
Twoje posty mnie bardzo podbudowały. Sama 100 metrow nie przebiegne, ale biore sie do roboty i wierze, ze bedzie coraz lepiej i lepiej


Pozdrawiam

Wysiłek jak najbardziej. Od mniej więcej roku dorzucam jeszcze żarełko dopasowane do grupy krwi. Oczywiście bez ograniczeń ilościowych choć z drugiej strony zauważyłem, że dostarczając organizmowi to czego potrzebuje zmniejszeniu ulega łaknienie i nie dopada człowieka "wilczy głód".Leo pisze:Przemiana materii - genetyka.
Nam pozostaje po prostu sportowy tryb życia, np. maratony
To normalne - też przez to przechodziłem na początku dopóki nie nauczyłem sie biegać wolno. Chciałem od razu biegać 5:00min/km. Ale żeby do tego dojść trzeba przejść przez 6:30min/km, potem 6:00min/km itd... . Biegając wolno obniżasz wszystkie zakresy tętna - również te, które wykorzystujesz przy szybszym bieganiu. Pierwszym moim "sukcesem" biegowym, który pamietam do dziś, było wolniutkie przebiegnięcie 10km. Przymierzałem się do tego przez pół roku. Co prawda tuż po biegu miałem problem żeby normalnie iśc i wsiąść do samochodu ale duma mnie rozpierała i czułem, że od tej pory "moc" będzie po mojej stronieselene pisze:Wiem co powiecie, nie zniechecac sie, ale jak tu sie nie zniechecac, jak zaraz brakuje mi tchu...
Ja zaczynałem 10min/km, nie ważne tempo, ani to gdzie zaczynamy. Ważny systematycny rozwój, przyjemność z biegania oraz zdrowie, do tego jeszcze rozładowanie stressu itp.dargch pisze: Ale żeby do tego dojść trzeba przejść przez 6:30min/km, potem 6:00min/km itd...
Hm... ja tak wolno nie potrafię/potrafiłem. 7:00min/km to dla mnie granica między biegiem a marszempikonrad pisze:Ja zaczynałem 10min/km, ...