dla osób, które pierwszy raz biorą udział w parkrunie albo pierwszy raz są w danej lokalizacji. Także tak jak mówiłam, minimum to jest 5 osób, no ale średnia wychodzi nam kilkanaście.

Wspomniałaś o odprawie debiutantów, czyli osoby, które pojawiają się pierwszy raz, nie muszą się obawiać, że z czymś sobie nie poradzą?

Przed każdym parkrunem odbywa się taka odprawa dla debiutantów, żeby wszystko po kolei im wytłumaczyć. To jest ważne zarówno dla nich, jak i dla nas. Przed każdym startem odbywa się także odprawa dla wszystkich uczestników, podczas której przypominamy podstawowe zasady dotyczące bezpieczeństwa oraz przekazujemy najważniejsze informacje dotyczące bieżących wydarzeń jak np. prowadzone roboty remontowe na danym odcinku trasy. Tak naprawdę wszyscy opiekują się sobą nawzajem i jeżeli ktoś ma jakiekolwiek obawy przed przyjściem na parkrun, to jedyne co możemy powiedzieć to: przyjdź, przekonasz się, nie będziesz żałować.

598441007 1252644636899490 8157112657537760120 n
Fot. Dagmara Pietrasik

To pokazuje, że parkrun nie jest zwykłym wyścigiem, ale właśnie tworzy całą społeczność. Czy popularność parkrunu w Polsce rośnie?

Absolutnie tak. W zeszłym roku odnotowaliśmy kilkunastoprocentowy wzrost liczby uczestników oraz wolontariuszy, a liczba uczestników naszych spotkań w poprzednim roku wyniosła niemalże 420 000 W tym roku otworzyliśmy już trzy nowe lokalizacje, a kolejna wystartuje niebawem. Więc nie tylko jesteśmy w coraz większej liczbie miejsc, ale także widzimy, że w tych lokalizacjach, w których istniejemy, przychodzi coraz więcej osób, co nas bardzo cieszy. Nie ukrywam też, że nawiązana niedawno współpraca z PKO Bankiem Polskim pomoże nam dalej się rozwijać i popularyzować ideę parkrun, bo jesteśmy świetną inicjatywą. Ci, którzy nas znają, o tym wiedzą. Natomiast jest jeszcze sporo osób w społeczności biegaczy i nie tylko biegaczy, którzy o nas nie wiedzą, a jakby się dowiedzieli, to na pewno czuliby się u nas, jak u siebie.

Co do tego nie mam absolutnie żadnych wątpliwości. Co musi się wydarzyć, żeby parkrun powstał w nowej lokalizacji?

Po pierwsze musi być ktoś, kto wpadnie na ten pomysł. Tak naprawdę z naszej strony są trzy wymagania. Pięciokilometrowa trasa, która nie musi być jedną pętlą. My lubimy, jeżeli tych okrążeń jest więcej, bo wtedy można się mijać na trasie, przybijać piątki i dopingować innych uczestników. Druga rzecz to jest zespół, czyli dwoje koordynatorów lokalizacji oraz zdeklarowany zespół wolontariuszy. My zawsze radzimy, żeby na początku było to 8-10 osób, które są gotowe organizować spotkania. Kolejną kwestią jest zgoda zarządcy terenu, czyli najczęściej jest to burmistrz, albo nadleśnictwo. My jako organizacja pomagamy na każdym kroku. Mamy swoje wewnętrzne praktyki, które pozwalają zapewnić bezpieczeństwo trasy i tak, jak już wcześniej wspominałam, wszelki sprzęt łącznie z defibrylatorem, wsparcie techniczne, strona internetowa oraz aplikacja – my  to wszystko zapewniamy. Najważniejszy jest jednak dobry zespół.

Wracając jeszcze do popularności, to czy jako organizacja wiecie, jak Polska wypada na tle innych krajów, gdzie odbywa się parkrun?

Parkrun obecny jest w 22 krajach na całym świecie. Jego kolebką jest Wielka Brytania i tam, ta popularność jest zdecydowanie największa – około połowa globalnych uczestników. Potem mamy Australię, RPA, Nową Zelandię, Irlandię i Polskę. Więc my jesteśmy tak naprawdę szóstym co do wielkości krajem, jeżeli chodzi o liczby. Natomiast jeżeli chodzi o wzrost, to cała Europa kontynentalna w ostatnim roku miała bardzo duży skok popularności. Więc zarówno u nas, jak i w Niemczech, czy Holandii rośniemy w siłę i się rozwijamy.

To tylko świadczy o tym, że w Polsce bieganie nie traci na popularności i biegowy boom cały czas trwa, i mam nadzieję, że będzie trwać jak najdłużej. Czy możesz mi zdradzić, jak widzisz przyszłość parkrun w Polsce na najbliższe lata?

Na pewno chcielibyśmy otwierać więcej nowych lokalizacji, szczególnie we wschodniej części kraju. Tam, że tak powiem, jest dużo terenów do zagospodarowania. W województwach w tej części kraju  mamy na przykład tylko jedną lub dwie lokalizacje. Bardzo byśmy chcieli trafić tam, gdzie nas jeszcze nie ma, żeby zachęcić ludzi do włączenia się do naszej inicjatywy. Pomorze, Wielkopolska, czy Mazowsze to regiony, gdzie tych lokalizacji jest sporo i jesteśmy dobrze znani – chcemy, żeby tak było wszędzie. Dlatego zarówno na ten rok, jak i na najbliższe lata, mamy plan, żeby promować parkrun w nowych rejonach. Ale to nie wszystko, chcemy też zachęcać ludzi do spacerowania, do tego, żeby mimo naszej nazwy wiedzieli, że na parkrunie absolutnie nie trzeba biegać. U nas nie liczy się forma, tylko sama chęć aktywności.

A jak wiadomo, aktywność fizyczna jest jednym z najważniejszych czynników, która pozwala nam żyć zdrowo.

Chcielibyśmy, żeby ten odsetek osób, które nie były aktywne, zanim zaczęły przychodzić na parkrun, był jak największy. To też łączy się z naszą misją tworzenia zdrowszej, szczęśliwszej planety. Z czasem  również widzimy, że ten średni czas ukończenia naszych tras spada, co nas bardzo cieszy, ponieważ często ten wolniejszy czas oznacza, że pojawia się więcej osób, które wcześniej nie były aktywne, przychodzą pospacerować lub dopiero rozpoczynają swoją przygodę z bieganiem.

Mam nadzieję, że te wszystkie cele uda się zrealizować i szczerze trzymam za to kciuki. Wielokrotnie spotkałem się z pojęciem „turystyka parkrunowa”, co ono właściwie oznacza?

Tak, takie pojęcie istnieje w naszej społeczności. Są osoby, które przychodzą co tydzień do tej samej, macierzystej lokalizacji, ale są również tacy, dla których parkrun staje się takim przyczynkiem do podróżowania i zwiedzania nie tylko Polski, ale całego świata. Właśnie w ramach tych podróży, odwiedzają oni różne lokalizacje. Z tego, co ja się orientuję, w Polsce mamy co najmniej kilka osób, które zaliczyły wszystkie parkruny na terenie naszego kraju. Na odprawie dla uczestników zawsze pada pytanie, czy są goście z innych lokalizacji. To jest właśnie piękne, że można zobaczyć nowe trasy, poznać nowych ludzi i jednocześnie przekonać się, że ta niesamowita atmosfera oraz idea są wszędzie takie same.

Co bardzo istotne, nie trzeba się nigdzie dodatkowo rejestrować, żeby wziąć udział w wydarzeniu w innej lokalizacji. Przybliżmy może teraz wszystkim, co trzeba zrobić, żeby zostać uczestnikiem parkrun?

Jedyne, co jest potrzebne, to jednorazowa rejestracja na naszej stronie – to jest tak naprawdę jedyny wymóg techniczny, zapisać się raz i można startować we wszystkich lokalizacjach na całym świecie. Nie trzeba zapisywać się na konkretne spotkania w każdą sobotę w danej lokalizacji. Wystarczy po prostu przyjść i mieć ze sobą swój indywidualny kod uczestnika, który zostaje wygenerowany przy rejestracji. Jest on skanowany po przekroczeniu linii mety.

489928844 1058955992935023 7800046396142684095 n
Fot. Parkrun Tczew

A z takich ciekawostek, jaki jest rekord parkrun w Polsce pod względem frekwencji?

Największa frekwencja była na 300.edycji parkrun Tczew w maju 2023 – 1774 uczestników na trasie i aż 48 wolontariuszy!  

Takie liczby robią wrażenie! Jeszcze tak na koniec jakbyś miała powiedzieć jedną rzecz osobie, która nigdy nie była na parkrunie, żeby ją zachęcić do skorzystania z tej inicjatywy.

Przyjdź i wykorzystaj parkrun w taki sposób, jaki ty potrzebujesz. Jeżeli chcesz pobiegać szybko – biegnij, jeżeli chcesz zrobić trening – zrób go. Jeżeli chcesz poznać nowych ludzi – przyjdź i przespaceruj się z kimś, pobiegnij powoli lub zgłoś się na wolontariat. Natomiast najważniejsze jest to, żeby przyjść. Poznasz fajnych ludzi, poczujesz super atmosferę i jeżeli przyjdziesz, to na pewno wrócisz.

Co do tego nie mam żadnych wątpliwości!

Więcej informacji dotyczących parkrun można znaleźć na oficjalnej stronie: parkrun.pl parkrun.pl

Zdjęcie główne: Fot. Ryszard Kułaga

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz Telejko
Łukasz Telejko

Z wykształcenia dziennikarz i humanista, z zamiłowania biegacz amator. Biegacz od 2012 roku, przemierzający kilometry po asfaltach, łąkach i lasach, jednak najlepiej czuje się na górskich trasach. Prosto z biegania najchętniej „zbiega” na Ring wystawowy jako właściciel dwóch utytułowanych psów (jack russell terrier). Zbieranie kolejnych kilometrów na biegowych trasach i psich championatów kolejnych krajów - to jego sposób na życie.