Teraz jest So, 7 grudnia 2019, 13:10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 345 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 23  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pt, 10 sierpnia 2018, 07:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
9.08.2018r.
BS regeneracja

45min BS
Dystans: 8,07 km
Czas: 46m:20s
Średnie tempo: 05:44 min/km
Średnie tętno: 156
Maks. tętno: 175

Miałem przejechać się na rowerze niestety rozpętała się burza. Przeszła, aczkolwiek chmury nie dawały mi spokoju. Wyszedłem w takim wypadku spokojnie pobiegać.
Co najgorsze w tym wszystkim "kulka" dalej mnie uciska mimo że wcześniej było tak że tylko w czasie wysiłku fizycznego. Jeśli chodzi możliwe skręcenie - lekka opuchlizna, nie było żadnego bólu w tej kwestii. W weekend spróbuje domowych sposób na tego tłuszczaka bo już naprawdę męczy mnie to... :chlip:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pn, 13 sierpnia 2018, 13:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
10.08.2018r.
Rest

11.08.2018r.
Obrazek
X Bieg o Laur Św. Wawrzyńca
Czas netto: 41:35 - nowy PB!!!
Czas brutto: 41:55
Średnie tempo: 4:10 min/km
Miejsce open: 54/302
Średnie tętno: 159
Maks tętno: 198


Wstep
Jak zwykle, nie wiem od czego zacząć. Brak słów. Teraz gdy pisze - emocje opadły, ale przynajmniej zdaje sobie sprawę z czego dokonałem. Bo dla mnie to dokonanie. Biorąc pod uwagę moje wątpliwości czy w jakimś stopniu brak wiary w siebie. Brzmi to nierealnie, surrealistycznie. A może jednak nie wiem jak to się udało...

W sobotę wstałem niezbyt chętnie. Nie przejmowałem się za mocno tym biegiem i nie myślałem o nim. Pracowałem na niego długo, jasne. Jechałem zgodnie z planem który sobie założyłem (który w głównej mierze Daniels mi założył) biegając ciężkie treningi co środę i czwartek. Wypluwałem płuca, zresztą... wszystko można przeczytać we wcześniejszych relacjach :oczko: To nie będzie długa relacje, mam nadzieję. :lalala: (jednak nie :hahaha: ) Jednakże, nie byłem przekonany. Nie byłem przekonany, że moja forma rośnie. Miałem wrażenie stagnacji. Każdy interwały były ciężkie, zwłaszcza ostatnie powtórzenia. Nigdy nie czułem, że danego dnia był "luzik".

Poranek
Kawka i wpis M.Chabowskiego. Jednak podświadomie się nakręcałem. Cierpiał, bo jak można biec na luzie poniżej 3:00 min/km. Mówię sobie hej - skoro On potrafił, mógł to ja też mogę. Może dzielą Nas lata świetlne, ale to nie oznacza że ja będę mniej cierpiał na MOIM poziomie co On na swoim. Popołudniu, ok. 13-14 zjadłem porządną ilość kanapek plus kawka numer dwa... wizyta w toalecie. Bieg zaczynał się o 17:15 więc wyjazd o 15 by na spokojnie mieć godzinę czasu na ogarnięcie uznałem że wystarczy. Gdy wjechałem już do miasta zaczęło mi coś świtać - poznałem mniej więcej okolice, bo trasa kończyła się tam gdzie rok temu. Kończyła, bo przebiegała trochę inaczej. To tutaj po raz pierwszy raz pobiegłem poniżej 47min jak mnie pamięć nie myli :oczko:
Pakiet kosztował 30zł w jego skład wchodził: numer startowy z chipem znajdującym się już w nim, plecak niezbyt dużych rozmiarów ale żeby zabrać np. napoje % na pewno da radę :hej: , napój izotoniczny Oshee oraz koszulka która według mnie wygląda naprawdę spoko (zwłaszcza w porównaniu do ubiegłego rocznej - beznadziejnej i chyba jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszej jaką kiedykolwiek widziałem). Szczerze? Jak na tą kwotę to naprawdę bardzo w porządku - zwłaszcza że na koniec były losowanie jeszcze nagród - 30. I tutaj uwaga, przerywnik "śmieszkowy" - moja dziewczyna wygrała kosiarkę (3 nagroda z najwyższych) Drugą, był rower z Decahtlonu, a pierwszą zegarek Polara. Prócz tego jakieś wkrętarki, smartwatch. :hahaha: Brawo też dla Niej jeśli chodzi o nową życiówkę :taktak: Fajna sprawa, bo wpisowe mocno się zwróciło Jej :hahaha: No ale dobra, wróćmy do odbioru pakietu - przebiegł sprawnie. Wróciliśmy do auta oddalonego o 500 metrów. Przebieramy się, jeszcze trochę napić się wody/izotonika i lecimy żeby oddać do depozytu rzeczy na przebranie się, kluczyki etc. Zaczyna padać, co raz mocniej i mocniej, leje. Organizator ogłasza, że ostatni autobus odjeżdża o 16:45 (pół godziny przed startem). Patrzę na czas, ~16:40.. Mówię, załapiemy się na ten spokojnie. Podchodzimy do autobusu a facet odpowiada że trzeba iść tam dalej - zdziwiony trochę, ale lecimy do przodu a tam nic nie ma. Wybiegam dalej za zakręt na inna ulice, też nic nie ma. Jestem wkurw... :wrrwrr: Nie wiem czy kolesiowi nie chciało się czy o co chodzi, natomiast widzę na zegarku 16:48... Tamtego autobusu już nie ma co stał. Stoimy jak kołki przemoknięci. Przejeżdża jedno auto, drugie.. i zatrzymuje się. Facet pyta gdzie jest start - odpowiadam że jakieś 4km stąd, ale nie bardzo jestem stąd. Tłumaczę że szukam właśnie autobusu, ale chyba Nam uciekł i jak mamy tam trafić. Pyta czy podwieźć? Myślę sobie w tym momencie że z nieba mi spadł. Pan wraz z małżonką oraz dwójką dzieci. "Ściaśniamy" się z tyłu i jedziemy. Przestaje lać. Dopóki transportu nie mieliśmy to lało - przypadek? W trakcie podwózki odbywała się miła, sympatyczna rozmowa. Z tego miejsca, chciałbym bardzo BARDZO podziękować Państwu za pomoc, za podwiezienie. Po biegu rozglądałem się bo chciałem oddać im swój medal. Może to śmieszne, ale taki miałem pomysł. Niestety, nie dojrzałem ich nigdzie. Dziękuje. O 17:00 byliśmy na miejscu przy okazji już trochę wyschnęliśmy po drodze, bo mimo deszczu temperatura jeszcze jakoś mocno nie spadła.

Rozgrzewka/Start
Obiadu nie jadłem. Przed startem też żadnych dodatkowych kcal(tylko kanapki wcześniej). Mimo wszystko, czuje moc. Choć spoglądam niechętnie na mojego tłuszczaka który uciska mnie z boku prawej nogi i ostatnio dawał o sobie znać(posmarowałem go wcześniej Voltarenem, licząc że choć trochę pomoże). Truchtam, robię przebieżki. W tą i w tą. Lekki stretch, ale bez żadnych szaleństw. Życzę powodzenia i przesuwam się trochę bardziej na start po czym już słyszę START (17:14, a miało być 15...).

1km
Ruszam i już wymijam ludzi. Osobę za osobą. Szczerze mówiąc nie wiedziałem za bardzo gdzie się ustawić. Wiedziałem, że chciałem jeszcze trochę do przodu przejść, ale aż dziwne że tyle osób wymijałem. Spoglądam na zegarek 4:17. Mówię, to dopiero pierwszy(nie za ostro?) ale jest dobrze. Kulka nie uciska mnie. Biorę w ciemno czas poniżej 44 minut. Tutaj mamy prognozę na 43 coś więc to było już super.

2km
4:14. Lecę, naprawdę jest dobrze. W głowie siedzi mi że już mogę być zadowolony bo zrobiłem podwójny interwał bez przerwy :oczko: Mijam to tych miłych ludzi którzy mnie podrzucili. Kiwam, macham, witam się.

3km
Jest dobra pogoda, nie jest za gorąco bo temperatura spadła przez wcześniejsza ulewę. Zaczyna znów delikatnie kropić. MICHAŁ, krzyczę w głowie. Najwyżej pobijesz swoje PB na 5km. Do przodu! :bum: Podłączam się do jakiejś grupki bo wcześniej ciągle wyprzedzałem starając się biegnąc równo. Patrzę na zegarek 4:11. Znowu przyspieszyłem nieznacznie ale jest dobrze. LECIMY!

4km
Pije mały łyk wody z kubka. Nabieram raz jeszcze wody, ale tylko by przepłukać usta i wypluwam resztę. Zostało sześć, 6km i nawet jeśli zwolnię to mogę być zadowolony, ale ALE. Nie. Walczymy. Oddech w miarę jeszcze równy, jedynie nogi zaczynam już czuć. Biegnę sam.

5km
Zrobiłem to. Patrząc teraz na stronie TOMTOM pokazuje mi 20:48, ale czy faktycznie tak jest... Wiedziałem w czasie biegu, że na pewno było mniej niż 21 ale... Nie ważne, odrzucam te myśli. Nie cieszę się. Została połowa, połowa została. Głowa przed siebie i napieramy.

6km
Podbieg. Chyba po raz pierwszy taki bardziej znaczący. Wcześniej nie pisałem, bo choć były nierówności - trochę pod górkę, trochę z. Asfaltem przynajmniej cały czas. Tutaj było inaczej... Dość mocny na krótkim dystansie. Mijam jakieś osoby, widzę że zaraz będzie prosto. Wychodzę na prostą i zaczyna się delikatny pochył... schodzę poniżej 4min/km. Lece tak jeszcze chwilę, patrzę 3:45... HOLA. Co się dzieje... Lece tak jeszcze chwilę, przez moment wyłączaj głowę po czym już stabilizacja następuje do 4:10-15. Biegnę sam. Krzyczę do kibiców którzy bili brawa (bo chyba dla mnie skoro byłem tam sam? :lalala: ) - Dziękuje im. "Brawo dla Was. Brawo dla kibiców". Nakręcony.

7km
Rozpoznaje miejsce gdzie jestem, ale wiem ze jeszcze trochę bo za szybko bym dobiegł do mety... Szukam wody bo miała gdzieś tu być... Spoglądam na zegarek ukradkiem choć po 6km wyłączyłem się na trochę, jeśli chodzi o kontrolowanie. Po prostu biegłem. Jakkolwiek dziwnie to brzmi - ja wtedy po prostu już biegłem po znaczniku na trasie gdy ukończyłem 6 kilometr. Podłączam się do grupki dwójki biegaczy. Zaczęło wiać w twarz i do tego pada. Obrazuje sobie to co czytałem dziś rankiem - jestem za ich plecami. Biegnę tak, że niby mniejszy opór powietrze, że łatwiej... Nagle wbiegam między nich. Nie gadamy, żadnych gestów. Każdy przed siebie.

8km
Po chwili spoglądam, ale też widzę że jakby nieznacznie zwolnili. Ja stopniowo do przodu wysuwam się na "prowadzenie". Już wiem, że dystans między nami zwiększył się. Woda. Pije trochę, dokładnie tak jak wcześniej. Potem strażacy - macham im by odpalili pompę bo chce się trochę schłodzić - deszczyk to było za mało :bum:

9km
Jestem już tak blisko. Macham dziewczynce. Przebiegam koło auta, wbiegam na stadion. W tym roku nie było od razu w lewo tylko trzeba było zrobić 3/4 okrążenia. Daje z siebie ile mogę. Schodzę poniżej 4:00, nabieram pędu. 3:50. Patrzę na zegar 41:xx. Lece to JEST BRUTTO. BRUTTO. 3:40, 3:35 min/km.

10km
Wbiegam... Podpieram się na nogach. Łapie oddech. Czuje nogi, czuje bo pulsują. Było, było na pewno poniżej 42. Nie mogę uwierzyć. Nie wierzę.

Rozmazany screen(i dobrze, bo mina byłaby :bum: ) z transmisji live, ale zawsze coś(zielona koszulka):
Obrazek

Odbieram medal. Biorę wodę. Pada deszcz... Polewam się wodą jeszcze. Pije ją. Polewam się. Opieram się o ławkę. Nie dociera do mnie. Człapie przed siebie. Postanowiłem, że pójdę zobaczyć jak daleko zajdę na nogach i dotruchtam potem z dziewczyną na mete...ale jeszcze chwilę. Odpocznę... :bum: Idę. Nogi obolałe trochę, ale nie ma aż takiego dramatu. Dalej nie wierzę. Mijam ludzi już z medalem pytam jaki to czas ok ~ 50min. Ktoś mi kiwa z biegaczy. Ktoś gratuluje czy mówi "nie w tą stronę :oczko: " . Jeszcze ktoś mówi "tak szybko nie wolno". Nie powiem, w tym momencie trochę mi się miło zrobiło. Dobra, widzę. I lecimy razem udało się, ma nowy PB również. Urwała jakoś 30 sekund.

Posiłek - całkiem smaczny. Ogarnęliśmy się. SMSa z wynikami nie widać(doszedł następnego dnia tylko brutto). Okazuję się, że niektórzy otrzymali wyniki o minutę więcej niż dobiegli. Potem klasyfikacje - problemy znowu, bo czasy po naliczane różnie. Z tego wszystkiego przypominam sobie też o facecie z autokaru, ale odpuszczam - nie będę robić dramy. Losowanie - tutaj już zostało wszystko wyjaśnione wcześniej :oczko: YOYO events dało ciało po linii. Jeszcze problemy były z uzyskaniem wyniku netto bo organizatorzy zgodnie z regulaminem tylko brutto... ale dostałem i netto.

Podsumowanie
Bieg pod względem zabezpieczenia, trasy, nawadniania posiłku czy pakietu jest ok! :) Pozostaje tylko zmienić firmę która mierzyła czas. Jeśli chodzi o kwestie biegową moją - muszę przyznać raz jeszcze - nie spodziewałem się. Pobiłem swoje poprzednie PB o ponad 2 minuty. Z 44:02 na 41:35. Może trafiłem na dzień konia, a może treningi oddały swoje? Jestem zadowolony dzięki temu pewnie jeszcze bardziej, że to tak oddało. Chciałem w tym roku osiągnąć 42-43 czas na 10k. Wyszło, o wiele lepiej niż się spodziewałem. Tętno z du.. Wątpie by takie było ale TOMTOM wie swoje. Co dalej? Nie wiem. Może jeszcze jakieś 10k wpadnie w okolicy września/października gdzie może zawalczę przy niższej temperaturze o parę sekund. Póki co, wow...

Wyszło jednak trochę długo... :lalala: :lalala: :lalala:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Wt, 14 sierpnia 2018, 07:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
12.08.2018r.
Rano dramatu nie było :taktak: Energia mnie rozpierała jednakże więc wycieczka ponad 30km na rowerze wleciała :hejhej:

Obrazek
13.08.2018r.
BS regeneracja

8km BS
Dystans: 8,07 km
Czas: 42m:15s
Średnie tempo: 05:16 min/km
Średnie tętno: 158
Maks. tętno: 180

Lekko wcale nie było, ale zrobione :)

VDOT aktualnie z 46 przeskakuje mi na 50. Zakres mojego BSa znacząco zmienił się, aczkolwiek najgorsze będą teraz P oraz I które odpowiednio są 4:15 min/km oraz interwały które zalecane są w tempie poniżej 4:00 min/km. Ojj będzie piekło :bum:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Cz, 16 sierpnia 2018, 08:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
14.08.2018r.
Lenia troszkę podłapałem tego dnia, ale uznałem że w końcu należy mi się cały dzień odpoczynku. Następnego dnia za to, z nawiązką podszedłem do tematu.

Obrazek
15.08.2018r.
Święto, więc i wolne.

3,2km BS + 3x 1600 P / 2min. reg + 2km BS
Dystans: 10,27 km
Czas: 53m:43s
Średnie tempo: 05:14 min/km
Średnie tętno: 154
Maks. tętno: 183

Lekko nie było, ale postanowiłem że nie będę w pełnił już przeskakiwał na VDOT 50. Gdy zacznę nowy plan od nowa z Danielsem ( II faza ) wtedy zacznę już z nowymi docelowymi tempami. Tak czy owak, zrobiłem 4:30, 4:20 a na koniec 4:15 (czyli docelowo jak to będzie wyglądać wkrótce).

Następnie, zrobiłem porządną wycieczkę rowerową bo niedawno zakupiłem :taktak: Triban 100 dla ciekawskich, i tak zrobiłem łącznie 60km :hejhej: Dla jednych to nic, ale dla mnie było trochę to wyzwanie :lalala: Tym bardziej, że na trasie okropny wiatr i dużo wzniosów. Nogi na pewno dostały po d... :bum:

Dystans: 62,05 km
Czas: 2g:51m:08s
Średnia prędkość: 21,75 km/h
Średnie tętno: 126 :szok:
Maks. tętno: 190

To był dobrze wolny przepracowany dzionek :taktak:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pn, 20 sierpnia 2018, 07:15 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
16-17.08.2018r.
Rest

Obrazek
18.08.2018r.
Myślałem nad parkrun 5k, ale w związku z ostrym słońcem odpuściłem zostając w łóżku. Wybrałem się potem na bsy plus przebieżki.

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,04 km
Czas: 52m:59s
Średnie tempo: 05:17 min/km
Średnie tętno: 152
Maks. tętno: 184

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Śr, 22 sierpnia 2018, 08:29 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
19.08.2018r.
Rest

Obrazek
20.08.2018r.
Za chwilę wyjeżdżam, więc postanowiłem że będę biegać by utrzymać formę ale raczej nic ponadto. Ewentualnie po powrocie z wakacji, postaram się jeszcze może trochę podbić i wrzesień/październik spróbować swoich sił po raz ostatni w tym roku aby urwać sekundę, dwie z PB. O ile aktualnie jest to możliwe w moim przypadku :bum:

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,04 km
Czas: 52m:06s
Średnie tempo: 05:11 min/km
Średnie tętno: 156
Maks. tętno: 174

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Cz, 23 sierpnia 2018, 08:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
21.08.2018r.
Rest

Obrazek
22.08.2018r.
Podtrzymywanie formy.

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,09 km
Czas: 52m:24s
Średnie tempo: 05:12 min/km
Średnie tętno: 151
Maks. tętno: 183

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Śr, 5 września 2018, 10:28 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Sierpień 2018
Obrazek
114km - wakacje :bum:
150km - rower


Troszkę mnie tu nie było i ciężko było mi się zebrać żeby coś napisać. Łatwiej było mi poczytać Wasze relacje aniżeli sklecić coś pokrótce. Po ostatnim wpisie wybyłem na wakacje do Szwecji. W ciągu tych 10 dni byłem dwukrotnie biegać z czego raz zrobiłem trening 8k+10PB. Raz byłem również na rowerze, ale nie ma co. Traktowałem ten wyjazd jako odpoczynek, reset po przepracowanych tygodniach pod 10k.
Powinno to być natomiast podsumowanie miesiąca, a nie wyjazdu :oczko: To w tym miesiącu pobiłem swój rekord z 44:02 na ten który widnieje w podpisie. Treningi przyniosły postęp którego się nie spodziewałem, nie ukrywam tego.
We wrześniu planuje najpewniej jeszcze jakiś start. Może coś jeszcze wskoczy w październiku. Aczkolwiek wiem, że trafiłem idealnie w czas, pogodę i formę. No i czas się powoli zastanawiać jakie cele na przyszły rok...

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Śr, 5 września 2018, 10:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
4.09.2018r.
Podtrzymywanie formy. Rozruszanie nóg po powrocie ze Szwecji.

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,03 km
Czas: 51m:23s
Średnie tempo: 05:07 min/km
Średnie tętno: 151
Maks. tętno: 173

Lekko nie było. Swoją drogą, Szwecja i płaskie trasy = niemożliwe :bum:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pt, 7 września 2018, 08:09 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
5.09.2018r.
Był to swojego rodzaju trening. Rower, ojj tak stęskniłem się trochę za nim. By mocniej pojeździć jak na moje możliwości.

Dystans: 30,20 km
Czas: 1g:13m:48s
Średnie prędkość: 24.55 km/h
Średnie tętno: 99
Maks. tętno: 150

Kiedyś czytałem że biegaczom ciężko wejść na odpowiedni pułap tętna mimo dużej intensywności. Dyszka siadła w 21min także jeszcze trochę i będę zadowolony :bleble:

Obrazek
6.09.2018r.
Postawiłem na mocniejszy akcent. Chciałem mocno pobiegać bo stęskniłem się za porządnym cierpieniem :bum:

3,2km BS + 8 x 400m R (3:47,3:43,3:46,3:56,3:52,3:45,3:53,3:50) / 400m tr + 2km BS
Dystans: 11,64 km
Czas: 58m:41s
Średnie tempo: 05:02 min/km
Średnie tętno: 153
Maks. tętno: 185

Weszło. Koniec końców miało być po ok. 3:52 min/km, ale póki co jeszcze ciężko wbić mi się dobrze w tak mocne tempo.
Prócz tego, za tydzień w niedziele startuje w biegu na 10km. Niedaleko mojej miejscowości bo w Pleszewie jest taki pomniejszy, komercyjny bieg. Komercyjny bo chyba z 200-300 osób jest maks co startuje. Czy będę biegł na maksa czy rekreacyjne to jeszcze się okaże. A czemu? Bo mam mieszane uczucia czy jestem w stanie coś powalczyć z tym co już wywalczyłem niedawno. Tym bardziej biorąc pod uwagę moją przerwę.

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pn, 10 września 2018, 11:29 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
7.09.2018r.
Rest

8.09.2018r.
Rower wpadł i rekreacyjne 10km.

Obrazek
9.09.2018r.
Trochę szybsze 8k, ale to ciągle BS no i przebieżki :taktak:

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,05 km
Czas: 50m:41s
Średnie tempo: 05:03 min/km
Średnie tętno: 155
Maks. tętno: 180

Na niedziele wola walki jest... Zobaczymy jak to będzie :oczko:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Wt, 11 września 2018, 08:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
10.09.2018r.
Lecimy dalej z tematem startowym...

8km BS + 10 PB
Dystans: 10,03 km
Czas: 52m:10s
Średnie tempo: 05:12 min/km
Średnie tętno: 147
Maks. tętno: 180

BS plus przebieżki musiały znów wejść. Wcale lekko nie było, ale to dobrze. Mimo wszystko nie czułem mocy, a jedynie zmęczenie. Obaw jak zawsze przed startem...

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Cz, 13 września 2018, 07:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
Obrazek
11.09.2018r.
I znów był to swojego rodzaju trening. Daje z siebie dużo na tych treningach rowerowych. Robię stałą już można powiedzieć trasę która w późniejszym etapie nie zawiera świateł czy postojów.

Dystans: 30,28 km
Czas: 1g:13m:54s
Średnie prędkość: 24.58 km/h
Średnie tętno: 94
Maks. tętno: 144

Mniej więcej na 14km wyprzedziłem jakiegoś rowerzystę i jadę swoje między 28-30km/h. Słuchawki założone, ale słyszę go jakby za mną jechał. Robie nawrotkę a ten dalej za mną. I tak do 24km siedział mi na plecach a potem mnie wyprzedził. WTF :niewiem: Zmobilizować mnie chciał, czy pokazać że jest lepszy :wrrwrr:

Obrazek
12.09.2018r.
Zgodnie z założeniami pana Danielsa. 3 powtórzenia jeśli start w sobotę (u mnie jest akurat w niedziele) .

3,2km BS + 3 x 1,600 m R (4:13, 4:05, 4:10) / 2min. reg + 2km BS
Dystans: 10,29 km
Czas: 51m:52s
Średnie tempo: 05:02 min/km
Średnie tętno: 157
Maks. tętno: 183

Przy moim nowym poziomie miało wejść po 4:15. Powiedzmy, że prawie się wbiłem :bum: Zmęczenie jest. Rano zmierzając do pracy jestem padnięty. Po trzecim i ostatnim powtórzeniu znów myśli - po co ja to robię. Myślenie o nowym rekordzie które ostatnio ustaliłem nie pomagało... Już pomijam że czułem się jakbym przebiegł tą ostatnią dychę.

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pn, 17 września 2018, 08:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
12.09.2018r.
Rest

Obrazek
13.09.2018r.
Lekko i jeszcze raz lekko.

BS
Dystans: 8,07 km
Czas: 43m:26s
Średnie tempo: 05:23 min/km
Średnie tętno: 145
Maks. tętno: 170

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Michał - biegiem do maratonu
Nowy postNapisane: Pn, 17 września 2018, 09:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2017, 08:33
Posty: 1850
Lokalizacja: Kalisz
15.09.2018r.
Rest

16.08.2018r.
Obrazek
8. Bieg Przemysława
Czas netto: 43:13
Czas brutto: 43:15
Średnie tempo: 4:18 min/km
Miejsce open: 35
Kat. M20: 5

Średnie tętno: 163
Maks tętno: 197


Wraz z jedzeniem rośnie apetyt. Ojjj tak, w moim przypadku to takie prawdziwe. Niestety, nie zawsze można trzaskać życiówki. Mogłoby się wydawać że czas który minął od ostatniego PB pozwoli urwać mi sekundy. Niestety, nic z tych rzeczy.

Trasa była wymagając. Generalnie dwa razy po 5km, z atestem. Faktycznie, muszę przyznać że rzadko kiedy zegarek pokazuje mi 10 na mecie a tutaj niespodzianka. Podbieg może nie ostry ale jednak zaczynał się od 3,5km po 4km, by potem przejść w naprawdę już mocniejszy podbieg do 5km. I tak, dwa razy. Pogoda - rano się wydawało że będzie idealnie. Nawet gęsia skórkę miałem jak jechałem do centrum, a potem słońce zaczęło wychodzić co raz bardziej i bardziej.

Rozgrzewka/Start
Śniadanie zjedzone, wizyta w toalecie nawet dwukrotna :oczko: Sił jak znalazłem się już pod ratuszem raczej jakiś wielkich nie było. Czułem się słabiej niż zwykle. Mimo wszystko chciałem walczyć, chciałem jak zawsze dać z siebie wszystko. Niestety, jak napisałem wcześniej - nie przewidziałem że temperatura i trasa dadzą mi o sobie tak znać. Trochę truchtu, lekkie przebieżki by się dogrzać i trochę rozciągania.


1km
Ustawiłem się w miarę na przodzie. Może bez przesady, ale myślę że w tej 1/3 stawki. Wszedł lekko 4:07. Mówię sobie - zwolnij, zagrzejesz się.

2km
4:12. Okej, jest okej. Z górki było więc nogi luźno. Starałem się jak najmniej energii w to wkładać. Jeszcze tłoczno, ale podłapuje się kogoś.

3km
4:16. Był nawrót pod tą górkę, do połowy by wbiec w planty. Parkowe klimaty. Cień cień. Jest dobrze. Jednak wyprzedzam, choć tempo spadło.

4km
Polewam się wodą po karku. Koszulka mi się przykleja ale czuje ulgę. Polewam się po głowie trochę i pije łyk wody. 4:13. Jeszcze mogę powalczyć.

5km
Podbieg. Podbieg przed "meta". Meczę się. Nogi ciężkie, oddech głęboki. Sapie... Widzę 21:01-02. Wiem już, że nie powalczę. Morale mi spadają. Słyszę kibiców, ale wiem że zaczynają opuszczać mnie siły. Przeklinam w myślach - mogłem pobiec 5km zamiast pełnego dystansu. 4:18

6km
Miękną mi nogi. Zostałem sam. Ci z którymi biegłem w zbliżonym tempie...biegli na 5k. Zaczyna wiać. Grzeje. Wiatr ruszył, a ja nie mam za kim się schować 4:24.

7km
Z górki lekko i swobodnie... No nie do końca. Ciężko. Psychicznie się meczę tak samo jak i fizycznie. Po upadłem bo chciałem dziś zawalczyć. Lokalni kibice, a ja nawet nie będę miał mniej niż 42... Wiatr wieje mocniej. 4:21

8km
Nie, to już nie ma sensu. Nawrotka pod górkę do połowy i w planty wbiegam. Wiatr przyhamował mnie też. 4:33. Ehhh...

9km
Cień. Jest cień. Woda polewam się znów po głowie i karku. Spotykam znajomych po drodze którzy kibicują i motywują. Łapie jeszcze trochę energii, ale ja już wiem że to byłoby na tyle... 4:33

10km
Pod górkę, dobiegam do jakiegoś typa... Staram się ocknąć, budzę się... Daje z siebie ile mogę. 4:00 tempo, 3:50 tempo... Wbiegam na metę. Podpieram się na nogach.

Obrazek

Odbieram medal. Biorę wodę. Polewam się. Piję. Idę. Siadam. Posiłek - smaczny. Zupa pomidorowa. Czas finalny netto - 43:13. Nawet poniżej 43 nie ma. Pewnie parę tygodni temu brałbym w ciemno ten wynik. Na pocieszenie odkryłem potem jeszcze na wywieszce, że byłem 5 kategorii wiekowej M20. Już jakieś głupie myśli - gdybym pobiegł na życiówkę byłbym 4. Trzecie miejsce to i tak mocno poza zasięgiem, bo czas 39:xx dolna granica. Tak...marzenia by być kiedyś na pudle. Wraz z jedzeniem rośnie apetyt... Chłop biega 1,5 roku i chciałby nie wiadomo co już osiągać...

Podsumowanie
Czy mogło być lepiej? Chyba nie. Dałem z siebie maksa. Na tą trasę, na tą pogodę starałem się jak mogłem. Naprawdę.


Myślę co dalej. Jestem w trakcie biegania i nie chce przerywać. Zastanawiam się czy powinienem teraz zejść na 2 faze czy 3 faze Danielsa? Ktoś coś podpowie? :) Myślę, że II faza zrobić krótko relatywnie z 2-3 tygodnie (szybkość), potem 4 tygodnie III fazy mocnej wytrzymałościowej z nowym VDOT. No i nie poddawać się - w grudniu jeszcze powalczyć. Ktoś jakąś dyszkę w grudniu poleca? Jak uważacie - walczyć coś jeszcze w tym roku? :oczko:

_________________
Never say never, because limits, like fears, are often just an illusion.

Blog
Komentarze
5 km - 19:20
10 km - 39:42
HM - 01:30:48
M - 3:42:13


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 345 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 23  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSN [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL