Test na 5 km
Rano mnie trochę nosiło, co odebrałem jako dobry znak. Standardowe rytuały i po 6 wychodzę na trening. Pogoda, jak na grudzień, prawie idealna. Niewielkie zachmurzenie, 9 stopni i tylko, chwilami bardzo mocny, wiatr trochę przeszkadza. W drodze do Wieliczki rozgrzewka dynamiczna plus przebieżka. Z premedytacją pulsometr zostawiłem w domu, bo zauważyłem, że w czasie biegu często zerkam niepotrzebnie, aby tętno sprawdzić. Dzisiaj miał mnie nie rozpraszać. Kolce wziąłem na wszelki wypadek, ale biegłem w Kalenji. Nie było sensu katować łydek. Na stadionie trochę rozciągania i jeszcze jedna przebieżka. Potem ustawiam się grzecznie na znaczniku 200 metrów i ruszam.
Pierwszy kilometr trochę za szybko. Karcę się w duchu i zwalniam. Drugi i trzeci już biegnę wg założeń. Na czwartym łapie mnie kolka. Na szczęście nie jest mocna, ja jednak profilaktycznie trochę zwalniam. To pomaga i ok 900 metrów przed końcem kolka 'puszcza', a ja przyspieszam


Potem jeszcze trochę odpocząłem, pozbierałem swoje rzeczy i spokojnym tempem wróciłem do domu z bananem na twarzy

Dł. odcinka / Czas odcinka / Czas
1,00 03:43 03:43
1,00 03:46 07:29
1,00 03:45 11:14
1,00 03:50 15:04
1,00 03:39 18:43
Razem test:
5,00 18:43 03:45
Rozgrzewka:
4,07 0:22:05 5:25
Schłodzenie:
3,67 0:21:29 5:51
Waga: 83,3 -> 81,8 kg przed i po treningu.
Tydzień:
Dystans: 77,45 km
Czas: 06:16:13 [h
Tempo: 4'51"/km
Treningów: 5
Dzisiaj wieczorem, albo jutro postaram się skrobnąć krótkie podsumowanie I fazy.