wtorek, 11 czerwca
12 km nocnego trailu, średnio 7:06 ... było bosko

!!! ok. 150 up i tyleż w dół
od rana do późnego popołudnia jak nie mżyło to lało; jak tu żyć? jak tu wyjść? że będzie mokro wiedziałam, ale że aż tak

nawet się nam nie marzyło; nie wiem jaki mamy układ z Górą, ale zawsze we wtorki pod wieczór się rozpogadza - tak było i dziś, dzięki czemu mieliśmy okazję podziwiać ze szczytu Ossona przepiękny zachód słońca
prawie cała droga (poza wzniesieniami) to jedna wielka grzązka błotnista kałuża; błoto wszelkiego gatunku: wodniste, gliniaste, ziemiste, śliskie, głębokie, zasysające buty, wlewające się do butów;
w programie dziś serwowano trail po Jurze, a konkretnie Górze Ossona, następnie przez las, podbieg na Zieloną Górę uff, tam zabawiliśmy trochę eksplorując piękną jaskinię;
cudnymi ścieżkami, trochę chaszczami, kilkukilometrowy zbieg prosto do kamieniołomów; ehmm, te "trochę chaszcze" - maczeta by się przydała

-ściana w sumie nie wiem czego, widoczność nie więcej niż na pół metra; dobre w tym to, że gęste mokre liście obmyły nas nieco, bo obłoceni byliśmy autentycznie po pas

)
było trochę podbiegów, na dłuższych miejscami podchodziłam, ale starałam się żwawiutko

w kamieniołomach było tak stromo i tak śliska gliniasta droga, że co chwila zjeżdżaliśmy

; w dół jako tako dawało się zbiegać, ale trzeba było ostrożnie, ze względu na śliskie skały, kamienie i korzenie
nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak uśmiałam :uuusmiech: :uuusmiech: :uuusmiech: