Tradycyjnie w plecy z pisaniem, zagoniona jestem w pracy i jakoś ogólnie zmęczona.
W niedzielę była z tego tytułu regeneracja. Szczególnie, że po małym remanencie stwierdziłam, że boli mnie:
1) drugi palec u lewej stopy w stawie śródstopno paliczkowym - od dawna, bieganie i wspinaczka nie pomaga mu, ale ból w sumie mało uciążliwy
2)paluch u stopy prawej - od kopnięcia w ścianę w parę tygodni temu, bieganie i wspinaczka nie pomaga mu
3) kostka lewa przy specyficznym skręcaniu (ale nie przy chodzeniu czy bieganiu)- wykręcona lekko w Hiszpanii chyba?
4)prawy nadgarstek - od kiepskiego zeskoku ze ściany
Więc odpoczynek chyba nie zawadził
Poniedziałek 11/11/2013
Wspinaczka, 2h pewnie
Dzień pracujący, pod wieczór bulderowianie z ekipą. Metodycznie pracowałam nad kilkoma drogami - dwie nowe niebieskie i jedna taka żółta padły. Pomimo tego, że ręcę sobie wcześniej załatwiłam taszcząć ciężkie pudło przez calusieńki campus.
Wtorek 12/11/2013
53' E w tym przebieżki 8x100m
Przepiękny dzień, słońce, góry w śniegu na horyzoncie, ale chłodno i przewiew. Ruszyłam później niż chciałam, ale jeszcze za jasności, więc zaczęłam od campusowego lasku. Gdzie robią właśnie porządną ścieżkę spacerową biegową z taaakimi podbiegami i zbiegami. Zaorali ziemię pod te ścieżki, potem kładą włókninę i kamienie sypią. Ale gdzie póki co tylko zaorali, to niezłe kartoflisko po tych deszczach.

Zakręciłam pętlę (i na koniec doczytałam, że podczas prac las w zasadzie zamknięty

), potem petlę większą przez Chavannes, by znów wrócić ku jezioru. Po trzydziestu kilku minutach byłam pod stadionem, więc postanowiłam się poprzebieżkować. Wyszło nieźle, przerwy w marszu (100m). To był dobry trening.
Środa 13/11/2013
Wspinaczka - ściana, 2.5h
Już pierwsza droga pokazała, że wcale jeszcze nie wypoczęłam po poniedziałku - bolały ramiona, bolała skóra na dłoniach. Z resztą nie tylko mnie. Ogólnie nie szło, ale coś tam starałam się podziałać.
----
Dziś w czwartek miało być biegane, ale nadal trzyma się to ogólne zmęczenie, więc zamiast tego ponadrabiałam zaległości w pracy, a śmignąć ma nadzieję jutro.
-----
Ogłoszenia drobne:
1)Umówiłam się wstępnie z koleżankami na powtórkę z Christmas Midnight Run - tym razem na trasie 7.5km.
2)Znów prawie rozwalił mi się garmin, pasek niemal całkowicie przerwany połamany - nie wiem jak, spojrzałam na nadgarstek na koniec sobotniego biegu i ledwo się trzymał. Jak zakładałam chyba ok było. W każdym razie 3 raz nie będę dokupywać tego samego zegarka, chyba aniołek pod choinkę mi podrzuci coś nowego. Rozważam co.