Jacek Ksiąszkiewicz – czy istnieje ładne bieganie?
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Kolejny przykład braku pociągnięcia tematu o wpływie butów karbonowych na bieganie. Pomagają czy nie pomagają? Kszczot nie dopytuje, a zawodniczka ucieka w hipotetyczne przykłady innych, którym buty pomagają, bo mają słabą technikę biegu. Im ta technika słabsza tym buty karbonowe pomagają bardziej. A jak ktoś ma wysokie odbicie, tak jak ma zawodniczka, to te buty pomagają mniej. Nic z tego nie kumam.
-
- Wyga
- Posty: 107
- Rejestracja: 23 sty 2022, 14:32
- Życiówka na 10k: 49:26
- Życiówka w maratonie: brak
Coś na temat obciążenia na kostkach:
https://www.youtube.com/watch?v=D0BBQIyVGt4
Może w tym kierunku warto pokombinować?
https://www.youtube.com/watch?v=D0BBQIyVGt4
Może w tym kierunku warto pokombinować?
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Nie moja bajka.
-
- Wyga
- Posty: 150
- Rejestracja: 23 maja 2023, 15:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Akurat temu kolesiowi karbon lata i powiewa-https://youtube.com/shorts/y5-R1QCIjlQ? ... w09PddsUG- ,mi pomaga, to kwestia indywidualna...yacool pisze: ↑21 sie 2025, 10:45 Kolejny przykład braku pociągnięcia tematu o wpływie butów karbonowych na bieganie. Pomagają czy nie pomagają? Kszczot nie dopytuje, a zawodniczka ucieka w hipotetyczne przykłady innych, którym buty pomagają, bo mają słabą technikę biegu. Im ta technika słabsza tym buty karbonowe pomagają bardziej. A jak ktoś ma wysokie odbicie, tak jak ma zawodniczka, to te buty pomagają mniej. Nic z tego nie kumam.
Ostatnio zmieniony 21 sie 2025, 19:40 przez Radość z biegania, łącznie zmieniany 1 raz.
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Już się nie mówi, że karbon pomaga, bo to obciach. Karbon pomaga innym. Ty nie potrzebujesz, bo masz dobrą technikę. To jest teraz nowa narracja.
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Coś na temat projektowania napędu i fidbeku z elektroniki. Mam nadzieję, że będzie wkrótce bardziej dostępny biegaczom taki fidbek. Wyznaczanie SSL w najnowszym zegarku garmina, to świetny kierunek, ale to zaledwie czubek góry lodowej w pomiarach biomechanicznych.
Dziś analiza dwóch metryk będących efektem końcowym treningu mobilizacyjnego, który ma realny wpływ na napęd. Ale co ważniejsze w tym momencie, to że ten wpływ możemy zauważyć i zmierzyć. Poniżej stopklatka z panelu roboczego (frame 5013), na której uchwycony jest moment maksymalnej prędkości miednicy w poziomie (klatka górna) i w pionie (klatka dolna). To są te czerwone piki pojawiąjące się tuż przed LC.

Dla tego konkretnego kroku udało się zrównać oba piki w czasie. Z reguły u zawodnika pik prędkości w pionie pojawia się wcześniej o 15 do 30ms. Można więc powiedzieć, że responsywność jest większa w pionie, czyli elastic recoil w pionie ma krótszy czas działania. Ma też z reguły wyższe wartości maksymalne prędkości.
Doraźnie da się wpłynąć na niewielkie skrócenie czasu pojawienia się piku prędkości w poziomie i to jest właśnie zarejestrowane na frejmie 5013. Zawodnik odczuwa to jako bardzo płaski bieg z przyduszeniem do asfaltu, wyraźnym szarpnięciem i wzrostem tempa biegu. Na razie nie zastanawiamy się czy to dobrze, czy już przegięliśmy. Za wcześnie na takie wnioski. Pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości. Na przykład, czy treningiem mobilizującym staw biodrowy i plecy da się przesunąć oba piki bardziej w kierunku IC (w prawo na wykresie, czyli oddalać się od LC), czy jednak ta relacja pozostaje stała i dalsze dynamizowanie napędu powinno iść w stronę przesunięcia pików i LC razem.
Trzeba zacząć analizować odczyt z trzeciego akcelerometru, czyli oscylacje boczne miednicy i drop, które destabilizują fazę podporu. Tutaj prawdopodobnie można zaoszczędzić najwięcej milisekund i podnieść prędkość poziomą miednicy. Poprawienie dynamicznej stabilizacji będzie mieć wpływ na gromadzenia energii sprężystej w tkankach, bo jak dupa nie lata na boki i się nie kolebie, to rośnie responsywność.
Na koniec jeszcze słówko o rowerowaniu i analogii do bezmyślnego jeżdżenia w oparciu o pomiar watów. O tym mówił mi trener kolarzy. Otóż nie chodzi o to, żeby tych watów było coraz więcej, ale żeby siodełko spod nich nie uciekało, czyli liczy się dynamiczna stabilizacja roweru. W przełożeniu na nasze - szybki biegacz, to nie silny biegacz, tylko dynamicznie ustabilizowany. Wtedy jest dopiero depnięcie. Pozdrawiam trenera.
Dziś analiza dwóch metryk będących efektem końcowym treningu mobilizacyjnego, który ma realny wpływ na napęd. Ale co ważniejsze w tym momencie, to że ten wpływ możemy zauważyć i zmierzyć. Poniżej stopklatka z panelu roboczego (frame 5013), na której uchwycony jest moment maksymalnej prędkości miednicy w poziomie (klatka górna) i w pionie (klatka dolna). To są te czerwone piki pojawiąjące się tuż przed LC.

Dla tego konkretnego kroku udało się zrównać oba piki w czasie. Z reguły u zawodnika pik prędkości w pionie pojawia się wcześniej o 15 do 30ms. Można więc powiedzieć, że responsywność jest większa w pionie, czyli elastic recoil w pionie ma krótszy czas działania. Ma też z reguły wyższe wartości maksymalne prędkości.
Doraźnie da się wpłynąć na niewielkie skrócenie czasu pojawienia się piku prędkości w poziomie i to jest właśnie zarejestrowane na frejmie 5013. Zawodnik odczuwa to jako bardzo płaski bieg z przyduszeniem do asfaltu, wyraźnym szarpnięciem i wzrostem tempa biegu. Na razie nie zastanawiamy się czy to dobrze, czy już przegięliśmy. Za wcześnie na takie wnioski. Pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości. Na przykład, czy treningiem mobilizującym staw biodrowy i plecy da się przesunąć oba piki bardziej w kierunku IC (w prawo na wykresie, czyli oddalać się od LC), czy jednak ta relacja pozostaje stała i dalsze dynamizowanie napędu powinno iść w stronę przesunięcia pików i LC razem.
Trzeba zacząć analizować odczyt z trzeciego akcelerometru, czyli oscylacje boczne miednicy i drop, które destabilizują fazę podporu. Tutaj prawdopodobnie można zaoszczędzić najwięcej milisekund i podnieść prędkość poziomą miednicy. Poprawienie dynamicznej stabilizacji będzie mieć wpływ na gromadzenia energii sprężystej w tkankach, bo jak dupa nie lata na boki i się nie kolebie, to rośnie responsywność.
Na koniec jeszcze słówko o rowerowaniu i analogii do bezmyślnego jeżdżenia w oparciu o pomiar watów. O tym mówił mi trener kolarzy. Otóż nie chodzi o to, żeby tych watów było coraz więcej, ale żeby siodełko spod nich nie uciekało, czyli liczy się dynamiczna stabilizacja roweru. W przełożeniu na nasze - szybki biegacz, to nie silny biegacz, tylko dynamicznie ustabilizowany. Wtedy jest dopiero depnięcie. Pozdrawiam trenera.
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Zostanę jeszcze na chwilę przy Almgrenie.
Koncertowo zepsuł końcówkę finału na 3000m w Zurichu. Ostatnie 30 metrów skrócił tak krok, że nie wiedziałem czy to on, czy jakiś polski pros, któremu kazano wysoko unosić kolanka, bo tak się szybciej biega. Bardzo dziwne to było. Ale nie o tym chciałem tylko o dynamicznej stabilizacji, a właściwie destabilizacji, która jest normą w bieganiu amatorskim i wyczynowym też tyle, że na bardzo wysokich tempach.
Stopkatki z finiszu na dychę z Walencji. Po prawej Almgren stabilny i obok Lobalu stabilny trochę mniej.

Fani siłki wiedzą swoje. Gość słaby jest. Na ciężary go trzeba brać. Wiadomo.
Załóżmy na chwilę, że nie mają racji. No i teraz pytanie. Jak go tak na ułamek sekundy łamie w podporze, to załatwi się to przysiadami, pracą nad korem i obudowaniem mięśniowym? Może jednak praca z tkanką to nie wyciskanie sztangi, tylko specjalistyczne projektowanie ruchu? Każda dyscyplina sportowa ma swój specyficzny ruch, czy też sekwencję ruchową, którą się doskonali. W bieganiu widzi się tylko wznios kolanka i ewentualnie pracę rąk. To tyle. Nie ma żadnych rozmów o fazie podporu. A przecież właśnie w tej fazie doświadczamy największych sił. Ta faza jest specyficzna dla dyscypliny ze względu na krótki czas oddziaływania na całe ciało i gwałtowność zachodzących w trakcie niej procesów.
Chwila minęła. Znów fani siłki mają rację.
Koncertowo zepsuł końcówkę finału na 3000m w Zurichu. Ostatnie 30 metrów skrócił tak krok, że nie wiedziałem czy to on, czy jakiś polski pros, któremu kazano wysoko unosić kolanka, bo tak się szybciej biega. Bardzo dziwne to było. Ale nie o tym chciałem tylko o dynamicznej stabilizacji, a właściwie destabilizacji, która jest normą w bieganiu amatorskim i wyczynowym też tyle, że na bardzo wysokich tempach.
Stopkatki z finiszu na dychę z Walencji. Po prawej Almgren stabilny i obok Lobalu stabilny trochę mniej.

Fani siłki wiedzą swoje. Gość słaby jest. Na ciężary go trzeba brać. Wiadomo.
Załóżmy na chwilę, że nie mają racji. No i teraz pytanie. Jak go tak na ułamek sekundy łamie w podporze, to załatwi się to przysiadami, pracą nad korem i obudowaniem mięśniowym? Może jednak praca z tkanką to nie wyciskanie sztangi, tylko specjalistyczne projektowanie ruchu? Każda dyscyplina sportowa ma swój specyficzny ruch, czy też sekwencję ruchową, którą się doskonali. W bieganiu widzi się tylko wznios kolanka i ewentualnie pracę rąk. To tyle. Nie ma żadnych rozmów o fazie podporu. A przecież właśnie w tej fazie doświadczamy największych sił. Ta faza jest specyficzna dla dyscypliny ze względu na krótki czas oddziaływania na całe ciało i gwałtowność zachodzących w trakcie niej procesów.
Chwila minęła. Znów fani siłki mają rację.
- pawo
- Wodzirej
- Posty: 4531
- Rejestracja: 02 lis 2020, 22:20
- Lokalizacja: zdecydowanie las
Almgren sympatyczny gość.
A tu podpięli 8 imu i
- "największe absolutne nieścisłości występowały w kątach w płaszczyźnie strzałkowej (sagittal plane) — tj. głównie hip flexion, knee angle, ankle angle — kiedy patrzy się na absolute RMSE (bez normalizacji). To dlatego, że te stawy mają największe zakresy ruchu przy bieganiu, więc w stopniach błąd wygląda najgorzej"
Tak że coś tam się jednak dzieje.
A tu podpięli 8 imu i
- "największe absolutne nieścisłości występowały w kątach w płaszczyźnie strzałkowej (sagittal plane) — tj. głównie hip flexion, knee angle, ankle angle — kiedy patrzy się na absolute RMSE (bez normalizacji). To dlatego, że te stawy mają największe zakresy ruchu przy bieganiu, więc w stopniach błąd wygląda najgorzej"
Tak że coś tam się jednak dzieje.
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Możesz dać i 100 IMU na dupę, a i tak zostanie problem, bo żaden z nich nie dotknie nawet punktu obrotu w stawie. Stąd większe błędy w pomiarach kątowych niż liniowych, co nie znaczy, że jakiegoś paternu nie da się uchwycić.
- yacool
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 13453
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
Jak już ruszyliśmy temat pomiarów kątowych, to coś właśnie w płaszczyźnie strzałkowej można próbować mierzyć, czyli przodo i tyłopochylenie miednicy. Z jednego IMU starczy. Ale to za jakiś czas spróbuję wrzucić. Teraz mam zajawkę na kolejną wersję czujnika. Doszło do tego, że bardziej interesuje mnie elektronika od biegania. Takie czasy, że najlepszych biegaczy w Polsce stać dziś, co najwyżej na prowadzenie biegu. I to z wyraźnym trudem.