Teraz jest Pn, 18 listopada 2019, 09:03

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 19 sierpnia 2019, 08:46 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Dwa tygodnie na obozie harcerskim.

Jak ten czas leci. Dwa tygodnie minęło nawet nie wiem kiedy. Brakowało mi tej harcerskiej atmosfery, spania pod namiotem, tych wieczornych ognisk i śpiewania. Zajęć nie prowadziłam, ale chodziłam do dwóch grup i kontrolowałam co się tam dzieje i jak nastroje uczestników. By pobiegać, musiałam wstawać przed pobudką, która była o 7.30, wszak jako komendantka muszę dawać przykład!

W ciągu tych 14 dni udało mi się wyjść pobiegać 5 razy, całkiem nieźle. Był jeden interwał 50 minutowy i jeden spokojny bieg 40 minutowy. Warto wspomnieć, że teren i widoki są przepiękne. Dość dobrze znam okolicę, więc wiedziałam gdzie biegać. Wśród pól i lasów. Sam teren jest wymagający, ciągłe wzniesienia - w sumie to ciężko znaleźć płaski odcinek więc miałam niezły trening!
Chciałam dłużej opisać trzy ostatnie biegi - biegi związane z żółwiową triadą biegową o której wspomniała już Blanka16, a w której też wzięłam udział.
Zadanie proste - biegać 3 dni z rzędu zwiększając dystans 5 km, 7 km i 10 km. Brak określonego tempa, miejsca, czasu.

Pierwszy bieg 5 km. Dość spokojnie bo w 43 min.
Załącznik:
aa.png


Drugi bieg 7 km w 53 min.
Załącznik:
a11.png


Trzeci bieg 10 km w 1 godzinę i 17 minut. Pierwszy raz zrobiłam ten dystans:) Dość mocno go odczułam i to nawet nie przez ilość km a przez pagórki. Co chwila pod górę i z górki i tak od samego początku do samego końca. Ale te widoki! Pola zbóż. I po jednym dość wymagającym wzniesieniu widok z daleka zamku w Ogrodzieńcu - no miód! Oczywiście wiedziałam, że będę go widzieć:D Wszak to mój drugi dom:)
Załącznik:
a12.png


Trening siłowy zrobiłam tylko jeden z 6, więc tutaj kiepsko. Brak czasu. Dość szybko robiło się ciemno, a to jednak na wieczór miałam więcej czasu. Jeśli chodzi o wagę i dietę to słabo... Piłam dużo wody, bez napojów, ale były słodycze. W czwartek urwałam się na imprezę rodzinną. Przed nią się zważyłam i było 59,6 kg. Całkiem nieźle. Wyjeżdżając na obóz ważyłam 59,1 kg.
Zważyłam się wczoraj wieczorem i sie załamałam. 60,7 kg! Mam nadzieję, że to chwilowe wahanie i może zatrzymana woda bo przez osoatnie dni piłam jej o wiele mniej. No i był obiad u rodziców. Dziś wieczorem się jeszcze zważę i zobaczymy.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 26 sierpnia 2019, 09:15 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Waga poszła w dół:) W czwartek było 59,3 kg:)

Biegam sobie dalej. W zeszłym tygodniu wskoczyły 4 treningi z parkrunem. Było super! Mój małżonek wstał i pojechał ze mną! Obiecałam mu, że niezależnie od tempa będę z nim do samego końca jak trener personalny:D Początek był ładny bo gdzieś 7:20. A potem już coraz wolniej. Energia mnie rozpierała, ale obiecałam więc wolno sobie truchtaliśmy. Mój jest dość wysoki, ma długie nogi i jest bardzo szczupły, ale niestety bez kondycji. To było jego pierwsze 5 km i zrobiliśmy je w czasie 37 minut i 10 sekund. Jestem z niego dumna! Oczywiście psiak musiał być z nami więc pierwszy parkrun z całą rodziną:)

Około 13 poszłam oddać krew. Okazało się, że moje ciśnienie wynosi 130... Kazała usiąść i pić wodę bo bardzo wysokie... Na szczęście chwilę później spadło poniżej 100 i mogłam oddać krew:) To już 4500 ml.

Wczoraj udaliśmy się na wycieczkę rowerową do Mirowa i Bobolic. Od samego początku miałam bardzo wysokie tętno, które potrafiło dobić nawet do 186!! Już wtedy mogłam odpuścić tę wyprawę i zawrócić, ale nie... Warto dodać, że nie jest to łatwa droga, może i ścieżki rowerowe asfaltowe, ale mnóstwo wzniesień... Czułam zmęczenie i już teraz wiem, że dzień po dotacji nie powinnam mieć tak ciężkiego wysiłku fizycznego... Ostatecznie zrobiliśmy 76 km więc naprawdę sporo a na ostatnim etapie i tak zrezygnowałam i wsiedliśmy do pociągu. Do domu zostało wtedy 15 km lasem po płaskim ale nie chciałam ryzykować. Wysoka temperatura też zrobiła swoje.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 08:43 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
W tygodniu poprzednim zaliczyłam dwa biegi.

W środę namówiłam męża - wyszło 4 km bardzo spokojnie. Na weekend pojechaliśmy w Beskidy na wyjazd integracyjny z harcerstwa. Było super! Pomimo małej ilości snu wstałam w sobotę o 6 i wyszłam pobiegać na te wzniesienia. Spaliśmy w chatce na rogaczu więc od startu miałam podbiegi :hahaha:
Zrobiłam 3,13 km w 38 minut. Średnie tętno 150, HR max 177.
95 metrów pod górę.
Biegłam dość spokojnie gdyż ciężki nieznany teren i do tego wędrówka tego samego dnia. Zrobiliśmy na niej 18 km z naszym psiakiem! Było super!

A jutro lecę na wakacje do Hiszpanii :hej:

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Śr, 11 września 2019, 09:09 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Wróciłam z wakacji. Ten Santander to piękne miasto.
Wakacje wakacjami, ale mając takie widoki (zatokę, plaże, skały, podbiegi, parki) to aż grzech nie zrobić treningu. No i zrobiłam i to aż cale 3 treningi. całkiem nieźle jak na tygodniowe wakacje :hejhej:
Jeden bieg z mężem - 5 km w 38 minut
Drugi bieg już sama 6,8 km w 48 minut.
Trzeci bieg 10,13 km w godzinę i 19 minut.

Sami zobaczcie!

PS: W polarze plan treningowy miałam ustawiony na 5 km i zawody teraz w tę sobotę na parkrunie. Ostatnich dwóch tygodni nie robiłam wg polara, ale były biegi. Zobaczymy co wyjdzie w sobotę.
Idzie jesień nie wiem czy coś planować czy nie... Ale z drugiej strony to to mnie mobilizowało do wyjść oraz pilnowało bym nie cisnęła za szybko na treningach...


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 16 września 2019, 09:23 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Parkrun i zakończony plan treningowy.

Moje jedyne wyjście na trening to parkrun w tym tygodniu. Na dodatek jako test, który podsumuje mój cały plan treningowy na 5 km. Jak tylko wstałam czułam, że to nie jest mój dzień. Nie myliłam się. Od samego startu miałam ciężkie nogi. Oczywiście jak na Częstochowę przystało, zaczynamy podbiegiem. Mój Gutek jak zwykle oszalał ze szczęścia i wypruł do przodu a ja za nim. Nie wiedziałam z jakim tempem biegłam bo zegarek pokazywał mi % ukończony dystans, dopiero po 1 km oprzytomniałam by zwolnić i że przecież mogę to przeklikać. Na początku trzymałam się grupki, ale szybko mi odbiegli a ja nie próbowałam ich nawet gonić. Nie zerkałam na zegarek, po 1 km nie robiłam życiówki a wręcz walczyłam by się nie zatrzymać, byleby nie iść, nie zejść z trasy...
I taka walka była do samego końca... To stanowczo nie był mój dzień... Jakie było wręcz moje zdumienie gdy dostałam @ z wynikami a tam 32 minuty i 34 sekundy! No szok! Nowa życiówka! Na zegarku miałam równe 33 minuty, ale dlatego, że pokazywał mi dystans 4,96 km i pobiegłam kawałek dalej by miał równe 5 km.

Średnie tempo: 06:35
Średnie tętno:179, max 190

1 km: 5:49
2 km: 12:41
3 km: 19:44
4 km: 26:38
5 km: 32:36

Chyba czas przerzucić się na bieżnię. Mam rozterki... Wolę biegać na zewnątrz, ale czas na trening mam tylko gdy jest ciemno. I sama nie wiem... Robi się też coraz zimnej i troszkę martwię się o moje nerki... Musze się zastanowić...

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Śr, 25 września 2019, 09:13 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Miałam mały zastój ale wracam do treningów:)

Aktywowałam sobie na polarze plan treningowy na 10 km. Koniec na 6 stycznia, nie mam wtedy żadnego startu w zawodach, ale pojadę do domu rodzinnego i pobiegnę ten dystans sama po lesie z psiakiem. Ważne by biegać:)

Wczoraj spokojne 30 minut po stałej trasie oczywiście z Gutkiem. Sprawdziłam sobie dane z tego biegu i porównałam je z danymi z kwietnia.
I mamy tak:

15.04 24.09
czas: 30 minut 30 minut
dystans: 3,44 km 3,70 km
Średni puls: 158 153
Max puls: 169 169

Niby nic a cieszy:)

Nie wiem czy jest sens zakładania nowego tematu więc zapytam tutaj. Poszukuję zegarka, m400 przestał mi wystarczać. Na czym mi zależy:
- długi czas pracy na gps (powyżej 14 godzin) i żeby rejestrował trening przy ładowaniu powerbanka. Lubię te moje wyzwania 24 godzinne:D
- platforma treningowa (znam polara i jest świetna, nie wiem jak jest w innych firmach)
- multisport (możliwość wyboru dyscypliny i ustawienia parametrów do niej)
- wodoodporny
- głównie biegam, jazda rowerowa, pływanie (nie, nie trenuję trathlonu:P )
- ładny wygląd bo będę go nosić na co dzień
- pomiar pulsu z nadgarstka z możliwością trenowania z pasem (jeśli pomiar z nadgarstka byłby taki sobie)

I to tyle. Kasy troszkę mam. powiedzmy 1800 zł. Sprzęt nie musi być nowy, ale w bardzo dobrym stanie. Nie śpieszy mi się też. Jak znajdę coś fajnego za mniejszą cenę to super, ale ogólnie chciałabym by sprzęt został ze mną na dłużej.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Cz, 17 października 2019, 11:25 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Jestem, żyję i nawet biegam dalej:)

Kupiłam zegarek - polar ventage v, dziś doszedł. Będą testy :hahaha:
Biegam sobie dalej, obecnie aktywowałam plan treningowy na 10 km. Najważniejsze by nie dać się pogodzie i wychodzić regularnie. Dalej walczę z wagą. Idzie coraz lepiej. Dziś już 57,8 kg - a zaczynałam z 62,4 kg! Dążę do 52 kg.
Nie, to nie będzie za mało. Ja mam tylko 154 cm wzrostu.

Wczoraj interwał przebiegł dość gładko nawet. Nie ma to jak biegać przy niższych temperaturach:D Czytam was regularnie, ale sama będę co jakiś czas publikować posty.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 28 października 2019, 11:36 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Pierwszy bieg gdy temperatura jest niższa niż 15 stopni uważam za zaliczony. Odbył się na parkrunie w ubiegłą sobotę.

Cały czas rozpracowuje zegarek. Wspominałam już w wątku polara vv, że mam problem z pasem, spada mi. Spięłam go agrafkami i na ostatnim biegu było idealnie! Na razie pozostanę przy tej wersji, a w przyszłości zakupię mniejszy i już h10. Mam z nim jeszcze jeden problem, nie działają mi testy. Niby za mało wilgotny. Nie będę wysyłać tego na serwis, chcą również zegarek, na razie przeżyje bez tej opcji i tyle.

Wracając jednak do biegu. Wstałam rano i wyglądam przez okno. Ogromne mgły i 8 stopni tylko! No ale obiecałam, że się pojawię. Ubieram więc strój, buty, zakładam szelki mojemu pieskowi i idziemy sobie do samochodu. Na miejscu jesteśmy jak zwykle przed czasem i są inne pieski, puszczam mojego by się pobawiły. Szybka rozgrzewka, powitania, zdjęcie i zaczynamy. Ustawiłam sobie zegarek, zaczynamy odliczanie i ruszamy! A ja co? Przyzwyczajona z m400 włączam trening lewym dolnym guzikiem, który w vv wyłącza tryb trening :hejhej: :hahaha:
Próbuje włączyć na szybko nowy trening, ale nie jest to proste, mój psiak ciągnie niesamowicie za tłumem, ja go mocno musze trzymać bo dla mnie to za szybko, no i standardowo zaczyna się sporym podbiegiem. Po około 150 metrach uruchomiłam trening, można biec spokojnie.
Psiak w miarę grzeczny, oczywiście co jakiś czas zatrzymujemy się, norma - to również przecież i dla niego bieg, nie tylko dla mnie. Podejrzewam, że tracę na tym od 30 sekund do 3,5 minuty nawet. Zależności od dnia. Dziś jest super.
Biegaczka, która zazwyczaj mnie wymija i się zatrzymuje (robi to za każdym razem przez cały parkrun, co niesamowicie mnie denerwuje bo z psem jest ciężko ją co chwila wymijać) tym razem szybko została w tyle i nie próbowała mnie gonić. Nawet nie wiecie jaki to był luksus!
Było mi zimno do 3 km, potem poczułam jak się rozgrzałam. Bieg nie był prosty, nigdy nie jest, podbiegi do 3 km robią swoje. A potem jest nawrotka i już to jest inny bieg. Psiak zadowolony, ja również. Biegnę sama. Przede mną nie widać nikogo, za mną również. Na zegarek raczej nie zerkam, nie wiem po ilu metrach go włączyłam i ile czasu upłynęło.
Mijam oznaczenie 4 km. Zerkam na czas. Przeszło mi przez myśl, że chyba biegnę na życiówkę, chyba. Postanawiam więc delikatnie przyśpieszyć. Zdyszana (jak zawsze!) wbiegam na metę. Pytam się znajomego jaki czas a on, że 32 minuty i 31 sekund. Ja mu odpowiadam, że nie jestem pewna ale albo to moja nowa życiówka albo jestem bardzo blisko mojego najlepszego wyniku.
W domu tego nie sprawdziłam, od razu trzeba było psiaka wykąpać (a przynajmniej łapy), potem kolej na mnie, śniadanie. A potem wir domowych obowiązków. Pisze do mnie w południe znajomy, że zaraz dostanę @, ale że mam życiówkę:D
Taka niespodzianka! A ja nawet nie biegłam dla niej.

Musze kupić pas na biodra, by nie trzymać smyczy w dłoni, będzie wygodniej. Poza tym biegam, staram się wychodzić 3 razy w tygodniu.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pn, 4 listopada 2019, 09:24 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
I kolejny tydzień za nami.

Biegam sobie dalej. Z ciekawszych rzeczy to kolejny parkrun i kolejna życiówka:D Tym razem odpaliłam zegarek prawidłowo i czas z zegarka zgadza się co do sekundy z pomiarem czasu :hahaha:
Biegłam sobie spokojnie, nie liczyłam na życiówkę. Do 3 km jak zwykle było ciężko, ach te podbiegi. Od 3 km było o wiele łatwiej, a i przed sobą widziałam 3 osoby. Powoli przyśpieszałam i jedną wyprzedziłam chwilę później. Za następną biegaczką biegłam zaraz za nią. I miałam się tak jej już trzymać do końca, tempo mi odpowiadało. Zerknęłam jednak na zegarek po 4 km i uświadomiłam sobie, że będzie kolejna życiówka. Na zakręcie więc, jak zostało 600 metrów do mety ruszyłam biegiem. Ile sił w nogach i płucach. Dziewczyna nie chciała mnie gonić. Strasznie zmachana wleciałam na metę z czasem 31 minut.
To poprawia mój czas na 5 km o półtorej minuty aż!

Znalazłam dzisiaj na tym forum informacje o półmaratonie w Katowicach. Pod koniec maja... I wiecie co? Kusi mnie. Jak myślicie, dałabym radę się przygotować? Do Katowic dość blisko, HM ma odbywać się późnym wieczorem (start 20:45). Może czas najwyższy zwiększyć dystans?

PS: Najwyższe HR wynosiło 195!! Obecnie najwyższe jakie udało mi się osiągnąć to 198.
Jeśli zdecyduje się na ten HM to kiedy aktywować sobie plan treningowy z polara? Czasu jest sporo, obecnie robię plan na 10 km na 6 stycznia, ale nie mam wtedy żadnych zawodów ani nic, tak po prostu ustawiłam sobie, bo jak coś jest zaplanowane to mam większą motywację by wyjść pobiegać:)

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Pt, 8 listopada 2019, 10:38 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Robi się coraz zimniej, ja się jednak nie poddaję i biegam dalej, co zapewne widać w rywalizacji forumowej na endomondo :bleble:

W niedzielę ruszyłam na wolne wybieganie - zazwyczaj je totalnie olewałam, teraz nie ma. Wstać trzeba również w niedzielę i biegniemy, koniec lenistwa! :chrap: :hej: Wyszło 7 km.
W poniedziałek tempówka - 6,5 km w 56 minut.

We wtorek basen, oj ale ja nie mam kondycji do pływania. Wyszło 500 metrów. Zegarek fajnie się sprawdzał :hahaha: Na razie nie mam do niego zastrzeżeń.

Środa wolne.

Wczoraj (czwartek) udałam się po raz pierwszy na "Reebok". Ludzie z parkruna mi powiedzieli o tych zajęciach. Odbywają się co czwartek o 19.15 w centrum miasta pod Jasną Górą. Prowadzi je trener i skupia się typowo na interwałach. Jest intensywnie, bo mamy tam podbiegi, z których oczywiście korzysta na maksa.
Podjechałam sobie samochodem, zostawiłam kurtkę i ruszyłam. Miło było na miejscu zobaczyć znajome twarze. Jedno okrążenie rozgrzewki, a potem robiliśmy sobie skipy. Właściwy trening to ciągły bieg - 40 minut. Każdy swoim tempem (oczywiście byłam na końcu). Robiliśmy tak zwane ósemki. Mocno i szybko pod górkę, odpoczywamy na zbiegach. Biegliśmy ósemki więc o wy podbiegł był dwa razy na okrążenie. Dałam radę zrobić 3 takie okrążenia. Dało to wycisk, nie powiem. Mięśnie dzisiaj czuję. Oczywiście pod koniec zdublowali nas ci najlepsi biegacze :hej:
Potem krótkie rozciąganie, pamiątkowe zdjęcie i do domu. Wyszło razem z rozgrzewką i ze skipami 6,77 km w 49 minut.

Dzisiaj mam wolne.

Sobota parkrun, w niedzielę wolne wybieganie.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Wt, 12 listopada 2019, 12:43 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
W sobotę standardowo byłam na parkrunie. Tym razem był to bieg regeneracyjny - czas 34:55:D Dość mocno czułam nogi jeszcze po czwartkowym treningu.
W niedzielę wybieganie. Skoczyło niecałe 8 km, choć na początku nie miałam siły wyjść biegać. Wieczór wcześniej mieliśmy łażenie po barach, no i było grubo. Dawno tak dobrego dnia do picia nie miałam.
Mąż odmówił w niedzielę wyjścia rano na spacer z psem. Ja kaca nigdy nie mam, taka moja uroda, ale jak wstałam o 8 to wydawało mi się, że chyba jestem jeszcze pijana. Z psiakiem jednak trzeba wyjść, a przecież mogę założyć rzeczy dobiegania. No i wyszło godzina z hakiem biegania, bardzo dobre samopoczucie, wszystko wypociłam, czułam się świetnie!
W poniedziałek obchody - strasznie na nich zmarzłam. Po nich miałam w planach bieg w ostatniej zmianie sztafety z okazji święta. Wróciłam jednak do domu taka głodna i zmarznięta, że stwierdziłam, że trzeba odpuścić. Zjadłam zupę i wskoczyłam do łóżka. Pół godziny drzemki i obudziłam się. Spojrzenie na zegarek. Jeśli zbiorę się w ciągu 5 min to jeszcze zdążę na tę sztafetę. No i zdążyłam.
Na miejscu kilku znajomych. Spokojnym tempem zrobiliśmy sobie 5 km - wyszło niewiele wolniej niż moja życiówka:D

W planach miałam dzisiaj pobiegać jeszcze a potem w czwartek dopiero mocniejszy trening z grupą. Czuję się jednak przemęczona, jakby niewyspana. Nic mnie nie boli, ale ewidentnie nie myślę, nawet druga kawa mnie nie obudziła... Raczej to nie jest objaw choroby, poza sennością czuję się dobrze.

No i chyba polubiłam bieganie, gdy jest troszkę chłodniej na zewnątrz:D

PS: Od dawna mam problemy z kręgosłupem. Często budzę się w nocy bo boli mnie jego dolny odcinek. Mam nadzieję, że znajoma fizjo w tym tygodniu znajdzie już dla mnie czas bo mówiłam jej, że mam takie problemy i już od 3 tygodni przekładamy wizytę.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gdy rower to za mało
Nowy postNapisane: Cz, 14 listopada 2019, 11:08 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 29 maja 2018, 14:51
Posty: 302
Lokalizacja: Częstochowa
Dziś czuję się już lepiej. Może nawet na tyle dobrze, by pojechać dzisiaj na trening? Mam nadzieję, że tak!

Niestety bez psiaka :ech: Wczoraj kolejne 3 zastrzyki dostał od weterynarz, pobrała również krew. Dziś będą wyniki. Jest na pewno lepiej, zaczął jeść, jest weselszy, ale dalej to nie ten sam psiak.

Ścisła dieta działa na wagę. Dzisiaj pokazała 56,6 kg. Póki całkowicie ból brzucha nie minie, to pozostanę na płynnym jedzeniu.

A teraz mam pytanie do was. Podczas intensywnych biegów - na razie tylko na parkrunie podczas biegu zaczyna boleć mnie podbrzusze. Na treningach nie mam tego problemu. Ból jest odczuwalny, ale nie na tyle by przestać biec. Po kilku minutach przechodzi, jeszcze podczas biegu. Mam tak tylko przy dość intensywnych biegach. Pod względem zdrowotnym to raczej jest w porządku, ze względu na nerki dość często mam różne usg kontrolne wykonywane. Może to wina samej techniki biegu? Lub organizm musi się przyzwyczaić do większego wysiłku? Ktoś coś wie na ten temat?

No i na koniec - zapisałam się i ja! Co prawda nie do Poznania, ale do Kalet bo tam też organizowany jest bieg, za wirtualnym samochodem, ale już bieg zorganizowany z towarzystwem:) Tylko nie ma mnie na liście startowej w Kaletach, napisałam @ i czekam na odpowiedź, czasu jest jeszcze mnóstwo:P


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5km - 31:00 02.11.2019 - parkrun
10km - 1:17:32 14.08.2019
Link do bloga: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=57&t=57758
Komentarze: - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=57794&p=942681#p942681


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Tillo i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL