Shin Splints, Bóle Piszczeli i jak sobie z nimi radzić
-
- Stary Wyga
- Posty: 217
- Rejestracja: 05 gru 2009, 23:04
Moim zdaniem typowe SHIN SPLINTS powinno bolec podczas biegu i przestac po zatrzymaniu po gora kilku kilkunastu minutach.
Bol goleni moze sie utrzymywać jeszcze dwa trzy dni (najczesciej pojawic sie moze nie 1ego ale 2go dnia po treningu).
Wszelkie "bole kosci" wskazywac moga na powazniejsza sprawe. Jesli tydz po treningu nadal odczuwa sie bole to raczej nie jest to prosta niewydolnosc miesni piszczelowych.
Dodam jeszcze bardzo ciekawa i IMHO wazna wskazowke.
Identyczne bole jak na bieganiu odczuwalem tez na pierwszych jazdach na lyzwach i nartach biegowych co moze wskazywac
na ogolnie slabe miesnie stabilizujace kostke. Moze wiec nalezaloby polecac przy SHIN SPLINTS wszelkie cwiczenia rownowazne?
Bol goleni moze sie utrzymywać jeszcze dwa trzy dni (najczesciej pojawic sie moze nie 1ego ale 2go dnia po treningu).
Wszelkie "bole kosci" wskazywac moga na powazniejsza sprawe. Jesli tydz po treningu nadal odczuwa sie bole to raczej nie jest to prosta niewydolnosc miesni piszczelowych.
Dodam jeszcze bardzo ciekawa i IMHO wazna wskazowke.
Identyczne bole jak na bieganiu odczuwalem tez na pierwszych jazdach na lyzwach i nartach biegowych co moze wskazywac
na ogolnie slabe miesnie stabilizujace kostke. Moze wiec nalezaloby polecac przy SHIN SPLINTS wszelkie cwiczenia rownowazne?
-
- Dyskutant
- Posty: 50
- Rejestracja: 04 kwie 2010, 18:36
Mi podczas bólów piszczeli, pomogły zabiegi fizjoterapeutyczne, które przepisał mi ortopeda oraz zmiana techniki biegu, poprzez stawianie stopy na palcach przy kontakcie z podłożem.
-
- Dyskutant
- Posty: 50
- Rejestracja: 02 gru 2010, 21:44
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
No ja mam te bóle jakieś 2-3 miesiące.
i raczej nie boli przy bieganiu tylko przy skakaniu, ale jak tak trochę poskakałem to potem nie mogłem chodzić.
Chociaż pamiętam jak mnie tak słabo bolało i w szkole biegaliśmy 1km to po chwilowym odpoczynku nie mogłem chodzić tak bolało, ale po kilkunastu minuta jak rozchodziłem to przeszło, ale to był zupełnie inny rodzaj bólu bo to odczuwałem jak jakiś skurcz ból mięśni, a teraz to normalnie boli mnie kość, a po tym jak trochę poskacze to przy dotykaniu boli jak by była uderzona.
Ale nie miałem robione zdj rtg i nic nie wyszło
i raczej nie boli przy bieganiu tylko przy skakaniu, ale jak tak trochę poskakałem to potem nie mogłem chodzić.
Chociaż pamiętam jak mnie tak słabo bolało i w szkole biegaliśmy 1km to po chwilowym odpoczynku nie mogłem chodzić tak bolało, ale po kilkunastu minuta jak rozchodziłem to przeszło, ale to był zupełnie inny rodzaj bólu bo to odczuwałem jak jakiś skurcz ból mięśni, a teraz to normalnie boli mnie kość, a po tym jak trochę poskacze to przy dotykaniu boli jak by była uderzona.
Ale nie miałem robione zdj rtg i nic nie wyszło
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 11
- Rejestracja: 09 lis 2010, 16:02
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam.
Po biegu na 10km (3 tygodnie temu) nie moge praktycznie chodzic... Zrobiono mi skan i caly zestaw "zdjec" ale na opinie specjalisty musze czekac jeszcze z 2 tygodnie... I tu moja prosba - czy Doktorek moglby zerknac na te skany...? Obawiam sie ze moge miec stress fracture (3 tygodnie bez wyraznej poprawy - ciagle nei bardzo moge chodzic) a druga (wlasciwie pierwsza) opinia bardzo by mi sie przydala...
Pozdrawiam,
Pawel
Po biegu na 10km (3 tygodnie temu) nie moge praktycznie chodzic... Zrobiono mi skan i caly zestaw "zdjec" ale na opinie specjalisty musze czekac jeszcze z 2 tygodnie... I tu moja prosba - czy Doktorek moglby zerknac na te skany...? Obawiam sie ze moge miec stress fracture (3 tygodnie bez wyraznej poprawy - ciagle nei bardzo moge chodzic) a druga (wlasciwie pierwsza) opinia bardzo by mi sie przydala...
Pozdrawiam,
Pawel
-
- Stary Wyga
- Posty: 168
- Rejestracja: 02 lut 2008, 15:27
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Skawina
Moje doświadczenia z shin splint są następujące:
Nie należy lekceważyć nawet najmniejszych objawów bólu w okolicach piszczeli. Najlepiej przestać biegać natychmiast, stosując ćwiczenia opisane uprzednio. Nie próbujcie zabiegać bólu. Ja próbowałem i finał był taki, że z treningu wracałem kuśtykając dwa kilometry i ledwo doszedłem do domu - nawet rozważałem wzięcie taksówki
Stosować okłady z lodu - mnie pomogły. Maści traktuję w kategoriach placebo - zero efektu - przynajmniej voltaren, którego używałem.
Wrócić do biegania po zupełnym ustąpieniu bólu - jeżeli po pierwszym wybieganiu po kontuzji pojawi się nawet lekki ból należy kontynuować przerwę aż do skutku.
Na okres rekonwalescencji ograniczyć używanie nóg do minimum - ja przez miesiąc prawie w ogóle nie chodziłem, a przez następne dwa tygodni w bardzo ograniczonym zakresie.
Moje wychodzenie z kontuzji trwało dziesięć tygodni. Twoje może trwać równie długo i trzeba się z tym pogodzić.
I najważniejsze; nie przeciążajcie się na treningach. Wtedy nie będzie problemu .
Nie należy lekceważyć nawet najmniejszych objawów bólu w okolicach piszczeli. Najlepiej przestać biegać natychmiast, stosując ćwiczenia opisane uprzednio. Nie próbujcie zabiegać bólu. Ja próbowałem i finał był taki, że z treningu wracałem kuśtykając dwa kilometry i ledwo doszedłem do domu - nawet rozważałem wzięcie taksówki
Stosować okłady z lodu - mnie pomogły. Maści traktuję w kategoriach placebo - zero efektu - przynajmniej voltaren, którego używałem.
Wrócić do biegania po zupełnym ustąpieniu bólu - jeżeli po pierwszym wybieganiu po kontuzji pojawi się nawet lekki ból należy kontynuować przerwę aż do skutku.
Na okres rekonwalescencji ograniczyć używanie nóg do minimum - ja przez miesiąc prawie w ogóle nie chodziłem, a przez następne dwa tygodni w bardzo ograniczonym zakresie.
Moje wychodzenie z kontuzji trwało dziesięć tygodni. Twoje może trwać równie długo i trzeba się z tym pogodzić.
I najważniejsze; nie przeciążajcie się na treningach. Wtedy nie będzie problemu .
-
- Stary Wyga
- Posty: 195
- Rejestracja: 06 lip 2009, 10:16
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Kurcze, męczę się z tym od października. Raz ból wraca, raz ustępuje i tak w kółko. Chyba zrobię sobie 2tyg przerwy z codziennymi ćwiczeniami na piszczele i jakiś trening siłowy na nogi co by się do końca nie zastać... Czy mam ograniczać jakiekolwiek aktywności fizyczne, taa, wiem, pływanie może być, a rower? A mam odmawiać sobie nawet głupiego rzucania do kosza?
-
- Stary Wyga
- Posty: 195
- Rejestracja: 06 lip 2009, 10:16
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Ines24
- Rozgrzewający Się
- Posty: 6
- Rejestracja: 21 kwie 2011, 11:51
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam
biegam od początku tego roku po 18-letniej przerwie w systematycznej aktywności fizycznej. Na początku marca doznałam kontuzji piszczela/kolana lewej nogi jak sądzę przeciążeniowej, nie pamiętam sytuacji wykręcenia kolana, a kilka dni wcześniej porwałam się na 13km bieg w terenie, po zamarzniętym asfalcie (wcześniej biegałam w klubie na bieżni). Noga bolała 1,5 tygodnia, nie było obrzęku, brałam leki przeciwzapalne i zaczęłam zażywać glukozaminę. Po 2,5 tygodnia wróciłam do treningów i do tej pory nie mam z tą nogą problemów, tzn. nie boli. W międzyczasie pod koniec marca przebiegłam półmaraton, też bez problemów z nogą, a w kwietniu zrobiłam rezonans i:
- z badania wyszło: kompresyjne złamanie kłykcia przyśrodkowego kości piszczelowej
- naciągnięcie lub naderwanie dwóch więzadeł
- rzepka, łąkotka i pozostałe elementy ok
Lekarz, który oglądał opis (ale nie zdjęcia) orzekł, że nie powinnam uprawiać żadnego sportu, bo grożą mi zwyrodnienia, a jak wspomniałam o maratonie wręcz wózkiem inwalidzkim zaczął straszyć. Doszedł też do wniosku, że powinien dać mi kule (jak noga bolała to nie dał ), żeby odciążyć staw. Zaproponował zastrzyki z kwasem hialuronowym.
Ta diagnoza jest dla mnie nie do przyjęcia, bo skoro noga nie boli od półtora miesiąca nawet przy dużym kilometrażu jak też coraz większych prędkościach to czy faktycznie nie mogę biegać? Mięśnie jak sądzę po takim czasie są już na tyle wzmocnione, że pracują jak należy. Chcę skonsultować to z innym ortopedą, ale w miejscu w którym mieszkam nie ma lekarzy sportowych i będę mogła dopiero to zrobić w maju, być może w drugiej połowie. Szkoda mi tego czasu, tym bardziej że nie mam dolegliwości, więc wróciłam do treningów. Jeśli chodzi o zastrzyki to jestem powściągliwa, bo uważam że organizm sam powinien się bronić, a jak raz mu się poda na tacy smar to potem trzeba będzie co chwilę karmić, więc może jeszcze dać mu szansę?
Jeśli ktoś miał podobny przypadek to proszę o odpowiedź, Doktorka również o nią proszę
A wie ktoś ile czasu jest ważny rezonans? (wiem, że do następnej kontuzji , ale pytam o czas standardowy)
biegam od początku tego roku po 18-letniej przerwie w systematycznej aktywności fizycznej. Na początku marca doznałam kontuzji piszczela/kolana lewej nogi jak sądzę przeciążeniowej, nie pamiętam sytuacji wykręcenia kolana, a kilka dni wcześniej porwałam się na 13km bieg w terenie, po zamarzniętym asfalcie (wcześniej biegałam w klubie na bieżni). Noga bolała 1,5 tygodnia, nie było obrzęku, brałam leki przeciwzapalne i zaczęłam zażywać glukozaminę. Po 2,5 tygodnia wróciłam do treningów i do tej pory nie mam z tą nogą problemów, tzn. nie boli. W międzyczasie pod koniec marca przebiegłam półmaraton, też bez problemów z nogą, a w kwietniu zrobiłam rezonans i:
- z badania wyszło: kompresyjne złamanie kłykcia przyśrodkowego kości piszczelowej
- naciągnięcie lub naderwanie dwóch więzadeł
- rzepka, łąkotka i pozostałe elementy ok
Lekarz, który oglądał opis (ale nie zdjęcia) orzekł, że nie powinnam uprawiać żadnego sportu, bo grożą mi zwyrodnienia, a jak wspomniałam o maratonie wręcz wózkiem inwalidzkim zaczął straszyć. Doszedł też do wniosku, że powinien dać mi kule (jak noga bolała to nie dał ), żeby odciążyć staw. Zaproponował zastrzyki z kwasem hialuronowym.
Ta diagnoza jest dla mnie nie do przyjęcia, bo skoro noga nie boli od półtora miesiąca nawet przy dużym kilometrażu jak też coraz większych prędkościach to czy faktycznie nie mogę biegać? Mięśnie jak sądzę po takim czasie są już na tyle wzmocnione, że pracują jak należy. Chcę skonsultować to z innym ortopedą, ale w miejscu w którym mieszkam nie ma lekarzy sportowych i będę mogła dopiero to zrobić w maju, być może w drugiej połowie. Szkoda mi tego czasu, tym bardziej że nie mam dolegliwości, więc wróciłam do treningów. Jeśli chodzi o zastrzyki to jestem powściągliwa, bo uważam że organizm sam powinien się bronić, a jak raz mu się poda na tacy smar to potem trzeba będzie co chwilę karmić, więc może jeszcze dać mu szansę?
Jeśli ktoś miał podobny przypadek to proszę o odpowiedź, Doktorka również o nią proszę
A wie ktoś ile czasu jest ważny rezonans? (wiem, że do następnej kontuzji , ale pytam o czas standardowy)
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 4
- Rejestracja: 24 cze 2011, 15:53
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam wszystkich, to pierwszy mój post tutaj; szkoda, że wywołany bólem.
Opisy SHIN SPLINTS na forum i w artykule nie odpowiedziały mi i dlatego chciałbym zadać pytanie wprost: czy ból w miejscu zaznaczonym w podanym linku również zalicza się do tej kategorii ?
http://s3.ifotos.pl/img/IMG04481_hwraxrn.jpg
To wewnętrzna strona piszczela, na krawędzi kości (właściwie trudno stwierdzić czy to jakieś przyczepy mięśniowe czy tylko kość), silny ból w obu nogach; pojawia się podczas biegu (zwłaszcza na początku, później trochę maleje) oraz podskokach. Przy normalnym chodzeniu odczuwalny, ale nie uciążliwy.
Nie stwierdziłem objawów podanych w artykule: "Ból nasila czynne zginanie grzbietowe stopy wbrew oporowi oraz bierne zginanie podeszwowe"
Od początku tego roku biegam regularnie wg planu Skarżyńskiego do maratonu na 3:40; buty Asics Nimbus 12,waga ok. 76kg;
Dzięki za pomoc!
Opisy SHIN SPLINTS na forum i w artykule nie odpowiedziały mi i dlatego chciałbym zadać pytanie wprost: czy ból w miejscu zaznaczonym w podanym linku również zalicza się do tej kategorii ?
http://s3.ifotos.pl/img/IMG04481_hwraxrn.jpg
To wewnętrzna strona piszczela, na krawędzi kości (właściwie trudno stwierdzić czy to jakieś przyczepy mięśniowe czy tylko kość), silny ból w obu nogach; pojawia się podczas biegu (zwłaszcza na początku, później trochę maleje) oraz podskokach. Przy normalnym chodzeniu odczuwalny, ale nie uciążliwy.
Nie stwierdziłem objawów podanych w artykule: "Ból nasila czynne zginanie grzbietowe stopy wbrew oporowi oraz bierne zginanie podeszwowe"
Od początku tego roku biegam regularnie wg planu Skarżyńskiego do maratonu na 3:40; buty Asics Nimbus 12,waga ok. 76kg;
Dzięki za pomoc!
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 6
- Rejestracja: 23 maja 2011, 21:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Czemierniki
Od jakiegoś czasu dokucza mi coś podobnego.Matt. pisze: silny ból w obu nogach; pojawia się podczas biegu (zwłaszcza na początku, później trochę maleje) oraz podskokach. Przy normalnym chodzeniu odczuwalny, ale nie uciążliwy.
Ból bardzo wyraźny w tym samym miejscu chociaż czasami promieniuje w górę i w dół. Na początku biegu, po 500 m słabnie i w dalszej części słabo odczuwalny. Boli przy próbie podskakiwania na jednej nodze, w normalnym chodzeniu także czasami dokucza, szczególnie po dłuższej chwili w bezruchu.
Mimo tego, że nie dokucza tak strasznie to postanowiłem, że wybiorę się z tym do lekarza.
Ulgę przynosi rozmasowanie bolącego miejsca i jej okolicy. U mnie po kilku minutach masażu ból mija praktycznie całkowicie na dłuższy czas.
- jakubecek
- Wyga
- Posty: 67
- Rejestracja: 02 wrz 2009, 20:44
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: 3:27:34
Witam ponownie w temacie tej uciążliwej przypadłości jaką jest ból piszczeli.
Walczę z tą przypadłością w zasadzie od początku mojej przygody z bieganiem czyli ok 2 lata.
Najnowsza teoria, na którą wpadłem i na razie jestem jej zwolennikiem jest następująca:
Należy dotrzeć do przyczyny bólu, bo moim zdaniem są dwie zasadnicze i postępowanie w obydwu przypadkach musi być różne.
W przypadku bólu wywołanego przeciążeniem, twardym podłożem, złymi butami itp. ćwiczenia z artykułu, lód, zmiana obuwia, terenu po jakim biegamy powinny przynieść skutek.
W przypadku (takim jak mój) czyli bólem spowodowanym niewydolnością i przeciążeniem mięśnia piszczelowego tylnego, spowodowana na ogół nadmierną pronacją, sprawa jest trochę bardziej skomplikowana
Ćwiczenia z artykułu w zasadzie na nic się nie zdają, przerwa tylko pozornie pomaga, gdyż już podczas pierwszego treningu dolegliwość wracała.
U mnie egzamin zdała i zdaje już od ok 14 dni kombinacja następujących czynników:
-ćwiczenia wzmacniające wspomniany mięsień
-ćwiczenia równoważne mające na celu wzmocnienie i ustabilizowanie okolic stawu skokowego
-zmiana techniki biegu na śródstopie, co eliminuje ryzyko nadmiernego "pronowania"
A teraz uwaga!!! Najbardziej kontrowersyjna teoria: biegam tylko i wyłącznie po twardym - głównie asfalt. Wyeliminowałem do zera bieganie po miękkich ale nierównych i nie dających stabilnego podłoża leśnych ścieżkach.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że ktoś skorzysta z mojego "doświadczenia"
Walczę z tą przypadłością w zasadzie od początku mojej przygody z bieganiem czyli ok 2 lata.
Najnowsza teoria, na którą wpadłem i na razie jestem jej zwolennikiem jest następująca:
Należy dotrzeć do przyczyny bólu, bo moim zdaniem są dwie zasadnicze i postępowanie w obydwu przypadkach musi być różne.
W przypadku bólu wywołanego przeciążeniem, twardym podłożem, złymi butami itp. ćwiczenia z artykułu, lód, zmiana obuwia, terenu po jakim biegamy powinny przynieść skutek.
W przypadku (takim jak mój) czyli bólem spowodowanym niewydolnością i przeciążeniem mięśnia piszczelowego tylnego, spowodowana na ogół nadmierną pronacją, sprawa jest trochę bardziej skomplikowana
Ćwiczenia z artykułu w zasadzie na nic się nie zdają, przerwa tylko pozornie pomaga, gdyż już podczas pierwszego treningu dolegliwość wracała.
U mnie egzamin zdała i zdaje już od ok 14 dni kombinacja następujących czynników:
-ćwiczenia wzmacniające wspomniany mięsień
-ćwiczenia równoważne mające na celu wzmocnienie i ustabilizowanie okolic stawu skokowego
-zmiana techniki biegu na śródstopie, co eliminuje ryzyko nadmiernego "pronowania"
A teraz uwaga!!! Najbardziej kontrowersyjna teoria: biegam tylko i wyłącznie po twardym - głównie asfalt. Wyeliminowałem do zera bieganie po miękkich ale nierównych i nie dających stabilnego podłoża leśnych ścieżkach.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że ktoś skorzysta z mojego "doświadczenia"