Roboty
22 stycznia 2026 Jakub Jelonek Sport

Jaka będzie lekka atletyka w XXII wieku? [FELIETON]


Przy okazji celebrowania osiemdziesiątych urodzin magazynu Athletics Weekly jego redaktorzy postanowili wybiec daleko w przyszłość, by pofantazjować o tym, jak może wyglądać lekka atletyka za kolejne 8 dekad. Zmieni się z pewnością sam produkt, jakim stają się igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata, definiując widowisko na miarę zmieniających się potrzeb. Czy wyniki będą osiągane dzięki butom zintegrowanym ze stopą, hipnozie, implantom wszczepianym do organizmu, a może po prostu modyfikacji genów? Wobec tak dynamicznie zmieniającego się świata właściwie niczego nie możemy być pewni, a rzeczywistość i tak okaże się pewnie jeszcze ciekawsza.

„Szybciej, wyżej, dalej” atutem i ograniczeniem

Jason Henderson z AW zapytał o przyszłość lekkiej atletyki w odległym, 2105 roku kilku specjalistów: statystyka – Stana Greenberga, komentatora – Geoffa Wightmana, menedżera – Alfonsa Jucka, dziennikarza Matta Lawtona i kolejnego statystyka – Stuarta Mazdona. Ich futurystyczna wizja skłoniła mnie, by zastanowić się nad kierunkiem, w jakim to wszystko zmierza, a Królowa Sportu w nowej odsłonie fascynuje i przeraża zarazem.

Lekka atletyka od zawsze była prostym sprawdzianem: kto szybciej, kto wyżej, kto dalej. To właśnie stanowi jej największy urok, ale i spore ograniczenia. Przez ostatnie 80 lat zmieniło się w niej praktycznie wszystko: od pomiaru czasu, przez transmisję (kolejno radio, telewizja, internet), po technologie, naukowe wsparcie i coraz bardziej wyrafinowane metody dopingu. Nastąpił w tym czasie wielki rozkwit biegania rekreacyjnego, podobnie jak sportu kobiet, którym w połowie XX wieku nie pozwalano nawet brać udziału w długodystansowych biegach.

Walka z grawitacją czy rywalami przybiera aktualnie zupełnie inną formę, niż 80 lat temu, choć technika i przepisy większości konkurencji praktycznie się nie zmieniły. Nadal wygrywa ten, który danego dnia jest najlepszy: najszybciej dotarł do mety, skoczył najwyżej czy najdalej albo rzucił w miejsce najodleglejsze.

LSD 1371

Lekkoatleta przyszłości

Wightman wymienia na przykład hipnozę jako jeden z ważniejszych elementów wsparcia, stosowanych już dziś w treningu. W połączeniu z AI pozwolą one na skuteczniejszy trening, odpoczynek i regenerację, polepszając przede wszystkim aktualny nastrój. Przełoży się to na lepszy sen, prewencję kontuzji i szybsze ich leczenie. Juck wskazuje na coraz lepszą jakość życia, poziom zdrowia i rozwój technologii. Lawton z kolei wymienia wśród innowacji zdobycze naukowe i lepsze nakłady finansowe, które wyeliminują jego zdaniem doping w sporcie, szczególnie dzięki badaniom genetycznym. Mazdon mówi nawet o specjalnych implantach wszczepianych masowo do organizmów sportowców. Będą one też skanowały krew m.in. w kierunku chorób czy zanieczyszczeń. Kolejnym z jego pomysłów jest wykorzystanie specjalnych egzoszkieletów, odciążających układ ruchu, tym samym pozwalając na jeszcze cięższy trening i wspieranie określonych mięśni. Modyfikacje genetyczne umożliwiałyby stworzenie supersportowca już na etapie embrionu. Trzeba będzie wprowadzić wtedy nowe kategorie: dla naturalnych i „ulepszonych”. Ci drudzy już teraz szykują się do pierwszej edycji Enhanced Games.

doping

Ludzi na świecie będzie coraz więcej, klimat nam się ociepla, a powietrze jest coraz gorszej jakości. Jedynym rozwiązaniem wydaje się więc przeniesienie rywalizacji lekkoatletów do klimatyzowanych stadionów, najlepiej z zamykanym w razie potrzeby dachem. Specjaliści Athletics Weekly przewidują, że panie spokojnie będą mogły rywalizować w dziesięcioboju. Wieszczą też koniec niektórych konkurencji, np. chodu sportowego, promując bardziej medialne formaty i pogoń za widowiskiem. Maratony czy przełaje rozgrywane będą w chłodniejszych strefach klimatycznych i w innych terminach, niż ich stadionowo/halowe odpowiedniki mistrzowskich imprez.

Buty połączone ze stopą, rywalizacja snem

Wkrótce będziemy musieli zadać sobie pytanie, na ile jeszcze liczy się talent poparty ciężką pracą, a na ile doprowadzenie organizmu do jego granic, wszelkimi możliwymi środkami. Kolejne rekordy będą ustanawiane dzięki coraz lepszemu odżywianiu, udoskonalonej regeneracji i treningowi, które będzie można dopracować z niewiarygodną precyzją. Technologia będzie nas wcześniej uprzedzać, że dalszy trening danego typu grozi kontuzją, a start kompromitacją. Same buty mogą w przyszłości zintegrować się ze stopą zawodnika, stając się udoskonaleniem samego ciała. Aplikacje i urządzenia monitorujące pozwolą z dumą chwalić się nie tylko najszybszym segmentem, ale najbardziej efektywnym snem czy rekordowo nawodnionym organizmem...

Igrzyska przyszłości

Oglądanie lekkiej atletyki musi się zmienić, dostarczając widzom więcej danych i wrażeń. Transmisje stopniowo przeniosą się na zupełnie inny poziom, a widzowie będą mogli współdecydować, którą konkurencję chcą zobaczyć i z jakiego ujęcia, zmieniając się z biernych odbiorców we współreżyserów widowiska, premiując najlepszych „Kudosami na żywo”. Nie wiadomo jednak, czy tłumy na stadionie dalej będą oglądać same zawody, czy tylko nagrywać relację na „TikToka”.

Czujniki w dyskach i oszczepach mogłyby podawać kibicom w czasie rzeczywistym określone parametry, od razu tłumacząc, czemu rzut był udany lub nie. Z kolei naszpikowany sensorami strój zawodnika mógłby analizować (informując na bieżąco trenera i miliardy widzów), czy kąt wyrzutu był odpowiedni i czy miotacz zrekrutował do pracy odpowiednie mięśnie. World Athletics wprowadza co jakiś czas nowe (najlepiej mieszane) konkurencje, a wyciągnięciem ręki do amatorów mogą być wirtualne biegi (a raczej wyścigi awatarów samych uczestników).

Lekkoatletyka przyszłości jawi się jako przeskok z amatorskich „wyścigów dookoła komina” w Grand Prix Formuły 1. Praktycznie każdy jej element daje pole do popisu, a ograniczenia znikają z dnia na dzień. Jako dyscyplina nr 1 na igrzyskach, ale z wieloma niuansami, „lekka” będzie musiała dostosować się do zmieniających się realiów, zachowując równowagę między postępem a swoją pierwotną naturą – prostego ruchu i nieodłącznej dla człowieka potrzeby rywalizacji.

rekordy
Rekordy świata w momencie publikacji pierwszego numeru AW i obecnie (źródło: Athletics Weekly)

Organizacyjne roszady

Z biegiem lat potrzebna będzie gruntowna zmiana całego systemu rywalizacji, która globalnie opiera się teraz głównie na igrzyskach olimpijskich co 4 lata i mistrzostwach świata co dwa. Jednym z pomysłów są zawodowe ligi wzorem NFL czy Ligi Mistrzów, trzymające w napięciu od początku do końca sezonu. Diamentowa Liga musiałaby przekształcić się np. w 10 klubowych mityngów, z dwoma dywizjami dla większego zaplecza. Stworzenie spójnego, bardziej dynamicznego, a przede wszystkim zrozumiałego dla kibica cyklu dawałoby szansę przyciągnięcia uwagi nowych fanów, zainteresowania mediów i przede wszystkim sponsorów. Na pewno rozwiną się interakcje gwiazd lekkiej atletyki z użytkownikami sieci, przez streaming i krótkie klipy wrzucane z rozgrzewki czy zaraz po biegu. Jednosezonowy epizod Grand Slam Track czy zapowiadanego rozwoju ATHLOS NYC może być motorem napędowym do zdecydowanych, ale przemyślanych ruchów. Wiemy już coraz lepiej, co się sprzedaje i klika.

LSE 2970

„Dziwniej, śmieszniej, krindżowo”

Wiele tęgich głów debatuje nad tym, by w lekkiej atletyce działo się więcej: może to być coś dziwnego, czasem śmiesznego, a nawet strasznego. Zwykle wychodzi krindżowo (jeśli ktoś jeszcze nie wie, co to znaczy, niech nie boi się wyguglować). Wprowadźmy więc zmianę wysokości płotków (dziwniej) czy pomysły takie jak rzucanie cięższym sprzętem (dziwniej), rzut na wysokość (śmieszniej) albo 1500 m przez płotki (krindżowo). Przywróćmy do łask technikę obrotową w oszczepie (śmieszniej), skok w dal z miejsca (to akurat nic nie da), czy skok o tyczce… w dal (straszniej). W skoku wzwyż i o tyczce niezłym pomysłem byłoby stworzenie wirtualnej poprzeczki, np. za pomocą kolorowej wiązki lasera.

Innym wymysłem jest wyrównywanie szans w rywalizacji, np. przez noszenie kamizelek obciążeniowych. Chodzi o handicap, stosowany powszechnie w zawodach koni. Kobiety mogłyby wtedy mierzyć się z mężczyznami, a różnice wyjściowe dałoby się rekompensować odpowiednimi obciążeniami, niczym w grze komputerowej.

Wszystkie główne maratony będą liczyć przeszło 100 000 uczestników, a kolejne 100 000 będzie mogło wziąć w nich udział wirtualnie na bieżni ruchomej, która będzie odzwierciedlać trasę i warunki, a nasz własny awatar pobiegnie z innymi maratończykami – przewiduje Jon Mulkeen z World Athletics. Biegi przełajowe, trailowe, górskie i ultra będą się rozwijać, a może połączą się w nową hybrydę. Czy doping całkiem zniknie? Nie da się tego jednoznacznie ustalić. Z pewnością zmieni on formę na jeszcze bardziej wyrafinowaną, bo przecież zawsze znajdą się tacy, którzy będą chcieli „pójść na skróty”.

iskra

Nowoczesna, mierzalna, popularna i niedoskonała

Lekkoatletyka to wciąż sport dość niszowy. Jej gwiazdy nie są wśród najlepiej opłacanych, a liczba kibiców i ogólne zainteresowanie nie rosną gwałtownie. Przełom nie nastąpi dzięki lepszym wynikom, ale raczej prostocie samej rywalizacji, opartej wciąż na „szybciej, wyżej i dalej”. Innowacje rodem z science fiction to w sporcie wciąż dodatek, a w centrum dalej jest człowiek, z jego zaletami i wadami. O zwycięstwie decyduje osiągnięty wynik, na który składają się poświęcony czas, genetyczne predyspozycje i zwykłe szczęście, by losowym przeciwnościom się oprzeć. Zaczyna się od marzeń, a talent poparty ciężkim i mądrym treningiem powinien dać efekt. Niezależnie, jaki on będzie, powinien dawać satysfakcję za cały włożony w jego osiągnięcie trud. Lekka atletyka stanie się za niecałe 100 lat bardziej nowoczesna, mierzalna i miejmy nadzieję popularna, wciąż dając szansę kolejnym pokoleniom, aby sprawdzać, gdzie są granice naszych możliwości w XXII wieku.

Zdjęcie główne: Reuters

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jakub Jelonek
Jakub Jelonek

Były chodziarz, który nieustannie dokądś zmierza (wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk – z Pekinu i Rio). Współautor biografii Henryka Szosta, Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota oraz książki „Trening mistrzów". Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Wykładowca na AHE w Łodzi, a także trener lekkoatletycznych klas sportowych w IV L.O. w Częstochowie. Działa też jako sędzia i organizator imprez, nie tylko sportowych.