No szkoda, bo czekał prezent, i jak go znam, pewnie strzelał by jakimiś anegdotami. Miło spędziłem czas. Gadaliśmy o wszystkim i niczym/ Jedliśmy, pil....tego i byczyliśmy się. Cieszę się, że się pojawiłeś Friend. Przygrzałeś nieźle, ale do wesołego się zagoi.
W wielkie ubawinie wprawiłem domowników mówiąc im, że wnieśliśmy na górę, na której było ognisko 3 razy więcej chrustu niż spaliliśmy...
Robimy dziś powtórkę z rozrywki? Jakby co dzwonić do mnie...