sobota -
6:20 - OWB1 59'28" (6'34"), puls śr. 138[68%], max 149, na koniec 145, po minucie 113
Achhh o 4 w nocy nie chciało mi się spać, to sobie pomyślałem hmm za 2,5h robi się jasno to pobiegam!

No i tak zrobiłem... Bez marszu i przerw.
A 1 luty było tak:
Plague pisze:marszobieg 6x(2km trucht + 100m marsz) = 12,5km w 97'38", śr. puls z całości 141[70%], "bieg" śr. po 7'37"
a dzisiaj:
1.km 6'45" - puls 128-132
2.km 6'20" - puls 136-138
3.1km po 6'20" - puls < 140
+ 4.8 - 5km po trawo-błocie śr. po 6'24"-6'40" - puls 138-145
+ powrót do domu (ostatnie 500m w 3'3" i pod górkę)
Jakimś cudem max nie przebił 149 :D
Haha zacytowałem samego siebie
To już drugie bieganie po niespaniu w nocy

i jakoś dzisiaj lekko weszło hehehe, bo się jeszcze przyzwyczaje
Ogólnie się ciesze, bo jest progres. Znaczy dalej cienko, ale widać, że jestem mocniejszy tlenowo. Teraz tylko nie przeszarżować i nie obejrzę się a kolejna poprawa nadejdzie.
Podczas tych marszobiegów na początku lutego nawet biegnąc 7'15"/km nie mogłem się zmieścić w 140ud/min, a im dłużej tym gorzej było
21:00 - leniwe
6km w 39'15", puls śr. 138[68%], na koniec 142, po minucie 114
3km po 6'42 + 3km po 6'23" (śr. 6'32"/km)
Zobaczymy jak jutro będzie z nogami. Jak coś, to sobie wolne zrobię.
P.S. Glukozamina - niby nie działa, a jak mi się niedawno skończyła tak znowu stawy czuję...