Jestem tu nowy ale od pewnego czasu śledzę wątki na forum.
Zaczynałem pobiegiwać ponad rok temu - po dwóch latach siedzenia za biurkiem. Zaczęły mi się problemy z kolanami (gdy zacząłem raz w tyg grać w piłkę) i z plecami. Powiem tylko że przy wzroście 183cm ważyłem 102 kg. Nie czułem się z tym źle ( w przeszłości trenowałem ciężary), ale dwa lata siedzącej sprawy zrobiły swoje. Odkryłem że brzuch jest jedynym mięśniem, który nie ćwicząc rośnie

Zaczynałem od 10 min ciągłego biegu - niestety człapałem "na czuja", bez żadnego programu. Myślę że gdybym trafił na waszą stronę szybciej, teraz byłoby jeszcze lepiej.
Zmierzam do tego że dziś ważę 95kg i uważam że 7 kg na rok to jest bezpieczne powolne zbijanie wagi. Niby 7kg ale centymetr...
Mam całkowicie inna budowę - nogi wysmuklały brzuch się wciągnął (jeszce troszkę jest - ale daje mi to mobilizację do dalszej zabawy w bieganie) No i zero diety (tylko nie jem słodyczy i nic po 18)
Teraz nie jest problemem bieg przez 1-2 godz i powoli myślę o maratonie w przyszłym roku.
Pozdrawiam wszystkich "większych" i nie zrażajcie się gdy waga stoi bo biegając zmieniacie nie tylko metabolizm, wymiary ale i nastawienie do świata.
Wspaniałym uczuciem jest gdy pierwszy raz pobiegniecie godzinę - jakbyście byli nie w swoim ciele

Życzę wam tego