Śmieszne limity w ultra? Dominika Stelmach uderza w stół
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 11474
- Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31
w ramach ćwiczenia umysłowego proponuję rozważyć następujące:
kto lepiej się lansuje na FB:
- ten, co ukończył (rajd pieszy) Rzeźnika ledwo w limicie i się chwali?
- ten, co pierwszego określa "nieprzygotowanym" i postuluje zaostrzenie limitów,
- ten, co staje "w obronie" pierwszego i krytykuje drugiego sugerując, że się wywyższa,
- ten, co bierze w obronę drugiego i krytykuje trzeciego za oportunizm i kreowanie się na trybuna ludowego,
- ten, co broni trzeciego i krytykuje czwartego za odmowę prawa do kontrowania opinii drugiego?
hmm?
kto lepiej się lansuje na FB:
- ten, co ukończył (rajd pieszy) Rzeźnika ledwo w limicie i się chwali?
- ten, co pierwszego określa "nieprzygotowanym" i postuluje zaostrzenie limitów,
- ten, co staje "w obronie" pierwszego i krytykuje drugiego sugerując, że się wywyższa,
- ten, co bierze w obronę drugiego i krytykuje trzeciego za oportunizm i kreowanie się na trybuna ludowego,
- ten, co broni trzeciego i krytykuje czwartego za odmowę prawa do kontrowania opinii drugiego?
hmm?
-
- Wyga
- Posty: 88
- Rejestracja: 27 lip 2005, 20:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Sosnowiec
Zanim w tej "innej" części internetu napisałem co tym myślę, dokładnie takie same wynaturzenia napisałem pod wpisem Dominiki na jej blogu do teraz komentarz oczekuje na moderacje. Bez podtekstów nie minęło 24 godziny nie zarzucam nieczego autorce.brujeria pisze:A może zamiast powielania, co chwilę w różnych częściach internetu tego typu schematach, dać ludziom prawo do ich własnej opinii? Wolność słowa? Znacie? Czy też albo Wasz punkt widzenia albo zaszczucie odmieńców? Naprawdę wszyscy muszą być ułożeni i wygłaszać tylko okrąglutkie opinie, pięć razy zaprzeczając i wyjaśniając zanim coś powiedzą, aby nikogo nie urazić? Każdy, kto jest bardziej bezpośredni zasługuje na tak wielkie potępienie?
I jakbys poczytał/poczytała staram się doprecyzować o jakie limity chodzi i jak je wyliczyć. Osobiście nikogo nie bronie ani nie piętnuje, na razie chce poznać do końca opinie zwolenników zaostrzenia limitów. Niestety jak przyszło do konkretów, to nikt nie odpowiada, ale czekam dalej.
W wypowiedziach zwracam też uwagę, że przy okazji zaostrzenia limitów, można wylać dziecko z kąpielą...
---------------------
Pozdrawiam
Michał
Pozdrawiam
Michał
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 11474
- Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31
więc może załóżmy, że każdy ma rzeczywiście takie zdanie, jakie przedstawia. że szczerze mówi to, co myśli i zajmijmy się tymi opiniami i argumentami za i przeciw? wiem, że pomysł może wydać się szalony
ja już po części wyraziłem swoją opinie nt. sensowności zaostrzania limitów. przypomnę, że w oryginalnym wpisie dOminika wspomniała o 3 aspektach:
- przygotowaniu i jego braku uczestników,
- prestiżu imprezy,
- przyzwoitości.
możemy pogadać o którejś z tych rzeczy, na dobry początek.
ja już po części wyraziłem swoją opinie nt. sensowności zaostrzania limitów. przypomnę, że w oryginalnym wpisie dOminika wspomniała o 3 aspektach:
- przygotowaniu i jego braku uczestników,
- prestiżu imprezy,
- przyzwoitości.
możemy pogadać o którejś z tych rzeczy, na dobry początek.
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 11474
- Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31
no ale na to chyba dość łatwo odpowiedzieć, że np. szybki marsz na podejściu jest większym wysiłkiem niż trucht po płaskim, więc "argument jest inwalidą"?
- comar
- Stary Wyga
- Posty: 193
- Rejestracja: 13 cze 2011, 09:23
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Rybnik
ustosunkuje sie do :Qba Krause pisze:więc może załóżmy, że każdy ma rzeczywiście takie zdanie, jakie przedstawia. że szczerze mówi to, co myśli i zajmijmy się tymi opiniami i argumentami za i przeciw? wiem, że pomysł może wydać się szalony
ja już po części wyraziłem swoją opinie nt. sensowności zaostrzania limitów. przypomnę, że w oryginalnym wpisie dOminika wspomniała o 3 aspektach:
- przygotowaniu i jego braku uczestników,
- prestiżu imprezy,
- przyzwoitości.
możemy pogadać o którejś z tych rzeczy, na dobry początek.
- przygotowaniu i jego braku uczestników,
- limity uczestnikow sie szybko wyczerpuja, ciezko zapisac sie na fajne biegi
- orgi podnosza wpisowe bo moga
- problem Rzeznika i trasy, 90% (zakladam) krzykaczy jadacych po parku bez zapozniania sie w czym problem to wlasnie Ci truchtacze
- podejrzewam ze odsetek wypadkow znacznie sie zwiekszy wkrotce - w wiadomosciach zrobi sie glosno - rodzina bedzie mi trula dup** jakie to niebezpieczne
- jak dla mnie to tak samo slabe jak kilka lat temu przyszla moda na maratony i kazdy zaczynam od przebiegniecia maratonu zamiast solidnie sie przygotowac do czegos krotszego co nie powoduje dysfunkcji konczyn dolnych na kilka tygodni/miesiecy
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 11474
- Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31
już z Twoim postem można dyskutowac, ale nie odniosłeś się do limitów?
- comar
- Stary Wyga
- Posty: 193
- Rejestracja: 13 cze 2011, 09:23
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Rybnik
fakt....zapomnialem
zakladajac ze limity zostaja zaostrzone, wiecej osob przemysli start i nie bedzie zapisywalo sie gdzie popadnie.
Dodatkowo zakladam ze przygotuja sie lepiej, przez co mamy mniej wypadkow itp.
Jakies 2 lata temu przy odbiorze pakietu startowego zauwazylem gosci ktorzy pozyczali sobie buty "w teren" bo byly wymagane. Startowali w asicsach asfaltowych czy czyms podobnym. Oczywiscie nie ukonczyli
Zmiana limitu mogla by tez wplynac na godzine startu na troche pozniejsza
Ale podsumowujac, niech bieganie ma jakis prestiz. Ktos chce spacerowac niech spaceruje sobie do woli, moze to robic kiedy chce i nie placic wpisowego. Ale jezeli sa to juz zawody biegowe to niech na nich zabraknie czasu na postoje, kanapki i robienie pamiatkowych zdjec.
zakladajac ze limity zostaja zaostrzone, wiecej osob przemysli start i nie bedzie zapisywalo sie gdzie popadnie.
Dodatkowo zakladam ze przygotuja sie lepiej, przez co mamy mniej wypadkow itp.
Jakies 2 lata temu przy odbiorze pakietu startowego zauwazylem gosci ktorzy pozyczali sobie buty "w teren" bo byly wymagane. Startowali w asicsach asfaltowych czy czyms podobnym. Oczywiscie nie ukonczyli
Zmiana limitu mogla by tez wplynac na godzine startu na troche pozniejsza
Ale podsumowujac, niech bieganie ma jakis prestiz. Ktos chce spacerowac niech spaceruje sobie do woli, moze to robic kiedy chce i nie placic wpisowego. Ale jezeli sa to juz zawody biegowe to niech na nich zabraknie czasu na postoje, kanapki i robienie pamiatkowych zdjec.
-
- Stary Wyga
- Posty: 189
- Rejestracja: 06 lut 2015, 14:53
- Życiówka na 10k: 3 dni
- Życiówka w maratonie: 3 tygodnie
- Lokalizacja: za rogiem
Myślałem, że już nie będę pisał, bo napisałem w pełni to, co chciałem, ale muszę dodać jedną uwagę: wszystkie problemy opisane przez comara (szybko znikające miejsca, "wypadki", których chyba nie ma, prestiż biegania, "jest to słabe") nie są problemami organizatora albo kończą się jako problemy organizatora w chwili, gdy biorący udział podpisują oficjalne oświadczenie (to a propos "wypadków"). A, że to organizatorzy organizują biegi... (i wracamy do tego, od czego zacząłem: organizator organizuje jak chce, jeśli ktoś chce inaczej, to może zorganizować inaczej ).
-
- Stary Wyga
- Posty: 189
- Rejestracja: 06 lut 2015, 14:53
- Życiówka na 10k: 3 dni
- Życiówka w maratonie: 3 tygodnie
- Lokalizacja: za rogiem
Kiedyś leciałem 100+ w Alpach. W miejskich asicsach. Ukończyłem.comar pisze:
Jakies 2 lata temu przy odbiorze pakietu startowego zauwazylem gosci ktorzy pozyczali sobie buty "w teren" bo byly wymagane. Startowali w asicsach asfaltowych czy czyms podobnym. Oczywiscie nie ukonczyli
- comar
- Stary Wyga
- Posty: 193
- Rejestracja: 13 cze 2011, 09:23
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Rybnik
zgadzam sie, i dlatego wielki poklon dla organizatorow chudego ze zrezygnowali z medali. Zrobili inaczej i przyznali medale tylko dla "fajterow". Inna sprawa ze dla mnie ten bieg (Chudy Wawrzyniec) to takie troche ultra dla pip, 50km 2200 up/down i 16h limitu .....mam_platfusa pisze:Myślałem, że już nie będę pisał, bo napisałem w pełni to, co chciałem, ale muszę dodać jedną uwagę: wszystkie problemy opisane przez comara (szybko znikające miejsca, "wypadki", których chyba nie ma, prestiż biegania, "jest to słabe") nie są problemami organizatora albo kończą się jako problemy organizatora w chwili, gdy biorący udział podpisują oficjalne oświadczenie (to a propos "wypadków"). A, że to organizatorzy organizują biegi... (i wracamy do tego, od czego zacząłem: organizator organizuje jak chce, jeśli ktoś chce inaczej, to może zorganizować inaczej ).
-
- Stary Wyga
- Posty: 189
- Rejestracja: 06 lut 2015, 14:53
- Życiówka na 10k: 3 dni
- Życiówka w maratonie: 3 tygodnie
- Lokalizacja: za rogiem
Moim subiektywnym zdaniem, tak jak pisałem parę stron wcześniej, 50 km i 16 h limitu to "są jaja", co nie przeszkadza mi brać w tym roku w tych jajach udziału razem z ojcem i siostrą, dla których to będzie przygoda i przeżycie.comar pisze: zgadzam sie, i dlatego wielki poklon dla organizatorow chudego ze zrezygnowali z medali. Zrobili inaczej i przyznali medale tylko dla "fajterow". Inna sprawa ze dla mnie ten bieg (Chudy Wawrzyniec) to takie troche ultra dla pip, 50km 2200 up/down i 16h limitu .....
- comar
- Stary Wyga
- Posty: 193
- Rejestracja: 13 cze 2011, 09:23
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Rybnik
nie mowie ze sie nie da, sam tez czasami latam w asfaltowkach. Ale jak od kilku dni pada, wszyscy wiedza ze jest mnostwo blota na trasie to takie "oszukiwanie" orga troche bez sensu. Tym bardziej ze nawet moje speedcrosy wtedy potrafily stracic przyczepnosc. Jak jest regulamin ze cos trzeba miec to trzeba. Tak samo taka osoba moze olac folie NRC bo po co mu, a na trasie tego zabranie. Zaczynamy odchodzic od tematumam_platfusa pisze: Kiedyś leciałem 100+ w Alpach. W miejskich asicsach. Ukończyłem.
- kuczi
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1809
- Rejestracja: 20 maja 2014, 13:14
- Życiówka na 10k: 41:20
- Życiówka w maratonie: 3:30:12
- Lokalizacja: Sieradz
- Kontakt:
A ja widziałem niedawno na Chojniku ultra chłopaka w takich asicsach, chwalił się jeszcze że mają ponad 3 tys km przebiegu. Było to na zbiegu ze Śnieżki Czeską stroną, chyba ukończył. Długo po rozmowie bolały mnie jeszcze paznokcie Z kolei na innym ponad stu milowym "płaskim" biegu strój zawodników szybko ich zweryfikował jak popadał deszcz.comar pisze:
Jakies 2 lata temu przy odbiorze pakietu startowego zauwazylem gosci ktorzy pozyczali sobie buty "w teren" bo byly wymagane. Startowali w asicsach asfaltowych czy czyms podobnym. Oczywiscie nie ukonczyli
Limity limitami ale określone wyposażenie przez organizatorów wg mnie powinno być kontrolowane na każdych zawodach a z tym już jest różnie.
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 11474
- Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31
comar, rozumiem. mam jednak nieco inny ogląd kilku kwestii. pozwól, że ci go przedstawię
1. za możliwość uczestnictwa w zawodach się płaci. myślę, że kwestia finansowa jest dość dobrym powodem do "przemyślenia" startu. to nie jest tak, że ktoś nie pomyśli, kliknie raz i sru! zabrał ci miejsce. zainteresował się, wypełnił formularz, uiścił wpisowe - jak dla mnie ma pełne prawo do startu.
2. pojawia się ta kwestia wypadków - proszę wskażcie przypadki wypadków na biegach ultra. Ja jakoś nie kojarzę. Dodatkowo, z tego co kojarzę, to wypadki przytrafiają się raczej osobom przygotowanym, które swój organizm potrafią zmusić do skrajnego wysiłku, niż osobom gorzej przygotowanym, które co najwyżej mogą sobie skasować czwórki na tydzień-dwa. mówię serio - wśród tych "turystów", "człapaczy" moim zdaniem ryzyko wypadku jest niewielkie i mniejsze niż w przypadku lepiej wytrenowanych osobników.
3. naprawdę nie rozumiem uwagi o prestiżu. czy chodzi ci o to, że im wyższy poziom sportowy, tym większy prestiż zawodów? jeśli tak, to poddam pod rozwagę taką kwestię, że obok tak pojmowanego prestiżu jest wiele innych wartości, które mogą być dla uczestników i organizatorów ważne - np. w dyskutowanym Biegu Rzeźnika od zawsze wartością była "dobra atmosfera, zabawa", brak zorientowania na wynik sportowy - świadczy o tym brak nagród, startowego dla najlepszych itd.
4. piszesz, że ma zabraknąć czasu - rozumiem ten argument, ale zwracam uwagę, że można w różnym miejscu stawiać tę granicę. Komuś lepiej wytrenowanemu może starczyć czasu na kanapki przy limicie 12h, inny będzie cały czas napierał bez żadnych przerw, a nie zmieści się w 14h czy 16h - zobacz, w tym roku Rzexnika w limicie nie ukończyło ponad 100 par, to jest kilkanaście procent (a może ponad dwadzieścia). Może jednak organizator dobrze ustalił limit?
ogólnie - kto wg Ciebie ma ustalać ten limit? zawody są prywatne i do tej pory to organizator wyznaczał limit. czy teraz nad nim ma stać ktoś inny, kto będzie decydował o limicie? z jakiej racji "prywatny przedsiębiorca" ma słuchać kogoś obcego w zakresie warunków, na jakich organizuje swoje przedsięwzięcie?
1. za możliwość uczestnictwa w zawodach się płaci. myślę, że kwestia finansowa jest dość dobrym powodem do "przemyślenia" startu. to nie jest tak, że ktoś nie pomyśli, kliknie raz i sru! zabrał ci miejsce. zainteresował się, wypełnił formularz, uiścił wpisowe - jak dla mnie ma pełne prawo do startu.
2. pojawia się ta kwestia wypadków - proszę wskażcie przypadki wypadków na biegach ultra. Ja jakoś nie kojarzę. Dodatkowo, z tego co kojarzę, to wypadki przytrafiają się raczej osobom przygotowanym, które swój organizm potrafią zmusić do skrajnego wysiłku, niż osobom gorzej przygotowanym, które co najwyżej mogą sobie skasować czwórki na tydzień-dwa. mówię serio - wśród tych "turystów", "człapaczy" moim zdaniem ryzyko wypadku jest niewielkie i mniejsze niż w przypadku lepiej wytrenowanych osobników.
3. naprawdę nie rozumiem uwagi o prestiżu. czy chodzi ci o to, że im wyższy poziom sportowy, tym większy prestiż zawodów? jeśli tak, to poddam pod rozwagę taką kwestię, że obok tak pojmowanego prestiżu jest wiele innych wartości, które mogą być dla uczestników i organizatorów ważne - np. w dyskutowanym Biegu Rzeźnika od zawsze wartością była "dobra atmosfera, zabawa", brak zorientowania na wynik sportowy - świadczy o tym brak nagród, startowego dla najlepszych itd.
4. piszesz, że ma zabraknąć czasu - rozumiem ten argument, ale zwracam uwagę, że można w różnym miejscu stawiać tę granicę. Komuś lepiej wytrenowanemu może starczyć czasu na kanapki przy limicie 12h, inny będzie cały czas napierał bez żadnych przerw, a nie zmieści się w 14h czy 16h - zobacz, w tym roku Rzexnika w limicie nie ukończyło ponad 100 par, to jest kilkanaście procent (a może ponad dwadzieścia). Może jednak organizator dobrze ustalił limit?
ogólnie - kto wg Ciebie ma ustalać ten limit? zawody są prywatne i do tej pory to organizator wyznaczał limit. czy teraz nad nim ma stać ktoś inny, kto będzie decydował o limicie? z jakiej racji "prywatny przedsiębiorca" ma słuchać kogoś obcego w zakresie warunków, na jakich organizuje swoje przedsięwzięcie?