Teraz jest Cz, 26 listopada 2020, 05:30

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 254 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Wt, 4 sierpnia 2020, 07:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
03.08.2020

Rozbieganie

Wymieniłem baterię w pulsometrze i wreszcie bez jakiś dziwnych pomiarów.

Całość: 8,37 km; czas: 46:34; śr.tempo: 5:34 min/km; śr.tętno: 141

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Cz, 6 sierpnia 2020, 07:04 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
05.08.2020

Rozbieganie + kilka luźnych przebieżek

Całość: 6,02 km; czas: 33:44; śr.tempo: 5:36 min/km; śr.tętno: 138

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Wt, 18 sierpnia 2020, 07:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
08.08.2020
III Bieg Grand Prix Ustki


Tak na krótko. Kompletnie nie wiedziałem czego spodziewać się po tym biegu. Po pierwsze dlatego, że moje bieganie od dłuższego czasu pozostawia wiele do życzenia a po drugie na sobotę zapowiadali upały a bieg startował w samo południe. Do tego trasa, która przez ponad 3 km prowadziła plażą.
Ogólnie z samego biegu jestem zadowolony. Choć może tempo (wg garmina) 4:31 na kolana nie powala, to przed samym biegiem pewnie takie wziąłbym w ciemno.
Plan miałem taki, żeby nie zacząć zbyt szybko i nie zajechać się na początkowych kilometrach po plaży a później jeśli się uda to podczepić się pod kogoś kto będzie biegł podobnym tempem. I w sumie udało się bo od około trzeciego do ósmego kilometra biegłem razem z jakimś chłopakiem. Dopiero jakieś 2 km przed metą postanowiłem lekko przyspieszyć i zostawiłem go z tyłu. Do mety udało mi się jeszcze wyprzedzić dwóch biegaczy.

Bieg wygrał chłopak z Ustki z czasem 34:53 co biorąc pod uwagę trasę i warunki a do tego fakt, że trasa liczyła więcej niż 10 km to jak dla mnie czas kosmos.

Ogólnie sam bieg jak na tak kameralny dosyć fajnie zorganizowany. Dla pierwszych trzech miejsc nagrody: 500, 300, 200 zł. Do tego sporo nagród rozlosowanych wśród wszystkich uczestników. Oczywiście ja jak zwykle nic nie wylosowałem :ojnie:


Całość: 10,29km; czas: 46:28; śr.tempo: 4:31; śr.tętno: 178


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Ostatnio edytowano Śr, 19 sierpnia 2020, 07:21 przez adam99, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Wt, 18 sierpnia 2020, 07:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
10.08.2020

Rozbieganie

Całość: 9,71 km; czas: 53:14; śr.tempo: 5:29 min/km, śr.tętno: 134


12.08.2020


8*3'/3'

Tempo założyłem pomiędzy 4:00 a 4:15 chociaż czułem, że to 4:00 to mocno życzeniowe. Zwłaszcza, że przez cały dzień moje nogi (głównie uda i kolana) dostały porządny wycisk. I faktycznie szło dosyć ciężko: 4:14, 4:04, 4:10, 4:12, 4:11, 4:13, 4:11, 4:10.

Całość: 13,32km; czas: 1:07:41; śr.tempo: 5:05 min/km


14.08.2020


Rozbieganie

Tak na krótko przed Ligą Mistrzów :hej:

Całość: 6,86 km; czas: 38:19; śr.tempo: 5:35 min/km; śr.tętno: 138


16.08.2020


Długi bieg

Mimo dosyć wczesnej pory grzało już dosyć mocno. Pobiegłem więc do lasu, żeby chociaż trochę schować się przed słońcem.
Całość: 15,5 km; czas: 1:24:53; śr.tempo: 5:29; śr.tętno: 148

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Śr, 19 sierpnia 2020, 07:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
18.08.2020

6 km po 4:30-4:40 + 6*(200/200)

Mimo dosyć później pory było dosyć duszno i ciężko to szło.
Kolejne kilometry: 4;37, 4:38, 4:37, 4:32, 4:33, 4:32.
Przebieżki starałem się biec tempem ok 4:00 ale bez jakiejś spiny: 4:05, 4:05, 3:58, 3:48, 3:56, 4:02.

Całość: 12,53 km; czas: 1:04:32; śr.tempo: 5:09 min/km; śr.tętno: 151

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Pt, 28 sierpnia 2020, 07:07 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
20.08.2020

Jakoś nie miałem weny na coś dłuższego więc pomyślałem, że to dobra okazja, żeby pobiec testowo 1 km.
Fakt, że już na rozgrzewce czułem się niezbyt dobrze. Biegło mi się dosyć ciężko, do tego po kilkuset metrach coś zaczęło mnie kłuć w boku i musiałem się na chwilę zatrzymać.
Nawet pomyślałem przez chwilę, że to chyba znak, żeby nie biec. No ale skoro już wyszedłem... Założyłem sobie, żeby pobiec spokojniej niż podczas pierwszej próby. W końcu miałem jakiś punkt odniesienia. Skoro za pierwszym razem pobiegłem w 3:09 to 250 metrów w 47 sekund i będzie dobrze. No więc wystartowałem... Początek spokojnie, żeby nie przestrzelić. Dopiero po dłuższej chwili zerkam na zegarek - 3:25. Wolno, ale wiem, że to początek więc trzymam tempo. 3:21, 3:18 czyli jest dobrze. A w zasadzie byłoby gdyby nie wiatr który czuję dopiero teraz kiedy szybciej biegnę. Nie jakiś mocno ale jednak przeszkadza. 3:15, 3:13. Pierwsze 250 metrów kończę w 47,9 więc tylko lekko słabiej, ale bardziej martwi (żeby nie powiedzieć, że wkurza) mnie ten wiatr bo wiem, że jeśli czas będzie na styku to nie wyciągnę tego w końcówce. Kolejne 250 metrów początek waha się od 3:13 do 3:15 ale dalej dokucza mi wiatr. Walczę jeszcze chwilę, tempo 3:13 ale wiem, że tego dnia za wiele nie ugram i w końcu odpuszczam po około 350-400 metrach.
Byłem zły na siebie, że chociaż trochę nie przebiegłem się wcześniej w tym miejscu no ale po fakcie to mogę sobie gdybać.

Całość: 6,19 km, czas: 35:25; śr.tempo: 5:43 min/km


22.08.2020


W planie 4' tempem progowym z przerwą 4' trucht. Założyłem sobie tempo 4:05-4:15.
Wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że dopiero podczas treningu zdałem sobie sprawę z własnej głupoty. No bo skoro niedawno pobiegłem 10 km z hakiem średnio po 4:30 to nawet biorąc poprawkę na pogodę i trasę to 10 km pobiegłbym dziś może max po 4:20. A skoro tak to na tą chwilę moje tempo progowe to będzie 4:25-4:30 a tempa jakie sam sobie założyłem są zwyczajnie wzięte z kosmosu :bum: Mimo już pewnego zmęczenia zupełnie inne bieganie.

Całość: 20,07 km; czas: 1:42:18; śr.tempo: 5:06 min/km; śr.tętno: 149


24.08.2020


Rozbieganie

Całość: 7,3 km; czas: 41:22; śr.tempo: 5:40; śr.tętno: 134

26.08.2020


Rozbieganie

3 km po ok 4:45

Całość: 8,17 km; czas: 43:02; śr.tempo: 5:16; śr.tętno: 139

W weekend pierwszy półmaraton w tym roku - IV Wirtualny Bieg do Jantara. Bieg typowo na zaliczenie.

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Cz, 3 września 2020, 07:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
28.08.2020

IV Wirtualny Półmaraton Biegiem do Jantara

Nie bardzo miałem chęć na ten bieg zwłaszcza teraz ale skoro za samo ukończenie można załapać się na kartę podarunkową za 50 PLN to pomyślałem, że dlaczego nie. Pierwotnie miałem zwyczajnie pobiec bez jakiejś napinki na czas ale pomyślałem, że skoro już biegnę to może warto nastawić się na jakiś wynik, żeby sprawdzić co z mi z tego wyjdzie w danym momencie. Postawiłem na czas poniżej 1:40, licząc się z tym, że najwyżej zwolnię jeśli będzie zbyt ciężko. Nie było lekko ale weszło lepiej niż się spodziewałem. Trochę przeszkadzał wiatr ale nie jakoś przesadnie a do tego dużo nie brakowało, żeby deszcz pokrzyżował plany. Na bodaj 7 km zaczęło padać. Najpierw lekko a po kilku minutach dosyć konkretnie i nie zanosiło się, żeby miało przestać. Postanowiłem więc odpuścić mając przed sobą jeszcze ponad godzinę biegania. Kiedy biegłem już w stronę domu deszcz przestał padać a na zegarku miałem już 11 km. Zrobiło mi się zwyczajnie szkoda i zawróciłem. Później żałowałem, że nie wyszedłem biegać trochę wcześniej bo robiło się już dosyć ciemno a w miejscu gdzie biegałem trochę słabo z oświetleniem ale nie było tragedii.
Ogólnie jestem zadowolony z treningu. Swoje dołożyła na pewno pogoda, zrobiło się chłodniej i od razu biegało się lżej. Zresztą widać to dosyć dobrze po moim pulsie. Większość biegu poniżej progu.

I jeszcze taka refleksja mnie naszła. Rok temu za trzecie miejsce w kategorii dostałem bon na 30 zł. W tym za samo ukończenie dają 50. Jak to się czasy zmieniają :hejhej:

Całość: 21,12 km; czas: 1:38:09; śr.tempo: 4:39; śr.tętno: 153


30.08.2020


Rozbieganie

Nogi jeszcze ciężkie po piątkowym biegu. Do tego wyszedłem dosyć późno, kiedy słońce już porządnie grzało. Dwa dni, zupełnie różne warunki do biegania i kompletnie inne odczucia.

Całość: 10,02 km; czas: 57,05; tempo: 5:42 min/km; śr.tętno: 133

01.09.2020


Rozbieganie

Całość: 7,65 km; czas: 42:29; śr.tempo: 5:33; śr.tętno: 134

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Pt, 4 września 2020, 07:10 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
03.09.2020

4*(10'/5)

Tempa założyłem lepiej niż ostatnio :bum: czyli 4:25-4:30. Mimo to dosyć ciężko szło. O ile jeszcze z lekkim wiatrem biegło się dosyć dobrze to w drugą stronę o wiele gorzej. A tak ułożyłem trasę, że z wiatrem wyszła tylko jedna dziesiątka. Na ostatniej jeszcze trochę przyspieszyłem pod koniec ale bez rewelacji.

Całość: 15,06 km; czas: 1:14:53; śr.tempo: 4:58; śr.tętno: 149

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Cz, 10 września 2020, 07:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
06.09.2020

Rozbieganie

Nogi jakieś mocno drewniane, ociężałe. Do tego trochę za ciepło bo założyłem wiatrówkę bo co trochę chlapało deszczem.
Jakby tego mało to jeszcze pulsometr od początku nie chciał współpracować więc potem już nawet na niego nie patrzyłem.

Całość: 12,01 km; czas: 1:03:25; śr.tempo: 5:17 min/km;


08.09.2020


6 km ~4:45 + podbiegi

Z początku chciałem odpuścić te 6 km bo trochę wiało ale kiedy już wyszedłem okazało się, że nie jest tak źle.
Podbiegi postanowiłem porobić w nowym miejscu. Lepiej niż tam gdzie biegam zwykle bo nie tak stromo. Za to centralnie dawało wiatrem w gębę :bum: Na oko 110-120m.

Całość: 12:21 km; czas: 1:03:43; śr.tempo: 5:13 min/km; śr.tętno: 149

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Wt, 15 września 2020, 07:04 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
10.09.2020

4*(12' 4:25-4:30/5')

Znowu trochę wiało więc postanowiłem pójść pobiegać na szkolną bieżnię. O dziwo weszło dosyć dobrze i o wiele lżej niż podobny trening tydzień wcześniej gdzie dosyć mocno piłowałem.

Całość: 18,01 km; czas: 1:27:56; śr.tempo: 4:53 min/km; śr.tętno: 151

12.09.2020


Rozbieganie

Spokojnym tempem, bez patrzenia na zegarek.

Całość: 12 km; czas: 1:08:23; śr.tempo: 5:42 min/km; śr.tętno: 131

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Pt, 18 września 2020, 07:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
15.09.2020

6 km ~4:45 + podbiegi

Podobny trening jak tydzień temu z tym, że tym razem 6 podbiegów.
Wg gps około 130-140 metrów.

Całość: 11,19 km; czas:1:00:48; śr.tempo: 5:26; śr.tętno: 145

17.09.2020


4*(3 km 4:23-4:28) przerwa 3' trucht

Tym razem trochę szybciej niż tydzień temu. Nie lubię biegać na tak wąskich widełkach bo mam zawsze problem, żeby wbić się w tempo. Nie inaczej było tym razem zwłaszcza przy pierwszym powtórzeniu. Pierwsze i trzecie pod wiatr ale dosyć znośny. Ogólnie weszło lepiej niż się spodziewałem, choć pod koniec drugiego i trzeciego powtórzenia momentami trochę przytykało. Zegarek częściej wołał "za szybko" niż "za wolno".

Całość: 19,08 km; czas: 1:33:28; śr.tempo: 4:54; śr.tętno: 149

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Wt, 22 września 2020, 07:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
20.09.2020

Miało być tylko ok 12 km ale pogoda fajna, szkoda było marnować. Kiedy wyruszałem było jeszcze chłodno ale niedługo potem zaczęło już porządnie przygrzewać. O ile w lesie nie było tego jeszcze zbytnio czuć to przy powrocie asfaltem dawało się już konkretnie we znaki.

Całość: 16,37 km; czas: 1:30:23; śr.tempo: 5:31; śr.tętno: 137

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Śr, 7 października 2020, 07:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
24.09.2020

Od kilku dni czułem, że coś wisi w powietrzu jeśli chodzi o moje kolano. I niestety się nie pomyliłem. Miałem wyjść we wtorek potruchtać kilka kilometrów (postanowiłem odpuścić szybsze bieganie) i nawet wyszedłem ale zaraz wróciłem do domu. Kolano zaczęło mocniej dokuczać. Nie tyle nawet bolało co bardziej miałem wrażenie jakby przeciążenia.
Wyszedłem dopiero w czwartek. Spokojne 5 km, ciężko się biegło.

Całość: 5,23 km; czas: 30:25; śr.tempo: 5:49; śr.tętno:134

27.09.2020


Postanowiłem zrobić ostatni mocniejszy trening przed zawodami 6*(1km ~4:15/0,5).
Wiedziałem, że będzie ciężko i było. Chociaż nie tyle ciężkie było samo tempo co bardziej czułem przerwę w bieganiu.
O ile pierwsze 3 km z lekkim wiatrem szły w miarę o tyle po nawrotce pod wiatr było już o wiele ciężej. Piąte już lepiej ale i tak postanowiłem odpuścić ostatnie.

Całość: 12,51 km; czas: 1:03:04; śr.tempo: 5:02; śr.tętno: 150

[b]29.09.2020
[/b]

Rozbieganie

Całość: 6,23 km, czas: 34:16; śr.tempo: 5:30; śr.tętno: 138

SIERPIEŃ -15 treningów - 167,52 km + 96 km rower

WRZESIEŃ - 12 treningów - 147,55 km + 208 km rower

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrócić do normalności...
Nowy postNapisane: Śr, 7 października 2020, 13:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 11 lipca 2016, 16:12
Posty: 918
Lokalizacja: Słupsk
01.10.2020

Rozbieganie + kilka luźnych przebieżek.

Całość: 6,06 km; czas: 33:51; śr.tempo: 5:35; śr.tętno: 136

03.10.2020

IV Bieg Grand Prix Ustki


Dużo nie brakowało a na bieg bym nie pojechał. W związku z covid Ustka od soboty znalazła się w tzw żółtej strefie. W czwartek dostaję od firmy pomiaru czasu dziwnego sms, w piątek na facebooku OSiR Ustka pojawia się informacja, że są zmuszeni ograniczyć bieg do 100 osób. Dopiero teraz składam sobie to w całość razem z wysłanym dzień wcześniej sms-em. Zapisywałem się dosyć późno, bodaj 120 więc zakładam, że nie załapię się do grona tych stu osób. Rewelacja! Prawdopodobnie ostatni bieg w sezonie, do tego dzień przed, wszystko przyszykowane a tu taka akcja...
Jestem zły. Nie tyle na organizatorów co bardziej na siebie bo do tego biegu przymierzałem się zaraz po poprzednim ale jakoś zwlekałem z zapisaniem się. W końcu stwierdzam, że skoro i tak się naszykowałem to przynajmniej pojadę trochę później (gdyby jednak się okazało, że jednak będę biegł tyle, żebym zdążył odebrać pakiet) i najwyżej pokibicuję innym. Wrzuciłem więc ciuchy do plecaka, nie bardzo licząc, że będą mi w ogóle potrzebne. Nawet standardowego banana ze sobą nie wziąłem a i izotonik bardziej wziąłem na zasadzie - najwyżej przywiozę z powrotem. Na miejsce dotarłem jakieś 50 minut przed biegiem. Akurat na mecie meldowali się pierwsi uczestnicy marszu nordic walking. Bez większego entuzjazmu poszedłem sprawdzić listę startową. Zdziwiłem się kiedy odnalazłem na niej swoje nazwisko, ale na liście było 150 osób.
Poszedłem więc do punktu odbioru pakietów. Pani wyszukała mój numer i jak gdyby nic wydała mi pakiet startowy. Zamiast się cieszyć to mocne zdziwienie. Hmm... czyli jednak biegnę... :-)
Ok znaczy trzeba się szybko przebierać i chociaż jakąś małą rozgrzewkę zrobić. Przebierając się zagaduję jakiś starszych gości o trasę. "Taka sama jak w zeszłym roku" i "tam za zakrętem to będzie wiało bo co roku tam wieje" dużo mi mówi ;-)
Rozgrzewam się trochę, w końcu ustawiamy się na starcie. Dosyć tłoczno jak na żółtą strefę ale nieważne. Stoję gdzieś w szóstym, może siódmym rzędzie. Znowu trzeba będzie się przepychać. Jedyny plus, że jest dosyć szeroko a za linią startu będzie jeszcze szerzej bo dojdzie jeszcze ścieżka rowerowa. W myślach kombinuję jak w miarę sprawnie przepchać się do przodu, zwłaszcza, że przede mną stoją dwie kobitki, które raczej nie wyglądają na takie, które będą się spieszyć. Wreszcie odliczanie i start. Udaje mi się wykorzystać moment i jeszcze przed linią startu przeciskam się przed owe babeczki. Kawałek dalej nie kombinuję tylko wbiegam od razu na ścieżkę rowerową gdzie jest dosyć pusto i przeciskam się do przodu. Nie jest źle. Sporo osób przede mną ale przynajmniej nie ma jakiegoś wielkiego tłoku. Zbiegamy lekko w dół i skręcamy w prawo na dziurawą drogę. Zerkam pierwszy raz na zegarek - 4:03. Cholera, za szybko. Zaczynam lekko zwalniać. Nagle wybiegamy na bardziej otwarty teren i dostaję wiatrem w gębę. No to starszy pan się nie mylił. Szkoda tylko, że nie powiedział, że to "tam" będzie raptem już po jakiś 500-600 metrach! Podczepiam się pod jakiś gości biegnących przede mną. Pierwszy km w 4:15 więc jest dobrze. Nie jest dobrze niedługo potem bo tempo spada do ok 4:40 więc przyspieszam i biegnę kawałek sam. Największy wiatr już minął, skręcamy w lewo w leśną drogę. Biegnąc staram się uważać na wystające co kawałek korzenie. Staram się podczepiać co trochę pod kogoś ale nie mogę złapać nikogo kto biegł by podobnym tempem więc powoli przesuwam się do przodu. Pod koniec 4 km małe deja vu z poprzednich zawodów. Praktycznie w tym samym miejscu co wtedy doganiam gościa biegnącego w koszulce Wings for life. Tyle, że wtedy to był 9 km teraz raptem dopiero 4-5. Mijam go na piaszczystej drodze i biegnę do przodu. Jakieś 20 metrów przede mną biegnie następny biegacz. Skręcamy w lewo, na deptak wzdłuż plaży i niedługo potem znowu w lewo. Cały czas mam do niego podobny dystans. Nagle gość zatrzymuje się, łapie za nogę i schodzi na pobocze. No to super myślę. Przede mną dopiero jakieś 70 metrów dalej widzę dwóch biegaczy w odstępie kilkunastu metrów od siebie. Za kilkaset metrów, max kilometr znowu będzie wiało. Głowa zaczyna podsuwać czarne scenariusze: wiatr da mi popalić, i tak ich nie dogonię, sam nie utrzymam takiego tempa... Oglądam się jeszcze za siebie ale Wings już spory kawałek za mną i raczej nie wygląda jakby miał przyspieszyć. Ok, biegnę dalej sam. Nic innego nie pozostało. Kawałek przed linią mety (biegliśmy 2 pętle) zegarek odpikuje piąty kilometr. Czyli w sumie wyjdzie trochę więcej niż dyszka. Dobiegam do miejsca gdzie znowu zaczyna wiać. Spoglądam na zegarek - 4:08. Jedyna myśl zwolnić i stracić jak najmniej sił i potem próbować coś ugrać. Więc zwalniam. Tak mi się przynajmniej wydaje kiedy biegnę pod wiatr bo kilometr kończę w 4:09 więc i tak szybciej niż się spodziewałem. Dystans do dwóch gości biegnących przede mną jakby lekko się zmniejszył ale i tak nie liczę na zbyt wiele. Dopiero teraz widzę, że ten który biegnie z przodu to mój znajomy Paweł. W końcu zbiegam z największego wiatru na dziurawy asfalt. Jeszcze wieje ale o wiele mniej. A do gościa biegnącego przede mną znowu mam trochę bliżej. Zresztą do Pawła też bo dalej biegną w podobnym odstępie co wcześniej. Spoglądam kontrolnie za siebie. Dobrych kilkadziesiąt metrów ani żywej duszy. Wbiegamy znowu na leśną drogę. Jestem coraz bliżej mimo iż staram się biec równo i nie szarpać. Jestem coraz bardziej pewien, że jeśli utrzymam tempo to spokojnie gościa dogonię. Skręcamy w lewo, dalej przez las. Jestem już tylko kilka kroków za nim. Biegnie lewą stroną więc ja zbiegam na prawą. Zaczynam przyspieszać, żeby go wyprzedzić a on w tym momencie zbiega przede mnie, żeby ominąć piach po lewej stronie. Ok, nie dało się z prawej to wracam na lewą. I znowu ta sama akcja. Już mam go wyprzedzić a koleś wbiega centralnie przede mnie! Ok skoro tyle goniłem to poczekam jeszcze trochę. I faktycznie po kilkudziesięciu metrach wreszcie przyspieszam i zostawiam go z tyłu. Łapię drugi oddech, mam kilkanaście metrów do Pawła. Przyspieszam trochę, doganiam go. Ogląda się do tyłu. "Siema" wołam do niego. "Siema. Dajesz, dajesz!"- odpowiada. Więc daję. Akurat za chwilę wbiegniemy na ścieżkę rowerową, więc dobry moment, żeby przyspieszyć i zrobić sobie trochę przewagi. Zwłaszcza, że za kilkaset metrów znowu piaszczysta droga w stronę plaży. Ścinam więc zakręt, mijam Pawła i wbiegam na ścieżkę gdzie jeszcze przyspieszam. Przewaga powoli ale rośnie. Wiem, że jest dobrze. Przebiegam przez piaszczystą drogę, na deptak co trochę oglądając się za siebie. Zakręt w lewo, ostatni punkt z wodą. Nie chcę już wody, zostało kilkaset metrów do mety. Ostatni zakręt w prawo. widzę już metę. Przyspieszam jeszcze trochę choć wiem, że niewiele to już zmieni. Wbiegam na metę, zatrzymuję zegarek i siadam na ziemi. Niedługo po mnie przybiega na metę Paweł. Gratulujemy sobie nawzajem i dziękujemy za walkę. Dopiero po kilku minutach wstaję i idę odebrać medal. Po dłuższym czasie przychodzi sms, który mnie mocno zaskakuje. Byłem dziewiąty. Liczyłem na podobny wynik jak poprzednio czyli pierwsza 20 może 15 a tu miłe zaskoczenie. Trochę szkoda, że nie przyznawano nagród za kategorie wiekowe bo byłem trzeci w M40 a że na podium był koleś z mojej kategorii to byłbym drugi. Ale nie ma co narzekać i tak wyszło lepiej niż się spodziewałem.

Całość: 10,22 km; czas: 43:19; śr.tempo: 4:14 min/km; śr.tętno: 177, max:184

_________________
5km - 20:02; 10km - 40:20; HM - 1:26:37; M - 3:13:21

"Wyniki nie przychodzą wtedy kiedy ich oczekujemy ale wtedy kiedy jesteśmy na nie gotowi"

Mój Blog
Komentarze
Endomondo
Garmin

"Coco jambo i do przodu..."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 254 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL