Głodówka

Wszystko o bieganiu i zdrowiu
col
Wyga
Wyga
Posty: 63
Rejestracja: 03 sie 2010, 09:26
Życiówka na 10k: będzie 27.03.2011
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Dąbrowice
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Kapitan Bomba! pisze:Znalazłem interesujący mnie temat - tak sobie właśnie pomyślałem, że może raz w tygodniu dobrze byłoby zrobić dzień głodówki (nie takiej zupełnie bez jedzenia, ale prawie)? Myślałem o piątku, bo wtedy nie biegam a poza tym w sobotę mam spokojne wybiegania, tak koło 10 km. Spróbuję tylko dużo pić wody i ewentualnie zjeść jakiś jogurt naturalny albo jakiś owoc.
Powiem szczerze albo głodówka albo jak wyżej. Był okres, że co tydzień praktykowałem głodówkę w poniedziałki z racji tego, że uwielbiam jeść, więc to był jedyny sposób na planowane ograniczenie. Nie mam doświadczeń, jeżeli chodzi o bieganie w tym czasie, bo jak praktykowałem głodne poniedziałki to jeszcze nie myślałem o bieganiu. A może to dobry moment żeby wrócić do tej praktyki. Dla mnie najlepiej jak zająłem się pracą i nie myślałem o jedzeniu starałem się systematycznie pic. Wieczorem jak byłem dzielny to nawet sobie jakiś film obejrzałem, ale jak czułem, że mogę się poddać to i 0 20.15 spać szedłem :hej: (tak bywało). Każdy indywidualnie musi do tej sprawy podejść a na pewno mu się uda.
Ludzie dzielą się na tych, co kochają bieganie i tych, co jeszcze nie wiedzą, że kochają bieganie.
New Balance but biegowy
villah
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się
Posty: 2
Rejestracja: 14 gru 2010, 17:26
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

hej, ja stosowałem głodówke 8 dniową, tylko tyle wytrzymałem. Podczas głodówki pierwsze dwa dni piłem wody więcej, tzn 1 litra dziennie, potem kolejne dni były pod dyktando organizmu, więc piłem 2 szklanki dziennie. Podobno przez pierwsze dni pozbywamy się z ciała nadmiaru płynów, które zalegają już dużo czasu-zostły wykorzystane, ale nie usunięte tylko gdzieś upchane, jak to organizm potrafi robić z nadmiarem toksyn. ja osobiście podczas głodówki byłem nerwowy, dobrze unikać stresu i ludzi, integrować się z naturą,medytować. Chodzić 8 km dziennie, można biegać, ale rekreacyjnie, a nie na speedowo :D mam zamiar po zimie zrobić 3 tyg. głodówkę.ja robiłem lewatywe i wychodziło ze różny czarny syf, szkoda tylko że wytrzymałem tylko 8 dni, ale wiem teraz czego mniej więcej oczekiwac.

ktoś tu mówił, ze nie ciężko mu uwieżyć, że organizm zaczyna spalać toksyczne złogi, więc przytocze tu pewien zdanie:
"nie ma nic bardziej drapieżnego niż krew"
podobno to prawda ^^
Awatar użytkownika
piter82
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 3381
Rejestracja: 31 lip 2008, 11:57
Życiówka na 10k: 40:32
Życiówka w maratonie: 3:22:xx
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

Nieprzeczytany post

przy głodówce ważne jest oczyszczanie jelita grubego czy to poprzez lewatywy czy środkami przeczyszczającymi, inaczej może boleć głowa, można mieć zawroty i mdłości - spowodowane jest to paradoksalnie nie brakiem pożywienia tylko tym, że organizm ciągnie syf z jelita grubego i pozbywa się tłuszczu i toksyn stąd gorsze samopoczucie. Uczucie głodu wyłącza się po ok 2-3 dniach. Stosowałem głodówki różnej długości i działają rewelacyjne, mam też sporo literatury na ten temat, swojego czasu korespondowałem też z osobą które lecznicze głodówki stosuje od kilkudziesięciu lat

pozdrawiam
Ciągle do przodu pokonując własne słabości
10k - 40:32 - 05.10 15k - 01:04:39 - 09.10 21,097k - 1:29:57 - 09.10 42,195k - 03:22:36 - 09.09
Mój Blog Aktywni Sportowo
GG 730243
Awatar użytkownika
Aśka
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 693
Rejestracja: 13 lis 2010, 20:52
Życiówka na 10k: 01:01:11
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Toronto

Nieprzeczytany post

się podpisuję, że generalnie na plus, ale albo glodówka, albo jedz normalnie, żadnego jogurtu, żadnych herbatek, bo to się mija z celem. musisz totalnie wyłączyć trawienie (czyli guma do żucia też niet), żeby zaczęły zachodzić określone procesy w układzie pokarmowym i - w efekcie - wydalniczym. plus lewatywa/oczyszczające tablety.

jeden dzień wiele Ci nie da, głodówka powinna trwać 10, żeby cykl się "zacyklił" ;) (sorry, ale padam - wiadomo, o co chodzi, a słowa znaleźć nie mogę...). W okolicach 8-10 dnia po prostu zaczyna się konkretniejsze nie tylko oczyszczanie, ale likwidowanie stanów zapalnych, o których istnieniu nawet nie wiesz, leczenie chorób długotrwałych etc. warto dotrwać do drugiego cyklu, ale - rzecz jasna, nie za pierwszym razem ;)
ja takie 20-dniowe robiłam dwa razy, i od razu mówię: lepiej mieć wtedy luźniejszy okres w pracy, dobrze, żeby na dworze było cieplej, bo się marznie, ale biegać biegałam (truchtałam, w gorszych dniach chodziłam po prostu).

co do tych jednodniowych - myślę, że też Ci coś to da, bo chociaż na chwilę żołądek odpocznie. mam wrażenie, że wiele religii proponuje post (przekształcony na przestrzeni dziejów w pół-post, czyli nie jemy określonych produktów, a nie niczego) z tego samego powodu, z którego wiele rytuałów powstało (jak choćby obrzezanie na pustyni - czysta higiena): niezbyt przyjemna rzecz, acz wielce przydatna - jak skłonić ludzi, żeby ją stosowali? ano, ognie piekielne etc. ;) taka moja i nie tylko moja teoria ;)

się rozpisałam się...

w każdym razie: rób śmiało, biegaj śmiało dnia następnego (biegałam po kilku dniach totalnego niejedzenia, więc po jednym spokojnie dasz radę ;)), tylko zrób serio głodówkę na samej wodzie (wszelkie leki i witaminy też wtedy odstawiasz - woda i nic poza tym).

więcej: www.glodowka.pl :)

i polecam zrobić sobie tę konkretną wersję 10 dni, ale to wiosną
Awatar użytkownika
F@E
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 2302
Rejestracja: 16 paź 2009, 17:09
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: TG

Nieprzeczytany post

W głodówkę wchodzisz tak samo długo jak ją prowadzisz i wychodzisz tak samo jak wchodzisz, to zasada głodówek, reszta to eliminacja aż do samej wody, i więcej tu nic nie trzeba pisać...

pozdro
"Wizja bez działania jest marzeniem, działanie bez wizji jest koszmarem"
Awatar użytkownika
Aśka
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 693
Rejestracja: 13 lis 2010, 20:52
Życiówka na 10k: 01:01:11
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Toronto

Nieprzeczytany post

z jednej strony się zgodzę, z drugiej nie. zależy, co jesz generalnie - jeśli jesteś wege, skracasz nieco oba czasy, a jak w dodatku bez mleka, to tym bardziej niewiele potrzebujesz przygotowanie ;)

ale dla tzw. mięsożerców słuszna uwaga ;)
Awatar użytkownika
F@E
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 2302
Rejestracja: 16 paź 2009, 17:09
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: TG

Nieprzeczytany post

No niestety nie, niezłomną zasadą jest jak wchodzisz i wychodzisz to musi trwać to tak samo długo jak głodówka wszystko dla tego żeby nie zaburzać mocno metabolizmu, adaptacje do byle dupereli trwają czasem kilka dni i nie zdajesz sobie z tego sprawy jak przesadnie wegetatywny tym steruje...

pozdro
"Wizja bez działania jest marzeniem, działanie bez wizji jest koszmarem"
Awatar użytkownika
piter82
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 3381
Rejestracja: 31 lip 2008, 11:57
Życiówka na 10k: 40:32
Życiówka w maratonie: 3:22:xx
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

Nieprzeczytany post

generalnie nie powinno się nic jeść lecz picie niektórych ziół jest wskazane w celu głębszego oczyszczenia
Ciągle do przodu pokonując własne słabości
10k - 40:32 - 05.10 15k - 01:04:39 - 09.10 21,097k - 1:29:57 - 09.10 42,195k - 03:22:36 - 09.09
Mój Blog Aktywni Sportowo
GG 730243
Awatar użytkownika
Kapitan Bomba!
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1212
Rejestracja: 13 lut 2008, 22:50

Nieprzeczytany post

Aśka - raczej w okresie przygotowań do maratonu takie długie głodówki nie wchodzą w grę, ale postaram się robić te jednodniowe na samej wodzie. Rozumiem, że co do ilości wypitej wtedy wody nie ma ograniczeń (wiadomo, że nie 10 litrów ale 1,5 - 2 litry mogę?)?
Duch ciało opuścił... nie ma mnie tu...
col
Wyga
Wyga
Posty: 63
Rejestracja: 03 sie 2010, 09:26
Życiówka na 10k: będzie 27.03.2011
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Dąbrowice
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Pijesz wody ile chcesz.
Ludzie dzielą się na tych, co kochają bieganie i tych, co jeszcze nie wiedzą, że kochają bieganie.
Awatar użytkownika
Aśka
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 693
Rejestracja: 13 lis 2010, 20:52
Życiówka na 10k: 01:01:11
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Toronto

Nieprzeczytany post

dokładnie, pijesz, ile chcesz. dla hardcore'ów jest coś takiego, jak sucha głodówka - nic do gęby, za przeproszeniem, nie wsadzasz ;)
nie próbowałam.

ze swoich doświadczeń powiem tylko, że były dni, gdzie piłam jak smok (co dla mnie = jakieś 2 litry), a były dni, że mi się nie chciało niemal nic, ale dwa razy po pół kubka w siebie wmuszałam, bo nie chciałam na sucho jakoś tak... lękałam się nieco, że może być zbyt ciężko jednak ;)

poza tym jeszcze wskazówka: woda nie powinna być wysoko zmineralizowana, możesz pić ciepłą (wskazane), możesz chłodniejszą - metodą prób i błędów raczej sobie dobierz, bo najważniejsze, żeby Ci smakowało po prostu. zresztą, przy jednym dniu może to i nie ma wielkiego znaczenia - ale na wszelki wypadek ;)

głowa też boleć Cię może, chociaż mi się zaczyna w 3-4 z reguły i trwa jakoś do 7, więc znów przy 1 nic się dziać nie powinno, ale jakby co - po prostu olej. znaczy, że ciało dostało szok i próbuje Cię zmusić jakkolwiek, żebyś coś zjadł (ja tak mam, jak nie zjem śniadania i obiadu zwyczajnie z braku czasu - wtedy wystarczy coś przegryźć i mija, więc myślę, że organizm mnie właśnie zmusza do jedzenia ;), a może też zaczyna się oczyszczanie (chociaż imho za wcześnie po 1 dniu, ale kto wie :)), a oczyszczanie z różnymi bólami się wiąże, niestety.

co do przygotowań do maratonu - imho ważniejsze zdrowie i porządne oczyszczenie raz do roku, ale wiadomo, że jak biegasz tyle (pewnie dużo, dopiero Was wszystkich powoli poznaję :D), to bieganie równie ważne. niemniej, polecam znaleźć tych 30 dni w roku - najpierw na wejście, potem na 1 cykl i na wyjście spokojne, sporo pierdółek Ci się zaleczy, a i nie pierdółek wyłącznie. historia moja z głodówkami zaczęła się od naszego domowego psiaka, który miał tak mocne zapalenie czegoś tam w łapie (mała byłam), że wszyscy weterynarze po kolei chcieli ją uciąć, nie dawali szans. ale nasz znajomy, spec od głodówek i ziół, powiedział, żebyśmy zrobili psu głodówkę. łatwo nie było, bo nie mógł nawet trawki sobie skubnąć na spacerze, i w dodatku musiał nam zaufać w ciemno, że nie dajemy mu jeść, bo tak ma być, a nie że go zagłodzić nagle postanowiliśmy - przetłumacz to psu...
efekt: łapa cała, zdrowa, żadnych cięć, leków nawet już nie trzeba było. odtąd wierzę tak serio, że to naprawdę działa na poważne rzeczy :)

się rozpisałam się :D



F@E - nie niezłomną, z prostego powodu: na czym polega przygotowanie do głodówki? po kolei odstawiasz najpierw mięso, ryby, potem nabiał, smażeninę - wszystko to stopniowo, jesz coraz prościej, coraz "bliżej natury" (w sensie: bez puszek, glutaminan etc.).
ja muszę odstawić tylko smażone (nie jem mięsa, ryb, drobiu, nabiału we wszelkiej postaci, z odzwierzęcych tylko jajka - a to wszystko po kolei się odstawia w fazie przygotowawczej, później, z kolei, powolutku się włącza do menu, czy tak?), a po kilku dniach sól i gotowane, i wcinać surowiznę ze dwa dni, bo całej reszty w moim menu nie ma :) więc ujmijmy to kompromisowo: moje całe życie jest wstępnym przygotowaniem do głodówki ;) tuż przed nią muszę tylko nieco zaostrzyć rygor ;)
Awatar użytkownika
kisio
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1774
Rejestracja: 26 sie 2010, 08:34
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Nie jestem w żadnym wypadku specem od głodówek, ale dwie kwestie rzuciły mi się w oczy. 1,5-2 litra płynów na dobę to raczej minimum jeśli chodzi o odpowiednie nawodnienie organizmu, w przypadku sporej ilości przebieganych kilometrów powinno być tego sporo więcej. Jak czytam, że 2 litry to 'jak smok' a normalna dawka dzienna to dwie szklanki (pół litra) to nie wiem co myśleć...

Druga kwestia. Kapitan Bomba chce jednodniową cotygodniową głodówkę wpleść na stałe do kalendarza treningowego, i ma to być jego jedyny dzień wolny od treningu. Może i głodówka sama w sobie jest zdrowa ale czy w czasie cyklu treningowego nie dostarczanie organizmowi żadnego budulca w jedynym dniu, w którym możliwa jest pełna regeneracja jest rozsądne? Dzień przerwy w treningach robi się po to, żeby się zregenerować, odbudować co 'zniszczył' trening. Bez budulca nie ma z czego.
Awatar użytkownika
Aśka
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 693
Rejestracja: 13 lis 2010, 20:52
Życiówka na 10k: 01:01:11
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Toronto

Nieprzeczytany post

kisio - tak piję w czasie głodówki, próbowałam więcej, ale nie wchodziło, a nie chodzi o to, żeby się tą wodą, za przeproszeniem, wyrzygać. konsultowałam z lekarzem, dodam dla uspokojenia ;) były może dni, owszem, że coś więcej, ale na palcach można było policzyć.

w czasie normalnego życia, że tak powiem, piję więcej - w zupach, owocach, sokach i herbatkach ziołowych etc.


odnośnie treningów - znam wspinacza, który od wieeeeeeeeelu lat ma postne, dla odmiany, poniedziałki. i wspina się również w czasie tych poniedziałków.
wg mnie to wystarczająca odpowiedź, ale najważniejsze jest samopoczucie głodującego i jego własna ocena. jak coś, na stronie glodowka.pl są chyba namiary na speców.

plus: generalnie nie zaleca się znaczącego obniżania aktywności podczas tej długiej, o wiele bardziej wymagającej głodówki (też, rzecz jasna, od samopoczucia zależy wszystko, ale generalnie zasada jest taka, żeby nie omdlewać nagle w pościeli ;) tu od razu mi się przypominają tzw. strajki głodowe, które ilekroć widzę, opatrzone komentarzem, że po połowie dnia już pięciu wyjechało karetką do szpitala, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, w dodatku Ci ludzie jadą na sokach i zupkach...).
jeden dzień, nawet co tydzień, to serio pestka i spokojnie można trenować, zwłaszcza w dni pozostałe ;) co do odbudowywania - myślę, że organizm sobie spokojnie zagospodaruje wszystko to, co mu zostało dostarczone w pozostałych 6 dni.
Awatar użytkownika
Kapitan Bomba!
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1212
Rejestracja: 13 lut 2008, 22:50

Nieprzeczytany post

kisio pisze: Druga kwestia. Kapitan Bomba chce jednodniową cotygodniową głodówkę wpleść na stałe do kalendarza treningowego, i ma to być jego jedyny dzień wolny od treningu. Może i głodówka sama w sobie jest zdrowa ale czy w czasie cyklu treningowego nie dostarczanie organizmowi żadnego budulca w jedynym dniu, w którym możliwa jest pełna regeneracja jest rozsądne? Dzień przerwy w treningach robi się po to, żeby się zregenerować, odbudować co 'zniszczył' trening. Bez budulca nie ma z czego.
nie, nie, nie... trenuję z reguły 4 razy w tygodniu ale w piątek glodówka najbardziej mi pasuje, bo w sobotę mam najlżejszy trening, tak więc myślę, że piątek jest najrozsądniejszym dniem na "głodowanie". Poza tym z reguły w piątek mam trochę więcej do zrobienia to i dzień szybciej przeleci i nie będę ciągle myślał o głodzie.
Duch ciało opuścił... nie ma mnie tu...
Awatar użytkownika
Kapitan Bomba!
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1212
Rejestracja: 13 lut 2008, 22:50

Nieprzeczytany post

więc pierwsza głodówka już prawie dobiega końca - ostatni posiłek był wczoraj wieczorem. Myślałem, że będzie gorzej a tu nawet spoko. Żadnego burczenia w brzuchu, bólów brzucha, bólu głowy... Czuję, po tych 20-kilku godzinach, taką jakąś lekkość w żołądku, może to tylko psychika a może nie, no i trochę jestem zmęczony ale to zapewne przez to, że przed 6 rano wstałem a kładłem się koło 24-tej. Piję wodę, tak myślę, że ze 2 - 3 litry wypiłem. W jednym momencie w pracy już prawie kupowałem sałatkę ryżową z pieczarkami ale jednak się opanowałem :hej: . ...a! no i niestety musiałem wypić w pracy kawę bo prawie już przysypiałem. :ojnie:
Generalnie spoko, myślałem, że będzie gorzej. Za tydzień pewnie tego nie powtórzę, bo to będzie Wigilia ale po świętach na pewno.
Duch ciało opuścił... nie ma mnie tu...
ODPOWIEDZ