
strasb - niestety tylko takie znalazłam z kieszonkami, a tych wymagałam stanowczo.

Moderator: infernal
właśnie nie wiem czy to normalne ale mi też się właśnie zdarza, że po biegu mój układ trawienny... przyspiesza? tłumaczę to sobie na chłopski rozum tak, że w końcu biegł razem ze mną i się zagalopował trochęa jeszcze taka sprawa. czy to normalne, że jakiś cięższy trening biegowy - dłuższy albo szybszy - bardzo pobudza mój układ trawienny do działania? w trakcie biegu tylko kilka razy miałam ten problem, ale zazwyczaj po takim treningu muszę - już wam oszczędzę opisów- mieć toaletę w pobliżu przez 1-1,5h i czuję, że coś mi się tam kotłuje.
muszę to przetestować w takim razie bo dotychczas nie kojarzyłam tego z odstępem między treningiem a jedzeniem.strasb pisze:A co do przywiązania do toalety po treningu to mi się zdaża tylko jeśli po ciężkim treningu spróbuję zbyt szybko coś zjeść.
to jest strasznie męczące jak ma się długie wybiegania - właśnie ułożenie dobrej, długiej trasy, która ci się nie znudzi... ja już na 12 km nie wiedziałam gdzie mam biec, ale ja w sumie mieszkam na takiej trochę wioscedotarło też do mnie, że czas poszukać nowych miejsc do biegania. 'swój' pareczek mam obiegany wzdłuż i wszerz pewnie kilkudziesięciokrotnie, wszystkie moje zrywy do biegania się tam zaczynały, a wyspa też przestaje być atrakcją.
ale ud sobie raczej nie obcierasz, a u mnie istnieje takie ryzyko. chyba, że byłaby z bokserkami pod spodem - z tego co widzę to są takie. może przymierzę jak będę miała okazję.strasb pisze:Chel moje gabaryty w temacie kończyń dolnych też nie są takie jak na powyższym zdjęciu spódniczki.![]()
strasb pisze:A co do przywiązania do toalety po treningu to mi się zdaża tylko jeśli po ciężkim treningu spróbuję zbyt szybko coś zjeść.
ostatnio nic nie jadłam przez dobre 1,5h po treningu i to samo. ; /wisnia pisze: muszę to przetestować w takim razie bo dotychczas nie kojarzyłam tego z odstępem między treningiem a jedzeniem.
a propos - http://doanie.files.wordpress.com/2010/ ... .jpg?w=500LadyE pisze:Co do zdjęcia – nie ma się czym martwic u mnie roznica jest duzo bardziej znaczaca. Od dwoch miesięcy slysze ze mam smieszne podkolanowki :D
No szczęśliwie sobie nie obcieram chociaż geometrycznie byłoby to wysoce prawdopodobne. Najbardziej to się przepychają między sobą moje kolana (moje piękne nóżki w Xchel pisze: ale ud sobie raczej nie obcierasz, a u mnie istnieje takie ryzyko. chyba, że byłaby z bokserkami pod spodem - z tego co widzę to są takie. może przymierzę jak będę miała okazję.
Wsadź gościa na rower i do przodu. Co tam taka mała godzinka. Gościowi też się należy trochę ruchuteraz 3 dni będą bez biegania, gościa będę mieć.
jeszcze czas jakis myslalam podobnie, moge wrecz powiedziec ze unikalam troche towarzystwa sadzac ze nic dobrego z tego nie wyjdzie az do momentu kiedy raz dalam sie namowic na wspolne wybieganie. slonce palilo niesamowicie i wiem ze gdyby nie obecnosc drugiej osoby nie dalabym rady. mimo ze zdarza mi sie biegac szybciej tego dnia trening okazal sie morderczy ... towarzystwo potrafi zdzialac cudawisnia pisze:nigdy jeszcze z nikim nie biegałam ale zawsze się dziwię ludziom, którzy chcą biegać z kimś - właśnie z tego względu, że raczej każdy ma swoje tempo i trzeba się dostosować... i wtedy ten trening niby jest, niby ciekawiej, ale tak naprawdę przez to sztuczne tempo miałabym wrażenie, że nie wypełniło się do końca planu.
ogólnie lubię jesień, nawet bardzo i nawet pod względem biegowym - ale ten wiatr to jakaś masakra była, plus pot który doskonale pełnił rolę chłodzącą - brrrr!wisnia pisze: a wiatr - ojjj, jesień nadchodziu mnie dzisiaj też był straszy wiatr, przed burzą. pierwszy raz chyba taki mocny i zimny.
haha, już dostałam zastrzeżenia, że biegać to on ze mną nie będzie.Alexia pisze:Wsadź gościa na rower i do przodu. Co tam taka mała godzinka. Gościowi też się należy trochę ruchu .