Ojla, troche wiêcej wiary w siebie!
Ja sobie zawsze my¶lê tak: Paul± Radcliffe to ja ju¿ nie bêdê , ale BIEGAM i w tym jestem lepsza od zdecydowanej wiêkszo¶ci naszego zasiedzia³ego spo³eczeñstwa!
Swieta racja i zdrowe podejscie. Jolu, nie martw sie - na pewno Cie nie zostawimy. Szczerze powiedziawszy od kiedy probuje zrobic ze swojej drugiej polowki biegaczke, to nawet odkrylem uroki i zalety wolnego truchtu
Miło mi Cię czytać Joy z samego rana .
A ja sobie mówię tak - Joycat to ja już na pewno nie będę, ale jeśli uda mi się konsekwentnie przynajmniej 3 razy w tygodniu pobiegać te pół godziny to kto wie, może będą ze mnie za jakiś czas ludzie!!!
Dzięki za mobilizację
Jola
to mniej niz pol okrazenia - czyli gora jakies 600-700m, ale jest dzielna i przy moim wspoludziale biega trzy razy w tygodniu (wg planu z ksiazki Skarzynskiego). Niestety jak ja znam, to na razie nie uda sie jej przekonac - tym bardziej, ze w tym miesiacu nie bedzie miala duzo wolnego czasu.
co do treningow, to Rafal z tego co wiem moze zafundowac szeroki wachlarz tempa - od 7:30 na te 1,8 km w gore. Ja wczoraj wymieklem po 1,5 kolka tempem ok. 8:20 (albo cos kolo tego) na kolko. Tak wiec Romek sie nie przejmuj
hej,
wiem, ze Rafal jest wielki - bede mial kogo gonic , ale myslalem, ze bedziemy biegac jakos razem i jeszcze rozmawiac - ja przy 8:00 jestem na pewno niemowa i moge miec problem z wiecej niz dwoma kolkami
Och, jak fajnie sie wczoraj bieglo. Chyba pierwszy raz w tym sezonie udalo mi sie pobiec kolko ponizej 8 minut i to stosunkowo szybko (jak dla mnie i jak na ten moment sezonu) - 7:30. Ale to dzieki Markowi - pobieglismy stosunkowo rowno pierwsza polowe a druga mocno przyspieszylismy. Mierzylem na 8 a wyszlo az o 30 sekund szybciej. Anyway, bieglo sie rewelacyjnie. Szkoda tylko, ze rozciaganie zrobilismy...po biegu a nie przed:)
Ja jutro bede na 100%. Co do Ewy to do konca nie wiadomo, bede ja mocno namawial ale nie chce przegiac... ma w czwartek kolokwium.
Moze bedzie tez Dominiki, ktory kilka razy z nami biegal.
Romek - co do tempa - mysle, ze nikt z nas nie narzuca swojego tempa. Ja zawsze staram sie dostosowac do grupy. Traktuje wspolne bieganie towarzysko, oczywiscie przy okazji jest to rownie mile jak i zdrowe. Te wszystkie moje wczesniejsze opowiesci o tempie to akurat przygoda incydentalna - takiego biegu jak wczoraj z Markiem nie pamietam wczesniej, po prostu biegalismy sobie wolniej, gadalismy i takie tam.
A ile biegamy? To zalezy - ja srednio 3 okrazenia - z czego 1 wolno, 1 szybko, 1 sciezka zdrowia na koniec. Mysle, ze jutro mozemy zrobic 2-3 w wolnym tempie, rozmawiajac ze soba.
Ja bardzo sie ciesze na mysl, ze mozemy pojsc w slady SBBP i uczynic z naszego biegania impreze cykliczna. To bardzo mobilizujace.
Jolu, Kingo - dojezdzacie busem? Jolu, bedziesz z Jaskiem? Pytam dlatego, ze jesli bedzie Twoj syn to moge przyniesc Ci dzienniczek treningowy Skarzynskiego (dostalem na biegu w Skaryszewskim) - chyba kiedys chcialas go sobie obejrzec, prawda? Gdyby byl Jasiek na rowerze to czy moglabys pozyczyc mi ksiazke o plywaniu?
Kinga - co do plackow - juz o tym myslalem:) Przyniose jak tylko zdaze - wracam z pracy po 17 i nie wiem jak mi sie... ciasto zsiadzie:)
To tyle na ile. Dzis nie biegam. Wyjde chyba sam (buuuuuu... Ewa kuje do egzaminow) na roleczki. Marek tez chyba sie karatekuje wiec nie pobiega.
Mam nadzieje, ze jutro wszyscy spotkamy sie po raz pierwszy w dlugiej historii biegow w Skaryszewskim:)
Pozdrawiam Was serdecznie
Rafal