Teraz jest Pt, 22 stycznia 2021, 23:48

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: Pt, 16 października 2020, 13:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Cytuj:
Jesienne biegi CITY TRAIL z Nationale-Nederlanden odwołane.

Szkoda, chyba będę robił bieg solo. Albo nie, nie wiem. Muszę się z tym przespać.

e:
Przespałem się i wcale nie jestem mądrzejszy. Obejrzę MŚ w półmaratonie, obejrzę czasówkę na Giro i pójdę pobiegać. Jeszcze nie zdecydowałem czy zrobię 6-7 km P, czy solo sprawdzian na 3 km, czy po prostu BSa. Jakoś zeszło ze mnie powietrze.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: So, 17 października 2020, 19:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Nic na siłę, wszystko młotkiem

Pisałem już, że jakoś uleciał ze mnie entuzjazm samotnego startu. Obejrzałem MŚ w Gdyni i nic się nie zmieniło. Czasówka na Giro. To samo. Ale jednak chwila walki ze sobą i decyzja - zantki na nogi, kolce do plecaka i kierunek stadion. Najwyżej zrobię leniwe 10 km z drugą parą butów na plecach, w końcu robiłem już głupsze rzeczy, to mi też nie zaszkodzi. Oglądanie kolarstwa trochę się przeciągnęło i zaczęło robić się dość chłodno i coraz mniej mi się chciało biegać szybko. Ale skoro już byłem obok stadionu, to stwierdziłem, że nie będę się wygłupiał i jednak spróbuję coś na nim pobiegać. Bilet kupiony, rozgrzewka, trochę od niechcenia, ale jednak zrobiłem raczej wszystko, co zazwyczaj robię przed akcentami. Dwie przebieżki. Spoglądam na worek z kolcami i szybka decyzja. Zmieniam buty, robię trzecią przebieżkę. Bez przekonania. Czuć chłodek (dobrze, że zabrałem cienkie rękawiczki) i pomyślałem, że jednak zrobię ten sprawdzian na 3000 m, przynajmniej będzie cieplej. Tory I i II, już tradycyjnie, wyłączone z treningu. Szybka matematyka i wychodzi mi, że 7 okrążeń po piątym torze da 3010 m. 3000 m będzie tuż przed linią starty 1 mili.

Okrążenie | czas okrążenia | łączny czas | tempo | średnie tętno | maks. tętno | średni rytm | moc
1 1:21.5 1:21.5 3:13 150 161 177 379
2 1:26.5 2:48.0 3:19 159 161 176 370
3 1:27.2 4:15.2 3:23 160 163 175 364
4 1:27.1 5:42.3 3:21 162 164 175 370
5 1:28.2 7:10.5 3:26 162 166 174 359
6 1:29.4 8:39.8 3:30 163 166 175 354
7 1:22.4 10:02 3:15 163 165 177 376 //3000 m
8 0:01.5 10:04 2:14 162 162 179 423
Razem: 10:04

7 okrążenie złapane na linii startu 1 mili, po chwili zatrzymany zegarek na linii start/meta.

Bieganie 3000 m jest trudne. Widać, że totalnie przespałem okrążenia 5 i 6, nie brakowało mi mocy, ale po prostu czegoś nie upilnowałem. Do parowozu jeszcze brakowało. Ostatnie kółko trochę przyspieszyłem, ale też nie robiłem szaleńczego finiszu, dopiero może ostatnie 50 m docisnąłem zdecydowanie mocniej. Po wszystkim bez wysiłku poszedłem po inne buty i trucht do domu, pewnie podobnym średnim tempem bym mógł zrobić i 5000 m, a już na pewno gdyby była jakaś rywalizacja. Tak się kończy bieganie na siłę. Przynajmniej mam jakiś punkt odniesienia po 5,5 miesiącach poświęconych na powrót do biegania. Teraz tylko przepracować jesień i zimę i czekać wiosny.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: So, 31 października 2020, 13:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Zaczęło mi się trochę nudzić, więc zacząłem plan na 5000-10000 m z Danielsa. Właściwie to chyba zacząłem go tylko po to, żeby sobie podbić szybkość, bo po 5-6 tygodniach pewnie będę zaczynał właściwy plan, z ruchomą datą startu między połową marca a połową kwietnia, więc może być nietypowo. Albo zaraz wrócę do podbiegów, jeszcze nie wiem. Na razie dwa tygodnie za mną, rytmy wchodzą ze sporym zapasem, dwusetki po 33-34 sekundy, czterysetki już trochę trudniej, ale wciąż z zapasem, bo po 70 sekund (miało być poniżej 72-3). Na pierwszy rzut oka wydawał mi się ten plan bardzo podobny do planu półmaratońskiego. Ale tutaj jest wyraźnie mniej tempa P. Sesje piątkowe niby mają kilka odcinków P, ale jest to w towarzystwie dużej ilości rytmów. Ale i tak weszło po 3:30-2. Za to jutro plan zakłada 14,4 km (9 mil) tempa M, co by znaczyło coś w granicach 3:43-5. Nie wiem czy się na to piszę.


W zeszły piątek trening miał taką strukturę:
4x(200 m R/200 m p) + 2x(1.6 km P/1' p) + 4x(200 m R/200 m p), małe p to przerwa
I tak, pierwsze cztery dwusetki biegłem po ~36' (było jeszcze zapasu, ale jakoś taki niedogrzany się czułem). Za to ostatnie cztery dwusetki już czułem się lepiej dogrzany i tam spokojnie szło po ~33-4 sekundy.

Wczoraj z kolei było 3x(1.6 km P/1' p) + 6x(200 m R/200 m p) i tu, jak już dochodziłem do dwusetek czułem się dobrze dogrzany i dość spokojnie robiłem po 33-4 sekundy. Ostatnią nawet w 32.

Jeszcze daję radę biegać w krótkich spodenkach, ale niedługo trzeba będzie ubierać legginsy, bo mięśnie na przerwie jednak się wychładzają.


Chciałbym zrobić jeszcze jakiś sprawdzian w tym roku, wychodzi na to, że będzie to jakiś samotny bieg. Może tym razem 5 km na stadionie, na przykład w końcówce listopada? Mogłoby być ciekawe doświadczenie, jakie efekty da kilka tygodni intensywnego treningu.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: N, 15 listopada 2020, 21:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Bałem się tego treningu i chciałem go zrobić. U Danielsa było 14,4 km M (przybliżone 9 mil), ale ja jestem raczej zwierzę metryczne i wolałem 14 lub 15 km. Dużo. To ponad 50 minut biegu żywym tempem, podobne treningi robiłem zazwyczaj w późniejszej fazie treningu półmaratońskiego.
Pozostał jeszcze wybór miejsca. Opcja pierwsza to stadion. Dość łatwa kontrola tempa, ale po przemyśleniu odrzuciłem. Na stadionie czas szybko mija, jak jest krótko i szybko lub zmienia się tempo - wtedy nawet przerwa w miejscu potrafi mijać ekspresowo. Czyli teren. Nie chciałem robić tego w lesie, bo na moich ulubionych trasach jest trochę zbyt wymagająco pod taki trening, duże pętle (takie po 20+ km) też odpadały ze względu na ryzyko przymusowego postoju na jakimś skrzyżowaniu. Padło na wybór chyba najbardziej oczywisty w takim przypadku - pętla w Lesie Zwierzynieckim - ok. 2020 m, jakieś 1,1 km po asfalcie, z czego 300-350 m płasko, reszta lekko w górę, tak z 7 m. Ostry zakręt, wejście na ścieżkę i w dół do początku pętli. I tak siedem razy.

Celowałem w 3:43-5/km (na stadionie raczej byłoby w 3:41-3), pierwszy piknął w 3:44. Ten odcinek to była praca - lekko pod górę. Później miał być odcinek w dół, więc pewna forma odpoczynku. I zdziwienie - 3:47. Chyba za mocno poluzowalem. Kolejne kilometry już lepiej się pilnowałem i praktycznie zawsze kilmetry wpadały <3:44. Ostatecznie całość w 52:22, co dało średnie tempo 3:44. Chwila na uspokojenie i jeszcze przebieżki. Sześć razy. Nogi nie chciały się wkręcać na wysokie obroty, więc przyspieszałem tylko do momentu, gdzie jeszcze czułem luz.

Niedzielny trening kosztował mnie bardzo dużo - wszystkie BSy w następnych dniach biegało mi się raczej ciężko, zbierałem siły na pozostałe akcenty. Przebieżek nie chciało mi się robić, ale pilnowałem, żeby jednak były. I to była dobra decyzja.

We wtorek rytmy. 4x(200 m R/200 m p) + 6x(400 m R/400 m p) + 4x(200 m R/200 m p)
Pierwsza porcja dwusetek na rozruszanie i dogrzanie. Tak w 34-5 sekund. Czterysetki później wchodziły świetnie, bo 70 sekund i mniej. Ostatnie dwusetki też już miodzio, bo 32-3 sekundy.

W piątek interwały w formie 2' I/1' przerwy. U Danielsa stało 7, ja na fali optymizmu w zegarku podbiłem do 9. Spoiler alert - skończyłem po 7.
Szybkie obliczenia wskazywały mi, że w te 2 minuty powinienem robić ok. 620 m. Można powiedzieć, że 1,5 okrążenia po 3 torze. I tak celowałem i za każdym razem trafiałem. Przerwa chodzona. Dawało to jakieś 3:15-6/km. Czy można było szybciej? Można. Czy było to potrzebne? Chyba nie.

Trudy treningu M czułem jeszcze w sobotę, dopiero w kolejną niedzielę podczas longa miałem wrażenie, że w pełni odpuściło i zrobiłem longa na świeżych nogach.

Wtorek, znowu rytmy. U Danielsa było 4x400 m R + 1,6 km BS + 4x400 m R. Było chłodno, ok. 1-2 stopnia w momencie biegu. Pora na legginsy. Na dogrzanie dodałem jeszcze dwie dwusetki na początek i pomyślałem, żeby dodać po jednym powtórzeniu do zasadniczej części treningu (ostatenicze wyszło 5 + 4, nie 5 + 5).
I te dwusetki mocno ostudziły mój entuzjazm - 36 i 36,7. Noo, tego się nie spodziewałem. Ale to był dobry pomysł, bo dogrzały mnie i czterysetki wchodziły najczęściej <72 sekund. Chyba jedna <73, jedna lub dwie <71. Z dziesiątej czterysetki zrezygnowałem, jak zaczęło do mnie dochodzić, jaką łączną długość będzie miał trening. Razem z rozgrzewką i schłodzeniem wyszło ponad 17 km i naprawdę nie chciałem dokładać nawet tego niecałego kilometra (400 m szybko i 400 m wolno) ekstra.

Garmin jako propozycję treningu na wtorek dał mi tempo run po 3:55, 50 minut. Fajny trening, może bym nawet pobiegł, gdybym nie miał już zaplanowanego. Na razie te propozycje traktuję jako ciekawostkę. Nie do końca mi odpowiada, że nie znam jednostek z wyprzedzeniem. Planując trening staram się tak zorganizować czas w tygodniu, żeby mieć czas na wykonanie akcentów, a z zegarka mógłby mi się nagle pojawić trening "no, młody, teraz dojeb do pieca" w dniu, kiedy nie mam na to możliwości.
Za to regularnie skraca mi czas regeneracji po nocy, czasami nawet w dzień. Gdybym jeszcze w pracy nie musiał siedzieć przy biurku, to regeneracja też i tutaj by się poprawiła, bo raczej spokojną mam robotę ostatnio. Któregoś dnia było 30 bpm jak spojrzałem na zegarek, a wykres z poprzednich 4 godzin pokazywał, że cały ten czas puls był na podobnym poziomie.

Drugiego akcentu nie mogłem wykonać w piątek. Zostawały czwartek lub sobota. Sobotę z innych powodów chciałem mieć wolną, więc jednak czwartek. Trochę brakowało świeżości. Najpierw cztery dwusetki na pobudzenie, później 5 km po 3:33, na koniec znowu cztery dwusetki na zmęczeniu. Lekko kropiło, więc dobieg i powrót ze stadionu w kurtce, część zasadnicza w longsleevie. Nie jestem zadowolony z tych 5 km (u Danielsa było 4.8, ale dodałem te 200 m), bardzo nierówno pobiegłem, pierwszy km <3:30, czwarty 3:36. Coś mi po prostu mocno nie pasowało tego dnia, bo każdy kilometr w różnym tempie, a zazwyczaj dłuższe odcinki biegam równo. Co prawda kilka razy musiałem zmieniać tor, ale chyba to aż tak mocno mnie nie wybijało z rytmu.


Teraz humorystycznie. W sobotę Garmin zaproponował mi 2:14 po 4:40, lekko licząc 29 km. Kurwa, no nie. No po prostu, kurwa, no nie. Boże, czy ty to widzisz?


Któregoś dnia nudziłem się przy biurku i spojrzałem na puls. 30 bpm. Minimum z 4h na zegarku też było 30 bpm. Nawet mam gdzieś fotkę.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: N, 22 listopada 2020, 14:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Z ciekawości chciałem porównać drugie i trzecie wydanie książki Danielsa. Mam polskie tłumaczenie bazujące na wydaniu trzecim oryginału, nie udało mi się znaleźć polskiego tłumaczenia wydania drugiego (czyli pierwszego wydania polskiego), więc oryginał. Znalazłem na Amazonie używaną, cena jak za zboże, koszt wysyłki drugie tyle. No nic, ciekawość ludzka kosztuje. Czas dostawy miał się zamknąć w miesiącu. Wczoraj, grubo po ostatecznym terminie dostawy, zażądałem zwrotu kasy. I znowu będę szukał i liczył, że książka przyjdzie.


Wtorek. Niespodzianka.
Ci, którzy czytają, pewnie spodziewają się tego dnia rytmów. Otóż niespodzianka. Rytmy. :bum: No któż mógł się tego spodziewać? 5x(200 m R/200 m p + 200 m R/400 m p + 400 m R/200 m p). Chyba najbardziej klasyczny trening rytmowy w książce Danielsa, przynajmniej jeśli chodzi o dystanse 5-21 km. Wyzwanie polega na tym, żeby nie zacząć jako jeździec bez głowy i ładnie domknąć pierwszą czterysetkę z pewnym zapasem. Te 400 m odpoczynku to podpucha - niby odpoczywasz i masz siły, więc chcesz cisnąć. I spoko, pierwsze powtórzenie zrobione, ale po tym jest krótsza przerwa, a całą sekwencję trzeba wykonać jeszcze kilka razy. I tu zaczyna się zabawa. Po trzech seriach wiedziałem, że domknę. Po piątej wiedziałem, że mógłbym dołożyć i szóstą. Łydki dostały w kość. Przerwa trucht, czasem marsz. Część odcinków ze startu lotnego, część z miejsca.
Altry Escalante to fajne buty, ale właściwie za każdym razem sznurówki mi się luzują. Ten sam sposób wiązania w innych butach nie sprawia problemów, w Altrach mija ze 30 minut i czuję, że but zaczyna trochę latać na stopie albo w ogóle sznurówka zaczyna luźno dyndać. Chyba dlatego nigdy nie pobiegnę w nich zawodów.

Piątek. 4x(1.6 km P/1' p) + 4x(200 m R/200 m p)
To lubię. Za to mniej mi się podobała pogoda. Niby już od jakiegoś czasu jest ok. 5 stopni, ale nagły zjazd do ok. 1-2, plus wiatr, plus deszcz ze śniegiem i nagle jest szok termiczny, więc może być kilka dni marznięcia. Chyba pora wyciągnąć bieliznę termo z szafy i grubsze rękawiczki, bo łokcie i dłonie zmarzły mocno.
Odcinki P miały być robione w okolicy 5:40, wpadały w 5:40, 5:37, 5:37, 5:39. Przerwa w marszu, truchcie, czuć było chłodek. Biegane po trzecim torze, więc 4 okrążenia minus 60 m na prostej start-meta, co daje ~1.6 km.

Chwila na uspokojenie i dwusetki. Rach, ciach, ciach i po sprawie. 35, 36, 35, 34. Biegałem w Endorphin Speed i mam wrażenie, że przy tempach ~3:00/km i szybciej zaczynam odczuwać pewną niestabilność tego buta. Na tempie 3:30-3:15/km tego nie ma. Nie wiem, być może jest to też efekt, że przy szybszym tempie zmienia mi się technika i to zaczyna się odrobinę gryźć z charakterystyką buta? Inna sprawa, że tego wieczoru bieżnia średnio się nadawała na szybkie bieganie - dużo wody, miejscami, gdzie tartan nie był pokryty kałużami, zaczynała pojawiać się cienka warstwa lodu (czyli przy gruncie spadało w okolice zera). Może to też stąd odczucie pewnej niestabilności przy szybszym biegu?


Każdy ma jakieś przedstartowe rytuały. Szczęśliwa koszulka, skarpetki startowe. I niemal obowiązkowo śniadanie przedstartowe. U mnie chyba najbardziej kultywowanym rytuałem jest sushi na obiad/kolację dzień przed startem. Teoretycznie ryzykuję (surowa ryba), ale jeszcze ani razu nie miałem po tym przygód gastrycznych podczas zawodów. Poza tym wybieram raczej bezpieczniejsze opcje, gdzie przeważają rolki wegańskie. I jeszcze lubię sobie obejrzeć pewne filmiki na YT - finisz Bekele vs Farah podczas Great North Run 2013, szczególnie ostatnie 400 m i uśmiech na twarzy Etiopczyka, triumf El Guerrouja w Atenach na 1500 m. Myślę, że nie jestem jedynym, który motywuje się tymi filmami.
Wiedząc jaka pogoda będzie w niedzielę, postanowiłem podbić swoją motywację. Sushi - checked. Filmiki - checked.
Do tego kawałek, który bardzo lubię: https://www.youtube.com/watch?v=aLTAf4Obqs8

Niedziela. Znowu sprawdzam prognozy, jak przez ostatnie 2 dni. Ma być chłodno, bo 1-2 stopnie. Ma lekko padać. Ma wiać. Tu prognozy nie są zgodne, bo od 15 do 25 km/h, porywy do 45 km/h. No nic, jakoś to przeżyję. Sushi zjedzone, trzeba wystartować.
Najpierw dobieg na stadion, ok. 2.9 km, spokojnie, bez napinki. Zakup wejściówki i po chwili można zaczynać. Zdjąłem kurtkę, cofnąłem się mniej więcej do linii startu na 100 m, żeby część właściwą zacząć będąc już rozpędzonym do prędkości przelotowej. I jedziemy. Jest rześko, ale nie zimno. Wiatr najbardziej daje się we znaki tuż przed końcem łuku, nie odpuszcza całą prostą start-meta i trzyma prawie do połowy kolejnego łuku. Za to druga część okrążenia to odpoczynek, czyli sprawiedliwie. Biegnę dość równo, czasami pod wiatr trochę przysnę, więc trzeba minimalnie przyspieszyć na przeciwległej prostej, pierwsze 5 km w 18:31, niemal równo 3:42. Kolejne okrążenia mijają, ja biegam swój ciągły, na ósmym torze jedna dziewczyna robi trening powtórzeniowy. Gdzieś na ósmym kilometrze zaczynam zazdrościć jej przerw. Wtedy też pojawia się na chwilę jakiś lekki opad, ale był na tyle niewielki, że zauważyłem go tylko z powodu kropli na okularach, które co jakiś czas musiałem przecierać już do końca treningu. Od ok. 9 km wiatr się wzmógł i porywy zaczęły robić się coraz silniejsze. Przy wychodzeniu na prostą trzeba było już solidnie popracować, żeby utrzymać prędkość. Druga piątka w 18:32. Tutaj zacząłem już odliczanie wsteczne. Jeszcze 4. Jeszcze 3. Jeszcze 2. Ostatnie 5 kółek. Cztery, trzy, dwa, jeden. Ostatnie dwa kółka trochę przyspieszyłem.

14 km w 51:54, czyli jakieś 3:42.5/km.

Po chwili truchtu jeszcze sześć przebieżek. Kurtka na plecy i schłodzenie.

Dryfu tętna nie zauważyłem.
Obrazek

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: N, 29 listopada 2020, 10:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Czterysetki. Osobiście uważam, że to chyba najtrudniejszy dla mnie trening. Trzeba biec szybko, jak dwusetki, ale trzymać dwa razy dłużej. Najgorzej, jak w drugiej części dystansu wieje wiatr. Pierwsza połowa idzie dość łatwo, a później wychodzisz z wirażu i czuć, że podmuch wręcz chce postawić w miejscu. Ciśniesz, nawet mocniej niż na początku zakrętu, ale i tak czujesz, że zwalniasz, jakby sama długość odcinka nie stanowiła wyzwania. I tak dziesięć razy. Bez szaleństw, między 71 a 72 sekundy na powtórzenie. Po pięciu seriach była przerwa na siku, więc właściwie zrobiło się 2x(5x(400m R/400 m p)). Biegałem to we Freedomach i muszę powiedzieć, że nie czułem tej niestabilności, którą zauważyłem w Endorphin Speed przy podobnej prędkości. Być może będzie to wymagało dalszych testów i porównań.

Interwale, ile cię trzeba nie lubić, ten tylko się dowie, kto cię robił.
3x(3' I/2' p) + 4x(2' I/2' p).
Patrzę na ten trening i wygląda dość lekko. Bo co to jest 2' I i 2' przerwy? Wakacje? No nie do końca, bo po trzecim odcinku 3' I wolałbym dłuższą przerwę, a tu zaraz trzeba było się zbierać do kolejnego szybkiego przebierania nogami. Naiwnie założyłem, że może będę nawet skracał przerwę, ale jak przyszło co do czego, to dwie minuty wykorzystywałem do końca. Ok. 920 m na dłuższych odcinkach, ok. 620 m na krótszych. Żołądek znowu lekko dawał o sobie znać (przez ostatnie kilka tygodni był spokój), ale to dlatego, że się nie pilnowałem w ciągu dnia. Ostatnie 200 m na dwóch ostatnich odcinkach jednak już zaczynało się robić nieprzyjemnie i gdybym miał biegać kilometrówki, pewnie bym nie zamknął treningu. O tyle dobrze, że chyba już powinienem wiedzieć, co mogę, czego nie powinienem jeść przed mocnymi treningami. Szybkie odcinki po ok. 3:16/km.


Trochę czuję ciągnięcie w prawej łydce. A że teraz miały być i tak 2-3 tygodnie lżejszego biegania, to będzie w ogóle luźniej. Sobota i niedziela bez biegania. Może i poniedziałek. W środę mam fizjo, pewnie też coś potarmosi, pomasuje. I grudzień to będzie lekki reset. Wydaje mi się, że już wiem, jak mam trenować przez następne kilkanaście tygodni, więc nie ma strachu, tym bardziej, że wiosną i tak na 99% tylko start indywidualny, data jest właściwie obojętna, więc przesunięcie o tydzień czy dwa nie robi różnicy.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: N, 6 grudnia 2020, 18:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
Miała być krótka przerwa, zrobił się ponad tydzień. Przestałem biegać, to zaczęło ciec mi z nosa. Smaku nie straciłem, gorączki nie miałem, ale czułem się osłabiony, więc wolałem nie ryzykować czymś poważniejszym. Jutro chyba w końcu wyjdę potruchtać. Do luftu.

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: kkkrzysiek - Keep It Simple, Stupid
Nowy postNapisane: Wt, 5 stycznia 2021, 21:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 1218
No, to mnie jednak konkretniej coś przeorało. Niby wróciłem biegać, ale biegało się dziwnie, zegarek mówił, że pułap tlenowy ciągle spada. Przed świętami znowu kilka dni przerwy, a teraz wracam od podstaw, bo miesiąc został właściwie całkiem stracony. Tyle z moich wielkich marzeń o wiośnie.

Zacząłem współpracę z trenerem. Jak będę zadowolony, polecę. Na razie bieganie wolno, trochę siły i jakieś ćwiczenia. I to co mogę powiedzieć, to jestem dobrze maskującym się kaleką. :hahaha: Pewnie jak większość z amatorów. Niby dwie nogi są, dwie ręce, palców dziesięć i dziesięć u stóp, głowa jedna. Co z tego, skoro ćwiczenia, które bez problemów robiłem jeszcze w liceum, teraz są dla mnie olbrzymim wyzwaniem?

Dlaczego trener? Teoretycznie wiem jak przygotować się na sub 35/10 km, może nawet z czasem doszedłbym do <34, ale fakt, że po kilku miesiącach coś znowu zaczęło boleć dał mi do myślenia. Może robię coś źle? Stąd starałem się podkreślić w pierwszych kontaktach, że chyba potrzebuję hamulcowego plus na razie może skupmy się na podstawach. No i tak jest. Sytuacja pandemiczna i tak nie wydaje się nie dawać nadziei na starty wiosną, więc stwierdziłem, że to jest chyba idealny moment na spróbowanie czegoś nowego. Jeśli wypali, będzie dobrze, jeśli nie, mniej więcej wiem jak dojść w okolice ~35/10 km, a może się czegoś dodatkowo nauczę. Cel postawiłem jeden - 34:15/10 km na 11 listopada. Myślę, że jest to realne. Jeśli wiosną i latem będą jakieś zawody, postaram się gdzieś wystartować, ale będą to tylko starty kontrolne.

Postanowiłem, że muszę rozmierzyć trochę krótkich odcinków blisko siebie, więc potrzebuję koła pomiarowego. Możecie coś polecić? Żeby było wygodne, dokładne, ale też nie kosztowało pięciu stów. Przecież użyję go kilka razy, później trafi do piwnicy na dłuższy czas.

Mam dawać tygodniowe raporty, opisywać wrażenia po treningach, więc może i tu będę coś wrzucał (muszę spytać czy nie będzie obiekcji, mam nadzieję, że nie).

_________________
Blog - nieczynne z powodu że zamknięte (biegam, ale nie chce mi się pisać)
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL