Teraz jest N, 31 maja 2020, 19:42

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 20, 21, 22, 23, 24
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 6 maja 2020, 21:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

6.05 - Luźne 8,75km w 5:17min/km, które wcale takie nie było, biegło się dupiasto, zwłaszcza pod wiatr. Do tego zwierz zablokował drogę i musiałem zmienić trasę.
Ale siłę na koniec zrobiłem i to mi nawet lepiej wchodziło. Wyszło dziewięć podbiegów po 110m, a całościowo 1km w średnim 3:50min/km pod wzniesienie 5°.

Poza tym ułożyłem kilka treningów na powtórzeniowych odcinkach z malejącym dystansem i wgrałem do zegarka. W dowolnym czasie można będzie wykorzystać.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 8 maja 2020, 21:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

8.05 - Dalsza jazda na odcinkach, gdzie daję radę trochę szybciej pobiegać, choć bardzo dobry amator potrafi w tyle maraton strzelić. Idzie się pochlastać na tą myśl.
Wpierw siedzę i wymyślam te drabinki dystansowe, staram się dobrać odpowiednią ilość powtórzeń, długość odcinków i odpowiednie przerwy, tak by dało radę to zrealizować. A już w trakcie tak rozłożyć siły by zakończyć jak facet.
Dziś wyszło średnio, no może nieźle, ale luzu i zapasu nie było. Takie odpowiednio 3:35/3:30/3:20 było by po aptekarsku super, niestety po razie 800, 600 i 400m nie uciągnąłem, ale to szczegół.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 10 maja 2020, 18:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

10.05 - Uff lato, pierwszy raz na krótko, do tego na wsi człowiek odcina się zupełnie od plag tego świata, że musiałem wracać po maseczkę zapomniawszy. Oczywiście do kieszeni, ale wolę mieć gdy będzie potrzeba chwili, nie chcę powodować dyskomfortu psychicznego obywateli.
Na rozgrzewkę pobiegane 10km w równiutkie 50 min z tym że początek niemrawy, a ostatnie trzy w okolicach 4:40/km.

Kilka minut odpoczynku i wbijam właściwą jednostkę dość podobną jak dwa dni temu. W planie 4x500#P2:30/8x250#P2.

Nie mam tu specjalnie tras obieganych pod takie odcinki, wyznaczam mniej więcej długość GPS-em i kładę orientacyjnie konar na poboczu. Lubię wiedzieć gdzie jest koniec, mogę lepiej dysponować siłami. Potem biegam też podług satelit.
To lecę i już w połowie pierwszego odechciewa mi się. Już go męczę i wiem że dziś tylko rzeźba będzie. Gotów byłem zakończyć po drugim, bo i tak musiałem w drugą stronę wrócić. Kończę drugi, a na pit stopie zagaduje mnie piękny młodzieniec, wypytuje o tempo i życiówki, nawet miał pojęcie więc obyło się bez jałowego gadania. Tym sposobem przerwa szybko minęła i już nie wypadało kity podwijać. Poleciałem trzeci raz, akurat ten wszedł bystro to i czwarty należało zrobić.
Siłą woli przeszedłem na krótsze odcinki, znów męczyłem w niezadawalającym tempie. Decyduję, że zrobię połowę i nie ma więcej sensu kręcić w gównie. Jeszcze na ostatnim rzuciłem wszystkie siły, więc wypadł lepiej.

Tak dziś było, faja miękka i nie ma co zrzucać na bieganie w południe czy uklepane cumulusy. Nigdy się chyba nie nauczę, że mój wiotki organizm nie przyjmuje dwóch podobnie obciążających jednostek po rząd. Ale tak już mam, jak mnie weźmie na trenowanie to niemal każdą jednostkę chciałbym czymś nafaszerować. I w drugą stronę, jak nie chce mi się, mogę wówczas miesiącami truchtać.

Ramowo, to nie ubolewam nad dzisiejszym treningiem, przewalczyłem niemoc i co mogłem wykonałem, szklanka w połowie pełna.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 15 maja 2020, 21:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

11.05 - Padał deszcz, zrobione tylko 8km na elektryku. Bowiem wtedy wpadłem na pomysł, by za dwa dni pobiec pandemicznego na względnej świeżości.

13.05 - I pobiegłem w 3:17,6. Przed tym zrobiłem 7km rozgrzewki i 3km schłodzenia po.
Skopiowany wcześniejszy opis.
Od poprzedniego sprawdzianu minęły 24 dni, które starałem się wykorzystać treningowo pod ten dystans. Ale trudno oczekiwać w tak krótkim czasie i "podeszłym wieku" jakiegoś przełomu. To, że udało mi się dziś coś uszczknąć jest po części zasługą analizy poprzedniego biegu, doboru taktyki na ten, jak i samej chęci poprawienia się. Już poprzedni start był udany i ciężko było mi znaleźć słabszy moment i element do korekty. Wiedziałem, że nie mogę zacząć szybciej, ba także większość dystansu musiałem biec podobnie, jedynie czym mogłem coś urwać, to wcześniej zaczętym finiszem niż 100m przed końcem jak ostatnio. Tak przynajmniej mi się wydawało, a wyszło trochę inaczej, gdyż pierwszą połówkę pobiegłem ciut szybciej, za to na finisz już nie starczyło.

Plan wyglądał więc tak, wytrzymać równo 600m, jednakowo płakać następne 200m i wyć na ostatnich 200m przyspieszając.
Strach przed startem był spory, jedno to ból, ale większy przed brakiem kroku naprzód. Jeśli w trzeciej odsłonie pobiegnę słabiej, to będzie znaczyć że poprzedni wynik był jednorazowym strzałem, nasuwało się pytanie. To jest w tym najlepsze, że człowiek sam siebie motywuje i chce progresji, będącej jednocześnie życiówką. Wiadomo, nie będą każdorazowo wpadać, a czym dalej tym trudniej, czyli jak w tym całym bieganiu.

Do sedna, start na tej samej trasie co ostatnio. Rozebrałem się na krótko, długo czekałem aż puls spadnie po rozgrzewce, gdy był w okolicach osiemdziesięciu uderzeń wystartowałem. Plan był biec długim krokiem w równym tempie przez 4/5 dystansu. W boju o technice szybko zapomniałem i skupiłem się na tempie. Po kilkudziesięciu metrach zegarek wskazał 3:35, miałem nadzieję że zaraz uśredni i wskoczy na oczekiwane tempo. Tak też się stało. Szło planowo, dość równo do 600 metra, kolejne 200m trochę sekund puściłem, choć w trakcie nie miałem takiego poczucia. Ostatnie 200m szarpałem się co sił, ale niewiele to dało, dużego przyspieszenia już z tego być nie mogło. Niemniej płuca przepaliłem ostro i ostatecznie udało się poprawić wynik o prawie 3 sekundy, co jest bez rewelacji ale w sporym stopniu satysfakcjonujące. W ogóle, co może śmieszne, ale te pandemiczne rekordy naprawdę dają sporo radości.

15.05 - 9km w tempie średnim 5min/km, z tym że dwa ostatnie po 4:33. Po tym podbiegi 8x130m, wznios 5%.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 17 maja 2020, 21:06 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Po tym biegu już coś wiem, ale od początku. Pięć tygodni przed rozpoczęciem przygotowań do maratonu był właściwy moment na test siebie i tempa. To był czas na lekcję a nawet ewentualne przyjęcie gonga. Wstępnie chciałem nawet biec trzy godziny jak w lutym, ale podobno to już większe straty niż korzyści z tak wyczerpującego treningu, zdecydowałem więc na 32km. Zaplanowałem trasę, wziąłem dwa żele, baton, 250ml wody i nowe buty Brooks Launch. Dobór tempa, niczym nie podparty wyznaczyłem na 4:35min/km (dlaczego tak napiszę później).
Początek idzie dość dobrze w sumie musi tak, nawet specjalnie się nie pilnuję i 8/10 kilometrów dychy wpada poniżej 4:30min/km. Tętno od początku to już III strefa (80-85%) z nadgarstka ale uważam za dość realne. Do 14-go kilometra nadal nieźle, chyba z powodu tylniego wiatru. Od 15-go poczułem pierwsze trudności, wskoczyłem w IV strefę tętna i już nie było tak fajnie, na kilku kilometrach musiałem się skupić, by poniżej 4:40/km zamknąć. I tak szła lekka wojenka do 22km, gdzie na nim zjadłem pół batona, gdyż druga spadła. Na następnym odcinku przyszedł mały kryzys i trwał przez 3km. Nieco mnie to podcięło, bo przecież gdzie ja jestem, a gdzie kończy się maraton. Było też kilka hopek i czołowy wiatr w tym okresie, co na pewno nie pomagało. Spadło tempo o jakieś 10 sekund i tętno też z tego powodu. Od 26km biegłem już na dobrze znanej trasie, postanowiłem jakoś się zebrać ale nadal szło to średnio. Do tego 27km był najwolniejszy w 4:58, aż nie mogłem uwierzyć i próbowałem podciągnąć, może trochę GPS w lasku się pogubił, a może tak biegłem. Po nim druga próba efektywniejszej pracy, ale to nadal męczenie buły było. Zostały 2km, teraz już na poważnie starałem się zebrać, 31km niezły w 4:37 i zerknąłem na średnie z całego dystansu. Wcześniej tylko patrzyłem na poszczególne kilometrówki i myślałem, że całościowo jest dużo słabiej. Jak zobaczyłem średnie 4:36min/km, wtem docisnąłem ostatni w 4:21 i udało się całość wyciągnąć na 4:35min/km.
Oczywiście patrząc płytko to jestem zadowolony, bo kto nie jest po trzydziestce w niezłym tempie. Natomiast w szerokim spectrum już mniej. Sporo mi ten sprawdzian podpowiedział pod maraton, ciężko teraz bowiem o inny wyznacznik w postaci startu na 10 czy 21km.
Wybrane tempo 4:35 to okolice wyniku życzeniowego na 3:15, od którego moja satysfakcja by narastała z każdą minutą mniej. Niestety na dziś okazało się dużo za mocne, ciężko jest dokładnie ocenić jak by narastało zmęczenie przez kolejne 10km maratonu, pewnie nie liniowo. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że odnotowywał bym już spore straty, średnie tętno wyszło 84%. Było to tempo gdzieś TM-10sek, może na dziś 3:20 dał bym radę ugrać, gdybym wolniej zaczął. Gdybanie, ale uznaję to za punkt wyjściowy w przygotowaniach.
Do tego nabawiłem się kilku nieprzyjemnych pęcherzy w nowych butach. Mam cztery palce niemal równej długości, przez co stykają się one dość mocno ze sobą przy węższych czubkach butów. Może coś tam się rozbiją, choć idealnie pewnie nie będzie. Same buty, jak buty, dochodzę do wniosku, iż fan buciarzem nie jestem, a w każdych pracować trzeba jednakowo.
Gorsze od odcisków jest to, że w lewej nodze jeden z mięśni czworogłowych zaraz po biegu promieniował lekkim bólem, więc nie wiem czy dotrwał by do końca w przypadku zawodów, a ja z nim.

Teraz przez miesiąc chcę jeszcze pod pandemiczny popracować, bo to klawa i niemal lekka zabawa. Może raz jeszcze spróbuję, a jeśli się zmotywuję i będą jakieś perspektywy na fajny wynik to może i sprawdzian na 5km zrobię. Fajny czyli sub19.
Potem myślę z tydzień zupełnie odpocząć i do jesieni praca pod maraton.


Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 18 maja 2020, 21:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

18.05 - Regeneracyjnie 9km po 5:45min/km. Czwórki trochę ubite wczorajszym ale bieg normalny bez większego kalectwa. Stan organizmu mogę przyrównać do dnia po starcie w HM, choć to nic nie definiuje.
U mnie to solidna czwórka.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 21:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

20.5 - Rozbieganie 13,2km po 5:46min/km, dawno tak przyjemnie nie biegło mi się, do tego po części w innych rejonach co zwykle. I dziś rzeczywiście trafiliśmy na siebie z @sochers, potwierdzam biega w terenie. :usmiech:
Liczyłem, że w piątek będę już mógł coś mocniejszego porobić, ale mam pewne obawy czy uda będą gotowe na to.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 22 maja 2020, 22:22 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1755
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

22.05 - Po niedzieli DOMS-y zeszły już, a odciskami kto by się tam przejmował. Czas wrócić do trenowania, dziś lżejsza jednostka, ale to dlatego że nie potrafię jeszcze tak jej biegać, by padać po.
Wpierw rozgrzewkowo 5km po 5:24min/km. Potem pandemiczny na dotarcie płuc (opis w tamtym wątku). Trzeba było po nim odpocząć, więc 2km w truchcie.
Następnie część zasadnicza w postaci 5x200m/P3. Biegane wedle pomiaru na ręczne stopowanie. Z GPS pokazuje jedynie między 170-190m. Ale sam kiedyś mierzyłem, więc ufam pomiarowi, a jeśli tak to jestem bardzo zadowolony z czasów, nawet gdybym nie do końca prawidłowo obsługiwał stoper.
Po pierwszym było jeszcze spoko, nawet czułem że ciut za wolno pobiegłem. Na kolejnych te 0,5-1sek już robiło różnicę, sporo dyszenia i braku siły w końcówkach, lecz klęknąć nie idzie. Pewnie to wynika też z przerwy, przy dłuższej można się bardziej wyżyłować w trakcie, tak myślę. Na koniec 2km schłodzenia.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 20, 21, 22, 23, 24

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL