
Ku chwale Szatana!
Moderator: infernal
Skoor pisze: 26.02.17 - Bieg Żołnierzy Wyklętych - 4,6km
Takie tam zawody treningowe. Plan był pobiec to na tempie średnim 4:45, niestety jak się okazało trasa miała prowadzić przez polne błotniste drogi przez jakieś 1,5km z czego kilometr po porządnym błocie, reszta asfalt więc trochę to zrewidowało moje plany.
Przed startem rozgrzewka, truchtanko z abc i start. Po jakiś 300m uplasowałem się na 1 miejscu i trzymałem pozycję stale utrzymując kilkumetrową przewagę. Z tego co sprawdzałem na pozostałych miejscach były jakieś rotacje i tak na około 2km sytuacja się skrystalizowała. Ja na przodzie, kilka metrów za mną jakiś zawodnik i dalej długo długo nikt. Biegliśmy tak dość równym tempem, w międzyczasie zbiegliśmy na polną drogę, ale taką dość ubitą i biegliśmy tak przez około 500m, później skręciliśmy na dróżkę z typu tych które bardzo lubię, zabłoconych, z kałużami, nierówną. Bardzo lubię takie drogi pokonywać PaździochemMimo wszystko szło nieźle, odtęp między mną a drugim zawodnikiem nie malał. Raz się poślizgnąłem, ale opanowałem sytuację, niestety za drugim razem nie było już tak różowo i wywaliłem się tracąc pierwszą pozycję. Gdy się pozbierałem miałem już kilka metrów straty i zacząłem biec nieco ostrożniej, natomiast mój rywal zaczął przyśpieszać. Element psychologiczny pewnie zadziałał i na mnie i na niego. Gdy wybiegłem na asfalt zostało jakieś 700-800m pod wiatr. Niestety nie czułem się na siłach odrobić stracone metry. Szybko sprawdziłem tylko gdzie jest trzeci zawodnik i był daleko czyli drugie miejsce nie zagrożone i tak dobiegłem do mety z lekkim finiszem. Czas to niecałe 18min, średnie tempo 3:51/km. Wyszedł niezły trening za który dostałem pucharek