ból piszczeli (goleni) +
- javai
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1437
- Rejestracja: 17 lis 2009, 15:50
- Życiówka na 10k: 0:49:29
- Życiówka w maratonie: brak
Niestety też mnie dopadła ta przypadłość w poniedziałek po niedzielnych 8km a wcześniej w sobotę 5km. Po wcześniejszych 2 kontuzjach kolana przyplątało się to. Pewnie przez przeforsowanie bo ponownie zacząłem biegać w święte po poprzedniej kontuzji kolana. Cały październik i listopad to były ćwiczenia wzmacniające na nogi widać nie pomogły na zbyt szybki przyrost treningu. Na szczęści dziś już praktycznie nie boli. Właśnie zaaplikowałem ćwiczenia z linku powyżej. Odpuszczam sobie dzisiejszy trening. Jak nie będzie boleć jutro to w czwartek krótki 4km bieg i zobaczymy co dalej.
A w planie mam półmaraton 28 marca w Poznaniu. Chciałbym bardzo.
A w planie mam półmaraton 28 marca w Poznaniu. Chciałbym bardzo.
Po co ja biegam?
- javai
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1437
- Rejestracja: 17 lis 2009, 15:50
- Życiówka na 10k: 0:49:29
- Życiówka w maratonie: brak
Wygląda na to że ból minął. Wczoraj jeszcze były jakieś drobne rwania. Stosuję ćwiczenia i okłady lodem.
Spróbuję dziś pobiegać tak 5km i oby nic nie bolało po.
Spróbuję dziś pobiegać tak 5km i oby nic nie bolało po.
Po co ja biegam?
- Eddie
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1570
- Rejestracja: 04 cze 2007, 21:02
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Na twoim miejsuc dałbym sobie luzu jeszcze parę dni. Bo za wcześnie wznowiony trening może mocno napaskudzić.
-
- Wyga
- Posty: 139
- Rejestracja: 21 sie 2005, 20:14
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
mi pomoglo to: http://www.youtube.com/watch?v=7vZVq3ov914
oraz klekanie/siadanie w taki sposob, ze tylek siada na pietach. Przechylalem cialo do tylu i czulem jak miesnie piszczelowe rozciagaly mi sie
oraz klekanie/siadanie w taki sposob, ze tylek siada na pietach. Przechylalem cialo do tylu i czulem jak miesnie piszczelowe rozciagaly mi sie
juancruz
- javai
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1437
- Rejestracja: 17 lis 2009, 15:50
- Życiówka na 10k: 0:49:29
- Życiówka w maratonie: brak
No i faktycznie niepotrzebnie wczoraj biegałem. Po biegu mocno rwało, po schłodzeniu przestało, dziś lekki ból. Niestety w prawym kolanie też znowu zaczęło boleć.
Robię następną przerwę bieganiu, ćwiczenia, ćwiczenia i następny powrót do biegania jeżeli przez tydzień nie będzie nic boleć. A i wtedy zacznę od krótkich dystansów i jeszcze lepszej rozgrzewki. Teraz rozgrzewałem się ok 5 min.
Buty powinienem mieć dobre - Brooks Ravenna dla pronatorów (badane było na bieżni i wyszło że te pasują) i na asfalt z dobrą amortyzacją.
Zauważyłem że ból piszczeli pojawił się po biegu na śródstopiu, który miał wyeliminować problemy z prawym kolanem.
Wczoraj biegłem na całej stopie i powrócił ból kolana.
Dziwne to wszystko.
Co przestaje boleć i zaczynam biegać to ból powraca. Bujam się tak już prawie rok.
Robię następną przerwę bieganiu, ćwiczenia, ćwiczenia i następny powrót do biegania jeżeli przez tydzień nie będzie nic boleć. A i wtedy zacznę od krótkich dystansów i jeszcze lepszej rozgrzewki. Teraz rozgrzewałem się ok 5 min.
Buty powinienem mieć dobre - Brooks Ravenna dla pronatorów (badane było na bieżni i wyszło że te pasują) i na asfalt z dobrą amortyzacją.
Zauważyłem że ból piszczeli pojawił się po biegu na śródstopiu, który miał wyeliminować problemy z prawym kolanem.
Wczoraj biegłem na całej stopie i powrócił ból kolana.
Dziwne to wszystko.
Co przestaje boleć i zaczynam biegać to ból powraca. Bujam się tak już prawie rok.
Po co ja biegam?
- Eddie
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1570
- Rejestracja: 04 cze 2007, 21:02
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Rozumiem, że ostatnio u ortopedy sportowego byłeś ?
- javai
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1437
- Rejestracja: 17 lis 2009, 15:50
- Życiówka na 10k: 0:49:29
- Życiówka w maratonie: brak
Byłem u ortopedy w RehaSport - nawet odpisywałem Tobie gdy pytałeś się o opinie na temat tej kliniki.
Ból w kolanie minął pod koniec listopada - wtedy wznowiłem bieganie na początku po 3km, w święta po 5km.
No i tydzień temu stwierdziłem że trzeba zwiększyć dystans i zrobiłem 8. Odezwał się piszczel i leciutko kolano. Kolano minęło na drugi dzień. Piszczel niby też. Wtedy zrobiłem 5km i piszczel zabolał bardziej a kolano znów leciutko i przeszło na drugi dzień.
Piszczel czuję raz na jakiś czas, delikatne rwanie przy schodzeniu ze schodów.
Nie wybieram się na razie do lekarzy bo wiem że muszę przestać na razie biegać aż przestanie boleć i piszczel i kolano.
Stosuję różne ćwiczenia na nogi między innymi te polecane tutaj i okładam codziennie lodem i piszczel i kolana.
Ostatnio zaczynam myśleć, że piszczel boli mnie przez to że staram się biegać ze śródstopia i nie wiem czy to że biegałem np śniegu w zwykłych butach na asfalt a one zbyt dobrze nie trzymały to mi to pomogło w załapaniu bólu.
Ból w kolanie minął pod koniec listopada - wtedy wznowiłem bieganie na początku po 3km, w święta po 5km.
No i tydzień temu stwierdziłem że trzeba zwiększyć dystans i zrobiłem 8. Odezwał się piszczel i leciutko kolano. Kolano minęło na drugi dzień. Piszczel niby też. Wtedy zrobiłem 5km i piszczel zabolał bardziej a kolano znów leciutko i przeszło na drugi dzień.
Piszczel czuję raz na jakiś czas, delikatne rwanie przy schodzeniu ze schodów.
Nie wybieram się na razie do lekarzy bo wiem że muszę przestać na razie biegać aż przestanie boleć i piszczel i kolano.
Stosuję różne ćwiczenia na nogi między innymi te polecane tutaj i okładam codziennie lodem i piszczel i kolana.
Ostatnio zaczynam myśleć, że piszczel boli mnie przez to że staram się biegać ze śródstopia i nie wiem czy to że biegałem np śniegu w zwykłych butach na asfalt a one zbyt dobrze nie trzymały to mi to pomogło w załapaniu bólu.
Po co ja biegam?
- Eddie
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1570
- Rejestracja: 04 cze 2007, 21:02
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Ja gdy wznowiłem bieganie po mojej kontuzji itbs, zacząłem też biegać znów ze śródstopia co ćwiczyłem na krótko przed złapaniem kontuzji. Problem taki, że po 4 miesięcznej przerwie łydki i golenie nie były gotowe na taki wysiłek i obciążenia i zaczęły boleć. Naszczęscie skarpety kompresyjne, które testuję skutecznie wyeliminowały wszelkie bóle w tych miejsach i teraz powioli podkręcam tempo i długość. (W granicach normalności z racji niedawnej kontuzji, nie więcej niż 1 km do najdłuzszego biegu na tydzień - obecnie 13 km jednorazowo). Mam nadzieję, że niedługo wznowię też już pełno prawne treningi w postaci akcentów, przebieżek i siły biegowej. Na razie jeszcze boję się robić SB i przebieżki.
- jakubecek
- Wyga
- Posty: 67
- Rejestracja: 02 wrz 2009, 20:44
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: 3:27:34
Witam.
Ja mam również z tą specyficzną kontuzją spore doświadczenie. Nie chcę zagłębiać się zbytnio w szczegóły, ale po blisko siedmiu miesiącach walki z tą dolegliwością doszedłem do jedynego i podejrzewam, że dla wielu pewnie kontrowersyjnego wniosku: żadne przerwy dłuższe (np. 12 tygodni zalecane przez mojego ortopedę sportowego), czy też krótsze w postaci 1-2 tygodni nie przynoszą długotrwałego efektu. Po każdej przerwie i powrocie do biegania kontuzja u mnie powracała. W związku z tym nauczyłem się z nią żyć i biegać, ale cały czas kładąc szczególny nacisk na ćwiczenia rozciągające i wzmacniające. Dodatkowo zakupiłem skarpety kompresyjne, które też dały spory efekt. Teraz odczuwam jeszcze drobną bolesność następnego dnia po bieganiu, ale po kilku ćwiczeniach rozciągających ból zanika. Więc zalecam każdemu w pierwszej kolejności wykorzystanie wszystkich metod "leczenia ruchem" zanim pozwolicie sobie władować nogę do gipsu, pod pretekstem tzw. złamania zmęczeniowego, co w moim przypadku również miało nastąpić.
Ja mam również z tą specyficzną kontuzją spore doświadczenie. Nie chcę zagłębiać się zbytnio w szczegóły, ale po blisko siedmiu miesiącach walki z tą dolegliwością doszedłem do jedynego i podejrzewam, że dla wielu pewnie kontrowersyjnego wniosku: żadne przerwy dłuższe (np. 12 tygodni zalecane przez mojego ortopedę sportowego), czy też krótsze w postaci 1-2 tygodni nie przynoszą długotrwałego efektu. Po każdej przerwie i powrocie do biegania kontuzja u mnie powracała. W związku z tym nauczyłem się z nią żyć i biegać, ale cały czas kładąc szczególny nacisk na ćwiczenia rozciągające i wzmacniające. Dodatkowo zakupiłem skarpety kompresyjne, które też dały spory efekt. Teraz odczuwam jeszcze drobną bolesność następnego dnia po bieganiu, ale po kilku ćwiczeniach rozciągających ból zanika. Więc zalecam każdemu w pierwszej kolejności wykorzystanie wszystkich metod "leczenia ruchem" zanim pozwolicie sobie władować nogę do gipsu, pod pretekstem tzw. złamania zmęczeniowego, co w moim przypadku również miało nastąpić.
- javai
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 1437
- Rejestracja: 17 lis 2009, 15:50
- Życiówka na 10k: 0:49:29
- Życiówka w maratonie: brak
U mnie też czasami czuję rwanie w piszczeli. Regularnie wykonuję odpowiednie ćwiczenia. W czasie biegu nic nie odczuwam, jak już to na drugi dzień, ale wtedy wystarczy że zrobię serie 20 unoszeń stopy w staniu na pięcie i przechodzi.
Po co ja biegam?
-
- Stary Wyga
- Posty: 217
- Rejestracja: 05 gru 2009, 23:04
"zalecam każdemu w pierwszej kolejności wykorzystanie wszystkich metod "leczenia ruchem" "
Swieta prawda
Czesto tak jest, ze chory miesien/sciegno/staw itp oszczedzamy nie biegajac a on regeneruje sie ale nadal jest slaby czy wrecz nadal slabnie. Sztuka jest wtedy przy jego przewleklych bolach wzmacniac go powoli. Aplikowac obciazenia (czyli cwiczenia/rozciaganie), ktore mimo, ze bol nadal wystepuje powoduje jego stopniowe wzmacnianie.
Wystarczy zobaczyc jak to wyglada w przypadku rehabilitacji po ciezkich ortopedycznych urazach i operacjach. Np po ACL http://www.rehabilitacja.pl/modules.php ... le&sid=503
Inna sprawa to zlikwidowanie slabosci ukladu ruchu wszedzie tam gdzie kontuzja jest objawem a nie przyczyna.
Swieta prawda

Czesto tak jest, ze chory miesien/sciegno/staw itp oszczedzamy nie biegajac a on regeneruje sie ale nadal jest slaby czy wrecz nadal slabnie. Sztuka jest wtedy przy jego przewleklych bolach wzmacniac go powoli. Aplikowac obciazenia (czyli cwiczenia/rozciaganie), ktore mimo, ze bol nadal wystepuje powoduje jego stopniowe wzmacnianie.
Wystarczy zobaczyc jak to wyglada w przypadku rehabilitacji po ciezkich ortopedycznych urazach i operacjach. Np po ACL http://www.rehabilitacja.pl/modules.php ... le&sid=503
Inna sprawa to zlikwidowanie slabosci ukladu ruchu wszedzie tam gdzie kontuzja jest objawem a nie przyczyna.
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 6
- Rejestracja: 02 wrz 2010, 12:11
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam,
Nie jestem zawodowym piłkarzem ale z kolegami gramy w lidze amatorów na polskich orlikach. Nawierzchnia tam to gumowy granulat i sztuczna trawa. Pomimo tego, że gramy już dosyć długo to dopiero od kilku meczy przeraźliwie bolą mnie kości piszczelowe. Nie mięśnie wokół, a dokładnie wewnętrzny kant kości oraz ten zewnętrzny (ten na przedzie nogi). Kiedy biegam zaciskając zaciskając zęby to ból przechodzi ale jeśli zwolnię albo zatrzymam się to ból jest nie do zniesienia.
Najbardziej zauważam ten ból wtedy gdy gramy dzień po dniu. Natomiast po całym tygodniu bez gry ten ból jest też ale nie taki mocny. Boli mnie nawet teraz gdy siedzę i to miejsce dotykam.
Istotne jest to, że na nawierzchni orlikowej biegam od roku. Od roku posiadam także te same buty w których biegam po boisku. Dlatego trochę mnie to dziwi. Wiem, że może być to spowodowane przeciążeniem (jeden mecz po drugim) ale żeby aż tak?
Przepraszam jeśli nie wyrażam się fachowo ale starałem się jak najbardziej dokładnie. Czy ktoś wie co mogę z tym zrobić? Grać
rzadziej wiem ale ból i tak jest.
Dziękuję
Nie jestem zawodowym piłkarzem ale z kolegami gramy w lidze amatorów na polskich orlikach. Nawierzchnia tam to gumowy granulat i sztuczna trawa. Pomimo tego, że gramy już dosyć długo to dopiero od kilku meczy przeraźliwie bolą mnie kości piszczelowe. Nie mięśnie wokół, a dokładnie wewnętrzny kant kości oraz ten zewnętrzny (ten na przedzie nogi). Kiedy biegam zaciskając zaciskając zęby to ból przechodzi ale jeśli zwolnię albo zatrzymam się to ból jest nie do zniesienia.
Najbardziej zauważam ten ból wtedy gdy gramy dzień po dniu. Natomiast po całym tygodniu bez gry ten ból jest też ale nie taki mocny. Boli mnie nawet teraz gdy siedzę i to miejsce dotykam.
Istotne jest to, że na nawierzchni orlikowej biegam od roku. Od roku posiadam także te same buty w których biegam po boisku. Dlatego trochę mnie to dziwi. Wiem, że może być to spowodowane przeciążeniem (jeden mecz po drugim) ale żeby aż tak?
Przepraszam jeśli nie wyrażam się fachowo ale starałem się jak najbardziej dokładnie. Czy ktoś wie co mogę z tym zrobić? Grać
rzadziej wiem ale ból i tak jest.
Dziękuję
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 2
- Rejestracja: 04 paź 2010, 23:17
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Cześć !
Jestem nowy i mam problem bardzo podobny. Otóż, jeszcze parę lat temu bardzo często grałem w piłkę. Niestety w pewnym momencie pojawił się bół ALE - ten ból u mnie nie jest shin splints ! Bo z tego co wy opisujecie, to boli was jeśli już kość, albo wewnętrzna strona nóg.
U mnie ból zaczyna się dosłownie po 2 minutach biegu i jest umiejscowiony dokłądnie na tych zewnęrznych mięśniach z przodu nogi. od piszczeli do zewnątrz.
Wiem, że te mięśnie odpowiadają za podciąganie stopy do góry.
Jesli się upieram i biegam żeby przejść ten ból, to w pewnym momencie przestaje sie dać dalej biec. ból jest taki mocny.
Po takim treningu oczuwam te mięśnie jakby miały ogromne zakwasy jeszcze przez parę dni.
Czy w/w ćwiczenia są na tę dolegliwość?
Jestem nowy i mam problem bardzo podobny. Otóż, jeszcze parę lat temu bardzo często grałem w piłkę. Niestety w pewnym momencie pojawił się bół ALE - ten ból u mnie nie jest shin splints ! Bo z tego co wy opisujecie, to boli was jeśli już kość, albo wewnętrzna strona nóg.
U mnie ból zaczyna się dosłownie po 2 minutach biegu i jest umiejscowiony dokłądnie na tych zewnęrznych mięśniach z przodu nogi. od piszczeli do zewnątrz.
Wiem, że te mięśnie odpowiadają za podciąganie stopy do góry.
Jesli się upieram i biegam żeby przejść ten ból, to w pewnym momencie przestaje sie dać dalej biec. ból jest taki mocny.
Po takim treningu oczuwam te mięśnie jakby miały ogromne zakwasy jeszcze przez parę dni.
Czy w/w ćwiczenia są na tę dolegliwość?