Powoli sie odkopuje z obowiązków i końcem stycznia raczej będe już mógł zacząć znowu trenować bardziej regularnie.
Ogólnie te trzy miesiące, mimo napływu dużych pieniędzy będe chcał szybko zapomnieć. Poziom stresów, stanów depresyjnych i takie tam...za dużo tego wszystkiego było, a miało być miejsce na bieganie! OSZUKALI MNIE! Banda...:P
Dwa miesiące pod rząd miałem po 180h z pracy dorywczej..bleeeh.
Po za tym ...troche sie przybrało, mam do zrzucenia 5kg. Nie całe 77kg obecnie...o jeny, troche to pewnie zajmie. Ale to będzie fajny experyment- człowiek przykuty do biurka wstaje i idzie biegac....
Kilka biegów mam już za soba.
Tu fajne zestawienie ostatniego biegu "w formie" na zawodach i tego pierwszego po dłuższej przerwie

Jest nad czym pracować, co? coś długi ten półmaraton mi wyszedł nie?
Sezon kończyłem tymi zawodami w Gliwicach, nie byłem do niego najlepiej przygotowany, szczerze, myślami już byłem całkiem gdzie indziej i nie pobiegłem tego na maxa, żeby się czuć dobrze i móc porobić jeszcze coś tego dnia...Plan był, by zaliczyć 1:29. i godnie zakończyć sezon. No ale organizator to już w ogóle słabo się przygotował, ~15min? spóźnienia na start...
Mój zegarek ustawiony na footpodzie zawsze wskazuje mi w minusie, i tym razem wszystko było zgodnie z tą zasadą, przebiegam przez mate 10k a mi zegarek pipa 10km dopiero za gruby moment. sprawdzam czas i jest extra. Następnie mata 15km i super międzyczas a mi zegarek pipa po kilkuset metrach. Zaczynam przyspieszać, bo biegłem naprawdę z dużym komfortem. przeliczam w głowie i z uśmiechem na twarzy biegnę po 1:27:30

No i potem sie zesrało. Końcówka trasy się trochę rozjechała organizatorom, wszyscy (po za kilkoma pierwszymi zawodnikami, którzy dla odmiany przebiegli znacznie mniej) pobiegli około kilometr więcej niż półmaraton, a ja i kilku nieszczęśliwców dodatkowo pobiegliśmy jeszcze więcej, bo nas źle pokierowali - fajnie na stravie to widać

Zielona strzałka wskazuje kierunek, trzeba było skręcić ostro w lewo, a ja pobiegłem prosto czerwona szczała, ładując kolejne ~400m? do koszyka...
Dodatkowo zostałem niepoliczony na koniec trasy... przynajmniej medal zajumałem....
Wkurzyłem się wtedy na bieganie:P
NIe mam jeszcze czasu na wpisy, do końca miesiąca spróbuje załapać jakąś pierwszą faze regularnego biegania, aby juz cześc naczynek włosowatych postawić na nogi...
Kupiłem se zegrarek... 255

Rok 2022 to:
2100km biegania z pikiem w czerwcu/ 1300km roweru/34km pływania

Mocno był sportowy rok bo ten triathlon zmusił mnie też do innych treningów i nazbierało się 255 godzin aktywności.
Mam nadzieje, że to wszystko we mnie siedzi.... w sumie tego jestem pewien...inaczej, mam nadzieje, że to wszystko we mnie siedzi tuż pod powierzchnią tej skorupy nieróbstwa i że nie zajmie mi to więcej nak 1-2 miesiące by wrócić na jakiś dobry poziom.
Cele (wirtualne) na 2022
1km- 2m:59s
5km - 17m:59s
ta mh...miejmy nadzieje, że w tym roku już coś z tego ogarne.
Pozdro!