M50 atakuje.........3:20, 3:30, 3:38, 3:43

Moderator: infernal

Slawcio
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1982
Rejestracja: 10 lip 2017, 06:06
Życiówka na 10k: 36:14
Życiówka w maratonie: 2:41:17
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Dziś rano jak spojrzałem na termometr to jeszcze miałem taką myśl, to ta chol.... temperatura mnie tak zniechęca.
Dziś -12, jutro -15. Ech.... pozytywne, że chociaż na piątkową noc zapowiadają jakiś mały plus.

Trzeba się szykować psychicznie na piątek, żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce. 12 godzin tuptania.
Biegając jak większość, będziesz miał wyniki jak większość.
https://bieganie.org/
https://runalyze.com/athlete/maran
PKO
Slawcio
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1982
Rejestracja: 10 lip 2017, 06:06
Życiówka na 10k: 36:14
Życiówka w maratonie: 2:41:17
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Wolno to wolno, ale marszu nie było.
TARPAN 12H, 11 pętli
Obrazek
Biegając jak większość, będziesz miał wyniki jak większość.
https://bieganie.org/
https://runalyze.com/athlete/maran
Slawcio
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1982
Rejestracja: 10 lip 2017, 06:06
Życiówka na 10k: 36:14
Życiówka w maratonie: 2:41:17
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Przed zawodami udałem się do lokalnego sklepu zwanego biedrą i kupiłem zgrzewkę małych wód.
Planowałem przygotować butelki 0,5l ale że nie było takiej pojemności z dzióbkiem to zakupiłem wodę żywca 0,7l i w takiej ilości wody rozrabiałem proszek.
Chodziło o to żeby nie tracić czasu na mieszanie/przelewanie tego na punkcie tylko łapać oznaczony pakunek i wracać jak najszybciej do biegu.
Sprawdziło się to idealnie bo na punkcie spędzałem około 1,5 minuty. A trzeba było jeszcze się meldować o wykonaniu pętli.

Tak wyglądał plan

Obrazek

W praktyce, wody było za dużo, i zmuszałem się do picia, plan z butelkami 0,5 wydaje mi się lepszy, ale zaznaczę w tym miejscu, temperatura była od +2 do -4, a przy tak wolnym biegu ja się prawie nie pociłem.
Pierwsze 8 kółek żywieniowo było dobrze zaplanowane.
Największe obawy miałem z wypiciem SIS Beta Fuel Recovery, ponieważ mamy tu 30g białka co może siąść na żołądek.
Zupełnie niepotrzebnie, smakowało wyśmienicie i miło wspominam zmianę smaku z lemonki na czekoladowe recovery.
Na 9 kółku miałem zrobić krówko-wy strzał energetyczny, a w praktyce nie dałem rady, zjadłem na tej pętli zdaje się 5 krówek.
Generalnie w tym momencie czułem się już tak naładowany energetycznie że na ostatniej pętli już tylko piłem izo.
Myślę że przy szybszym biegu, ilość węglowodanów na porcję byłaby OK, ale że biegłem wolniej niż planowałem to węgli było za dużo.

Miałem ze sobą dwa zegarki Polara, jeden z nich pauzowałem na postojach, zabrałem dwa bo chciałem sprawdzić ile będzie samego biegu a jaka będzie strata na punktach i ewentualnego marszu. W Polarze nie mam "czas biegu" który macie w Garminie.
11:10 było biegu, czyli straciłem 20 minut, na wszystko. Widzę że raz nie za pauzowałem więc 22 minuty.
Czyli
10 wizyt w punkcie
zmiana butów przy samochodzie
jedna szybka dwójka

Moim zdaniem logistycznie wypadło rewelacyjnie i nie dało się tego zrobić szybciej.

Na bieg wrzuciłem do samochodu 5 par butów. Planowałem biec w ekstra miękkich NB FF More v5, ale na miejscu okazało się, że jest cholernie ślisko, kolców nie miałem jak i sama idea tyle biec w kolcach to nie najlepszy pomysł, więc wybór padł na sprawdzone na innym długim biegu NB FF X More Trail v3, które niestety mają już ponad 900km na liczniku.
No przecież to logiczne nałożyć traile na ciężkie warunki, prawda?
Matko boska, biegło się tragicznie, ślisko, nogi uciekają i non stop patrzenie gdzie stawiać nogi żeby nie wywinąć orła.
No trzecim kółku powiedziałem dość, gów... nie bieganie. Schodzę z trasy i wracam do domu...
Był tylko malutki problem, inni biegacze tak mi zastawili samochód że o powrocie do domu nie było mowy, Nie byłem zmęczony, więc na spokojnie zmieniłem skarpetki i założyłem szosowe NB FF More v5 w których pierwotnie planowałem biec a które są prawie nowe z przebiegiem 150 km.
I to był punkt zwrotny, raptem okazało się że wcale nie jest tak ślisko i da się w miarę normalnie biec, a problem był mały punkt styku który występuje w trail-ach. Czyli odwrotnie niż podpowiada logika.
Teren się nie zmienił i dalej biegło się po mocno nierównym terenie, ale przestałem się ślizgać. I szło to już na tyle fajnie, że przestałem myśleć o przedwczesnym zakończeniu biegu.

Gdy wystartowaliśmy to 3 osoby poszły do przodu, w tym Grzesiek. Ja natomiast biegłem czwarty i w tamtym momencie główną myślą to było gdzie stawiać stopę żeby nie wywinąć orła, a druga myśl, niech lecą, zobaczymy po 70 km.
Biegłem na tyle wolno że na pierwszym czy drugim kółku, wyprzedziło mnie dwóch biegaczy a ja biegłem 6.
Nawet się tym nie przejąłem, skoro na tamtym etapie miałem ochotę skończyć bieg.
Jednego z tych dwóch, wyprzedziłem około 50 km, potem mijałem jeszcze jakiś chodziarzy, ale nie miałem pojęcia kto to, aż do zakończenia biegu nie wiedziałem który jestem. Na pewno piąty bo nikt mnie więcej nie wyprzedził.
Na teoretycznej mecie, po zgłoszeniu ostatniego kółka, okazało się, że jestem 3. Więc musiałem dwóch minąć na trasie. Podium-owa trójka zrobiła po 11 kółek, a o miejscach zadecydował czas.
Generalni cieszę się że zaliczyłem kolejną setkę, ale to gó.... nie bieganie. Bieg po 7 min/km jest......
Ja po prostu wolę szybsze bieganie po równym, dlatego kompletnie mnie nie ciągnie do biegów górskich.

Bieg miałem darmowy za wygrany voucher z innego biegu tego organizatora, natomiast teraz jedną z nagród był oczywiście, a jakże voucher na kolejną edycję Ultra Śledzia. Wiec skoro za uczciwą cenę, to pewnie za roku znowu podejdę do tematu.

PS. Dziś nie biegam to i czas na dłuższą relację się znalazł.
Biegając jak większość, będziesz miał wyniki jak większość.
https://bieganie.org/
https://runalyze.com/athlete/maran
Slawcio
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1982
Rejestracja: 10 lip 2017, 06:06
Życiówka na 10k: 36:14
Życiówka w maratonie: 2:41:17
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Teraz jeszcze myśl z cyklu wujek dobra rada.

Gdy zaczyna cię coś boleć, to zawsze niech pierwszym podejrzanym będą buty!!!


Wyjaśniając, od jakiegoś czasu marudzę tutaj o bolącym biodrze, no i nawet wczoraj podczas biegu na 27 km mijając się z Grześkiem mówiłem mu że biodro napi...., i wiecie co, zmieniłem buty na te prawie nowe i zapomniałem o biodrze. Do końca biegu już o nim nie myślałem.
Dziś mięśnie bolą a biodro? Nic, jest lepiej niż było. 100km bieg uleczył i naoliwił je.
Czyli to któreś z moich starych butów mi je kaleczy.
To bardzo pozytywne, jest nadzieja że się jeszcze nie kończę.
Biegając jak większość, będziesz miał wyniki jak większość.
https://bieganie.org/
https://runalyze.com/athlete/maran
New Balance but biegowy
ODPOWIEDZ