Szelma ależ piękne zdjęcia
ZACZYNAM ....z niczym;)
Moderator: beata
- Doroteczka
- Stary Wyga

- Posty: 217
- Rejestracja: 18 mar 2013, 08:48
- Życiówka na 10k: 58:57
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Ksw
- Kontakt:
Papillon kot czadowy
I buty też bardzo przykuły moją uwagę, ładne kolorki
Szelma ależ piękne zdjęcia
Nigdy nie byłam w Rzymie i w sumie ciekawa jestem jak Ci się tam podobało...jakie temperatury teraz? Coś ciekawego zjadłaś? 
Szelma ależ piękne zdjęcia
Dalej, wyżej i na przekór!! http://bliczek.pl 
- kambodja
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 287
- Rejestracja: 20 cze 2013, 08:32
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Papilonku - ale ślicznie te buty na półeczce wyglądają - kompozycje do reklam mogłabyś robić
Cudne macie te zwierzaki
Ja wczoraj jakiś zjazd energii miałam - ciężko mi się biegało chyba po poniedziałkowym rowerze i basenie.
Dziś regeneruję się i jutro może zrobię jakiś dłuższy bieg - w końcu 13 kwietnia coraz bliżej a ja przez te wcześniejsze problemy z Achillesem power mam słaby
A odnośnie Achillesa - to chyba jakiś cud - od ponad tygodnia niiiiic - ale dzielnie rozciągam i ćwiczę go.
Cudne macie te zwierzaki
Ja wczoraj jakiś zjazd energii miałam - ciężko mi się biegało chyba po poniedziałkowym rowerze i basenie.
Dziś regeneruję się i jutro może zrobię jakiś dłuższy bieg - w końcu 13 kwietnia coraz bliżej a ja przez te wcześniejsze problemy z Achillesem power mam słaby
A odnośnie Achillesa - to chyba jakiś cud - od ponad tygodnia niiiiic - ale dzielnie rozciągam i ćwiczę go.
Zaczęłam biegać pod koniec maja 2013 i chyba się uzależniłam
- szelma
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 400
- Rejestracja: 21 sie 2012, 12:19
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Belgia
Papillonku, koty i buty piękne
U mnie też nowe buty muszą swoje odstać na wystawce, zanim je założę
Doroteczka, Rzym jest fantastyczny
Byłam drugi raz, za pierwszym razem z pracy, więc mało czasu na zwiedzanie, ale urzekł mnie od razu. Mamy znajomych w Rzymie, więc mieliśmy lokalnych przewodników, a to zawsze fajna opcja - no i wiedzą, gdzie iść coś dobrego zjeść :uuusmiech: Byłam w szoku, jakie jedzenie w knajpach jest tanie - w porównaniu do Belgii to tak ze 2-3 razy
Jedyny minus - multum ludzi. Przez to, że ulice wąskie, to prawie cały czas jest się w masie ludzi. Paryż ze swoimi bulwarami jest dużo mniej zatłoczony. No i żałuje, że nie miałam czasu (ani ciuchów i butów), żeby pobiegać, bo parki mają tam świetne i pagórkowate, więc zupełnie inaczej niż tu u mnie
A ja wczoraj poszłam biegać i chromolę wiosnę i ładną pogodę
Nie dość że muchy lecą na człowieka i się przylepiają do spoconych rąk albo wlatują do buzi, to jeszcze sezon alergiczny uważam za rozpoczęty i kicham na to wszystko 
Doroteczka, Rzym jest fantastyczny
A ja wczoraj poszłam biegać i chromolę wiosnę i ładną pogodę
- beata
- Ekspert/Trener
- Posty: 6530
- Rejestracja: 21 sty 2003, 11:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: W-wa
Papillon, koty piękne a buty również
!
Aż chce się w nich biegać
!
Przecież może okazać się, że podczas szybkiego marszu masz już Ii czy III zakres, a to przecież absurd.
???
Nie wiem, skąd ten termin się wziął, ale jest kompletną bzdurą i ilekroć go widzę, to ciśnienie mi rośnie i puls też, do V zakresu
.
Gdyby istniało coś takiego, jak spalanie mięśni, to wszyscy ambitniejsi amatorzy byliby już kompletnie spaleni całkiem. Nie mówiąc o biegacza wyczynowych.
Ja nie używam pulsometru, choć oczywiście mam, bo dostałam kilka lat temu, gdy już biegałam iście amatorsko. Kilka razy założyłam tak z czystej ciekawości, a nie w celu monitorowania treningu - cały spokojny trening, który nazywam truchtem, biegam na tętnie 160-165. I biegam tak 10, 15, 20 i więcej kilometrów, ile mam ochotę. Podkreślam - wg mojego samopoczucia jest to spokojny bieg, mogę gadać, śpiewać itp. Choć pewnie wg zakresów byłoby to za szybko. Ale nie będę biegać po 7 min./km tylko po to, żeby tętno mieć niższe, bo to bez sensu, nic nie da a zmęczy psychicznie.
W przypadku wolnego biegu słuchaj siebie i odgłosów z parku/lasu, nie skupiaj się na tym, co pokazuje pulsometr, nie staraj si,ę na siłę biec wolniej, jeśli czujesz się dobrze. Bieganie ma być proste i intuicyjne
.
Aż chce się w nich biegać
Trening - zasadniczy - powinien być w spokojnym tempie, ale, tak jak już pisałam wyżej, "spokojne tempo" możesz określić tylko Ty sama! Żaden pulsometr Tobie tego tak naprawdę nie powie, bo to tylko urządzenie. Kieruj się własnym odczuciem.papillon pisze: trening powinien być w spokojnym tempie by wykorzystać to na maxa.
Przecież może okazać się, że podczas szybkiego marszu masz już Ii czy III zakres, a to przecież absurd.
Ale co to w ogóle znaczy: spalanie mięśniZbyt szybkie bieganie czyli np 2 zakres gdy miał być pierwszy wydłuży czas regeneracji, o spalaniu mięśni nie wspomnę...
Nie wiem, skąd ten termin się wziął, ale jest kompletną bzdurą i ilekroć go widzę, to ciśnienie mi rośnie i puls też, do V zakresu
Gdyby istniało coś takiego, jak spalanie mięśni, to wszyscy ambitniejsi amatorzy byliby już kompletnie spaleni całkiem. Nie mówiąc o biegacza wyczynowych.
Ja nie używam pulsometru, choć oczywiście mam, bo dostałam kilka lat temu, gdy już biegałam iście amatorsko. Kilka razy założyłam tak z czystej ciekawości, a nie w celu monitorowania treningu - cały spokojny trening, który nazywam truchtem, biegam na tętnie 160-165. I biegam tak 10, 15, 20 i więcej kilometrów, ile mam ochotę. Podkreślam - wg mojego samopoczucia jest to spokojny bieg, mogę gadać, śpiewać itp. Choć pewnie wg zakresów byłoby to za szybko. Ale nie będę biegać po 7 min./km tylko po to, żeby tętno mieć niższe, bo to bez sensu, nic nie da a zmęczy psychicznie.
No właśnie, wg Twojego pulsometru. Pulsometr to urządzenie. Można korzystać z niego pomocniczo, przy szybkich treningach. Próbowałaś kiedyś pobiec na krótkim odcinku bardzo szybko, i zobaczyć jakie masz wtedy tętno? Może wyższe, niż wynika to ze wzorów, kto wie?Wg moje pulsometru biegam stanowczo za szybko jeśli miałabym być na 1 zakresie to mogłabym zacząć się wlec truchtem czy marszem. Nie umiem oszacować intensywności treningu względem swojej osoby.
W przypadku wolnego biegu słuchaj siebie i odgłosów z parku/lasu, nie skupiaj się na tym, co pokazuje pulsometr, nie staraj si,ę na siłę biec wolniej, jeśli czujesz się dobrze. Bieganie ma być proste i intuicyjne
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Beata!!! bardzo dziękuję!
A co do spalania mięśni wiadomo, że tego hasła nie traktuje się dosadnie. Spalenie mięśnie to nie ich zanik, a zmniejszenie objętości i jakości. Im większy mięsień tym lepsze spalanie tłuszczu, ale też niestety szybszy ich rozpad, bo organizm dąży do homeostazy. I moim zdaniem i wg tego czego się uczyłam najprościej jest tak iż rozpad włókien mięśniowych występuje gdy nie dostarczamy im budulca, gdy nie ma w treningu miejsca na regenerację oraz to o czym mówię gdy zbyt długo pracują na wyższym zakresie, co w efekcie prowadzi do spalenia glikogenu mięśniowego a w następstwie spalania białek z mięśni.
A biegacz nigdy nie doprowadzi się do zaniku mięśni bo przecież je normalne posiłki i często uprawia inne sporty. Ale naukowo zbadany jest ww temat i ja interesując się kulturystyką staram się dokształcać w miarę moich możliwości intelektualnych.
Budując masę na siłowni i przykładając wagę do diety szkoda mi najnormalniej w świecie tej pracy, dlatego tak usilnie staram się znaleźć złoty środek.
A co do spalania mięśni wiadomo, że tego hasła nie traktuje się dosadnie. Spalenie mięśnie to nie ich zanik, a zmniejszenie objętości i jakości. Im większy mięsień tym lepsze spalanie tłuszczu, ale też niestety szybszy ich rozpad, bo organizm dąży do homeostazy. I moim zdaniem i wg tego czego się uczyłam najprościej jest tak iż rozpad włókien mięśniowych występuje gdy nie dostarczamy im budulca, gdy nie ma w treningu miejsca na regenerację oraz to o czym mówię gdy zbyt długo pracują na wyższym zakresie, co w efekcie prowadzi do spalenia glikogenu mięśniowego a w następstwie spalania białek z mięśni.
A biegacz nigdy nie doprowadzi się do zaniku mięśni bo przecież je normalne posiłki i często uprawia inne sporty. Ale naukowo zbadany jest ww temat i ja interesując się kulturystyką staram się dokształcać w miarę moich możliwości intelektualnych.
Budując masę na siłowni i przykładając wagę do diety szkoda mi najnormalniej w świecie tej pracy, dlatego tak usilnie staram się znaleźć złoty środek.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- beata
- Ekspert/Trener
- Posty: 6530
- Rejestracja: 21 sty 2003, 11:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: W-wa
A, to nie wiedziałam, że z Ciebie kulturystkapapillon pisze:A co do spalania mięśni w ja interesując się kulturystyką staram się dokształcać w miarę moich możliwości intelektualnych.
Budując masę na siłowni i przykładając wagę do diety szkoda mi najnormalniej w świecie tej pracy, dlatego tak usilnie staram się znaleźć złoty środek.
Z tą masą mięśniową to w ogóle jest ciekawa rzecz i myślę, że bardziej mają tu wpływ uwarunkowania genetyczne, niż niż styl życia czy rodzaj treningu. Ile biegaczy - nawet rozpatrując biegających na podobnym poziomie, tyle sylwetek.
Natomiast nie sądzę, abyś biegając w II zakresie - wg wskazań Twojego pulsometru - spalała mięśnie, bo to z tego, co piszesz, nie jest w to jakiś wyczerpujący bieg. Co najwyżej, możesz je nieco wyrzeźbić
Dla mnie II zakres to zawsze jest taki bieg, podczas którego nie jestem w stanie rozmawiać a po zakończeniu mam solidną zadyszkę i potrzebuję chwili, żeby oddech wrócił do biegowej normy.
Co na to pulsometr - nie wiem
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Beatko do kulturystyki mi daleko, ale aspiruję tzn przy okazji biegania zdałam sobie sprawę że fajnie jest mieć jeszcze mięśnie. Że jak już robię coś dla zdrowia to może jeszcze dla ciała. do tego doszła zmiana nawyków żywieniowych, podniesienie świadomości przed wszystkim. I jakoś samo wyszło. Genetyka ma duże znaczenie, ale najważniejsze to dieta wg badań 70 % dieta 30 % trening i regeneracja. Jeśli chodzi o kulturystykę. Ja natomiast próbuję połączyć te 2 światy, które wg niektórych się wykluczają.
Po prostu nie chce szkodzić jednemu robiąc drugie w miarę moich wiadomości i doświadczenia które jest malutkie.
Bardzo Ci dziękuję za opinię na temat tętna. Wg wzoru moje Hrmax to 191,5 przyjmując że 75 % to 144 to ja chyba musiałabym iść by tego progu nie przekraczać. Więc na tym etapie głupieję dokumentnie! Wiem że wzory są niemiarodajne ale tylko tym póki co dysponuję.
Nie próbowałam pobiec na maxa, zobaczę obym się nie przekręciła
Miałam zrobić echo serca, bo moja mama i siostra mają problemy z sercem i są pod opieką kardiologiczną, mama na bank przez otyłość. Ale siostra nie wiadomo skąd, możliwe że genetyka lub bardziej prawdopodobne uszkodzenie po przebytej infekcji i w wyniku której powstało zapalenie mięśnia sercowego. Jednak ostatnio po roku lekarz zarzucił również tą teorię i mówi że coś mu się wyklucza. Mimo wszystko chyba się na badania wybiorę, może po badanach dopiero pobiegnę na maxa żeby losu nie kusić 
Po prostu nie chce szkodzić jednemu robiąc drugie w miarę moich wiadomości i doświadczenia które jest malutkie.
Bardzo Ci dziękuję za opinię na temat tętna. Wg wzoru moje Hrmax to 191,5 przyjmując że 75 % to 144 to ja chyba musiałabym iść by tego progu nie przekraczać. Więc na tym etapie głupieję dokumentnie! Wiem że wzory są niemiarodajne ale tylko tym póki co dysponuję.
Nie próbowałam pobiec na maxa, zobaczę obym się nie przekręciła
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- ASK
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1733
- Rejestracja: 02 gru 2013, 08:51
- Życiówka na 10k: 50:08
- Życiówka w maratonie: 4:43:44
- Lokalizacja: Wroclaw
papillon, a czytałaś ten artykuł?
http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=13&id=2004
Trochę wyjaśnia dlaczego przy niezbyt zaawansowanym i intensywnym treningu nie trzeba trzymać się zasady o nieprzekraczaniu 75% hrmax.
Potwierdzam, że czasem im mniej zamieszania tym lepiej. Najwięcej radości dają mi takie treningi, na które nie biorę ani pulsometru, ani muzyki, ani nawet zegarka.
http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=13&id=2004
Trochę wyjaśnia dlaczego przy niezbyt zaawansowanym i intensywnym treningu nie trzeba trzymać się zasady o nieprzekraczaniu 75% hrmax.
Potwierdzam, że czasem im mniej zamieszania tym lepiej. Najwięcej radości dają mi takie treningi, na które nie biorę ani pulsometru, ani muzyki, ani nawet zegarka.
- kojer
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1757
- Rejestracja: 26 lip 2013, 11:09
- Życiówka na 10k: 46:03
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Wrocław
Podstawowe pytanie. Jak zmierzyłaś puls maksymalny i spoczynkowy? Bo jak max bierzesz ze wzoru to rzeczywisty może być sporo wyższy i wtedy strefy ci się przesuwają.papillon pisze:Gryziu i owszem chylę czoła!!! Jednak jest jedno małe ale! Że jednak trening powinien być w spokojnym tempie by wykorzystać to na maxa. Zbyt szybkie bieganie czyli np 2 zakres gdy miał być pierwszy wydłuży czas regeneracji, o spalaniu mięśni nie wspomnę... Wg moje pulsometru biegam stanowczo za szybko jeśli miałabym być na 1 zakresie to mogłabym zacząć się wlec truchtem czy marszem. Nie umiem oszacować intensywności treningu względem swojej osoby.Gryzzelda pisze:A nie mowilysmy ci od roku zebys to ustrojstwo wywalila?papillon pisze: Dzisiaj padł pulsometr przed wyjściem z domu i biegałam na samopoczucie. Nie wiem kurka wyszło o wiele lepiej niż bujałam się w granicach 70-75 % HRmax
biegało mi się dobrze trochę musiałam się stopować bo momentami miałam zrywy lepsza muza i szło!
Ale czasowo wyszło o niebo lepiej jakieś 7 i pół min z hakiem a trening miałam 10 min BS na 3 min marszu...
No i te wszystkie zalecenia odnośnie stref to dla wytrenowanych zawodników. Szurający amatorzy (tacy jak ja
Znaczy przyspieszałbym bo chwilowo nie biegam, remont i przeprowadzka męczą mnie za bardzo
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
ASK czytałam artykuł dawno temu, ale dzięki za przypomnienie
W książce Danielsa też pisał o opieraniu się o VO2max. Na bieganie.pl też jest tabelka ale trzeba podać hrmax więc jak jest źle obliczony to tez przekłamie. Mimo wszystko można się w tym zapętlić
i taki początkujący jak ja już po przeczytaniu kilku artykułów generalnie wie że nic nie wie.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
-
kasia41
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1444
- Rejestracja: 27 gru 2013, 20:48
- Życiówka na 10k: 42.23
- Życiówka w maratonie: brak
Witam Wszystkich!
Ja też włącze się w rozmowę na temat tętna, ja podobnie jak Beata jestem z ery kiedy trenowało się bez pulsometru,tętno mierzone ręcznie po treningu, mimo iż teraz po latach znowu biegam i oczywiście mogłabym biegać z pulsometrem, to jednak nie wiem czy chciałabym, ponieważ po pierwsze denerwowałoby mnie pilnowanie się tego wyznaczonego, a po drugie nie lubię nic co jest od górnie narzucone.
biegam na czuja i pewnie niejednokrotnie mój I zakres to według pulsometru byłby II a może i nawet III.Ale znam na tyle dobrze swój organizm, że wiem o co w tym bieganiu i zmęczeniu chodzi.
Beata powtarza, że bieganie ma być łatwe i proste i moja dewiza jest taka sama i dotyczy wszystkiego co jest z tym sportem związane począwszy oo koszulki poprzez buty a skończywszy na czasie w jakim biegam i km ile pokonuję.Przecież my wszyscy biegamy amatorsko i ma nam to sprawiać przyjemność, chyba o to chodzi co nie?????
Odnośnie Rzymu to popieram koleżankę, jest cudowny, tylko żeby go zwiedzić tak porządnie to potrzeba tak min. tygodnia, ja bywam często w Rzymie bo mój brat tam mieszka(nawet mój syn tam się urodził). Minus to ogromny tłum turystów przez cały rok, ale zdecydowanie więcej plusów, pogoda, ceny, fajna atmosfera.Gorąco polecam.
Pierwszy bieg zaliczył dziś po tym moim wypadku, 12km w tempie średnio 5.38.Zmachałam się niemożliwie, staram się unikać górek i to nie żeby wbiegać tylko, żeby nie zbiegać, bo przy tych zbiegach żebro najbardziej dokucza, ale skoro Kowalczyk mogła wygrać ze złamaną kością to ja mogę biegać z pękniętym żebrem.
Ja też włącze się w rozmowę na temat tętna, ja podobnie jak Beata jestem z ery kiedy trenowało się bez pulsometru,tętno mierzone ręcznie po treningu, mimo iż teraz po latach znowu biegam i oczywiście mogłabym biegać z pulsometrem, to jednak nie wiem czy chciałabym, ponieważ po pierwsze denerwowałoby mnie pilnowanie się tego wyznaczonego, a po drugie nie lubię nic co jest od górnie narzucone.
biegam na czuja i pewnie niejednokrotnie mój I zakres to według pulsometru byłby II a może i nawet III.Ale znam na tyle dobrze swój organizm, że wiem o co w tym bieganiu i zmęczeniu chodzi.
Beata powtarza, że bieganie ma być łatwe i proste i moja dewiza jest taka sama i dotyczy wszystkiego co jest z tym sportem związane począwszy oo koszulki poprzez buty a skończywszy na czasie w jakim biegam i km ile pokonuję.Przecież my wszyscy biegamy amatorsko i ma nam to sprawiać przyjemność, chyba o to chodzi co nie?????
Odnośnie Rzymu to popieram koleżankę, jest cudowny, tylko żeby go zwiedzić tak porządnie to potrzeba tak min. tygodnia, ja bywam często w Rzymie bo mój brat tam mieszka(nawet mój syn tam się urodził). Minus to ogromny tłum turystów przez cały rok, ale zdecydowanie więcej plusów, pogoda, ceny, fajna atmosfera.Gorąco polecam.
Pierwszy bieg zaliczył dziś po tym moim wypadku, 12km w tempie średnio 5.38.Zmachałam się niemożliwie, staram się unikać górek i to nie żeby wbiegać tylko, żeby nie zbiegać, bo przy tych zbiegach żebro najbardziej dokucza, ale skoro Kowalczyk mogła wygrać ze złamaną kością to ja mogę biegać z pękniętym żebrem.
Blog viewtopic.php?f=57&t=53762
Komentarze viewtopic.php?f=28&t=53763
Komentarze viewtopic.php?f=28&t=53763
-
ania102
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 730
- Rejestracja: 02 kwie 2013, 18:30
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Dziś biegałam pierwszy raz po zawodach. Nic mnie nie boli:-) Zrobiłam nawet przebieżki. Dziwnie się czuję, biegnąc tak szybko. Pulsometru nie zabrałam:-P
Nie mogę uwierzyć, że już tylko 11 dni do maratonu. Szkoda, że nikt znajomy nie biegnie. W zeszłym roku 16 pierwszych km biegłam z koleżanką.
kasia41 twarda z Ciebie sztuka, że biegasz z pękniętym żebrem! Justyna Kowalczyk jest niesamowita i też mnie motywuje. Jej wynik w biegu na dychę rok temu mnie powalił - mogła pobiec lajtowo, rekreacyjnie, ale gdzie tam;-) Leciała, jakby rzeczywiście walczyła o podium:-)
Nie mogę uwierzyć, że już tylko 11 dni do maratonu. Szkoda, że nikt znajomy nie biegnie. W zeszłym roku 16 pierwszych km biegłam z koleżanką.
kasia41 twarda z Ciebie sztuka, że biegasz z pękniętym żebrem! Justyna Kowalczyk jest niesamowita i też mnie motywuje. Jej wynik w biegu na dychę rok temu mnie powalił - mogła pobiec lajtowo, rekreacyjnie, ale gdzie tam;-) Leciała, jakby rzeczywiście walczyła o podium:-)
- kambodja
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 287
- Rejestracja: 20 cze 2013, 08:32
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
apropo tętna - mój pulsometr pokazywał na początku normalne wartości w czasie biegania - tętno 140-160. Od paru treningów w czasie biegania pokazuje mi 70-80
co jest niemożliwe w czasie wysiłku. Jak wracam do domu to zaczyna działać lepiej - tętno spoczynkowe 65, przy aktywności rośnie etc.
Zwilżam te diody i pasek ale to nic nie daje. Odesłać do Garmina czy walczyć
Zwilżam te diody i pasek ale to nic nie daje. Odesłać do Garmina czy walczyć
Zaczęłam biegać pod koniec maja 2013 i chyba się uzależniłam
- kojer
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1757
- Rejestracja: 26 lip 2013, 11:09
- Życiówka na 10k: 46:03
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Wrocław
Pasek premium, pierwsza wersja? To w zasadzie norma (ciesz się, że wogóle coś pokazujekambodja pisze:apropo tętna - mój pulsometr pokazywał na początku normalne wartości w czasie biegania - tętno 140-160. Od paru treningów w czasie biegania pokazuje mi 70-80co jest niemożliwe w czasie wysiłku. Jak wracam do domu to zaczyna działać lepiej - tętno spoczynkowe 65, przy aktywności rośnie etc.
Zwilżam te diody i pasek ale to nic nie daje. Odesłać do Garmina czy walczyć

