ja przez 10 lat jeździłam konno, teraz dojrzałam do decyzji o własnym koniu, więc przeglądam wszelkie możliwe ogłoszenia na wszystkich jeździeckich portalach, tudzież jeżdżę po stadninach hodowlanych, ale póki co, żaden koń nie porwał mnie tak, abym się zdecydowała
oprócz tego w wakacje, gdy tylko mam możliwość, to pływam! uwielbiam pływanie, kiedyś nawet planowałam starty w zawodach, ale jakoś tak umarło to śmiercią naturalną.
nałogowo jeżdżę też na rowerze, chociaż niedawno skradziono mi mój pierwszy, jakby nie było cenny rower, za którym długo płakałam i więcej na rower wsiadać nie chciałam. No ale teraz mam rowerek za 150 zł i pomykam nim wszędzie, ale i tak pilnuje jak oka w głowie, chociaż drogi to on nie był..
no i moja ostatnia największa obok koni miłość, czyli muay thai (tajski boks). cudowna sztuka walki, może niezbyt kobieca, jednak ja świetnie się w tym sporcie odnajdywałam. niestety obecnie musiałam zarzucić treningi ze względu na poważne problemy zdrowotne. dzięki mt właśnie zaczęłam biegać, gdyż potrzebne mi było świetne przygotowanie kondycyjne
Pozdrawiam!!