kachita - maraton sam się nie pobiegnie...

Moderator: infernal

Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

W grudniu trochę pobiegałam, ale nie było tego dużo - więcej wprawdzie niż rok temu, ale po pierwsze niewiele więcej, a po drugie rok temu było dramatycznie ;) Za to wciągnął mnie wir patologii i imprez, więc było dużo poniewierki, mało jedzenia, mało spania, tańce, emocje, rozedrganie. To chyba z tego schudłam trzy kilo. Po Świętach było kilka dni obozu (było zdecydowanie łatwiej niż rok temu, to pewnie jednak zasługa niższej wagi), a potem znowu wir. I tym razem już nieco więcej jedzenia, więc waga znowu poszła do góry... ;) Ale nic to, znowu zleci, a spodnie nadal na mnie wiszą :hej:

Mam pewne plany na ten rok, biegnę wkróce połówkę w Berlinie, myślę o Orlenie, jesienią jest maraton berliński, po drodze jeszcze jakieś zawody powpadają. Oczywiście zamierzamy znowu biec w Bochni, ale to zależy od tego, czy nas wylosują :) Trening chcę wreszcie zrobić porządny, maraton sam się nie pobiegnie. Przepełza i przeturla - owszem. Ale nie pobiegnie. Biegania 6 razy w tygodniu nie widzę, nie w obecnej sytuacji, ale postaram się biegać więcej niż w zeszłym roku. Na razie mi średnio idzie, ale oj tam, oj tam ;) Wdrażam się w regularny trening, trend jest dobry ;)
W styczniu pobiegane było tak:

3 stycznia
Obrazek
6,6 km w 40:13
średnie tempo: 6:06

Stawiam na adrenalinę i rozedrganie ;) Ale biegło się bardzo dobrze, czułam, że trochę za szybko, ale nie jakoś dramatycznie. Jeszcze zwolnię :)

7 stycznia
Obrazek
6,59 km w 42:16
średnie tempo: 6:25

Zimno, śnieg, nieco ślisko, ale w sumie dobrze się szurało.

8 stycznia
Obrazek
6,95 km w 43:05
średnie tempo: 6:12

Nieco cieplej, ale za to bardziej ślisko, momentami trzeba było biec obok chodnika po trawniku, bo inaczej szklanka i gwiazda tańcząca na lodzie. No i nieprzyjemny marznący deszcz padający w twarz... Znów za szybko, adrenalina nadal trzyma ;)

10 stycznia
Obrazek
6,5 km w 41:47
średnie tempo: 6:26

Wiało, ale nie bardzo mocno. Bieg w miłym towarzystwie, w tempie powiedzmy, że konwersacyjnym. Jak nie byłam w stanie wydusić całego zdania, zwalniałam ;)

Miałam też biegać wczoraj, ale był pogodowy armaggedon. Dzisiaj już nie wieje, więc nadrobi się wczorajszy bieg. Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
New Balance but biegowy
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

poniedziałek, 12 stycznia
Obrazek
8,19 km w 52:08
średnie tempo: 6:22

Buty: Skechers GoRun

Zaległy z zeszłej niedzieli albo przeniesiony z nadchodzącego piątku, zależy jak patrzeć. Wiało zdecydowanie mniej (chociaż pod koniec na wylotówce z Wro trochę mocniej), biegło się doskonale, mogłabym spokojnie drugie tyle, mimo dość żwawego tempa. Na jednych światłach (jakoś niedługo przed piątym km) zauważyłam na zegarku tempo 5:5X, więc natychmiast zwolniłam, ale i tak jakoś dobrze żarło. Adrenalina trzyma, ciekawe jak długo jeszcze ;)

wtorek, 13 stycznia
Obrazek
8,25 km w 53:06
średnie tempo: 6:26

Buty: Skechers GoRun

Kolejne dość żwawe easy, chociaż znowu starałam się zwalniać - ale już i tak większość treningu przeleciałam na oddechu 4/4, na zegarek nie patrzyłam, więc w sumie nie wiem, czy się hamować, czy po prostu czekać, aż się skumuluje zmęczenie i sama z siebie zwolnię.
Na Karkonoskiej znowu trochę wiało, ale lżej niż wczoraj, ciepło. Spotkałam też paru mistrzów kierownicy, którzy dla zyskania kilku sekund muszą kilkakrotnie zajechać pieszemu drogę... Ale co tam, zen.
GoRuny chyba wkrótce przejdą na emeryturę albo zacznę zamiennie wkładać inne buty - już w sumie mocno czuć, że uklepane i rozkłapciane są. Mają na licznku prawie 1600 km, ale że kupiłam je za jakieś 180 zeta, to chyba już się zamortyzowały? ;)
Na wadze wynik całkiem dobry, 61,5 kg, dawno tak mało nie ważyłam (krótko po Nowym Roku mignęło mi 60,5 kg, ale to chyba jakaś odwodniona byłam ;) ).

Plan przewiduje bieganie w czwartek oraz w weekend, nadal dość krótkie easy, myślę, że ogarnę :) Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

czwartek, 15 stycznia
Obrazek
6,62 km w 41:47
średnie tempo: 6:19

Buty: Puma Faas 300

Biegło się bardzo lekko i bardzo dobrze, wiatr tylko na wylotówce z Wro. Chyba mi garmin trochę dystansu dodał, ale oj tam, raz może dodać, bo zazwyczaj odejmuje ;)

sobota, 17 stycznia
Obrazek
8 km w 51:10
średnie tempo: 6:23

Buty: Puma Faas 300

W miłym towarzystwie :) Miłe towarzystwo czasem za bardzo wyrywało się do przodu, ale ja zwalniałam. Tempo konwersacyjne, biegło się naprawdę fajnie i lekko. Na czwartym kilometrze specjalnie próbowaliśmy biec baaaardzo woooolno, prawie się przewracając ;) , tempo nawet nie doszło do 7:00... Nie wiem, jak ja mam te easy biegać po 7:15-7:30... I te tempo runy, które teoretycznie mam biegać po 6:24. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

niedziela, 18 stycznia
Obrazek
8 km w 50:47
średnie tempo: 6:21

Buty: Puma Faas 300

Miłe towarzystwo znowu dało się wyciągnąć na szuranie. Tym razem trochę ciężej niż w sobotę, ale nadal spoko. Piękna pogoda, słońce, wprawdzie czuć chłód w powietrzu, ale jest bardzo wiosennie :) Na początku trochę mi się nie chciało robić 8 km, ale potem się rozbiegałam i już poszło.

Tym sposobem udało się pobiegać 5 razy w tygodniu. Na ten tydzień plan jest podobny, 5 razy easy, tyle, że w niedzielę ma być 10 km. W weekend jestem w Wawie, ale mam nadzieję, że uda się pobiegać. Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

poniedziałek, 19 stycznia
Obrazek
8,2 km w 51:11
średnie tempo: 6:14

Buty: Puma Faas 300

Biegło się bardzo dobrze, lekko i w ogóle doskonale, wiedziałam, że za szybko, próbowałam zwalniać, ale nie wychodziło - co się zamyśliłam (a zamyślałam się prawie cały czas ;) ), to mimowolnie przyśpieszałam... Co robić ;) Chyba te karne pompki :bum:

wtorek, 20 stycznia
Obrazek
8,2 km w 50:38
średnie tempo: 6:10

Buty: Puma Faas 300

Ta sama trasa co dzień wcześniej, ale tempo znowu żywsze... Miałam cichą nadzieję, że nogi będą zmęczone po 4 dniach biegania z rzędu, ale gdzie tam! Poniosło jeszcze szybciej! Ogólnie biegłam na samopoczucie, bez patrzenia na zegarek, biegło mi się bardzo dobrze, ale mimo wszystko wiedziałam, że za szybko, tylko jak już ustaliliśmy, zwalnianie mi nie wychodzi ;)

czwartek, 22 stycznia
Obrazek
6,56 km w 40:00
średnie tempo: 6:06

Buty: Skechers GoRun

W przerwie na lancz, bo wieczorem jechałam do Warszawy. To tempo to chyba przez Reisefieber... :tonieja: Biegło się bdb, oddech 4/4 i 3/3, czułam delikatnie, że jest ciężej niż ostatnio, ale stwierdziłam, że to dlatego, że a) od 8 do 13 zjadłam jednego sezamka, b) bardzo mało i źle spałam, c) nie lubię biegać w ciagu dnia ;) Chyba muszę zacząć jednak kontrolować zegarek...

niedziela, 25 stycznia
Obrazek
10,03 km w 1:04:41
średnie tempo: 6:27

Buty: Puma Faas 300

Występy gościnne na Ochocie. Miałam biec w sobotę, ale jakoś tak nie mogłam się zmotywować, parę dobrych wymówek się znalazło, więc w końcu nie poszłam... Za to wieczorem była mała imprezka, ale dzielnie nie dałam się namówić na wódkę, dlatego w niedzielę wstało się bez większych dolegliwości ;) Miłe towarzystwo chciało bardzo biec ze mną, więc wybraliśmy się spokojnym truchtem na zwiedzanie okolicy - po drodze wpadło parę przejść dla pieszych, krótkie zwiedzanie kampusu, takie tam :) Było trochę ślisko i chłodno, ale bez dramatu. Bieg mnie w ogóle nie zmęczył, gadaliśmy całą drogę. To chyba dobrze?

Tylko 4 razy pobiegane w drugim tygodniu, ale jest i tak bardzo dobrze, pewna regularność i trend są. Te 6 km easy mniej, które wypadły w sobotę, jakoś przeżyję ;)
W bieżącym tygodniu wchodzi coś szybszego - na początek dziwaczne interwały 12*400m/400m, na czwartek tempo run w tempie 6:24 :hej: W weekend dwa dłuższe biegi, znowu jestem w Wawie, mam nadzieję, że się zmotywuję odpowiednio! Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

poniedziałek, 26 stycznia
Obrazek
6,59 km w 41:33
średnie tempo: 6:18

Buty: Skechers GoRun

Zimno. Biegło się bdb, przez cały trening oddech 4/4, co przy tym tempie trochę mnie dziwi :ojoj: No ale co zrobię? ;)
GoRuny chyba pójdą na zasłużoną emeryturę, bo coś źle mi się w nich już biega. Mają ponad 1600 km przebiegu, starczy.

wtorek, 27 stycznia
Obrazek
Rozgrzewka: 1,69 km w 10:47, śr. tempo: 6:22
5-7 min rozciągania
Interwały 12* 410m/410m:
1. 2:16
2. 2:20
3. 2:18
4. 2:18
5. 2:19
6. 2:17
7. 2:16
8. 2:14
9. 2:17
10. 2:16
11. 2:18
12. 2:17
Schłodzenie: 1,68 km w 11:14, śr. tempo: 6:42

Buty: Puma Faas 300

Pierwsze interwały z planu Hansonów. Miało być 400 metrów w 2:18, ale ponieważ zapomniałam sprawdzić, na których torach wypada to 400 metrów, to poleciałam jedne za daleko, w rezultacie ok. 410 metrów. Kij z tym, myślę, że lepiej tak niż 10 metrów za krótko ;) Jak widać, większość czasu udawało się tempo trzymać, parę razy mnie poniosło, parę różnic to pewnie kwestia zbyt późnego/wczesnego naciskania lapa. Na jedenastym powtórzeniu tramwaj skręcający do zajezdni zataranował mi drogę, kombinowałam, być może zrobiłam parę metrów więcej lub mniej, nie wiem, nie chciało mi się mierzyć. Przerwy w truchcie wyszły w większości w okolicy 2:50, najszybsza po pierwszym (2:40), najwolniejsza jakoś w drugiej części (2:56).
Ogólnie trening dość monotonny, bo latałam w tę i z powrotem między pętlą a zajezdnią, ludzie pod Lidlem trochę dziwnie patrzyli, ale zawsze dziwnie patrzą, więc żadna nowość ;) Po dziewiątym powtórzeniu miałam ochotę się zatrzymać, tuż przed jedenastym złapał mnie lekki skurcz w brzuchu, ale poza tym spoko. Schłodzenie weszło też bezboleśnie, więc nie sponiewierałam się jakoś bardzo, ale jednak było to czuć w nogach, nie powiem. Łącznie wyszło ponad 13 km, więc całkiem sporo. Jestem ciekawa kolejnych interwałów z tego planu!
W czwartek tempo run (jeszcze nie zdecydowałam, w jakim tempie ;) ), w weekend teoretycznie 2*13 km, znowu na występach gościnnych w Warszawie. Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

piątek, 30 stycznia
Obrazek
Rozgrzewka: 1,57 km w 10:38, śr. tempo: 6:45
Chwila rozciągania
Tempo:
8 km w 48:04
średnie tempo: 6:01
Schłodzenie: 1,57 km w 10:17, śr. tempo: 6:34

Buty: Puma Faas 300

W czwartek nie zdążyłam zrobić treningu, bo byłam w podróży, więc przeniosłam na piątek. Plan mówi, że tempo ma być 6:24, ale nie bądźmy śmieszni, w takim tempie to ja biegam easy, a nie tempo runy, więc postanowiłam pobiec coś koło 6:10. Wyszło jak wyszło :bum: Na początku trochę męczyła kolka, ale delikatnie, potem przeszło. Pogoda dość nieprzyjemna, mocny wiatr i zimna mżawka (na szczęście zdążyłam przed większym deszczem), ale szło bardzo dobrze, luźno i w ogóle przyjemnie. Wiatr miał wpływ na tempo, bo latałam to po kwadracie, więc tam gdzie był w plecy, trochę szalałam ;) A potem szybki prysznic i imprezka!

niedziela, 1 lutego
Obrazek
13,61 km w 1:28:25
średnie tempo: 6:30

Buty: Puma Faas 300

No cóż, tak to jest jak się wychodzi na jedno piwo ;) Nie wiem, kiedy wróciliśmy do domu, ale było bardzo późno (lub bardzo wcześnie, zależy jak patrzeć ;) ). W związku z tym nie wygramoliłam się na sobotnie bieganie. Ale za to niedziela będzie dla nas! Pobiegliśmy z miłym towarzystwem na kolejne zwiedzanie okolicy. Po niecałych 10 km zostawiłam towarzystwo pod domem, a resztę dokręciłam sama. Bardzo miło się szurało, miało być 13 km, ale a) GPS zgłupiał na początku, ale nie wiedziałam o ile, b) już stwierdziłam, że dobiegnę pod dom, bo zmarznę ;) Luz.

czwartek, 5 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 1,62 km w 10:56, śr. tempo: 6:44
Chwila rozciągania
Tempo:
8 km w 48:37
średnie tempo: 6:05
Schłodzenie: 1,64 km w 10:57, śr. tempo: 6:41

Buty: Puma Faas 300

Zarobiona byłam i nie było kiedy biegać... Mam nadzieję jutro odrobić poniedziałkowe szuranie, ale interwały już przepadły na dobre. No i następny tydzień jestem znowu na wyjeździe, ale jestem determined, że pobiegam!!! Zobaczymy.
Tymczasem dzisiejsze tempo weszło doskonale. W planie nadal stoi 6:24, ale postanowiłam dzisiaj zrobić coś w okolicy 6:15, bo byłam trochę zmęczona, no i dawno nie biegane, więc nie wiedziałam, co wyjdzie. Wyszło co wyszło :hejhej: Zdecydowanie równiej niż ostatnio, wolniej (no wreszcie!), ale też totalnie komfortowo - przez większość treningu oddech 4/4. Ja nie wiem, o co kaman, bo nie wierzę w tak gwałtowny skok formy. Muszę się sprawdzić na dyszce, zastanawiam się nad Żołnierzami Wyklętymi w Warszawie, ale to zależy, czy moją drużynę wylosują do sztafety w Bochni! Jeśli tak, to sprawdzian będzie tam. Jeśli nie - lecę ten Wilczy Bieg, jeśli oczywiście jeszcze będą miejsca...
Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

piątek, 6 lutego
Obrazek
6,6 km w 41:04
średnie tempo: 6:13

Buty: Skechers GoRun

W przerwie na lancz. GPS mi totalnie zwariował i pokazywał tempo w okolicy 2-3 min na km ;) W domu okazało się, że według niego zaczęłam bieg gdzieś po drugiej stronie miasta... Tak się szarpałam, stresowałam i skupiałam na tym GPSie, że w końcu wyszło mi dużo za szybko. Damn.

sobota, 7 lutego
Obrazek
10 km w 1:03:24
średnie tempo: 6:20

Buty: Puma Faas 300

Występy gościnne w Warszawie w miłym towarzystwie :) Pobiegliśmy do i wokół Powązek, bez GPSa, bo nie chciał złapać satelit po Auto-Locku, więc na tzw. samopoczucie i tempo konwersacyjne. Wiało jak nie powiem co, na szczęście padać zaczęło dopiero pod sam koniec. Biegło się dość miło, ale jak widać, znowu za szybko. Powoli zaczynam czuć uda... Porozciągałam się w domu, trochę pomogło.

niedziela, 8 lutego
Obrazek
16,2 km w 1:44:13
średnie tempo: 6:26

Buty: Puma Faas 300

Kolejny bieg turystyczny po Warszawie, tym razem pobiegliśmy do Łazienek, tam śliskie kółeczko z podbiegiem, i z powrotem. Bardzo miło, Łazienki ładne jak zawsze, Chopin, świecące światełka, kaczki, śnieg, takie tam :hej: Pod domem akurat nam wyszło 10 km, więc towarzystwo odesłałam, a sama poszurałam dokręcać te 6 km. Myślałam, że zwolnię, ale gdzie tam ;) Ale nie było dramatu, uda wprawdzie czułam coraz wyraźniej, ale to raczej normalne po czwartym dniu biegania z rzędu. Na koniec treningu nie byłam jakoś strasznie zmęczona, te parę km jeszcze by pewnie weszło. Ale i tak muszę zwolnić... W domu czekał na mnie pyszny obiad, ciepła herbata, słodkości i miłe towarzystwo - tak to ja mogę biegać :spoko:

poniedziałek, 9 lutego
Obrazek
10 km w 1:05:51
średnie tempo: 6:35

Buty: Puma Faas 300

W przerwie na lancz po ochoczej pętelce. Starałam się biec najwolniej jak się da, bo w perspektywie wtorkowe interwały, a uda ciężkie. No i turlałam się ledwo drobiąc nogami, prawie stojąc w miejscu ;) Weszło dość bezboleśnie, na uszach muzyka, na dworze śnieg, w sumie bez większej historii.


Dziś miały być osiemsetki na stadionie, ale rano poszła mi krew z nosa raczej mocniej, więc postanowiłam przesunąć je na jutro, a czwartkowe tempo na piątek. Obciążenie treningowe było jednak dość spore, bo przez te 5 dni od czwartku przebiegłam 54 km, jak na mnie to naprawdę dużo. Na run-logu tego jeszcze nie ma, bo zostawiłam ant-sticka we Wro. Ale ogólnie nie ma tragedii, noga podaje, myślę, że mimo tego, że parę zaplanowanych treningów wypadło po drodze, to jednak mi to na dobre wyszło, bo obciążenie zwiększam dość stopniowo. Jeśli dalej tak pójdzie, to jestem dobrej myśli co do tego maratonu :taktak:

Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

JEDZIEMY DO BOCHNI!!!! :spoko: :spoko: :spoko:
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

środa, 11 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 2,12 km w 13:41, śr. tempo: 6:27
5-7 min rozciąganie
Interwały 920 m/440 m:
1. 4:45
2. 4:44
3. 4:50
4. 4:49
5. 4:54
Schłodzenie: 2,07 km w 14:05, śr. tempo: 6:48

Buty: Puma Faas 300

W planach było 6 osiemsetmetrówek w czasie 4:35 (sr. tempo: 5:44). Pobiegłam na stadion szkolny, który miał mieć 200 metrów, ale nie wpadłam jakoś na to, żeby go przedtem na mapce zmierzyć, czy aby na pewno. Po pierwszym powtórzeniu wiedziałam, ze ma więcej, ale nie byłam pewna ile - myślałam, że nadrabiam max 50 metrów na powtórzeniu, wiec czas dopasowałam tylko troszkę, ale jak się okazało za mało. W rezultacie biegłam w tempie ok. 5:10. Było ciężko, przerwy robiłam początkowo w truchcie, potem jedno kółko w marszu, a drugie w truchcie. Po piątym powtórzeniu, jak zobaczyłam, ile nadrobiłam i jak wreszcie dotarło do mnie, ze nadrabiam więcej niż sądziłam, postanowiłam zakończyć ten trening, bo bez sensu. Być może szóste powtórzenie bym zrobiła, ale nie jestem pewna :bum: Jak widać po tempie schłodzenia, ledwo powłóczyłam nogami ;)

piątek, 13 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 1,58 km w 9:38, śr. tempo: 6:05 :lalala:
kilka minut rozciągania
Tempo:
8 km w 47:38
średnie tempo: 5:57 :lalala:
Schłodzenie: 1,52 km w 9:35, śr. tempo: 6:19 :lalala:

Buty: Puma Faas 300

Nie wiem, co to było... Może słońce, może GPS nadrobił, nie wiem.

niedziela, 15 lutego
Obrazek
10,82 km w 1:11:01
średnie tempo: 6:35

Buty: Puma Faas 300

W sobotę mi się nie chciało biegać, w końcu Walentynki ;) Za to nałaziłam się po mieście, więc nie, że nic ruchu nie było. W niedzielę też trochę zakupów było, czułam się zmęczona, ale wieczorem mile towarzystwo mnie namówiło na bieganie, więc wyszliśmy na ten ziąb, mróz i w ciemność. Tupaliśmy sobie baaaardzo rekreacyjnie, w ogóle się nie zmęczyłam tym treningiem, ale ponieważ było potwornie zimno i niemal straciłam czucie w palcach, wiec nie dokręcałam już tych brakujących pięciu kilometrów. Zdrowie ważniejsze.

poniedziałek, 16 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 1,90 km w 12:07, śr. tempo: 6:23
kilka minut rozciągania
Tysiączki:
1. 5:34
2. 5:31
3. 5:34
4. 5:29
5. 5:29
Schłodzenie: 1,31 km w 8:45, śr. tempo: 6:41

Buty: Puma Faas 300

Ponieważ mile towarzystwo chce ze mną jutro pobiegać, to interwały przesunęłam na dziś. W planie pięć tysiączków z 400-metrową przerwą, którą pokonywałam świńskim truchtem (3 min do 3:12 min, czyli tak jakby standardowo). Tempo według planu to 5:36. Trochę się obawiałam tego tempa, ale weszło niespodziewanie dobrze. Dalej zimno, ale nie tak bardzo jak wczoraj, zresztą dziś marzła mi tylko twarz ;) Był nieprzyjemny kręcący wiatr, miałam wrażenie, że na parzystych wieje mocniej, ale może jednak nie? Po treningu nie przyglądałam się butom, w odróżnieniu od zeszłego tygodnia :bum: Jestem zadowolona, naprawdę, mam wrażenie, że jest progres.
W tym tygodniu obawiam się trochę treningu czwartkowego, ponieważ tym razem tempo to już nie marne 8 km, a 13. Nie wiem, czy to biegać w przerwie na lancz (którą bym musiała wtedy mocno przedłużyć), czy jednak wieczorem po pracy. Nie wiem też, jakiego tempa pilnować, bo to jednak 5 km więcej, jak za bardzo zaszaleję na początku, to mocno umrę... Pomyślę, zobaczę też, jak się będę czuła, bo coś od tygodnia w gardle mnie drapie.
Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

wtorek, 17 lutego
Obrazek
7,9 km w 52:03
średnie tempo: 6:36

Buty: Puma Faas 300

Spokojne szuranie w miłym towarzystwie, zero zmęczenia, właściwie bez historii. Zabrakło stu metrów do planowanych ośmiu, bo akurat tak wyszło wejście do Biedronki ;)

piątek, 20 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 1,5 km w 9:50, śr. tempo 6:33
parę minut rozciągania
Tempo: 13 km w 1:16:38 , śr. tempo: 5:53 :szok:
Schłodzenie: 1,61 km w 10:22, śr. tempo: 6:26

Buty: Puma Faas 300

W czwartek miało być ślisko, więc nie wyszłam biegać w przerwie na lancz, a wieczorem już mi nie pasowało, więc przełożyłam to tempo na piątek. W piątek piękna pogoda, słonko, skończyłam pracę wcześniej i wyszłam biegać. Trochę momentami mocno wiało, wtedy tempo wychodziło powyżej 6 min/km i biegło się ciężko, a tak poza tym wchodziło to bardzo dobrze, bez jakiegoś strasznego napierania i rzeźby w asfalcie, oddech cały czas 3/3. Jestem w szoku, bo tupiąc rozgrzewkę (nawiasem mówiąc GPS zjadł mi jakieś 50-100 metrów, ale łorewa) myślałam, że będzie słabo, że nie mam siły, że błee, a tu taka niespodzianka. Nie wiem, jak ja to nabiegałam, bo to średnie tempo jest lepsze niż to z mojej życiówki na dychę (5:54)! Wiadomo, że GPS na pewno coś tam policzył na moją korzyść, ale i tak jestem w szoku, bo absolutnie nie potrafię sobie wytłumaczyć takiego skoku formy. 2 kg mniej tego nie tłumaczy. Miesiąc regularnego biegania nieco więcej niż zwykle też nie. A bardzo chciałabym wiedzieć, z czego to wynika, bo mogłabym wtedy robić to bardziej i więcej :bum: No nic, na razie zastanawiam się, co biec na tej połówce w Berlinie, ale myślę, że kopalnia też mi trochę danych do obliczeń da ;) Masakra...

sobota, 21 lutego
Obrazek
7,81 km w 50:24
średnie tempo: 6:27

Buty: Puma Faas 300

Rano czułam się trochę przeziębiona i zakatarzona, ale szybko mi przeszło, więc wczesnym popołudniem wybraliśmy się potupać w miłym towarzystwie, na luzaczku, na pogaduchach, zero zmęczenia i historii. Tym razem Biedronka pojawiła się jakoś 100 metrów wcześniej, końcóweczkę też już przyśpieszyliśmy, bo wołały nas marmelada z pigwy i ciacho :bum:

Jutro nagły skok, bo długie wybieganie 24 km. Mam jakieś dziwne nowe żele, kupione w intersporcie, bo moje wypróbowane zostały we Wro, mam nadzieję, że nie będę miała sensacji żołądkowych ;) Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

niedziela, 22 lutego
Obrazek
24,1 km w 2:36:22
średnie tempo: 6:29

Buty: Puma Faas 300

Nareszcie coś dłuższego, najwyższa pora, maratą za dwa miesiące (AAAAAA!!!! ale w końcu się zapisałam ;) ). Szurałam sobie wolniutko, starałam się jeszcze wolniej, na uszach muzyczka, w kieszeni dwa żele (nawet niezłe, muszę przyznać, że strasznie chemiczne w smaku, zarówno ten malinowy, jak i ten cytrusowy, ale ja czasem mam słabość do takiej chemii ;) ). Trochę nudy, ale co zrobić. Ostatnich 5-6 kilometrów już mi się trochę nie chciało biec, coś tam zaczęłam być świadoma tego, że mam nogi i kolana, ale nie było dramatu ani walki, raczej znużenie i nuda. Po schodach wchodziło się dość lekko, więc widać nie sponiewierałam się jakoś strasznie. Ale jeszcze potrzebuję parę takich dłuższych wybiegań, dobrze mi to robi, również na psyche. Nie wiem, czy nie zmodyfikuję trochę planu i nie przedłużę którejś niedzielnej 16-stki do 20-22 km. Pomyślę nad tym.

wtorek, 24 lutego
Obrazek
Rozgrzewka: 1,95 km w 12:00, śr. tempo 6:12
kilka minut rozciągania
4*1200m po 6:51 (śr. tempo 5:42)/400m trucht
1. 6:44 (śr. tempo 5:37)
2. 6:41 (śr. tempo 5:35)
3. 6:44 (śr. tempo 5:37)
4. 6:35 (śr. tempo 5:29)
Schłodzenie: 1,89 km w 12:38, śr. tempo: 6:41

Buty: Puma Faas 300

W poniedziałek dopadły mnie bardzo bolesne kobiece dolegliwości, na które dodatkowo nałożyły się zakwasy w mięśniach brzucha - znak, że a) powinnam wrócić do brzuszków, b) powinnam zrobić więcej long runów - dodatkowo miałam jechać do Wrocławia (ale cóż, pociąg odjechał w momencie, jak wpadłam na peron... :lalala: ), więc nie pobiegałam, ale zrobię te 11 km w piątek. We wtorek zakwasów już nie było, ale brzuch nadal bolał i byłam nieco rozmemłana, no ale nie ma to tamto, ostatnie interwały szybkościowe w planie, trzeba to zrobić. Na rozgrzewce GPS mi chyba dodał z dobre 100 metrów, nie truchtałam tak szybko, zwłaszcza, że czułam się dość ociężała. Porozciągałam się, pomachałam nogami i ruszyłam żwawym krokiem. Latałam w tę i z powrotem, jak widać szło dość przyzwoicie, ostatnie powtórzenie postanowiłam lekko docisnąć (ale bez rzeźbienia zębami w betonie), bo trening wydał mi się jednak dość łatwy - trzy odcinki biegłam z oddechem 3/3, ostatni 2/2 - tu trochę też złapała mnie kolka, ale to pewnie dlatego że zjadłam bardzo obfity obiad 2h wcześniej. Przerwa w świńskim truchcie, od 2:54 do 3:05, czy jakoś tak - mam nadzieję, że dziś się nie spóźnię na pociąg i wreszcie wieczorem zgram te treningi do run-loga ;)

Od przyszłego tygodnia wtorkowe interwały będą dłuższe, od 1600m do 4800m, a potem na powrót do 1600m, plan zakłada, że mam je biegać po 6:18, ale no raczej chyba nie :nienie: W każdym razie powinny być biegane nieco szybciej od czwartkowych tempo runów, które mam nadzieję, że uda mi się biegać nieco wolniej niż ostatnio. Wtedy wtorki mogłabym biegać w okolicy 6:00-6:10. Jeden wtorek, ten po kopalni, sobie odpuszczę, zwłaszcza, że wtedy miałabym biegać 2400, a traf chce, że korytarz w Bochni ma 2420m :hahaha: I w ogóle Berlin już za miesiąc! Jak ten czas leci...
Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

czwartek, 26 lutego
Obrazek
9,12 km w 58:38
średnie tempo: 6:26

Buty: Skechers GoRun

Strasznie męczący dzień, mało snu, dużo latania i stresu, więc nie było opcji, żeby zrobić tempo runa. W ogóle cud, że wyszłam, bo zebrałam się dopiero krótko przed 21. Pokulałam się godzinkę i wróciłam, w sumie dość spoko się szurało jak na to zmęczenie. Zapomniałam, że GoRuny są do wyrzucenia, ale szybko mi się przypomniało, jak zaczęły mnie boleć stopy... Mogłabym jeszcze dokręcić te dwa km do 11, ale mi się nie chciało, bo już prawie 22 była.

sobota, 28 lutego
Obrazek
13 km w 1:23:50
średnie tempo: 6:27

Buty: Puma Faas 300

Wczoraj obudziłam się z paskudną migreną, pół dnia przespałam, wieczorem ogarniałam sprawy związane z przeprowadzką, więc w końcu nie zrobiłam tego tempa. Nic to, powiedzmy, że łapię świeżość przed kopalnią :bum:
Dziś poszłam zgodnie z planem, czyli 13 km izi. Była orka, strasznie topornie mi się szurało, a przecież pogoda taka piękna - słońce, zero wiatru, cieplutko, po drodze mnóstwo krokusów. No ale w soboty zazwyczaj mi się źle takie rzeczy biega, poza tym wypadałoby wreszcie, żeby któryś trening był słaby, więc się nie martwię ;) Jutro w planie 16 km, ale chyba przedłużę.

I tym sposobem w lutym nabiegałam 198 km. Strasznie dużo :orany: A przecież ile treningów z planu opuściłam! Ale dobrze, dobrze, jest room for improvement na jesień bez wizji zajeżdżania się ;)

Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
Awatar użytkownika
kachita
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6730
Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany post

niedziela, 1 marca
Obrazek
18,56 km w 2h
średnie tempo: 6:28

Buty: Puma Faas 300

Długie wybieganie. W planie było 16 km, postanowiłam dociągnąć do dwóch godzin. Szurało się o niebo lepiej niż w sobotę, to dobry znak chyba, widać, że organizm przyzwyczajony, że w niedzielę się biega i to dużo ;) Hamowałam się trochę, jak zwykle, a wyszło jak zwykle ;) Trochę nudy, ale co ciekawe, nie brałam w ogóle wody ani żeli. Interesujące jest, jak to się rozwija z sezonu na sezon - jak zaczynałam biegać, to brałam wodę lub izo na biegi powyżej godziny. Potem powoli przesuwało się to do 1,5 h. Jeszcze całkiem niedawno brałam bidon na biegi powyżej 1:45, a teraz proszę, dwie godzinki i właściwie nie czułam, żeby mi brakowało wody czy paliwa, a w sumie nie zjadłam przed biegiem jakoś nie wiadomo ile. OK, jest zima, chłodno, trochę padało, więc pogoda była po mojej stronie, ale i tak jest to interesujące :)
Sam bieg na luziku, zielona fala, tylko dwie króciutkie przerwy na światłach na 14. i 15. km, bez większej historii.

poniedziałek, 2 marca
Obrazek
8,22 km w 53:18
średnie tempo: 6:29

Buty: Czarne GoRuny

Planowo 8 km szurania. Dziś dla odmiany założyłam drugie GoRuny, które "oszczędzałam" na starty. I chyba jednak przestanę je oszczędzać, bo o wiele wygodniej biega mi się obecnie w Pumciach. Te Skechersy są jeszcze w miarę świeże, mają ledwie 260 km na liczniku, i totalnie mnie zaskoczyło, jakie one są kapciowate! I trochę mnie gniotą w prawą zewnętrzną część stopy oraz w lewe palce. Pumcie wydają się bardziej dynamiczne jednak, cieszę się, że kupiłam tę drugą parę białych. I chyba raczej na starty wezmę Pumy właśnie, zwłaszcza, że odkąd w nich biegam, pani podolog chwali moje paznokcie ;)
Dziś biegło się troszkę toporniej niż zazwyczaj (a przynajmniej takie miałam wrażenie), ale nie wiem, czy to nie wina butów właśnie :hejhej: Albo tego, że przez cały dzień zjadłam jedno ciasteczko, filet z ryby i jedną kanapunię z twarożkiem, a wyszłam biegać prawie o 20... No ale nic, jeszcze jutro te milowe interwały, w czwartek jakaś ósemka lub dyszka szurania, a tak to relaks - trzeba łapać świeżość w kroku.

Stay tuned!
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]

[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
ODPOWIEDZ