Ostatnio miałem możliwość zrobić trening interwałowy na bieżni Kettler, miała chyba ustawienie max speed 18km/h.
Nigdy wcześniej nie korzystałem z czegoś takiego
Przy rozgrzewce trochę się pobawiłem w celu złapania jakiegokolwiek wyczucia, by wiedzieć czego się spodziewać w trakcie szybkiego biegu /nawet spadłem z tej taśmy, ale już złapałem o co w tym chodzi/. Faktycznie jakby inaczej wygląda mechanika kroku, czasem jak mocniej przeniosłem ciężar ciała do przodu, to przy stąpnięciu, taśma uciekała - cofała się na moment, ale to tylko raczej przy małej prędkości 10-11km/h. Nie było to zbyt komfortowe odczucie.
Ustawiłem bieżnię wg tabeli Danielsa na tempo 3'51/km /robiłem odcinki 5x4' p.3'/, czyli odpowiednio wartości: nachylenie 3% i prędkość 14.5 km/h
Początkowo wydawało mi się, że biegnę lżej i wolniej niż to samo tempo po asfalcie /tydzień wcześniej/, nawet puls był sporo niższy.
Jednak dwa ostatnie odcinki już weszły w nogi i tętno było wtedy wyższe od tego z ulicy, porównując na dany moment. Dobrze, że nie podkręciłem szybkości, a już mnie korciło
Samo bieganie mi się podobało, nie czułem takiego zmęczenia jak z asfaltu, poza tym za strój wystarczają tylko krótkie getry lub spodenki, gdy na powietrzu, przy -20, trzeba na siebie włożyć dwie-trzy warstwy /dół-góra/. Na minus - pot zalewający twarz /potrzebna opaska/.