
Półmaraton Młociński SBBP będzie moim pierwszym w życiu prawdziwym biegiem, takim z numerem startowym i sędzią. Bardzo, ale to bardzo bym chciała taką pamiątkę, jak doczołguję się do linii mety (planem bojowym jest bieg ukończyć, nieważne w jakim czasie). Będę mogła potem wnukom pokazywać: "A tak babcia pokonała pierwszy w życiu półmaraton. I to nie byle jaki, bo samego SBBP!"

(W przypadku braku potomstwa i idącego za tym braku wnucząt, zawsze mogę sobie dyplom powiesić na ścianie i pokazywać go z dumą wszystkim gościom.)
Wcześniej deklarowałam się do pomocy, ale jakoś nie widzę, co miałabym robić. Może więc przydam się do wyprodukowania tych dyplomów? Niezbędne umiejętności graficzno-komputerowe chyba posiadam...
Ah, ta wizja mnie wbiegającej na metę, te tłumy skandujące po obu stronach trasy, klikanie aparatów fotograficznych uwieczniających chwilę, kiedy przekraczam metę... rozmarzyłam się... Może lepiej pójdę pobiegać, bo inaczej to zawsze pozostanie w sferze marzeń. Sobota już blisko...
Serdecznie pozdrawiam,
Radka