Dzisiaj była niezła stawka: Kazig /nasz nr 1 na długich dystansach/, KrzysiekK, Kazan, DaB, Andrzej, Karuzo /nie wiem jak się dokładnie podpisuje/, Olek. Odczekaliśmy trochę, mając nadzieję na spotkanie z Kledzikiem, ale zdaje się że jest tak rozrywany, że o bieganiu grupowym nie ma mowy.
Mój powrót do grupy i biegania wygląda dosyć obiecująco. Jestem w niezłej dyspozycji rowerowej, biegam ciężko - ale mam wrażenie, że jak trochę się rozbiegam może być całkiem nieźle. Cały czas mam wątpliwości czy ma sens równoczesne trenowanie roweru i biegania. W każdym razie znajomi szosowcy mówią, że to kiepski pomysł. Kolana jakby z boku obserwują co się dzieje i ogłupiałe nie wiedzą jak zareagować. Serwuję im Arthryl.
Mam drobna propozycje dotyczaca przyszlotygodniowej dwudziestki. Panowie, przebiegnijmy ta petle w druga strone. Kilka razy przyszlo nam przemierzyc ta trase i chyba czas na jakies urozmaicenie. Mnie sie wczoraj bieglo niezle, ale troszke czulem kolana po biegu i dzis rano tez. Musze biegac teraz troche ostrozniej, zeby sie kolanka nie rozklekotaly. Olek, Kazig i Kazan troche mi nagadali i rozmyslam nad startem w jakims maratonie w tym roku