Dołączę się do wielogłosu, a co
Też zawsze mi się wydawało, że obcisłe ciuchy do biegania wyglądają raczej przeciętnie. Pierwsze podejście do biegania zrobiłam zimą, w luźnych spodniach - i biegałam tak dosyć długo. Do czasu. Gdy zrobilo sie cieplej, z powodu otarć legginsy stały się nieodzowne. Przed kolejna zima z entuzjazmem zaopatrzyłam się w coś obcisłego. Szlag z tym, jak wyglądam. Skejci maja swoje porażkowe luźne gacie, my mamy nasze porażkowe rajtuzki, dopóki nam z tym wygodnie - who cares?

Jeżeli chodzi o decathlonowe koszulki - rzeczywiscie, to jest cos, co doprowadza mnie do rozpaczy (nie tylko w wypadku ubran sportowych zreszta) - chorobliwie nie cierpie, kiedy koszulki/bluzy sa za krotkie. Dopoki nie jest bardzo cieplo, biegam w decathlonowych koszulkach z serii gorskiej (Quechua), ktore jednakowoz nie sa rewelacyjne (i relatywnie niewiele roznia sie od tych biegowych). I z pewna zasdroscia patrze na topy do fitnessu adidasa czy nike, ale wiekszosc z nich jest bawelniana, a jesli jest goraco, to nie jest najlepszy wybor...