Teraz jest Cz, 5 grudnia 2019, 17:21

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 138 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zaczynając od zera
Nowy postNapisane: Pt, 15 listopada 2019, 01:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 4 lutego 2018, 01:31
Posty: 659
"Pamięci Polskim Bohaterom"

Jak to było? Niech na razie zostanie moim wspomnieniem, którym podzielę się, gdy tylko znajdę chwilę wolnego czasu. Dziś tylko oczekiwane fotki :hejhej:
Czas: 01:06:58
Za rok znów pobiegnę :hej:

P.S. Na zdjęciach koszulka z zeszłego roku. W tym roku biegłam w czerwonej, ale na niej nic nie byłoby widać :bum:

Obrazek

Obrazek

_________________
Zaczynając od zera-blog
Zaczynając od zera-komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zaczynając od zera
Nowy postNapisane: Pn, 18 listopada 2019, 01:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 4 lutego 2018, 01:31
Posty: 659
" Po poznańsku"

Dzień zapowiadał się ciekawie. O 6 rano termometr wskazywał tylko 2 stopnie. Zimno. Do torby zapakowałam tyle ciuchów ile się dało, bo tak naprawdę do końca nie miałam pojęcia w co się ubrać na bieg. Zapowiadano ok 6-7 stopni z lekkim słońcem, ale jak to będzie, tego do końca nikt nie mógł przewidzieć.
W tym roku depozyt znajdował się w hali Targów Poznańskich, więc oszczędzono nam atrakcji przebierania się na kortach pod chmurką, tak jak to było poprzednio. Trochę krępujące w zeszłym roku było zmienianie bielizny wśród tłumów spacerujących biegaczy obu płci. :bum: Wtedy w mokrych ciuchach poszłam do samochodu i przebrałam się dopiero na przydrożnej stacji benzynowej. W tym roku była szansa, że narzucę na siebie czyste, suche ubranie w bardziej dyskretnym miejscu.


Odebraliśmy pakiety. Przy rejestracji zrobiłam błąd, ponieważ nie podałam swojego czasu na 10k. Jakoś dziwnie nie mogłam znaleźć tego pytania. Trudno, polecę z debiutantami, a znając swoje szczęście - w ostatniej fali.
Dostaję czerwoną torbę do ręki, zaglądam do środka z ciekawością co tym razem zawiera pakiet.
Jest mój numer startowy. Jakimś cudem nie biegnę ze strefy "I", lecz "G", czyżbym była w jakieś bazie danych u nich?
Do Poznania przyjechałam z piątką znajomych, ale w zasadzie każdy z nas startował z inną falą. No ładnie. Nie znam Poznania. Jak ja ich znajdę po ukończeniu biegu? :orany:
Nie mam bladego pojęcia jak wrócić na Targi. Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą telefon, a wraz z nim kilka groszy na taksówkę i postanowiłam, że "koniec języka za przewodnika", jakoś dam sobie radę, a jeśli nie dam, to będę dzwonić do któregoś z kumpli z prośbą o ratunek.

Do zamknięcia stref pozostało około 10 minut, trzeba było więc się ustawić w odpowiednim dla siebie miejscu, biali na prawo - czerwoni na lewo tak, aby powstała flaga Polski.
Krótka rozgrzewka i hymn zaśpiewany przez 11.5 tysiąca głosów.

Rusza pierwsza fala, za krótką chwilę kolejna i następna. W tym roku bardzo szybko wypuszczają jednych za drugimi. Trochę ciasno, co chwilę obijam się o kogoś lub ktoś obija się o mnie.
Docieram do flagi z napisem 1km. W głowie pojawia się myśl ...co ja robię tu, przecież już jestem zmęczona, jak ja dociągnę te 9km? :ojoj:
Na drugim kilometrze wcale nie było lepiej. Kiedy mijałam flagę z oznaczeniem 3km pomyślałam ... jeszcze tylko 7km, mam nie po kolei w głowie :sss:
Na czwartym wyglądałam już tego progu który wyznaczał 5km. Gdy tylko tę magiczną linię przebiegłam pomyślałam sobie ... teraz tylko taki mały Parkrun ... i koniec, dam radę :hej:
Od tego momentu poszło jeż lżej. Kibice poznańscy są niesamowici i niezastąpieni. Ukłony dla nich.
W pewnej chwili jakiś gość w bardziej średnim wieku pojawił się na horyzoncie. Trochę showman, wszędzie go było pełno i wszyscy go musieli zauważyć, ale tą swoją energią dzielił się na prawo i lewo zachęcając wszystkich którzy mieli kryzys, do niepoddawania się. Podrywał do biegu każdą wędrującą ze zmęczenia osóbkę. Biegłam raz przed nim, raz za nim i tak sobie patrząc doleciałam do 7km.
Kolejny kryzys. Podbieg ok 1km. Gość znów pomaga wszystkim wkoło. Nagle na trasie mama z dwójką dzieci. W rękach trzymają garnki i łyżki, uderzają w nie ile sił zachęcając do biegu. Brawa dla tej mamy. :taktak:


Kawałek dalej zespół rockowy ( a przynajmniej tak mi się wydaje) szarpie struny w piosence "Highway to Hell" :sss: , nogi same podrywają się do biegu w rytm muzyki. Ulica niemiłosiernie wznosi się w górę. Po drodze mijam jeszcze księży grających na basie, elektroakustyku i perkusji. Kiedy przebiegłam 8km wiedziałam już, że dam radę. Dalej to już był czerwony dywan, medal, rogal i lodowata Cisowianka :bum: :hej: .

Udało się. Życiówki nie ma, ale wiedziałam, że po tylu problemach, które miałam od zeszłego roku, jeśli przebiegnę w 1:10:00 to będzie sukces. Gdzieś tam w głębi serca tliła się nadzieja na 1:08:00. Gdy przebiegałam przez metę zegar odnotował:
1:06:58. Plan wykonany w całości i nawet z lekką "zakładką".

No fajnie, jeszcze tylko muszę wrócić po torbę. Złapałam się jakieś grupki biegaczy i poczłapałam za nimi. Niestety oni zaczęli iść w innym kierunku niż mi się wydawało że powinnam. Zapytałam ich więc o drogę. Wskazali mi tę, która mi się wydawała, że jest właściwa, czyli intuicja mnie nie zawiodła. Kiedy dotarłam pod umówiony filar, nie byłam ostatnia, czekaliśmy na jeszcze jedną osobę z naszej "paczki".

Dałam radę. W przyszłym roku też będę chciała pobiec, a na razie ...tę Mikołajkową Dychę chyba sobie podaruję, szczególnie, że muszę na chwilę zluzować z bieganiem i ustawić wreszcie leki, które na czas treningów i startu odstawiłam.
Plany na przyszłość?
Czekam na start zapisów na smerfną piątkę (marzec) - nie wyobrażam sobie znów nie pobiec,
...i ...zapisałam się na Wings For Life w Poznaniu. Jeszcze nie biegłam.
Czy dorzucę coś więcej, tego nie wiem. Czas pokaże.
Na razie cieszę się pięknym, posrebrzanym medalem, który zajął honorowe miejsce na mojej ścianie. :taktak:

_________________
Zaczynając od zera-blog
Zaczynając od zera-komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zaczynając od zera
Nowy postNapisane: Śr, 27 listopada 2019, 21:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 4 lutego 2018, 01:31
Posty: 659
"Takie tam sobie"

Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie przekombinowała, ale chwalić się nie będę. Dwa tygodnie przerwy w zasadzie musiałam sobie zafundować. Nie, nie, tym razem nie przez bieganie a przez moją nadgorliwość, ale cóż...

W sobotę w ramach rozruszania się, poszłam na Parkrun. Na wszelki wypadek wrzuciłam do samochodu wiatrówkę, byłam ciepło ubrana, więc nie spodziewałam się, żeby była mi potrzebna, ale lepiej nosić ...
Na miejscu byłam 15 minut przed czasem. Otworzyłam drzwi od auta, wysiadłam i ...szybko do niego wróciłam. Ale ziąb. Paskudny wiatr przewiewał do szpiku kości. Chwilę posiedziałam w ciepłym samochodzie, ubrałam wiatrówkę i byłam gotowa do człapania. Naciągnęłam opaskę bardziej na uszy i odszukałam znajomą.
34.00? - zapytałam. Uśmiechnęła się i przytaknęła. Tak, tak, szybciej nie potrzebuję biec.
Wiatr dawał się mocno we znaki. W tę jedną stronę nie było łatwo, później już szło jakoś lżej.
Przez ten wiatr puls poszybował dość wysoko, choć starałam się biec w miarę na luzie.
Parkrunowy zegar wskazał 32:53.
Tempo 6:35
tętno:168 (max 185)

We wtorek tradycyjnie z dziewczynami wybrałyśmy się na naszą trasę z podbiegami. 17.30 a ciemno jak w nocy.
Trasa wiedzie przy oświetlonej ulicy. Taaa... powiedzmy że oświetlonej. Zdaje się, że miasto czyni oszczędności i część lamp w ogóle nie świeciło. Jedyną poświatę dawały reflektory przejeżdżających samochodów. Gdyby nie to, że byłyśmy w trzy, w życiu bym w tamtą stronę nie pobiegła. Nic nie było widać, a pod nogami do tego leżały mokre liście. Paskudnie się w takich warunkach podbiegało a jeszcze paskudniej było tam zbiegać. Zastanawiałam się w którym momencie zaliczę szpachlę na twarzy, tudzież w wdepnę w g.... A co mi tam, i tak nikt niczego nie zauważy :bum:
Po drodze mijałyśmy podobnych do nas dwóch zapaleńców biegowych. To trasa lubiana przez biegaczy, ponieważ dość wymagająca.
Udało mi się przebiec 6,6km. W sumie mało, lecz mimo wszystko byłam całkiem zadowolona. Mogę wrzucić dane z wybiegania, ale jakie one będą miały znaczenie? Do czego je porównać? Można zrobić dokładnie ten sam dystans, lecz w dzień, po płaskim, i wyniki będą totalnie inne.
Dystans 6,61
czas 46,21
średnie tętno 168 (max 179)
tempo 7:01
Zaliczone.

Aaaa... troszku mi się w głowie poprzewracało i zapisałam się na .... XV Nocny Wigilijny Bieg od Zmierzchu do Świtu (14-15 grudnia) :hahaha:

_________________
Zaczynając od zera-blog
Zaczynając od zera-komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 138 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL