Walencja Achilles
2 lutego 2026 Łukasz Telejko Lifestyle

Bieganie a odszkodowanie: jak w praktyce działają polisy w przypadku kontuzji?


Bieganie według powszechnej opinii jest sportem ogólnodostępnym i uchodzi za aktywność prostą oraz bezpieczną. Choć zdarzają się kontuzje, to jednak samo bieganie amatorskie rzadko kojarzy się z ryzykiem ubezpieczeniowym, polisami, umowami z drobnym drukiem oraz kruczkami. Ta aktywność fizyczna nie należy do sportów wysokiego ryzyka, to nie wyprawa w Himalaje, sztuki walki, czy jazda motocyklem. Kojarzymy ją raczej z ruchem, zdrowiem oraz świeżym powietrzem. Właśnie dlatego większość regularnych biegaczy nie myśli o sobie jak o osobach uprawiających sport w kontekście ubezpieczeniowym. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczniemy się zmagać z poważną kontuzją.

Większość biegaczy ma jakieś ubezpieczenie: na życie, zdrowotne, grupowe z pracy itp. Jednak dopiero poważna kontuzja, która wyklucza nas nie tylko z samego biegania, ale często też ogranicza codzienne funkcjonowanie, uświadamia nam, że ubezpieczenie ubezpieczeniu nierówne, a to, co na co dzień nazywamy „urazem”, w polisach bywa traktowane na zupełnie różne sposoby.

Kwestia tego, czy przysługuje nam jakieś świadczenie w przypadku kontuzji, jest teraz szczególnie istotnym tematem, biorąc pod uwagę panujące warunki atmosferyczne. W większości kraju zima w tym roku daje o sobie znać: zaspy śniegu, oblodzone chodniki, ubity śnieg, gołoledź, marznący deszcz… W takich okolicznościach nie trudno to, żeby się przewrócić i np. skręcić kostkę, zwichnąć kolano, złamać którąś z kości itp. Z medycznego punktu widzenia to urazy i kontuzje. Z punktu widzenia ubezpieczyciela… to dopiero początek dyskusji.

W tym artykule postaram się w miarę prosty i czytelny sposób przedstawić, czy zwykłe ubezpieczenie na życie lub zdrowie może pomóc ci podczas kontuzji oraz jak naprawdę patrzą na biegaczy ubezpieczyciele. Co istotne, nie jest to w żaden sposób materiał sponsorowany.

Czy kontuzja jest równoznaczna z odszkodowaniem?

Skręcona kostka na krawężniku, zwichnięte kolano na zbiegu, złamanie śródstopia po miesiącach przygotowań do docelowego startu i nagle okazuje się, że nie możesz biegać przez kilka tygodni albo miesięcy, musisz wziąć L4 w pracy, zmienić najbliższe plany zarówno te prywatne, jak i zawodowe, płacić za fizjoterapię, stabilizatory, badania, a ubezpieczyciel rozpoczyna analizę, czy w ogóle coś się tobie należy.

kontuzja

Choć w dokumentacji medycznej, którą sporządził lekarz, widnieje diagnoza np. skręcenie stawu skokowego, to nie oznacza, że automatycznie należy ci się odszkodowanie. Choć z naszej perspektywy sprawa wydaje się oczywista: był uraz, było leczenie, była rehabilitacja, była przerwa w aktywności. To z perspektywy ubezpieczenia jest to wciąż za mało, żeby dostać odszkodowanie.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ ubezpieczyciele w większości przypadków nie płacą za sam fakt powstania urazu, tylko za to, jak został on opisany i zakwalifikowany w warunkach polisy oraz jakie są jego następstwa:

  • Czy po zakończeniu leczenia kontuzji zostało trwałe ograniczenie ruchu?
  • Czy występuje przewlekła niestabilność?
  • Czy są przewlekłe dolegliwości związane z urazem?

W skrócie, jeżeli odpowiedź na powyższe pytania brzmi: NIE, to ogólnie można uznać, że kontuzja była, ale odszkodowania nie będzie (choć nie zawsze, wszystko zależy od OWU). Właśnie to często prowadzi do fundamentalnego rozdźwięku między tym, jak postrzegamy kontuzję, jako biegacze, a jak widzi to ubezpieczyciel.

W praktyce rynek dzieli się na dwa zupełnie różne modele wypłaty świadczeń. To, w którym z nich jesteś, decyduje o tym, czy po skręceniu, zwichnięciu lub złamaniu zobaczysz przelew, czy jedynie pismo z uzasadnieniem odmowy.

Dwa modele wypłat: klucz do zrozumienia całego rynku

Oglądając reklamy poszczególnych ubezpieczycieli, można dojść do ogólnych wniosków, że wszystko wygląda podobnie i że dostaniemy odszkodowanie za każdy uraz. Jednak nie ma co ukrywać, że to tylko dobry marketing. W praktyce ubezpieczenia działają w dwóch zupełnie różnych modelach to, do którego z nich należysz, w dużej mierze może przesądzić o tym, czy uda ci się uzyskać jakiekolwiek odszkodowanie.

Podstawowe modele wypłat:

  • Model 1 – trwały uszczerbek na zdrowiu (% × suma ubezpieczenia);
  • Model 2 – tabela urazów (ryczałt za uraz).

Model 1
Najczęściej występuje ubezpieczeniach na życie z dodatkiem NNW (Następstwa Nieszczęśliwych Wypadków), grupowych polisach pracowniczych oraz indywidualnych NNW dla dorosłych. W tym przypadku mechanizm wypłat odszkodowania polega na tym, że lekarz orzecznik ocenia następstwa po zakończeniu leczenia, a nie sam uraz. Czyli obrazując w prosty sposób:

brak trwałych następstw → 0% = 0 zł

ograniczenie ruchu, niestabilność, deformacja → % × suma ubezpieczenia

Ten model ubezpieczenia dalej pozostaje przodującym w 2026 roku, ponieważ jest on najkorzystniejszy z perspektywy ubezpieczyciela: jest przewidywalny, opiera się na medycznych tabelach uszczerbku oraz minimalizuje wypłaty za urazy przemijające. Ten model (jako główny lub dominujący) stosuje wiele firm. Należy jednak pamiętać, że czasem oferują dodatkowe, węższe świadczenia poboczne.

Model 2
Najczęściej występuje w wybranych indywidualnych NNW, w polisach „pakietowych” oraz w dedykowanych ofertach kierowanych do rodzin, sportu amatorskiego, dzieci i młodzieży. W tym przypadku w OWU (Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia) znajduje się tabela urazów, a w niej konkretne pozycje np.:

złamanie kości śródstopia  → X% sumy

zwichnięcie stawu skokowego → Y% sumy

Dodatkowo można spotkać osobne świadczenia za np. operacje, założenie gipsu, hospitalizację itp. Nie ma co ukrywać, że nie jest to model dominujący na rynku, jednak jest on bardziej odpowiedni dla biegaczy ze względu na to, że odpowiada na realne zdarzenia, a nie jego następstwa. W tym modelu nie bada się trwałego uszczerbku (albo ma on drugorzędne znaczenie), wystarczy odpowiednia dokumentacja potwierdzająca uraz, a wypłata środków następuje nawet wtedy, gdy po kilku miesiącach wracasz do pełnej sprawności. Warto jednak zapoznać się ze szczegółami umowy, ponieważ nie wszystkie produkty tych firm działają tak samo, a model urazowy dotyczy konkretnych wariantów, a nie całej oferty.

Jaki model ubezpieczenia powinni wybrać biegacze?

Biorąc pod uwagę dwa główne modele ubezpieczeń, które występują na polskim rynku, to dla biegaczy zdecydowanie korzystniejszy jest model 2, czyli ten z tabelą urazów i ryczałtem za uraz. Dzięki niemu, mamy możliwość większej przewidywalności odszkodowania, możliwą wypłatę za kontuzje, a nie tylko za jej trwały skutek i następstwa oraz przede wszystkim realne wsparcie finansowe w przypadku: złamania, zwichnięcia, a w niektórych przypadkach nawet skręcenia.

kolana

Decydując się na taki model ubezpieczenia, warto dokładnie przeczytać szczegółowe warunki umowy, żeby w razie kontuzji, naszego odszkodowania nie wstrzymały „kruczki” zawarte w umowie.  Co jednak najbardziej istotne, w większości przypadków możesz wrócić do pełnej sprawności i mimo to dostać odszkodowanie.

Skręcenia, zwichnięcia i złamania: co biegacz powinien wiedzieć?

Z perspektywy biegacza skręcenie, zwichnięcie czy złamanie to po prostu kontuzje, które wyłączają z treningu na długi czas. Natomiast z perspektywy ubezpieczenia są to już zupełnie różne kategorie, które mają inny status, opis oraz wycenę.  

Poniżej przedstawiam uproszczony sposób postrzegania tych urazów pod kątem ubezpieczenia i ewentualnego odszkodowania:

  • Skręcenie – niestety jest to kontuzja, która w większości przypadków nie gwarantuje uzyskania odszkodowania. W większości przypadków nie zostawia ono trwałego śladu w funkcjonowaniu stawu. Jeżeli po kilku tygodniach rehabilitacji wraca pełny zakres ruchu, stabilność stawu oraz brak przewlekłych dolegliwości, to nie mamy szansy na pieniądze. Możemy je uzyskać dopiero wtedy, gdy skręcenie przechodzi w przewlekłą niestabilność, powoduje utrzymujące się ograniczenie ruchu, skutkuje przewlekłym obrzękiem i bólem lub kończy się zabiegiem operacyjnym. Niestety również w drugim modelu skręcenie też rzadko jest ujęte, chyba że wymaga np. operacji, hospitalizacji albo długotrwałego unieruchomienia;
  • Zwichnięcie – w przypadku tego urazu nasze szanse na uzyskanie odszkodowania rosną. Dzieje się tak dlatego, że ta kontuzja w większości przypadków oznacza utratę prawidłowego ustawienia powierzchni stawowych, wiąże się z uszkodzeniem struktur stabilizujących i częściej zostawia trwałe następstwa. Również w przypadku tabeli urazów zwichnięcia częściej do niej trafiają;
  • Złamanie – w przypadku tego urazu mamy największą szansę na uzyskanie odszkodowania. Jednak tutaj trzeba uważać na tzw. kruczki w umowie, ponieważ niektóre polisy wykluczają z odszkodowania złamania przeciążeniowe. Dodatkowo w przypadku pierwszego modelu, złamanie, które dobrze się zrosło, nie skutkowało ograniczeniami ruchu lub nie spowodowało deformacji, może zostać ocenione bardzo nisko procentowo. Podsumowując, złamanie daje największą szansę na wypłatę odszkodowania, ale nie każde złamanie i nie w każdym modelu oznacza realne pieniądze.
  • Naderwanie lub zerwanie ścięgna – w tym przypadku taki uraz często nie daje realnego odszkodowania, ponieważ jest to traktowane jako uraz tkanek miękkich. Samo naderwanie np. ścięgna Achillesa może wyłączyć z biegania na nawet 2-4 miesiące i w większości przypadków nie dać złotówki odszkodowania w modelu uszczerbkowym. W drugim modelu raczej nie jest uwzględniane w tabeli. Lepsza sytuacja z odszkodowaniem występuje w przypadku całkowitego zerwania ścięgna, zwłaszcza gdy odbyła się operacja i pozostają trwałe deficyty oraz następstwa. Jednak wiele OWU definiuje wypadek, który może powodować wypłatę ubezpieczenia jako: nagłe, zewnętrzne i niezależne od woli zdarzenie. Wtedy pojawia się problem, ponieważ naderwanie lub zerwanie np. Achillesa bardzo często narasta stopniowo i jest kulminacją przeciążeń, a nie pojedynczym urazem. Dlatego część ubezpieczycieli kwestionuje nagłość zdarzenia i wypłatę środków. Bardzo istotna jest tutaj dokumentacja lekarska.

Kontuzje zimą: upadek na oblodzonej nawierzchni

Nie ma co ukrywać, że zima w 2026 rok daje o sobie solidnie znać i zdecydowanie utrudnia treningi biegowe na zewnątrz. Gdy już zdecydujemy się na bieg w niesprzyjających warunkach i przyjdzie nam się zmierzyć z kontuzją np. poprzez upadek, to możemy starać się wtedy o ubezpieczenie nie tylko z własnej polisy, które i tak są łatwiejsze do uzyskania ze względu na nagłość zdarzenia, czyli poślizgniecie się, ale także o odszkodowanie od zarządcy drogi.

IMG 4185

Warto wiedzieć, że w takim przypadku, gdy przewrócimy się na nieodśnieżonym lub oblodzonym chodniku i doznamy poważnej kontuzji, to pojawia się dodatkowa możliwość, której nie ma przy przeciążeniach treningowych, czyli odpowiedzialność zarządcy drogi (OC). Jeżeli droga/chodnik/ścieżka, którą biegliśmy, nie była odśnieżona ani posypana piaskiem i należy do miasta, gminy, wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej, to można dochodzić roszczeń z OC zarządcy terenu. Jednak trzeba udowodnić wtedy powstanie urazu w danym miejscu (najlepiej sfotografować panujące warunki) i przedstawiać dokumentację medyczną.

Warto tutaj pamiętać, że NNW i OC nie wykluczają się, i można korzystać z obu.

Czy zwykłe ubezpieczenie na życie lub zdrowie wystarczy biegaczowi?

W skrócie można powiedzieć, że w przypadku kontuzji: NIE. Jakby to rozwinąć, to podstawowe ubezpieczenie zdrowotne (NFZ lub prywatne) gwarantuje nam ścieżkę leczenia, ale niestety rekompensuje urazu finansowo. W większości przypadków podstawowe ubezpieczenie na życie bez sensownych dodatków NNW nie jest idealną polisą dla biegaczy w przypadku kontuzji, ponieważ nawet z NNW bywa, że środki finansowe możemy dopiero uzyskać, gdy występują przewlekłe następstwa po urazie.

Dlatego, gdy należysz do społeczności biegowej, to warto rozważyć ubezpieczenie, które ma w OWU minimum rozsądnej ochrony, NNW z sensowną, w miarę możliwości najwyższą sumą oraz zawiera tabelę wypłat od urazów, a nie tylko uszczerbków na zdrowiu. Dodatkowo warto, żeby w tzw. kruczkach nie było zapisanych wykluczeń dla biegania amatorskiego oraz startu w zawodach. Warto także dopilnować, żeby polisa zawierała odszkodowania, które obejmuje m.in. operacje, hospitalizację, unieruchomienie kończyny, pokrycie kosztów rehabilitacji itp.

Sprawdź swoje ubezpieczenie!

Poniżej przedstawiam podstawową i szybką checklistę, która pomoże ocenić, czy twoja polisa, chroni cię, chociażby w podstawowy sposób w przypadku kontuzji:

  • Czy masz w ogóle NNW/uszczerbek (a nie tylko wypłatę w przypadku śmierć)?
  • Czy jest tabela urazów (ryczałt) czy tylko „trwały uszczerbek po leczeniu”?
  • Jakie są wyłączenia (szczególnie: przeciążeniowe, nawykowe, treningi/zawody)?
  • Jak wysoka jest suma ubezpieczenia?
  • Czy gwarantowane świadczenia obejmują np. rehabilitację, koszty leczenia, operacje?
  • Czy amatorskie bieganie nie wyklucza wypłaty świadczeń oraz jak traktowany jest start w zawodach?

W przypadku, gdy masz jakiekolwiek wątpliwości, to porozmawiaj z ubezpieczycielem. Być może zaproponuje takie rozwiązania i polisę, która będzie gwarantowała wysokie świadczenia w przypadku kontuzji.

A jakie są wasze doświadczenia związane z uzyskaniem odszkodowania po kontuzji?  Czy Waszym zdaniem podstawowe ubezpieczenie zdrowotne jest wystarczające?

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz Telejko
Łukasz Telejko

Z wykształcenia dziennikarz i humanista, z zamiłowania biegacz amator. Biegacz od 2012 roku, przemierzający kilometry po asfaltach, łąkach i lasach, jednak najlepiej czuje się na górskich trasach. Prosto z biegania najchętniej „zbiega” na Ring wystawowy jako właściciel dwóch utytułowanych psów (jack russell terrier). Zbieranie kolejnych kilometrów na biegowych trasach i psich championatów kolejnych krajów - to jego sposób na życie.