przyczyny zakwasów?
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 1
- Rejestracja: 12 maja 2002, 08:58
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Kraków
Witajcie!
Mam tu zagadkę do rozwiązania, z którą nie bardzo sobie radzę- być może nie ma na nią jednoznacznej odpowiedzi. Biegłem wczoraj marathon ( nie pierwszy w moim życiu ), byłem dobrze przygotowany ( biegam już wiele lat ), wiem jakim tempem mogę biec, więc nie forsowałem tempa, ale, co nigdy dotąd mi się nie zdarzyło, na 15km zacząłem odczuwać lekkie zakwasy "czwórek", na półmetku były już nie do zniesienia - wiedziłem już, że będę musiał zejść z trasy, bo ból stale narastał, mimo to, ze przeszedłem do znacznie wolnego tempa - i ostatecznie na 25km zrezygnowałem. Szlak mnie trafia, bo przygotowywałem się przez 3miesiące. Tempem, którym biegłem, biegałem na treningach, dlatego wiem, że na pewno na marathonie nie biegłem powyżej progu ( trenuje z monitoringiem tętna ).
Będę ogromnie wdzięczny za wszelki podpowiedzi i wskazówki.
Pozdrawiam
Sebastian
Mam tu zagadkę do rozwiązania, z którą nie bardzo sobie radzę- być może nie ma na nią jednoznacznej odpowiedzi. Biegłem wczoraj marathon ( nie pierwszy w moim życiu ), byłem dobrze przygotowany ( biegam już wiele lat ), wiem jakim tempem mogę biec, więc nie forsowałem tempa, ale, co nigdy dotąd mi się nie zdarzyło, na 15km zacząłem odczuwać lekkie zakwasy "czwórek", na półmetku były już nie do zniesienia - wiedziłem już, że będę musiał zejść z trasy, bo ból stale narastał, mimo to, ze przeszedłem do znacznie wolnego tempa - i ostatecznie na 25km zrezygnowałem. Szlak mnie trafia, bo przygotowywałem się przez 3miesiące. Tempem, którym biegłem, biegałem na treningach, dlatego wiem, że na pewno na marathonie nie biegłem powyżej progu ( trenuje z monitoringiem tętna ).
Będę ogromnie wdzięczny za wszelki podpowiedzi i wskazówki.
Pozdrawiam
Sebastian
sebastian
- Bartek Sz
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1114
- Rejestracja: 19 cze 2001, 01:07
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Polska, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza
Może za bardzo się usztywniałeś w czasie biegu i mięśnie tego nie wytrzymały. Jeszcze przychodzi mi na myśl przetrenowanie przed biegiem.
Przykro mi, że nie udało Ci się ukończyć maratonu - zdarza się nawet najlepszym.
Kamel Kohil (Algieria) - pierwszą połówkę zrobił w 01:08:07 jako pierwszy minął półmetek, ale zaraz potem nagle osłabł i położył się na poboczu trasy.
Emmanuel Kemboi (Kenia) też nie dał rady.
Pogoda zrobiła swoje.
Życzę Ci powodzenia w następnych startach - trzymam kciuki.
Pozdrawiam
(Edited by Bartek Sz at 10:19 am on May 12, 2002)
Przykro mi, że nie udało Ci się ukończyć maratonu - zdarza się nawet najlepszym.
Kamel Kohil (Algieria) - pierwszą połówkę zrobił w 01:08:07 jako pierwszy minął półmetek, ale zaraz potem nagle osłabł i położył się na poboczu trasy.
Emmanuel Kemboi (Kenia) też nie dał rady.
Pogoda zrobiła swoje.
Życzę Ci powodzenia w następnych startach - trzymam kciuki.
Pozdrawiam
(Edited by Bartek Sz at 10:19 am on May 12, 2002)
W biegu weszło w biegu wyjdzie :-)
- Dawidek
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 965
- Rejestracja: 02 maja 2002, 20:11
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Tychy, Polska
Cześć Sebastian! Nie bardzo wiem co jest przyczyną twoich problemów, ja sam ukonczyłem wczoraj maraton w 3:44 na bardzo wysokich pulsach - u mnie powodem jest poprostu stres, mimo iż biegam już 6 lat to często wazne starty mocno przeżywam i wypalam się psychicznie już na starcie, potem dostję kolki i jest ciężko. Zdarzyło mi się przebiec maraton na treningu w czasie znacznie lepszym od wczorajszego bo byłem spokojny. Pozdrawiam, nie mart się, będą następne starty
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 680
- Rejestracja: 14 sty 2002, 13:29
Prawdopodobnie Ci dwaj byli pace makers, i zrobili swoje. Żeby "marudera" pokonał upał to musiałaby być dużo wyższa temp. Przed dwoma laty w Sevilli było 10 st. więcej, lekarze wystosowali nawet protest aby odwołano maraton - nikt nie zemdlał, a kilkunastu zaw. zeszło poniżej 2:20.Quote: from Bartek Sz on 10:16 am on May 12, 2002
Kamel Kohil (Algieria) - pierwszą połówkę zrobił w 01:08:07 jako pierwszy minął półmetek, ale zaraz potem nagle osłabł i położył się na poboczu trasy.
Emmanuel Kemboi (Kenia) też nie dał rady.
[url=http://www.sbbp.pl][b]SBBP[/b][/url] m/f
-
- Ekspert/Fizjologia
- Posty: 942
- Rejestracja: 25 cze 2001, 23:45
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Kontakt:
Znam ten ból. Też łapały mnie skórcze gdy miałem za mało przejechanych lub przebiegniętych kilometrów. W Twoim przypadku nie ma mowy o zakwasach. Po tak długim czasie nie ma zakwaszenia. (Sprawdzałem na mecie 5 zawodników, z czego 3 z pierwszej dziesiątki). Nie byłeś przygotowany do takiego wysiłku. Wykształcenie przemian tłuszczowych trwa ok. 2 lat. Trzy miesiące to za mało. I nie może to być trening taki sam jak do 10 km. Maraton rządzi się swoimi prawami. Trzeba wybiegać odpowiednie ilości kilometrów, żeby np. "złamać" 4 czy 3 godziny. 50 czy 60 km tygodniowo nie wystarczy.
Jeżeli zapytałbyś mnie czy startować, to stanowczo bym Ci odradził. Przypomnij sobie Olę jak pobiegła maraton bez odpowiedniego przygotowania, tylko po treningu triathlonowym. Nie da się trenować triathlonu (dystansu olimpijskiego) i maratonu. Pobiegłeś za szybko jak na swoje możliwości. Więcej Ci powiem jak mi opowiesz jak trenowałeś. Może w środę wpadnę na basen to pogadamy.
R.
Jeżeli zapytałbyś mnie czy startować, to stanowczo bym Ci odradził. Przypomnij sobie Olę jak pobiegła maraton bez odpowiedniego przygotowania, tylko po treningu triathlonowym. Nie da się trenować triathlonu (dystansu olimpijskiego) i maratonu. Pobiegłeś za szybko jak na swoje możliwości. Więcej Ci powiem jak mi opowiesz jak trenowałeś. Może w środę wpadnę na basen to pogadamy.
R.
- wojtek
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 10535
- Rejestracja: 19 cze 2001, 04:38
- Życiówka na 10k: 30:59
- Życiówka w maratonie: 2:18
- Lokalizacja: lokalna
- Kontakt:
Problem z bolem miesniowym moze miec miejsce jako rezultat nieodpowiedniej proporcji kilometrow wybieganych na asfalcie , do tych wybieganych na naturalnym podlozu .
Nie zachecam nikogo do tluczenia kilosow na asfalcie . Szkoda zdrowia . Podziele sie tym co mnie idealnie zagralo .
Wychodzac z treningu zimowego , zwiekszalem liczbe treningow wytrzymalosci specjalnej , wybieganych na asfalcie .
Idealnym czasem na maraton byla ZAWSZE jesien . Treningi wytrzymalosci specjalnej kompensowalem licznymi startami na asfalcie ( do 3 tygodniowo ) . Pomiedzy nimi staralem sie biegac wylacznie po miekkim i po zachodzie slonca . Zawody odbywaly sie przed poludniem a wiec nie mialem obaw , ze nie przystosuje sie do wyzszej temperatury .
I teraz najwazniejsze . Po intensywnie przebieganym sezonie letnio jesiennym , nastepowal maraton . Tzw. obroty byly wyrobione przez czeste sciganie sie na krotszych dystansach . Pomiedzy nimi stosowalem okresowo dluzsze wybiegania , majace przysposobic mnie do dystansu maratonskiego . Na pore tego biegu wybieralem koniec pazdziernika . Wtedy nigdy nie ma problemow z upalami a znaczna znizka temperatur owocuje zwiekszona sprawnoscia organizmu , po przystosowaniu sie do intensywnej pracy w sezonie letnio jesiennym .
Wniosek - nie masz ci lepszego czasu na skuteczne bieganie maratonow jak jesien . Ci , ktorzy uwazali odmiennie sa zmuszeni jeszcze raz przemyslec swoje podejscie na podstawie doswiadczen z maratonu krakowskiego .
Przepraszam , ze odbieglem od tematu ale bylo do przewidzenia , ze po swiezo przebiegnietym maratonie inaczej teraz spojrzycie na pewne powiazania treningowo klimatyczne .
Nie zachecam nikogo do tluczenia kilosow na asfalcie . Szkoda zdrowia . Podziele sie tym co mnie idealnie zagralo .
Wychodzac z treningu zimowego , zwiekszalem liczbe treningow wytrzymalosci specjalnej , wybieganych na asfalcie .
Idealnym czasem na maraton byla ZAWSZE jesien . Treningi wytrzymalosci specjalnej kompensowalem licznymi startami na asfalcie ( do 3 tygodniowo ) . Pomiedzy nimi staralem sie biegac wylacznie po miekkim i po zachodzie slonca . Zawody odbywaly sie przed poludniem a wiec nie mialem obaw , ze nie przystosuje sie do wyzszej temperatury .
I teraz najwazniejsze . Po intensywnie przebieganym sezonie letnio jesiennym , nastepowal maraton . Tzw. obroty byly wyrobione przez czeste sciganie sie na krotszych dystansach . Pomiedzy nimi stosowalem okresowo dluzsze wybiegania , majace przysposobic mnie do dystansu maratonskiego . Na pore tego biegu wybieralem koniec pazdziernika . Wtedy nigdy nie ma problemow z upalami a znaczna znizka temperatur owocuje zwiekszona sprawnoscia organizmu , po przystosowaniu sie do intensywnej pracy w sezonie letnio jesiennym .
Wniosek - nie masz ci lepszego czasu na skuteczne bieganie maratonow jak jesien . Ci , ktorzy uwazali odmiennie sa zmuszeni jeszcze raz przemyslec swoje podejscie na podstawie doswiadczen z maratonu krakowskiego .
Przepraszam , ze odbieglem od tematu ale bylo do przewidzenia , ze po swiezo przebiegnietym maratonie inaczej teraz spojrzycie na pewne powiazania treningowo klimatyczne .
Articles in English:
http://www.examiner.com/atlanta-sports-gear-in-atlanta/wojtek-wysocki
Looking back:
http://bieganie.pl/?cat=37
Jutup: http://www.youtube.com/user/wojtek1425/videos?view=0
http://www.examiner.com/atlanta-sports-gear-in-atlanta/wojtek-wysocki
Looking back:
http://bieganie.pl/?cat=37
Jutup: http://www.youtube.com/user/wojtek1425/videos?view=0
- Kazig
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2518
- Rejestracja: 01 paź 2001, 11:12
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa Targówek
- Kontakt:
czesc, Sebastian
Myślę, że jeżeli poprawnie posługujesz się terminem zakwasy, no a jeśli biegasz od lat, to pewnie tak, to nie-ma-tu-żadnej-zagadki. W książkach wszystko znajdziesz.
Są tu kompetentniejsi do wypowiedzi, ale moja skromna wiedza pozwala przypuszczać niedotrenowanie.
Nic się nie stało!
Myślę, że jeżeli poprawnie posługujesz się terminem zakwasy, no a jeśli biegasz od lat, to pewnie tak, to nie-ma-tu-żadnej-zagadki. W książkach wszystko znajdziesz.
Są tu kompetentniejsi do wypowiedzi, ale moja skromna wiedza pozwala przypuszczać niedotrenowanie.
Nic się nie stało!
- Karola
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 883
- Rejestracja: 31 sie 2001, 09:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Szczecin
W 100% zgadzam się z Wojtkiem po moich obserwacjach domowego biegacza. Jesień to najlepsza pora na maratony.
Kilka lat temu pierwszy maraton jakiego byłam świadkiem był wiosną i widziałam fantastyczną połówkę i tragiczny finisz. Zabrakło wybieganych kilometrów, po 30 km zaczęły się skórcze uniemożliwiające bieg. Maraton został ukończony, ale grubo poniżej możliwości jesiennych.
Wniosek: biegać, biegać, biegać...
Kilka lat temu pierwszy maraton jakiego byłam świadkiem był wiosną i widziałam fantastyczną połówkę i tragiczny finisz. Zabrakło wybieganych kilometrów, po 30 km zaczęły się skórcze uniemożliwiające bieg. Maraton został ukończony, ale grubo poniżej możliwości jesiennych.
Wniosek: biegać, biegać, biegać...
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 684
- Rejestracja: 19 cze 2001, 10:56
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: 2:58:00
- Lokalizacja: Warszawa
Moim zdaniem są dwa dobre terminy dla uczestnictwa w biegu maratońskim.
Pierwszy - to wczesna wiosna, np. początek kwietnia.
Przede wszystkim ten termin może byc przeznaczony dla osób, które poważnie myślą o uczestnictwie w maratonie. Mniej istotny jest wynik czasowy. Termin ten jest dlatego dobry, że nastepuje bezpośrednio po zimowym cyklu przygotowawczym. Cykl ten poświęcony był głównie ładowaniu akumulatorów i polegał na długich wybieganiach w pierwszym zakresie. Udział w startach jest siłą rzeczy ograniczony, ale takie biegi jak Chomiczówka i Wiązowna stanowią cenne uzupełnienie.
Ale powtarzam: Zima musi być przepracowana.
Jako ciekawostkę podam, że w biegu na orientację (konkurencja, którą uprawiam) sezon startowy od wielu lat zaczyna się mistrzostwami Polski w długodystansowym biegu. Można to porównać do maratonu. Potem już tylko biegi krótsze.
Dodatkowym handicapem jest oczywiście pogoda. Chociaż różnie z nią bywa.
Drugim terminem to jesień. Jesteśmy po pierwszej części sezonu, w której braliśmy udział w biegach na 5, 10 i 21km. Mamy wytrzymałość startową, znamy swoje możliwości. Uzupełniamy trening o długie bieganie (pamiętajcie o treningach 35km) i możemy bić rekordy życiowe.
Ale nie oznacza to wcale, że nie można przygotować się bardzo dobrze do maratonu majowego lub czerwcowego. Trzeba tylko dobrze zaplanować okres przygotowania. A jak ktoś umie to i pogodę.
Pierwszy - to wczesna wiosna, np. początek kwietnia.
Przede wszystkim ten termin może byc przeznaczony dla osób, które poważnie myślą o uczestnictwie w maratonie. Mniej istotny jest wynik czasowy. Termin ten jest dlatego dobry, że nastepuje bezpośrednio po zimowym cyklu przygotowawczym. Cykl ten poświęcony był głównie ładowaniu akumulatorów i polegał na długich wybieganiach w pierwszym zakresie. Udział w startach jest siłą rzeczy ograniczony, ale takie biegi jak Chomiczówka i Wiązowna stanowią cenne uzupełnienie.
Ale powtarzam: Zima musi być przepracowana.
Jako ciekawostkę podam, że w biegu na orientację (konkurencja, którą uprawiam) sezon startowy od wielu lat zaczyna się mistrzostwami Polski w długodystansowym biegu. Można to porównać do maratonu. Potem już tylko biegi krótsze.
Dodatkowym handicapem jest oczywiście pogoda. Chociaż różnie z nią bywa.
Drugim terminem to jesień. Jesteśmy po pierwszej części sezonu, w której braliśmy udział w biegach na 5, 10 i 21km. Mamy wytrzymałość startową, znamy swoje możliwości. Uzupełniamy trening o długie bieganie (pamiętajcie o treningach 35km) i możemy bić rekordy życiowe.
Ale nie oznacza to wcale, że nie można przygotować się bardzo dobrze do maratonu majowego lub czerwcowego. Trzeba tylko dobrze zaplanować okres przygotowania. A jak ktoś umie to i pogodę.