Zaciekawił mnie on na tyle, że się zdecydowałem (w ogóle to dzięki za temat, nie wpadłbym na ten zegarek gdyby nie powstał).
Wczoraj wieczorem do mnie dotarł.
Wcześniej używałem chwilę Grit X, przed nim dosyć sporo Polara Vantage M, a jeszcze wcześniej Garmina Vivoactive HR więc mogę odnieść się tylko do tego typu sprzętów - nie miałem żadnej styczności z Corosem, ale interesował mnie jako marka. Wchodzić od razu w droższy sprzęt wydawało się bez sensu.
Zegarek jest lekki, wygodny jak dla mnie i niemal nieodczuwalny - a to zaleta, coś jak przy Vantage M, bo Grita już było czuć (choć nie przeszkadzał).
Jakość wykonania... taki plastikowy, w dotyku tandetny, pasek też nic specjalnego. Mimo wszystko prezentuje się dobrze i raz jeszcze, jest bardzo wygodny.
Dołączony kabelek z zaciskiem do ładowania dosłownie śmierdzi chińskim plastikiem
Do sterowania służą łącznie 4 przyciski, intuicyjne, dobrze wykonane.
Parowanie z telefonem appką - wszystko sprawnie, szybko. Bardzo mi się to podoba, mniej problematyczne niż w Polarze, bo tam choć zazwyczaj było ok, tak zdarzało się że coś odbiło czy to zegarkowi czy Flow na telefonie i trzeba było restartować któryś ze sprzętów. Poza tym, sync przesyła od razu dane z AGPS, nie tak jak w Polarze, gdzie trzeba było podłączać zegarek do komputera.
Na plus pewne opcje personalizacji np. możliwość wyłączenia czegoś zbędnego z menu treningów, wybór tarczy (większy wybór jest w appce niż na zegarku).
Na kolejny plus bardzo wyraźne wibracje i sygnały dźwiękowe - alarm jak dla mnie może budzić nieboszczyka.
Nie znalazłem opcji wyłączenia pomiaru tętna w ciągu dnia: jest tylko albo ciągły, albo co 10 minut (i taki zostawiłem).
Oprogramowanie zegarka wydaje się bardziej żwawe niż na Grit X
Za mną jeden bieg dzisiaj rano - miał nieco trudniej bo odczyt tętna z nadgarstka + był dwoma warstwami zakryty, więc GPS musiał się bardziej postarać.
Bez porównania trudno oceniać, ale znając nieco organizm: tętno IMO odczytał dobrze, wytyczona trasa mogłaby nieco lepiej trzymać się tego jak faktycznie biegłem, ale i tak jest wyraźnie lepiej niż z telefonem (nie było sytuacji typu "przebiegłem przez blok"

), no a jeszcze trzeba by mu dać szansę gdy będzie na wierzchu. Oczywiście złapanie fixa trwało dłużej niż na telefonie - mieszkam w blokowisku i musiałem przejść jakieś 100 m do głównej drogi aby zobaczył satelity. To samo było na Polarach, więc tu się niczego nie czepiam, telefon korzysta dodatkowo z wifi + bt, ale to też ma swoje wady.
W menu treningowym nie znalazłem też opcji alertów np. alert tętna.
EDIT: a jednak jest -> aktywność -> ustawienia > alert aktywności > i tu są różne
A jeszcze ciekawostka, jak dotarł i włączyłem to miał 31% baterii. Rano jak się obudziłem 34% (pewnie kwestia temperatury), a teraz 33%.
Tyle wrażeń na teraz - na razie jestem zadowolony, Coros w sensie softu zrobił na mnie dobre wrażenie.
Nieco chaotyczne, więc jak ktoś ma jakieś pytania, piszcie