dzięki za wskazówki
Tydzień do maratonu
- Paweł100
- Stary Wyga

- Posty: 183
- Rejestracja: 28 gru 2012, 14:37
- Życiówka na 10k: 49:42
- Życiówka w maratonie: brak
Tutaj masz fajny artykuł na ten temat:
http://warszawskibiegacz.pl/ostatni-tydzien-bps/
http://warszawskibiegacz.pl/ostatni-tydzien-bps/
- maly89
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 4862
- Rejestracja: 10 paź 2011, 23:05
- Życiówka na 10k: 37:44
- Życiówka w maratonie: 02:56:04
- Lokalizacja: Gdańsk / Lidzbark Warmiński
- Kontakt:
Trochę na temat taperingu możesz znaleźć tutaj:
http://team.entre.pl/index.php?str=artykuly&id=9
Z tym, że powinno się zacząć go już kilka tygodni temu. Ogólnie teraz to już tylko wypoczynek i gromadzenie energii
http://team.entre.pl/index.php?str=artykuly&id=9
Z tym, że powinno się zacząć go już kilka tygodni temu. Ogólnie teraz to już tylko wypoczynek i gromadzenie energii
- Hael
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 581
- Rejestracja: 15 gru 2011, 21:31
- Życiówka na 10k: 38:03
- Życiówka w maratonie: 02:57:54
- Lokalizacja: Łódź
Artykuł z entre.pl fajny, tylko to:
Rany, 800-1000kcal na kolację to nie jest objadanie się na noc? Może chodzi o obiad?- Nie objadaj się, szczególnie na wieczór przed biegiem, bo będziesz czuł się ociężale. Zamiast tego zjedz kolację zawierającą 800-1000kcal, np.: pieczony ziemniak z gotowanymi na parze warzywami i tofu.
- f.lamer
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 2550
- Rejestracja: 23 lis 2011, 10:10
- Życiówka na 10k: czydzieści9ipół
- Życiówka w maratonie: czydzwadzieścia
800 - 1000 kcal to może być normalny posiłek ciężko trenującego faceta który następnego dnia ma spalić w biegu ponad 3000 kcal.
przede wszystkim ma być lekkostrawnie - stąd gotowanie a nie smażenie
przede wszystkim ma być lekkostrawnie - stąd gotowanie a nie smażenie
Self-improvement is masturbation.
Now, self-destruction…
Now, self-destruction…
- Hael
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 581
- Rejestracja: 15 gru 2011, 21:31
- Życiówka na 10k: 38:03
- Życiówka w maratonie: 02:57:54
- Lokalizacja: Łódź
Tyle, że po posiłku 1000kcal na pewno będzie się objedzony, a jest napisane, żeby nie robić tego na noc. Więc podejrzewam, że w artykule mogło chodzić o taki obiad.
- Hael
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 581
- Rejestracja: 15 gru 2011, 21:31
- Życiówka na 10k: 38:03
- Życiówka w maratonie: 02:57:54
- Lokalizacja: Łódź
- maly89
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 4862
- Rejestracja: 10 paź 2011, 23:05
- Życiówka na 10k: 37:44
- Życiówka w maratonie: 02:56:04
- Lokalizacja: Gdańsk / Lidzbark Warmiński
- Kontakt:
Hael pisze:Tyle, że po posiłku 1000kcal na pewno będzie się objedzony, a jest napisane, żeby nie robić tego na noc. Więc podejrzewam, że w artykule mogło chodzić o taki obiad.
1000 kcal to niecałe 200 gram orzechów :D Ale ok - miało być ładowanie na maraton

- Hael
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 581
- Rejestracja: 15 gru 2011, 21:31
- Życiówka na 10k: 38:03
- Życiówka w maratonie: 02:57:54
- Lokalizacja: Łódź
O rany, maly89,
potrafię liczyć kalorie i wiem ile to jest zjeść 1000kcal. Tyle, że ja osobiście po tak kalorycznym, pełnowartościowym posiłku jestem obiedzony na maksa. I stąd moje wątpliwości - czy aby na pewno te 1000kcal to na kolację (skoro jest napisane, żeby się nie objadać na nią), czy może jednak na obiad, a kolacja już lżejsza.
-
gallileo
- Dyskutant

- Posty: 35
- Rejestracja: 23 wrz 2013, 23:02
- Życiówka na 10k: 50:34
- Życiówka w maratonie: brak
witam Szanowne towarzystwo, 2 miesiące intensywnych przygotowań 350km, 30 pare godzin na trasie (w najblizszą srode ostatnie 12km) i czas wielkiej proby, mam nadzieje ze podolam choc im blizej tym obaw coraz wiecej, a i zdrowie jakby coraz gorsze:) tu mam katar, tu mi strzyka, tu mi stopa dokucza, ale nie poddaje się:) najdluzsze wybieganie dwa tygodnie temu na 30km bez wody (zapomnialem wziac ze soba) i zadnych wspomagaczy w czasie 3:00:46 i zgon, mialem problem zeby ustac na nogach, miesiac temu debiutancki polmaraton w czasie 1;53:29, dyszkę biegam po 52 minuty, myslicie ze dam rade? jakies wskazowki dla debiutanta? strasznie boje sie pogody, a konkretnie zimna, to moze byc problem? pozdrawiam
- maly89
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 4862
- Rejestracja: 10 paź 2011, 23:05
- Życiówka na 10k: 37:44
- Życiówka w maratonie: 02:56:04
- Lokalizacja: Gdańsk / Lidzbark Warmiński
- Kontakt:
Jeżeli systematycznie przygotowywałeś się do zawodów to raczej podołasz. Aczkolwiek 350km w czasie przygotowań do maratonu to niezbyt wiele. Zresztą chyba mogłeś odczuć brak wybieganych kilometrów na tym długim wybieganiu. Co do zimna na trasie to ja akurat bardziej obawiałbym się ciepła. Latałem na zawodach przy -15 i przy + 25 i jednak o wiele lepiej biega się w zimnym otoczeniu. Nawet pomimo faktu, że jestem ciepłolubny 
Aczkolwiek życzę Ci powodzenia
Aczkolwiek życzę Ci powodzenia
-
gallileo
- Dyskutant

- Posty: 35
- Rejestracja: 23 wrz 2013, 23:02
- Życiówka na 10k: 50:34
- Życiówka w maratonie: brak
zeby byc precyzyjnym te 350 km to tylko to co przebieglem juz ze swiadomoscia ze chce wystartowac w maratonie i wedlug okreslonego planu (cos na miare planu gallowaya dla debiutantow, biegalem 4 razy w tygodniu wtorek czwartek sobota niedziela, wtorek i czwartek po okolo 15, sobota dlugie wybieganie i w niedziele 10-15, w dwa miesiace opuscilem tylko jeden trening). natomiast sport zawsze byl w moim zyciu obecny (glownie pilka i rower), biegam od 4 lat z tym, że zimą wcale, a tak to raz/dwa rayz w tygodniu po 10km. W maju mialem dosc ciezkie treningi przed turniejem pilkarskim w pracy, w czerwcu przebieglem z 80 km w tym 3 biegi oficjalne na 10km, w lipcu mialem aktywny urlop na ktorym zrobilem 400km rowerem, 100 km biegu zakonczone dychą w Biegu Powstania no i od sierpnia to wlasnie te 350. No zobaczymy:) Trzeba podniesc rzuconą przez samego siebie rekawicę:) Tak naprawde to chce ukonczyc liczac sie ze bede musial przejsc w marsz. Cichym marzeniem jest zlamanie 5h. A takie pytanko jeszcze .. czyli jesli licze się z tym,, że moge przejsc w marsz to nie lepiej jest zaczac od szybkiego marszu powiedzmy 3-5km? Wtedy organizm moze latwiej wszedlbym w ten rytm. Z drugiej strony jakos mi to godzi w moją ambicję:)
-
chojnac
- Wyga

- Posty: 124
- Rejestracja: 13 sie 2009, 10:54
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: 3:49:05
skoro przygotowywałeś sie na 5h, to długie wybieganie 30 km w 3 godziny było stanowczo za szybkie. I raczej wyniszczające, a nie budujące w tej sytuacji. W ogóle dziwny ten plan miałeś. Czerwiec 80, lipiec 100, a sierpień i 3 tygodnie września już 350, czyli przeskok z 20-25 km tygodniowo na 50. Niesamowity przyrost. Ale może jesteś młody i organizm wytrzyma.gallileo pisze:Tak naprawde to chce ukonczyc liczac sie ze bede musial przejsc w marsz. Cichym marzeniem jest zlamanie 5h.
Przygotowywałeś się galloweyem to "biegnij" galloweyem, a nie kombinuj z własnym podejściem, zaczynając od marszu. Chyba, ze opracowujesz nową własna metodęgallileo pisze:A takie pytanko jeszcze .. czyli jesli licze się z tym,, że moge przejsc w marsz to nie lepiej jest zaczac od szybkiego marszu powiedzmy 3-5km? Wtedy organizm moze latwiej wszedlbym w ten rytm. Z drugiej strony jakos mi to godzi w moją ambicję:)
-
qwert
- Wyga

- Posty: 98
- Rejestracja: 15 sty 2010, 20:18
Ukończysz maraton bez problemu. Myślę że te 5h też złamiesz ale pamiętaj zatrzymaj się dopiero wtedy jak będzie to konieczne (ciemno przed oczami itp), gdy sie zatrzymasz będzie Ci trudno powrócić do biegu. W orlenie miałem debiut z czasem 3:36 lecz na 36km trochę przemaszerowałem gdyby to było wcześniej to myślę że 4h byłoby ciężko złamać.
Trochę mało km pokonałeś. 350 + przez planem treningowym daję dobre zaplecze do maratonu za rok na bicie rekordu. Teraz może potraktuj to jako przeprawę ale nie na pół gwizdka tylko ile fabryka dała.
Trochę mało km pokonałeś. 350 + przez planem treningowym daję dobre zaplecze do maratonu za rok na bicie rekordu. Teraz może potraktuj to jako przeprawę ale nie na pół gwizdka tylko ile fabryka dała.


