trochę się nazbierało...
Sobota rano BBL
Jak zwykle trochę ćwiczeń, trochę biegania...tym razem trochę więcej się starałem...biegaliśmy 5x100+2x200+300m .... przerwy takie same jak dystans szybki....fajnie...choć dla mnie zrobił się z tego ciężki trening..musze pobiegać w jakiś dzień dwusetki..niby to łatwe..ale zadyszka spora...
potem basen..
DISTANCE 1.38 km
DURATION 45m:00s
CALORIES 465 kcal
Nadal pracuję nad oddychaniem...tym razem też liczyłem ilości wymachów ramion na długości basenu...trzeba dażyć do jak najmniejszej ilości...mniej ruchów mniej zużytej energii.... jak się przyłoże to da się poniżej 20
Dzisiaj rano byłem u ortopedy...ale z kolanem, u doktora w Klinice w Piekarach Śląskich, na wizytę z kasy chorych czekalem rok
Nie pytajcie o wrażenia z samej przychodni bo to jakaś tragedia..40 osób w kolejce, z krykami, z chorymi stawami, po 1,5 godz stali do okienka żeby się zarejestrować...ja nie miałem kul, nie kulałem...aż mi głupio było...ale te 1,5 godz też mnie zmęczyło....
Są jak zwykle dobre i złe wieści:
Dobra jest taka że tak jak przypuszczałem kolano jest stabilne, generalnie wsio ok, wiązadło trzyma, mięsnie ok, uszkodzona jest tylko łekotka z tyłu,w miejscu gdzie miałem łatane zszywkami ..w boku kolana łekotka wygląda na zrośniętą i trzyma....no i tyle jesli chodzi o dobre njusy....
Złe info jest takie że trzeba to artoskopowo poprawić..jeszcze gorzej że dr u którego byłem sie tego nie podejmie, stwierdził że oni nie poprawiają po kimś i mam wrócić do kliniki w Żorach..ehhhhh
Na razie sprawa zostaje w zawieszeniu...na razie po prostu mnie nie stać na leczenie sie tam...trudno, wiem chociaż że najważniejsza sprawa czyli więzadło jest całe
Korzystając z urlopu po południu pobiegalem po lesie...
DISTANCE 14.17 km
DURATION 1g:15m:00s
AVG. SPEED5:18 min/km
CALORIES 1249 kcal
TOTAL ASCENT 254 m
TOTAL DESCENT 236 m
Co tu napisać.....było milusio, straszną radość mi dało to wybieganie...cisza,ja sam, po lesie,w krosie, trochę w śniegu, wsłuchany w siebie..i w dreamowo-tranceowe dzwięki w słuchawkach...ehhhhh, to było to
tempo wyszło raczej słabe, pierwsze 10km to pierwszy zakres, potem juz zdecydowanie drugi..powolutku trzeba zacząć coś przyspieszać...od przyszłego tygodnia dojdą przebieżki...
Achilles tez nie boli
