W planie było co najmniej 15 km. Rano przestało padać i pogoda zrobiła się całkiem niezła do biegania. Jedyne co mogło przeszkadzać to mocny wiatr. Ruszyłem na standardową trasę. Biegło się świetnie więc stwierdziłem, że pobiegnę coś dłuższego i cięższego. Na 9 km odbiłem na południe i zaczęło się wspinanie. Na 2 kilometrach wspiąłem się o ok 100 metrów. Tętno podskoczyło do ok 165 bpm, a tempo spadło do 5'30''/km. Super sprawa jak się chce poćwiczyć siłę biegową. Potem 3,5 km w dół - tutaj trochę nogi dostały wycisk bo dalej wolę podbiegi niż zbiegi. Na 17 kilometrze 300 metrowy podbieg o nachyleniu 12% - Tu też tempo ok 5'30'' jednak puls przekroczył 170 bpm na samym końcu górki. Potem już głównie w dół do domu. Wyszło praktycznie 20 km a Google Earth pokazało łącznie ok 270 m podbiegów i zbiegów. Będę musiał co jakiś czas ją powtarzać bo daje wycisk. Poniżej profil:

Odczucia: Biegło się świetnie. Mimo takich pagórków tempo wyszło 5'03'' przy średnim pulsie 148 bpm. Wydolność pomału wraca do normy. Nogi z każdym dniem co raz lepiej. Więc powiało trochę optymizmem.
Dystans 19,9 km
Czas: 01:40:27 tempo 05'03''/km
Tętno: 148 / 171
Waga: 84,2 kg
Tydzień:
czas - 5h 28min
dystans - 64km 467m
na 4 treningach.