Teraz jest So, 28 listopada 2020, 04:33

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 501 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: Pn, 25 maja 2020, 21:12 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
7,3 km, 42:56, 5:50/km.

Dalej takie biegowe pitu pitu. Trochę brakowało czasu na pisanie, niby człowiek siedzi ciągle w domu a czasu coraz mniej na wszystko.
Zrobiłem sobie takie dwa tygodnie wolne, dla wyczyszczenia głowy no i dla wzmocnienia mojej lewej stopy. Ciągle zapominałem ją rehabilitować, przez co w pewnym momencie znowu mnie byłem w stanie chodzić na palcach, co tez miało wpływ na technike biegu. Na szczęście kilka dni regularnych wspięć na palce przywróciło część sprawności, do tego pilnuję się, aby chodzić i biegać z wymuszeniem wybicia z tych palców. Neurologa mam na 1 czerwca, ale już wiem, że będzie przesunięty. Wiadomo, w Polsce choruje się teraz tylko na covid19. I na głowę.
Oprócz tego coś tam popedałowałem, w domu wiadomix - ćwiczenia; jeszcze tydzień z dodatnim bilansem kalorycznym i na czerwiec znowu obcinamy o jakieś 300/dzień żeby w lato na plaży było widać kratę :hahaha:

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: Śr, 27 maja 2020, 21:15 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
8,1 km, 48:25, 5:56/km.

Dzisiaj takie kółko jak czasami ostatnio biegam: ogródki - chaszcze - Nowy Dwór - chaszcze na Dąbrowie Miejskiej, tylko dzisiaj w odwrotną stronę. Postanowiłem zmierzyć się z podbiegiem do forda na Nowym Dworze, pamiętałem go jako ciężki, dość stromy, no a biegając go w dół zawsze się szło rozpędzić. Pierwsze co mnie na nim zaatakowało to smród z zasypanej dziury przy M1 - miały tam kiedyś powstać apartamentowce, tylko, że zasypywano tam śmieci i to takie cholernie nieprzyjemne, pod osłoną nocy i za ciężkie pieniądze z rąk do rąk, i teraz nie ma tam nic, oprócz zasypanej kilkunastometrowej warstwy syfu, która śmierdzi takim chemicznym smrodem, że aż dusi. No i zależy jak zawieje, tam to czuć, dziś akurat wiało na południe, więc na mnie.
Sam podbieg nie był tak straszny jak go pamiętałem, ale w połowie musiałem założyć chustę bo nie dawałem rady oddychać. Po wbiegnięciu na górę musiałem odkaszlnąć i az czułem jak mi z płuc schodzi do co przed chwilą się nawdychałem.
Ja tę trasę nazwę Tour de śmieci, bo to ile tego tam wszędzie leży to jest niemożliwe. Bangladesz po prostu.

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: N, 31 maja 2020, 22:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
10,2 km, 1:01:06, 6:00/km.

Najpierw była pobudka o szóstej rano, potem o siódmej, potem o 7:30. Wreszcie o ósmej zdecydowałem, że jednak ide pobiegać. Wylazłem o dziewiątej.
Dzisiaj zrobiłem kółko wokół centrum, zahaczając o rynek. ślad trasy wygląda jak głowa Fineasza (czy może Ferba) :hahaha:
Po drodze minąłem mnóstwo policji - chyba pilnowali, czy aby do Piekar nie idzie żadna pielgrzymka. Ja spotkałem jednego pielgrzyma - szedł już od Piekar - przechytrzył ich.

Stan wagi to 97,7 kg, 19,9 procent sadła, i zaczynam redukować. Celem jest 17 procent na koniec lipca. Ale nie będę się jakoś mocno spinał.

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: Śr, 3 czerwca 2020, 21:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
Poniedziałek.
8,7 km, 51:43, 5:57/km.

Dzisiaj.

9,1 km, 54:41, 5:59/km.

Same bieganie-bleblanie. Jedynie co to staram się pamiętać o wymuszaniu wybicia z lewej stopy, no i dziś na podbiegach pilnowałem się, aby nie tracić za bardzo tempa. Chyba będe tak człapał do końca wakacji bo jakoś odechciało mi się bawić z planami treningowymi. Niech będzie, że buduję bazę :hahaha:
Neurologa mam przeniesionego na połowe sierpnia, może tym razem uda się do niego dotrzeć. Dawno bym poszedł prywatnie, ale jak mi wytłumaczyli, że prywatnie to wtedy będe musiał sobie też opłacić ewentualne badania i ile to może kosztować, to uznałem, że ten NFZ nie jest taki zły. Nie spieszy mi się.

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: Pn, 8 czerwca 2020, 21:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
8,6 km, 51:27, 5:58/km.

Znowu zwiedzanie jakichś chaszczy, wpierdzieliłem się w jedną droge-niedrogę, którą wędkarze dojeżdżają do stawu, a która po dzisiejszych opadach zmieniła się w trzęsawisko, a jak wiadomo łażenie po bagnach wciąga, więc i tempo słabsze, i kilka nowych wiązanek udało mi się wymyślić.
Wczoraj jakikolwiek sport odpuściłem. W sobotę od rana do wieczora robiłem na ogródku, koszenie (chociaż odkąd mam spalinówke z napędem to koszenie jest samą przyjemnością), jakieś porządki, do tego zrobiłem nowy kompostownik i przerzucałem do niego cały syf ze starego. No i w niedziele obudziłem się ze zdziwieniem stwierdzając, że wszystko mnie boli. Nie byłoby to jakąś przeszkodą, ale bolało również gardło, a to już gorzej. Całe czerwone i kilka razy zakaszlałem się jak wściekły dzik. Nie ma co, trza było odpuścić a w gardło psiknąć lekarstwo. ja stosuje orofar total action, tylko w innej dawce niż na ulotce - zamiast 4 razy na dobę stosuję 4 psiknięcia co 30 minut >spoiler alert - pomogło, po południu gardło było już zdrowe<. Przyznam, że trochę przy tym obsrałem zbroję, bo gdy zrobiłem sobie kawy i tak se pije, to okazało się, że nie czuje smaku. a przecież utrata smaku to jeden z OBJAWÓW
Ale spokojnie, przypomniało mi się, że orofar powoduje zanik zmysłu smaku przez jakiś czas po zastosowaniu, a w moim przypadku wczoraj trwało to kilka godzin :hahaha:
W środę z młodą jedziemy na bieg na orientację, wreszcie jakaś rozrywka.

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mclakiewicz - Bieganie bez biegania
Nowy postNapisane: Pt, 12 czerwca 2020, 12:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 24 lutego 2013, 10:19
Posty: 1532
Lokalizacja: Bytom
Sroda.
2,8 km, 31:37, 8:37/km.
Bieg na orientację, z cyklu Parki i lasy Katowic, trasa rodzinna. Wystartowaliśmy z młodą, bardzo lubię imprezy organizowane przez Marcina Franke, czy to jakieś rajdy przygodowe, czy na orientację. Zawsze fajna organizacja, na luzie i z humorem. Tak było i tym razem. Trasa rodzinna miała do odnalezienia 9 punktów porozrzucanych po Parku Kościuszki w Katowicach. My startowaliśmy w drugiej turze, w trakcie rozgrzewki natknęliśmy się na kończących swój bieg Marjasa z córką, jak się okazało biegli w pierwszej turze. Nasz start zaplanowany był na 18:40, mieliśmy zerowa minutę startową, więc ruszamy jako pierwsi. Rzut oka na mapę i już miałem w głowie zaplanowaną trasę, chyba optymalną pod względem kolejności zdobywania punktów.
Młoda jeszcze nie ma takiej wytrzymałości biegowej, więc wielokrotnie zwalnialiśmy do marszu. Ostatecznie udało się zająć dziesiąte miejsce ze stratą około 7 minut do zwycięzców. Bardzo dobry wynik. Już na mecie w trakcie sprawdzania ciuchów, rąk, nóg i uszu, okazało się, że na bluzie córki łazi sobie kleszcz. Całe szczęście, że udało się go wypatrzeć, no jest to ryzyko wkalkulowane w latanie po wysokich lakach i krzaczorach.

Czwartek.
9,1 km. 53:41, 5:53/km.

Miał byc rower, ale uznałem, że wolę pobiegać. Gdy wylazłem z domu uderzyła mnie parność i duszność. Z oddali nadciągały cummulusy i już rozumiałem co to oznacza. Koniec końców nie spadła ani kropla ja za to się zgrzałem jak pieron. Od jakiegoś czasu nie robię kółek po parku, znudził mi się, poza tym walczę z podbiegiem do ulicy Celnej, to dobre miejsce żeby się sponiewierać. Jakieś 600 metrów długości i (jeśli wierzyć aplikacjom) około 30 metrów w pionie. Taki wieżowiec.
Po drodze spotkałem sarenkę buszującą w zbożu. Gdy mnie ujrzał to zmyła się w podskokach. Sarny faktycznie gdy uciekają to robią hyc hyc hyc :hahaha:

_________________
BLOG KOMENTARZE


Obrazek



5 km - 23:49
10 km - 46:32
Półmaraton - 1:43:53
Maraton - 4:16:15


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 501 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL