Plan na Trening biegowy wg. Tompoza
- Nagor
- Ekspert/Trener
- Posty: 3438
- Rejestracja: 09 paź 2007, 17:57
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Słupsk
Fredzio, abstrahując od tego, z jakiego powodu nie biegasz, to czym innym jest robienie 3 razy w tygodniu przez jakiś czas określonego środka, a czym innym robienie go praktycznie codziennie. Jeśli biegasz 3 razy w tygodniu długie rozbieganie i przeplatasz to 3 razy krótkimi podbiegami, to ten trening w sensie nerwowym jest mocno zróżnicowany - występują na przemian np. różne intensywności, różne długości odcinków.
Przy codziennym bieganiu czegoś, co nazwiemy umownie 2-3 zakresem, praktycznie nie ma różnorodnego pobudzenia. W sensie nerwowym bieganie w tempie 75% tętna a 90% tętna niewiele się od siebie różni. I jedno, i drugie jest długim, dość szybkim biegiem w podobnym rytmie. Codzienne robienie takiego samego treningu może po prostu przetrenować, jest to opisane i znane od wielu lat. Pewien mój znajomy trener określił to następująco: "przetrenowany mózg zakłada ci blokadę na pewien typ wysiłku i treningiem już nic nie zdziałasz, nie jesteś w stanie poprawić wyniku, bo blokada tkwi nie w mięśniach, a w neuronach"
Tu uwaga, że jednym jest czysto np. mięśniowe działanie pewnych środków np. przebieżek czy skipów, a drugim, może nawet bardziej ważnym (przynajmniej ja tak uważam) - ich działanie mentalne. Dla amatora, który codziennie tylko biega, w podobnym rytmie i podobnym tempie, do tego na tej samej trasie, skipy mogą być wręcz zbawiennym środkiem - nie dlatego, że jakoś wzmocnią mu mięśnie, a dlatego, że stanowią rodzaj psychicznego otrząśnięcia, tego "odmulenia", o którym wszyscy piszą, nie wiedząc, czym dokładnie jest.
Wracając zaś do praktyki - to nie ma planów, gdzie codziennie biega się to samo i tak samo - przynajmniej ja się z czymś takim nie spotkałem, poza tym planem Tompoza.
Przy codziennym bieganiu czegoś, co nazwiemy umownie 2-3 zakresem, praktycznie nie ma różnorodnego pobudzenia. W sensie nerwowym bieganie w tempie 75% tętna a 90% tętna niewiele się od siebie różni. I jedno, i drugie jest długim, dość szybkim biegiem w podobnym rytmie. Codzienne robienie takiego samego treningu może po prostu przetrenować, jest to opisane i znane od wielu lat. Pewien mój znajomy trener określił to następująco: "przetrenowany mózg zakłada ci blokadę na pewien typ wysiłku i treningiem już nic nie zdziałasz, nie jesteś w stanie poprawić wyniku, bo blokada tkwi nie w mięśniach, a w neuronach"
Tu uwaga, że jednym jest czysto np. mięśniowe działanie pewnych środków np. przebieżek czy skipów, a drugim, może nawet bardziej ważnym (przynajmniej ja tak uważam) - ich działanie mentalne. Dla amatora, który codziennie tylko biega, w podobnym rytmie i podobnym tempie, do tego na tej samej trasie, skipy mogą być wręcz zbawiennym środkiem - nie dlatego, że jakoś wzmocnią mu mięśnie, a dlatego, że stanowią rodzaj psychicznego otrząśnięcia, tego "odmulenia", o którym wszyscy piszą, nie wiedząc, czym dokładnie jest.
Wracając zaś do praktyki - to nie ma planów, gdzie codziennie biega się to samo i tak samo - przynajmniej ja się z czymś takim nie spotkałem, poza tym planem Tompoza.
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 14
- Rejestracja: 24 paź 2006, 08:12
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Kraków
Maneater
Może rzeczywiście Tompoz nie ma dużego doświadczenia biegowego.
Ja jednak już takie mam. I będę na nim bazował. Co go kwestii przeznaczenia tego treningu. Dla mnie to doskonały trening wprowadzajacy do maratonu. Uważam, że trening Tompoza ma dla mnie -powtarzam dla mnie - wiele zalet. Uważam także, że Tompoz wskazując docelowego odbiorcę programu popełnia pewien błąd, związany z jego kolarskimi doświadczeniami - tam jest mniej, a może właściwie nie ma biegów (jazd) tempowych w tempie docelowego startu. Jego program nie jest nastawiony na konkretny cel (czas na określonym dystansie). To jednak dla mnie nie stanowi przeszkody. Bieg tempowy będzie dopiero stanowił podstawę moich biegów w BPS-ie. Co do monotonii-trudno mówić o monotonii, kiedy co dwa tygodnie masz tydzień wyluzowania. Według mnie ten tydzień wyluzowania całkowicie resetuje cykl zmęczenia psychicznego i mięśniowego.
No cóż przechodzimy od teorii do realu. Jeżeli się mylę to się o tym przekonamy.[/list]
Może rzeczywiście Tompoz nie ma dużego doświadczenia biegowego.
Ja jednak już takie mam. I będę na nim bazował. Co go kwestii przeznaczenia tego treningu. Dla mnie to doskonały trening wprowadzajacy do maratonu. Uważam, że trening Tompoza ma dla mnie -powtarzam dla mnie - wiele zalet. Uważam także, że Tompoz wskazując docelowego odbiorcę programu popełnia pewien błąd, związany z jego kolarskimi doświadczeniami - tam jest mniej, a może właściwie nie ma biegów (jazd) tempowych w tempie docelowego startu. Jego program nie jest nastawiony na konkretny cel (czas na określonym dystansie). To jednak dla mnie nie stanowi przeszkody. Bieg tempowy będzie dopiero stanowił podstawę moich biegów w BPS-ie. Co do monotonii-trudno mówić o monotonii, kiedy co dwa tygodnie masz tydzień wyluzowania. Według mnie ten tydzień wyluzowania całkowicie resetuje cykl zmęczenia psychicznego i mięśniowego.
No cóż przechodzimy od teorii do realu. Jeżeli się mylę to się o tym przekonamy.[/list]
running for fun
Potwierdzam to co pisze Nagor.
Sam tego doświadczyłem.
2 lata temu na przełomie roku biegałem tak monotonnie, że się rozsypałem. Biegałem coraz więcej… ale samej objętości. Doszło do tego, że biegałem po 100-110km tygodniowo samego rozbiegania. Trening różnił się tylko tym, że czasami było dłużej a czasami krócej.
Efekt? Zbrzydło mi to po 2 miesiącach. Do tego byłem później tak przemęczony i zniechęcony, że godzinne bieganie było dla mnie potworną męką – psychiczna, oraz fizyczną.
Obecnie biegam taki miks, że nie sposób tego ująć w system.
W czwartek przykładowo biegałem 2h20`. Po Wielisławce i po trasie motokrosowej – idealna do krosu. Po asfalcie, po polu, po drodze leśnej, polnej... Szybko, powoli, mocno, lekko.
Dzisiaj zrobiłem 3km, 30` rozciągania i ćwiczeń dynamicznych (wymachy, itd), i 3km do domu. Jutro nie wiem co mi przyjdzie do głowy, może schody, może jakieś długie rytmy, może zwykłe 60` człapania.
Monotonia na szczęście mnie nie dotyczy
Sam tego doświadczyłem.
2 lata temu na przełomie roku biegałem tak monotonnie, że się rozsypałem. Biegałem coraz więcej… ale samej objętości. Doszło do tego, że biegałem po 100-110km tygodniowo samego rozbiegania. Trening różnił się tylko tym, że czasami było dłużej a czasami krócej.
Efekt? Zbrzydło mi to po 2 miesiącach. Do tego byłem później tak przemęczony i zniechęcony, że godzinne bieganie było dla mnie potworną męką – psychiczna, oraz fizyczną.
Obecnie biegam taki miks, że nie sposób tego ująć w system.
W czwartek przykładowo biegałem 2h20`. Po Wielisławce i po trasie motokrosowej – idealna do krosu. Po asfalcie, po polu, po drodze leśnej, polnej... Szybko, powoli, mocno, lekko.
Dzisiaj zrobiłem 3km, 30` rozciągania i ćwiczeń dynamicznych (wymachy, itd), i 3km do domu. Jutro nie wiem co mi przyjdzie do głowy, może schody, może jakieś długie rytmy, może zwykłe 60` człapania.
Monotonia na szczęście mnie nie dotyczy

-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2698
- Rejestracja: 14 sty 2003, 12:47
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
I temat zaczyna rzyć merytorycznie swoim własnym życie. I bardzo się ztego cieszę. Rzeczywiscie w 1 i 2 tygodniu cyklu budowania wytryzmałości szybkościowej wkradł się błąd bo jest podany trening w niedzile i równoległe jest w niedzile podany dzien przerwy.Oczywiscie powinien być w niedzile dzień przerwy bo wychodzi 5 dni trenowania pod rząd .Dziekuje koledze Meanderowi za zauważeniu tego.
Tompoz
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 29 maja 2008, 09:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Moim startem docelowym w marcu ma być dycha lub piętnastka.maneater1 pisze:[...] trening jest stworzony pod zawodnika biorącego udział w zawodach trwających od 30 do 90 min. [...]W związku z tym, głównym zarzutem pod adresem autora było to że idiotycznie napakował kupę treningów trwających 90, 100 , 110 minut [...] dla każdego kto potrafi liczyć do dziesięciu powinno być jasne że chce zafundować sobie trening biegowy składający się z 4-5 treningów tygodniowo, każdy o objętości bliskiej maksymalnemu dystansowi który chce pokonywać na zawodach.
Moje treningi - takie mam założenie - mają trwać około 2 godzin (lub więcej), dystans bez rozgrzewki i schłodzenia to około 20 kilometrów (lub więcej). Na każdym treningu.
W Daniel's Running Formula można przeczytać, ile ma trwać trening E i z jaką ma być robiony intensywnością. Dla planu Gold (w Second Edition plany pod dystanse mają tylko Quality Days, na podstawie Lore of Running sądzę, że w pierwszym wydaniu było inaczej) bieg E trwa 75 minut (IIRC). Plus trzy Quality Days w tygodniu. Nie jestem teraz pewien, zdaje się, że 7 dnia jest L= 90 - 120 (ale nie pamiętam teraz).
Zarzut "że dużo" wydaje mi się kompletnie nie trafiony, Nagór według mnie ma rację skupiając się w swojej krytyce na jednostajności. Jak napisałem wcześniej, mnie właśnie ta jednostajność zaciekawia.
Nazwanie psa Cezar nie robi z niego Imperatora
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2698
- Rejestracja: 14 sty 2003, 12:47
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Dam wam przykład zkolarstwa. Np . mamy zawodniak kolarza szosowego przygotowującego się do wyścigu wieloetapowego np. zawodnik tkai jedzie w Alpy by realizowac trening wytryzmałości siłowej i ro bi to tak że np. trenuje w wysokich górach 7 dni
pon - jazda po gorach
wtorek jazd apo górach
środa- rozjazd po płaskim
czwatrek - jazd apo gorach
piątek - jazda po gorach
sobota - ropzjazd
niedizle - jazd apo gorach
czyli oprocz jazd kompensaycjnych po płaskim trenuje on wytryzmałośc silową nie robi treningów szybkościowych
dalej zjeżdza z gor i po krotkim opoczynku realuzije trening wytryzmałości szybkościowej by się odmulic od ciezkiego tygodnia treningu siłowego.
W ten tydzień w górach nie wrzuca wszystkiego na raz tylko buduje jedną cechę motoryczną.
Tompoz
pon - jazda po gorach
wtorek jazd apo górach
środa- rozjazd po płaskim
czwatrek - jazd apo gorach
piątek - jazda po gorach
sobota - ropzjazd
niedizle - jazd apo gorach
czyli oprocz jazd kompensaycjnych po płaskim trenuje on wytryzmałośc silową nie robi treningów szybkościowych
dalej zjeżdza z gor i po krotkim opoczynku realuzije trening wytryzmałości szybkościowej by się odmulic od ciezkiego tygodnia treningu siłowego.
W ten tydzień w górach nie wrzuca wszystkiego na raz tylko buduje jedną cechę motoryczną.
Tompoz
Tompoz
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 18 cze 2004, 20:34
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Łódź
Rosomak :
Gratuluję decyzji o bieganiu na każdym treningu minimum 20 km.
O twoich wrażeniach odnośnie treningu porozmawiajmy po tygodniu od jego rozpoczęcia ( pod warunkiem że wytrzymasz ten tydzień ).
P.S Zacznij rozglądać się za dobrym lekarzem...
Gratuluję decyzji o bieganiu na każdym treningu minimum 20 km.
O twoich wrażeniach odnośnie treningu porozmawiajmy po tygodniu od jego rozpoczęcia ( pod warunkiem że wytrzymasz ten tydzień ).
P.S Zacznij rozglądać się za dobrym lekarzem...
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 29 maja 2008, 09:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Dziękuję za gratulacje.maneater1 pisze:Rosomak :
Gratuluję decyzji o bieganiu na każdym treningu minimum 20 km.
O twoich wrażeniach odnośnie treningu porozmawiajmy po tygodniu od jego rozpoczęcia ( pod warunkiem że wytrzymasz ten tydzień ).
P.S Zacznij rozglądać się za dobrym lekarzem...
Co do lekarza - rozumiem, że mogę na Ciebie liczyć w kwestii adresów?

Temat dotyczy treningu tompoza, nie mojego, więc jak koledzy czują potrzebę wyrażenia swoich opinii na mój temat - proponuję założyć konto na treningbiegacza.pl i komentować mój trening w blogodzienniku na bieżąco. W stopce znajduje się link do niego, w profilu na tym forum pod www jest mój profil z tb.pl. Nie mam zwyczaju kasowania wpisów, nawet równie merytorycznych jak ten powyższy. Forma i treść wpisów IMVHO świadczą o autorze.
Proponuję również zapoznać się z blogiem vicenaczelnego. Ja jestem tylko ligą okręgową, vice to ekstraklasa. Można się sporo nauczyć - wystarczy chcieć.
Nazwanie psa Cezar nie robi z niego Imperatora
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 18 cze 2004, 20:34
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Łódź
Rosomak : Moja uwaga była jak najbardziej merytoryczna.Jeżeli tego nie zauważyłeś to jest to tylko i wyłącznie twój problem.Zakładam że każdy wchodzący na to forum potrafi czytać. Chyba nie chcesz żeby na każdy tak idiotyczny pomysł jak twój ( bo tak trzeba nazwać twój pomysł na bieganie 20 km na każdym treningu trenując pod starty na 10 i 15 km ) traktować śmiertelnie poważnie i stale pisać to samo.Jak nie potrafisz prześledzić bieżącego wątku i wielu innych na tym forum w których takie pomysły były omawiane to pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do siebie...
Kolego Tompoz : Najwyrażniej jedyne czego pragnie kolega Rosomak to zrobić sobie samemu krzywdę...
Kolego Tompoz : Najwyrażniej jedyne czego pragnie kolega Rosomak to zrobić sobie samemu krzywdę...
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 29 maja 2008, 09:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
maneater1> może zmierzymy się na zawodach ? Co Ty na to ? Na przykład w przyszłym roku, na Maniackiej Dziesiątce.
Kto przegra ten wskakuje do wody i zawyje trzy razy.
Zdjęcia umieścimy gdzieś w sieci. Podpiszemy i nicka i z imienia.nazwiska
Nic nie ryzykujesz, w końcu w przyszłym roku przecież będę leczył kolejną kontuzję, więc łykniesz mnie w cuglach.
Kto przegra ten wskakuje do wody i zawyje trzy razy.
Zdjęcia umieścimy gdzieś w sieci. Podpiszemy i nicka i z imienia.nazwiska
Nic nie ryzykujesz, w końcu w przyszłym roku przecież będę leczył kolejną kontuzję, więc łykniesz mnie w cuglach.
Nazwanie psa Cezar nie robi z niego Imperatora
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 599
- Rejestracja: 29 maja 2008, 09:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Oczywiście że nie, jestem w 16 tygodniu. Mam zaległości w blogu. Ale już uzupełniłem.maneater1 pisze:P.S Czy to naprawdę twój 14 tydzień biegania ????
Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Nie wiem wprawdzie na temat Twoich osiągów nic ... ale co tam, morsuję od tej niedzieli więc mogę się wykąpać w Rusałce.maneater1 pisze:Rosomak: Już w tym wątku jeden był co chciał się ścigać, więc może byłbyś bardziej kreatywny....
To znaczy tej, no, Malcie.
I tak szykuję się na dychę w Poznaniu i piętnastkę w Kołobrzegu, więc przy okazji mogę się pościgać. W końcu - to są biegi, na tym to polega, nie ? Na rywalizacji z człowiekiem i/lub czasem.
Nazwanie psa Cezar nie robi z niego Imperatora