ZACZYNAM ....z niczym;)
Moderator: beata
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
A w lato jak są upały, jak się sprawy mają?papillon pisze:hahaha Frankie!!!! Dobre, ja tam odebrałam Twoje zainteresowanie jako zainteresowanie! Żeby nie było, że tylko Cava się uzewnętrzniła jete dresiarą!
A tak mi się przypomniało, ponoć elegancka kobieta nawet odkurza w koronkowych stringach i szpilkach nie odpuszczając w warunkach domowych pewnego poziomu elegancji.
Ale w wersji dla biegaczy to chyba można sobie pozwolić na : w adidasch i garminie?
Li i jedynie?
- Wilma
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 562
- Rejestracja: 21 maja 2009, 09:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Łódź
Dziękuję!papillon pisze:Wilmo, polubione!!!
No coś Ty! Hehehepapillon pisze:Swoją srogą niezła jestem bo czytam Twojego bloga i nie wiedziałam, że on jest naszej WILMY. Żeby nie było po butach Cię poznałam!
o
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Cavuś ja zmarźlak jestem i dres towarzyszy mi nawet w upały, z tym, że zmieniam bluzę na top na ramiączkach. Jednak w ostatni sezon letni masakrowałam się kr spodenkami, ponieważ wieczorem przed kąpielą stawałam przed lustrem i miałam na sobie nieopalony kombinezon bez rękawów, wyglądałam prześmiesznie. Miałam opaloną twarz szyję, dekolt i ręce, oraz stopy, a spodnie i top bialutkie 
A wiecie jaki wstyd na plaży!
Co do odkurzania w koronkach to by nawet ładnie było, ale ja np dziś mam dzień sprzątania i wyglądam tak że gdybym była moim mężem chyba żądałabym rozwodu
Nie ma nic gorszego niż jak człowiek się nie "zrobi" a tata powtarzał nie wal tyle tapety bo jak ją kiedyś zdejmiesz to wszystkich wystraszysz! Teraz wiem co miał na myśli!
Czemu rodzice tak często mają rację?
Wilmo BTW muszę Ci przyznać, że motywujesz swoim blogiem! Choć żyłaś w balecie wiesz co to ciężka praca, motywacja i treningi więc nie do końca pod tym względem jesteś amatorką. Ale jednak miło patrzeć, że inny człowiek może wybiegać lepszy czas, lepsze wyniki. Tak sobie myślę, że jak będę systematyczna to mi tez się uda. Miło się czyta, a buty nike przepiękne!
A wiecie jaki wstyd na plaży!
Co do odkurzania w koronkach to by nawet ładnie było, ale ja np dziś mam dzień sprzątania i wyglądam tak że gdybym była moim mężem chyba żądałabym rozwodu
Czemu rodzice tak często mają rację?
Wilmo BTW muszę Ci przyznać, że motywujesz swoim blogiem! Choć żyłaś w balecie wiesz co to ciężka praca, motywacja i treningi więc nie do końca pod tym względem jesteś amatorką. Ale jednak miło patrzeć, że inny człowiek może wybiegać lepszy czas, lepsze wyniki. Tak sobie myślę, że jak będę systematyczna to mi tez się uda. Miło się czyta, a buty nike przepiękne!
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
-
Stara Dama
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 405
- Rejestracja: 18 cze 2013, 13:39
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Śląsk
Nawet nie mam szpilekcava pisze: A tak mi się przypomniało, ponoć elegancka kobieta nawet odkurza w koronkowych stringach i szpilkach nie odpuszczając w warunkach domowych pewnego poziomu elegancji.![]()
Wilmo, nie mam konta na fb, ale zagłosuję przez konto syna, gdy już dotrę do domu. Przebranie bardzo pomysłowe, aż się przeraziłam, gdy odsłonił mi się kawałek zdjęcia.
Ostatnio bardzo ciągnie mnie do biegania, bo na mp3 mam "50 twarzy Greya" i nie umiem się doczekać, co będzie dalej. Mam za to kompletna słabość nóg i już od 2-3 km muszę się mobilizować do każdego kroku.
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Ale masz adidasy i Garmina? Albo coś w ten deseń?Stara Dama pisze: Nawet nie mam szpilekZawsze przypuszczałam, ze jestem nieelegancka, ale teraz mam to czarno na białym.
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Stara Damo a ja słabości nóg nie mam, a słabość umysłu nie mogę się zmobilizować. Zaraź mnie swą chęcią!
BTW zastanawiam się jak Wy łączycie życie na wysokich obrotach i bieganie, tzn mnie dużo rozprasza, jak remontuję to nie umiem znaleźć czasu na trening, jak mam dużo pracy tez nie. Jakoś muszę mieć wolną głowę by skupić się na bieganiu. Nie mówię, że muszę mieć total wolne i luz, tylko są czasem dni sprawy które po prostu mnie wykańczają i nie jestem w stanie się wtedy zmobilizować. Czytając odnoszę wrażenie że jestem jakimś niedorajdą w tym temacie, bo Wy dzieci mąż choroby dom praca etc a tu godzinka to 40 min.
BTW zastanawiam się jak Wy łączycie życie na wysokich obrotach i bieganie, tzn mnie dużo rozprasza, jak remontuję to nie umiem znaleźć czasu na trening, jak mam dużo pracy tez nie. Jakoś muszę mieć wolną głowę by skupić się na bieganiu. Nie mówię, że muszę mieć total wolne i luz, tylko są czasem dni sprawy które po prostu mnie wykańczają i nie jestem w stanie się wtedy zmobilizować. Czytając odnoszę wrażenie że jestem jakimś niedorajdą w tym temacie, bo Wy dzieci mąż choroby dom praca etc a tu godzinka to 40 min.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- Gryzzelda
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1710
- Rejestracja: 29 cze 2012, 21:31
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Kraina Deszczowcow
Pappilon, bo dla nas bieganie to odskocznia i relaks, czas ktory mamy tylko siebie. Ty nie potrzebujesz odskoczni, bo remont nie zawraca ci glowy jak tylko usiadziesz z ksiazka na kanapie 
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
heloł
wilma przebranie bosssskie, zagłosowałam
dziś minął tydzień jak nie biegam
noga przestała boleć, więc biorę syncia z rowerem i lecimy na jakieś 5-6km w tempie spacerowym
szpilki mam, nawet się nauczyłam chodzić
w zeszłym roku, ale w tej konkurencji jestem raczej krótkodysansowcem
wczoraj bitą godzinę jeżdziłam na łyżwach, a dziś tyłek boli-nie to, że upadłam, ale mięśnie słabe
wilma przebranie bosssskie, zagłosowałam
dziś minął tydzień jak nie biegam
noga przestała boleć, więc biorę syncia z rowerem i lecimy na jakieś 5-6km w tempie spacerowym
szpilki mam, nawet się nauczyłam chodzić
wczoraj bitą godzinę jeżdziłam na łyżwach, a dziś tyłek boli-nie to, że upadłam, ale mięśnie słabe
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Papiśka, bo praca w domu, to jest ogólnie masakra dla osób które z natury nie maja predyspozycji do życia "od linijki".
Ja tak kiedyś pracowałam i to był po prostu koszmar momentami. Miałam czasami roboty na 2-4 godziny a grzebałam się z tym cały dzień, wszytko zaczęte, rozgrzebane, tu niby gotuję, tu niby pracuję, a tu się nagle budzę że cały dzień czytałam siedząc w piżamie, nic nie zrobione, święta noc a ja na jutro rano muszę oddac projekt
. I nocka zawalona.
Albo godzina 21 w sobotę, niby człowiek wyluzowany a tu klient dzwoni
i ciągle co najgorsze, ten garb na plecach ze "właściwie to jest się w pracy" i kompletny brak luzu umysłowego.
Jak zostałam mamą, to się jakoś lepiej zorganizowałam bo rytm dnia nadawało mi dziecko, mimo że nadal parce miałam taką samą, ale dziecko uczy kobietę przysłowiowo "trzaskać drzwiami i zostawiać pracę za nimi"
Wstawało dziecię o którejś tam, i trzeba było się ogarnąć bo śniadanie na tą, spacer na burą, a prace trzeba było wcisnąć.
To dyscyplinuje. Potem przyszły sztywne godziny przedszkola, szkoły wiec w ogóle był dryl jak w pruskiej armii
Przynajmniej mnie zdyscyplinowało na tyle, że nagle zaczęłam mieć czas.
A teraz to już w ogóle. Jak mam parce od - do, poza domem (a dzieci odrosnięte) to "trzaskam" drzwiami do biura i to jest tu, a to tam.
IMo, najgorzej się ogarnąć jak właśnie niby ma się największy luz. A jak do tego ma się zawód taki, ze klienci zaczynają nagle się dobijać po swoich godzinach pracy, to już w ogóle jest kaplica.
ja widzę jak moja przyjaciółka (architekt wnętrz
) ma przekichane. Godzina 16ta i jej telefon zaczyna się gotować.
Jje spotkania z klientami przypadają głównie na godziny wieczorne (i dni wolne jak ludzie nie pracują- no to mają czas "budować"). Tyle ze na budowy nadzorować jeździ przed 15-16.
Ona jest cały boży dzień jest w gotowości.
Ale coś ostatnio już narzekała, że ma dość, "cznia to" i chyba się przekwalifikuje bo "ludzkie pojęcie przechodzi"
Ja tak kiedyś pracowałam i to był po prostu koszmar momentami. Miałam czasami roboty na 2-4 godziny a grzebałam się z tym cały dzień, wszytko zaczęte, rozgrzebane, tu niby gotuję, tu niby pracuję, a tu się nagle budzę że cały dzień czytałam siedząc w piżamie, nic nie zrobione, święta noc a ja na jutro rano muszę oddac projekt
Albo godzina 21 w sobotę, niby człowiek wyluzowany a tu klient dzwoni
Jak zostałam mamą, to się jakoś lepiej zorganizowałam bo rytm dnia nadawało mi dziecko, mimo że nadal parce miałam taką samą, ale dziecko uczy kobietę przysłowiowo "trzaskać drzwiami i zostawiać pracę za nimi"
Wstawało dziecię o którejś tam, i trzeba było się ogarnąć bo śniadanie na tą, spacer na burą, a prace trzeba było wcisnąć.
To dyscyplinuje. Potem przyszły sztywne godziny przedszkola, szkoły wiec w ogóle był dryl jak w pruskiej armii
Przynajmniej mnie zdyscyplinowało na tyle, że nagle zaczęłam mieć czas.
A teraz to już w ogóle. Jak mam parce od - do, poza domem (a dzieci odrosnięte) to "trzaskam" drzwiami do biura i to jest tu, a to tam.
IMo, najgorzej się ogarnąć jak właśnie niby ma się największy luz. A jak do tego ma się zawód taki, ze klienci zaczynają nagle się dobijać po swoich godzinach pracy, to już w ogóle jest kaplica.
ja widzę jak moja przyjaciółka (architekt wnętrz
Jje spotkania z klientami przypadają głównie na godziny wieczorne (i dni wolne jak ludzie nie pracują- no to mają czas "budować"). Tyle ze na budowy nadzorować jeździ przed 15-16.
Ona jest cały boży dzień jest w gotowości.
Ale coś ostatnio już narzekała, że ma dość, "cznia to" i chyba się przekwalifikuje bo "ludzkie pojęcie przechodzi"
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
Gryzzelda pisze:Pappilon, bo dla nas bieganie to odskocznia i relaks, czas ktory mamy tylko siebie. Ty nie potrzebujesz odskoczni, bo remont nie zawraca ci glowy jak tylko usiadziesz z ksiazka na kanapie
dokładnie, w poprzedniej pracy miałam tak zryty beret, że jak przyjeżdżałam do domu, to rzucałam wszytsko w cholere i szłam biegac, żeby odpocząc w ciszy
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
No Cavuś ja mam ten sam zawód co Twoja przyjaciółka... i zryty beret przy okazji! Jednak ograniczam chociaż nadzory budowlane do minimum bo tam się dopiero dzieje i nerw człowieka wykańcza. No nic, ciemno zimno ja zmęczona więc może z nowym słonecznym dniem przyjdzie energia! 
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
pobiegałam
po 8km mój syn powiedział: 'mamo, jestem z ciebie dumny, że dałaś radę za mną biec'
mój Misiu na 7km wymiekł-ale pod górkę było, także szacun dla dzieciaka
fajnie, będę go zabierać ze sobą
po 8km mój syn powiedział: 'mamo, jestem z ciebie dumny, że dałaś radę za mną biec'
mój Misiu na 7km wymiekł-ale pod górkę było, także szacun dla dzieciaka
fajnie, będę go zabierać ze sobą
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
nooo Kate gratuluję dziecka! Moja sąsiadka biega z synkiem odkąd pamiętam jeszcze zanim ja się zmobilizowałam, ale on pedałuje na rowerze. Śmiesznie to wyglądało bo on kilkulatek na 4 kółkach grzał przy mamusi ile sił w pedałach.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
on też jechał 



