


Jestem amatorem, do tego jak na bieganie troszkę nazbyt "posturnym", masa sprawia, że moje bieganie wciąż jest rekreacyjne, dla zabawy i radochy z ruchu. Na co dzień biegam w "teamie" z osobami młodszymi i ważącymi nawet niemal połowę mniej, wiele dowiedziałem się przy nich o własnej wydolności i możliwościach, mój progres w stosunku do nich przebiega, dyplomatycznie mówiąc, "spokojnie



Biegam wciąż dla radości z biegania, biegam po lasach z uwagi na wagę i póki co nie kwapiłem się na zawody "asfaltowe". Niesamowitą radochę mam w bieganiu z fantastycznymi przyjaciółmi, z którymi się zżyłem i którzy również lubią ten nasz "freestyle". Zaczęliśmy do treningów też próbnie wprowadzać akcenty, czy trening siły biegowej na podbiegu. Dzięki trenerom wiemy, jakie to jest ważne. Piotr zabrał nas kiedyś do ruin fortu i biegaliśmy góra-dół po niesamowicie zróżnicowanym terenie - zabawa, a jednocześnie mocna praca. Monika przerobiła z nami mikrocykl treningowy, a w nim m.in. interwały. To jest wciąż przede mną, na razie testuję wydolność przy określonym, szybkim (dla mnie) tempie na coraz dłuższych odcinkach, ale nie układam tego jeszcze w powtarzalny cykl. To najczęściej (i chyba najlepiej) robi się solowo, bo każdy biega w swoich tempach, a ja lubię biegać w naszej wesołej grupce

Bardzo wiele dowiedziałem się tu, na forum, poznałem wielu fantastycznych ludzi - tu jest kopalnia wiedzy i wymiany doświadczeń


Qba to osoba, którą szanuję i która mi imponuje choćby jako biegowy praktyk. Uznaję przewagę praktyki nad teorią, a on jest kimś, kogo warto słuchać, bo wie co mówi i pisze. Kiedyś byłem w szoku, że codziennie biega do i z pracy przez kawał miasta, dziś go rozumiem i wiem, że jest to kwestia odpowiedniego podejścia i systematyczności, a staje się czymś..naturalnym


Też Ci jej życzę, tym bardziej, że "raj" masz tuż za domem



