Kilka razy się już przeprowadzałam, w tym raz "ciężko", i raz niedokońcaodprawiedwóchlat :p
Ciężko - wyprowadzka od ex - wiedziałam, że jestem tam ostatni raz, miałam nogę po operacji, i świadomość, że czego nie wezmą nie odzyskał nigdy, a do tego nie chciałam, żeby on wiedział, że nigdy nie wrócę... Ale jakoś dałam radę..... Choć część książek straciłam, i trochę innych rzeczy też, ale nie miałam wyjścia...
A teraz od prawie dwóch lat nie wzięłam wszystkich rzeczy - dla odmiany małe wynajmowane, i rzeczy czekają na kolejną przeprowadzkę, tym razem mam nadzieję ostatnią w życiu, do naszego domu - ale najpierw musi być choć względnie skończony
Dasz radę, Katkuś, kto jak nie Ty
A mnie się zegarek marzy, ale drogi jest
i tak myślę, myślę... cholera, no szkoda mi kasy, ale.... no chciałabym... i nie wiem....