Jaki krokomierz?
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 2
- Rejestracja: 10 sie 2011, 19:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam. Chcę zakupić krokomierz. Cena do max 100zł. Fajnie by było gdyby miał także opcję mierzenia tętna, ale to pewnie cena zabójcza.
http://allegro.pl/krokomierz-cyfrowy-va ... 28698.html
http://allegro.pl/krokomierz-kalorie-pu ... 34390.html
Znalazłem takie 2 oferty.
Jestem w temacie zielony wiec jak ktos może to proszę krótko wytlumaczyc na jakiej zasadzie nalicza to odległość?
Chętnie obejrzę inne propozyzję.
http://allegro.pl/krokomierz-cyfrowy-va ... 28698.html
http://allegro.pl/krokomierz-kalorie-pu ... 34390.html
Znalazłem takie 2 oferty.
Jestem w temacie zielony wiec jak ktos może to proszę krótko wytlumaczyc na jakiej zasadzie nalicza to odległość?
Chętnie obejrzę inne propozyzję.
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 894
- Rejestracja: 05 lip 2009, 17:42
- Życiówka na 10k: 42:30
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Miechów
W środku jest tak jakby wahadełko, które unosi się i opada podczas marszu. Na początku ustawia się średnią długość kroku i już. Moim zdaniem krokomierz to zły wybór, bo nie zawsze "złapie" krok.
ŻYJ ABY BIEGAĆ, BIEGAJ BY ŻYĆ
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 894
- Rejestracja: 05 lip 2009, 17:42
- Życiówka na 10k: 42:30
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Miechów
Z urządzeń to GPS albo komórka z GPS i program biegowy.
Co do pulsoMETRU to przy amatorskim sprzęcie nie ma za bardzo jakiejś różnicy. Zależy czego oczekujesz, np. interwały, pamięć(jak duża), zgrywanie do kompa, zakresy.
Nie kupuj jakiegoś no name, coś ze znanych firm(np. sigma). Mój amatorski pulsometr to sigma PC50, kupiony za kilkadziesiąt złoty, ma ponad 5 lat i dalej działa bez zarzutu:)
Co do pulsoMETRU to przy amatorskim sprzęcie nie ma za bardzo jakiejś różnicy. Zależy czego oczekujesz, np. interwały, pamięć(jak duża), zgrywanie do kompa, zakresy.
Nie kupuj jakiegoś no name, coś ze znanych firm(np. sigma). Mój amatorski pulsometr to sigma PC50, kupiony za kilkadziesiąt złoty, ma ponad 5 lat i dalej działa bez zarzutu:)
ŻYJ ABY BIEGAĆ, BIEGAJ BY ŻYĆ
-
- Wyga
- Posty: 145
- Rejestracja: 02 lip 2011, 18:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Krokomierza używam, jakiegoś starego, produkcji jeszcze CCCP, elektroniczny.
Pierwsza sprawa: krokomierz liczy kroki a nie kilometry, więc zależnie od terenu, intensywności biegu i innych zmiennych może pokazać różne wartości.
Jeżeli robi się trening interwałowy, np. przerywany marszem, to krokomierz jest bez sensu, bo dla niego krok to krok, nie ważne czy biegniemy czy idziemy.
Zatem używam tylko w biegach ciągłych.
Najpierw długo go "kalibrowałem", czyli wyznaczałem "współczynnik błędu".
Robiłem to w ten sposób:
Określałem przebiegnięty dystans na podstawie mapy satelitarnej z "run-loga" i porównywałem z odczytem z krokomierza. Wychodzi mi jakaś różnica, np. wg. mapy przebiegłem 10,301km, odczyt z krokomierza wyniósł: 9875, czyli współczynnik błędu wynosi: 1,043
Problem w tym, że w następnym, teoretycznie takim samym biegu odczyt z krokomierza się różni, zatem współczynnik błędu wychodzi inny.
Rozwiązanie: Biegam wg mapy z run-loga, odmierzam wartości z krokomierza, wyznaczam współczynnik błędu z każdego biegu. Następnie wyliczam średnią z wielu współczynników błędu.
Średnia z kilkunastu biegów wynosi u mnie 1,076 Po każdym biegu praktycznie muszę ją modyfikować, ale różnice są coraz mniejsze. Zatem jestem coraz bliżej realnego wyniku.
Generalnie biegam wg. mapy run-loga, ale czasami robię dłuższy bieg po nietypowym dla siebie terenie i wtedy mapy nie jestem w stanie odtworzyć. Krokomierz po przemnożeniu wyniku przez średni wyznaczony współczynnik błędu daje mi jakąś wartość w km, oczywiście nie tek dokładną jak odbiornik satelitarny, ale lepsze to niż nic.
Wszystko zależy jakiej oczekujemy dokładności, jeśli bardzo wysokiej, to musimy zebrać kasę na satelitę, jeżeli do własnych potrzeb wystarczy nam wartość orientacyjna, to po dokonaniu "kalibracji" powyższym sposobem mamy za paręnaście PLN narzędzie, które pozwoli na pomiar. Będzie to pomiar obarczony błędem, ale wartość odchyleń max i min, oraz wartość średnią możemy oszacować na podstawie statystycznych obliczeń, dzięki czemu daje to jakiś pogląd o przebiegniętym dystansie, zaś bez krokomierza nie wiem nic.
Pierwsza sprawa: krokomierz liczy kroki a nie kilometry, więc zależnie od terenu, intensywności biegu i innych zmiennych może pokazać różne wartości.
Jeżeli robi się trening interwałowy, np. przerywany marszem, to krokomierz jest bez sensu, bo dla niego krok to krok, nie ważne czy biegniemy czy idziemy.
Zatem używam tylko w biegach ciągłych.
Najpierw długo go "kalibrowałem", czyli wyznaczałem "współczynnik błędu".
Robiłem to w ten sposób:
Określałem przebiegnięty dystans na podstawie mapy satelitarnej z "run-loga" i porównywałem z odczytem z krokomierza. Wychodzi mi jakaś różnica, np. wg. mapy przebiegłem 10,301km, odczyt z krokomierza wyniósł: 9875, czyli współczynnik błędu wynosi: 1,043
Problem w tym, że w następnym, teoretycznie takim samym biegu odczyt z krokomierza się różni, zatem współczynnik błędu wychodzi inny.
Rozwiązanie: Biegam wg mapy z run-loga, odmierzam wartości z krokomierza, wyznaczam współczynnik błędu z każdego biegu. Następnie wyliczam średnią z wielu współczynników błędu.
Średnia z kilkunastu biegów wynosi u mnie 1,076 Po każdym biegu praktycznie muszę ją modyfikować, ale różnice są coraz mniejsze. Zatem jestem coraz bliżej realnego wyniku.
Generalnie biegam wg. mapy run-loga, ale czasami robię dłuższy bieg po nietypowym dla siebie terenie i wtedy mapy nie jestem w stanie odtworzyć. Krokomierz po przemnożeniu wyniku przez średni wyznaczony współczynnik błędu daje mi jakąś wartość w km, oczywiście nie tek dokładną jak odbiornik satelitarny, ale lepsze to niż nic.
Wszystko zależy jakiej oczekujemy dokładności, jeśli bardzo wysokiej, to musimy zebrać kasę na satelitę, jeżeli do własnych potrzeb wystarczy nam wartość orientacyjna, to po dokonaniu "kalibracji" powyższym sposobem mamy za paręnaście PLN narzędzie, które pozwoli na pomiar. Będzie to pomiar obarczony błędem, ale wartość odchyleń max i min, oraz wartość średnią możemy oszacować na podstawie statystycznych obliczeń, dzięki czemu daje to jakiś pogląd o przebiegniętym dystansie, zaś bez krokomierza nie wiem nic.
-
- Wyga
- Posty: 145
- Rejestracja: 02 lip 2011, 18:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Ciąg dalszy badań nad krokomierzami
Nabyłem ostatnio zegarek z wbudowanym pomiarem dystansu na zasadzie krokomierza (producent twierdzi że to jakiś zaawansowany "sensor", jednak nie ma tam na pewno modułu GPS, ani nie ma czujnika przypinanego do buta, wszystko mieści się wewnątrz sikora, zatem przyjmuję że to normalny krokomierz, bo w cuda nie wierzę.). Zegarek to Casio SGW-200.
Bieżnia po której ostatnio biegam ma wymiary 333 metry (pomiar z mapy satelitarnej run-loga).
Swoją drogą bardzo fajny rozmiar, bo 3 okrążenia dają niemal dokładnie 1km.
Mój stary radziecki krokomierz jest skalibrowany na stałe 1krok = 1metr i nie da się tego zmienić. Można sobie co najwyżej przeliczać na kilometry po biegu znając długość kroku.
Casio ma możliwość wprowadzenia długości kroku , sam przeliczy na kilometry.
Ustaliłem Casio na 1krok = 1metr, zabrałem oba krokomierze i wykonałem 20 okrążeń.
Odczyt z krokomierza radzieckiego: 6202
Odczyt z Casio: 6,2
!!!
Czyli krokomierze pokazały to samo
Zatem w dokładność pomiaru kroków można wierzyć.
ale ....
osobnym problemem są kilometry.
Ponieważ z mapy satelitarnej wynika że przebiegłem 6660m, zatem:
6660 / 6202 = 107,3 cm - wynosi długość mojego kroku.
Co zgadza się z wcześniejszymi pomiarami statystycznymi które prowadziłem, gdzie średnia długość mojego kroku (współczynnik błędu między pomiarem z mapy a pomiarem z krokomierza) z kilkunastu zmierzonych biegów wynosiła 107,6 (zaledwie 0,3cm różnicy !)
Zatem w krokomierz Casio mogę z czystym sumieniem wpisać wartość kroku = 107
I mam precyzyjny pomiar kilometrów ...
... czy aby na pewno ?
Tak, ale tylko pod warunkiem że biegam zawsze jednostajnym krokiem ze zbliżoną prędkością po jednolicie równym terenie
Przy podbiegach krok się skraca, przy zbiegach wydłuża, w trudniejszym terenie skraca, przy dłuższym biegu dochodzi współczynnik zmęczenia, krok znów się skraca. itp.
Zatem pomiar dystansu nie będzie tak dokładny jak z GPS, ale spojrzyjmy na sprawę inaczej: czy bardziej interesuje nas rzeczywisty przebiegnięty dystans w km, czy też rzeczywista ilość kroków jakie wykonaliśmy - które bardziej przekładają się na obraz naszego włożonego wysiłku?
Druga sprawa: pamiętajmy że całe pokolenia biegaczy obywały się bez GPS, a dystans mierzono jedynie na podstawie stopera i standardowego tempa danego biegacza - czyli jeszcze mniej dokładnie niż krokomierzem.

Nabyłem ostatnio zegarek z wbudowanym pomiarem dystansu na zasadzie krokomierza (producent twierdzi że to jakiś zaawansowany "sensor", jednak nie ma tam na pewno modułu GPS, ani nie ma czujnika przypinanego do buta, wszystko mieści się wewnątrz sikora, zatem przyjmuję że to normalny krokomierz, bo w cuda nie wierzę.). Zegarek to Casio SGW-200.
Bieżnia po której ostatnio biegam ma wymiary 333 metry (pomiar z mapy satelitarnej run-loga).
Swoją drogą bardzo fajny rozmiar, bo 3 okrążenia dają niemal dokładnie 1km.
Mój stary radziecki krokomierz jest skalibrowany na stałe 1krok = 1metr i nie da się tego zmienić. Można sobie co najwyżej przeliczać na kilometry po biegu znając długość kroku.
Casio ma możliwość wprowadzenia długości kroku , sam przeliczy na kilometry.
Ustaliłem Casio na 1krok = 1metr, zabrałem oba krokomierze i wykonałem 20 okrążeń.
Odczyt z krokomierza radzieckiego: 6202
Odczyt z Casio: 6,2
!!!
Czyli krokomierze pokazały to samo

Zatem w dokładność pomiaru kroków można wierzyć.
ale ....
osobnym problemem są kilometry.
Ponieważ z mapy satelitarnej wynika że przebiegłem 6660m, zatem:
6660 / 6202 = 107,3 cm - wynosi długość mojego kroku.
Co zgadza się z wcześniejszymi pomiarami statystycznymi które prowadziłem, gdzie średnia długość mojego kroku (współczynnik błędu między pomiarem z mapy a pomiarem z krokomierza) z kilkunastu zmierzonych biegów wynosiła 107,6 (zaledwie 0,3cm różnicy !)
Zatem w krokomierz Casio mogę z czystym sumieniem wpisać wartość kroku = 107
I mam precyzyjny pomiar kilometrów ...
... czy aby na pewno ?

Tak, ale tylko pod warunkiem że biegam zawsze jednostajnym krokiem ze zbliżoną prędkością po jednolicie równym terenie

Przy podbiegach krok się skraca, przy zbiegach wydłuża, w trudniejszym terenie skraca, przy dłuższym biegu dochodzi współczynnik zmęczenia, krok znów się skraca. itp.
Zatem pomiar dystansu nie będzie tak dokładny jak z GPS, ale spojrzyjmy na sprawę inaczej: czy bardziej interesuje nas rzeczywisty przebiegnięty dystans w km, czy też rzeczywista ilość kroków jakie wykonaliśmy - które bardziej przekładają się na obraz naszego włożonego wysiłku?
Druga sprawa: pamiętajmy że całe pokolenia biegaczy obywały się bez GPS, a dystans mierzono jedynie na podstawie stopera i standardowego tempa danego biegacza - czyli jeszcze mniej dokładnie niż krokomierzem.
-
- Wyga
- Posty: 145
- Rejestracja: 02 lip 2011, 18:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Wczorajszy bieg.
Bieżnia, 20 okrążeń. Długość bieżni 0,333km (z mapy satelitarnej).
Czyli przebiegnięty dystans = 6,66km
Odczyt z krokomierza (Casio SGW-200) = 6,7km
Wprowadzona wartość mojego kroku = 107cm.
Jak dla mnie wystarczająca dokładność.
Kasę którą zacząłem zbierać na GPS chyba przeznaczę na następne buty do biegania
Bieżnia, 20 okrążeń. Długość bieżni 0,333km (z mapy satelitarnej).
Czyli przebiegnięty dystans = 6,66km
Odczyt z krokomierza (Casio SGW-200) = 6,7km
Wprowadzona wartość mojego kroku = 107cm.
Jak dla mnie wystarczająca dokładność.
Kasę którą zacząłem zbierać na GPS chyba przeznaczę na następne buty do biegania

-
- Wyga
- Posty: 56
- Rejestracja: 03 paź 2011, 15:53
- Życiówka na 10k: 53.58
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Staines,UK
Ja na pocztku uzywalam Nike sportband, zaplacilam ok.40 funtow, na poczatek to bylo ok, tyle ze musialam dosc czesto kalibrowac. W zeszlym roku sprawilam sobie moj pierwszy garmin zegarek, za ktory wydalam duzo wiecej, ale naprawde warto bylo, to swietna pomoc w treningu, rewelacja.
Run to live, live to run!
-
- Rozgrzewający Się
- Posty: 1
- Rejestracja: 09 lis 2011, 19:12
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Witam
Patrząc po wcześniejszych opiniach, zastanawiam się czy do biegania 3 km z orientacyjnym pomiarem odległości,
który porównam z pomiarami z elektroniki roweru, jak i mapami gps nie wystarczy tańszy Casio W-752-1AV http://allegro.pl/nowy-zegarek-casio-w- ... 23110.html czy ktoś miał coś takiego w rękach?
Pozdrawiam
Patrząc po wcześniejszych opiniach, zastanawiam się czy do biegania 3 km z orientacyjnym pomiarem odległości,
który porównam z pomiarami z elektroniki roweru, jak i mapami gps nie wystarczy tańszy Casio W-752-1AV http://allegro.pl/nowy-zegarek-casio-w- ... 23110.html czy ktoś miał coś takiego w rękach?
Pozdrawiam
-
- Wyga
- Posty: 145
- Rejestracja: 02 lip 2011, 18:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Tego modelu nie miałem w ręku. Prawdopodobnie pomiar dystansu podobny. Zauważ że łapie tylko 60 okrążeń, zatem na 400m standardowej bieżni złapiesz max. 24km. Czyli półmaraton możesz biec, maraton już nieDaniel81 pisze:Witam
Patrząc po wcześniejszych opiniach, zastanawiam się czy do biegania 3 km z orientacyjnym pomiarem odległości,
który porównam z pomiarami z elektroniki roweru, jak i mapami gps nie wystarczy tańszy Casio W-752-1AV http://allegro.pl/nowy-zegarek-casio-w- ... 23110.html czy ktoś miał coś takiego w rękach?
Pozdrawiam

Ostatni bieg jaki uskuteczniałem:
W planie miałem przebiegnięcie 14km.
Biegłem prostą trasą, w większości asfaltową, aż krokomierz pokazał 7km (po powrocie do domu sprawdziłem na mapie satelitarnej, pokazała 6,842km). Po osiągnięciu połowy trasy zawróciłem, złapałem międzyczas i wróciłem dokładnie tą samą drogą. W drodze powrotnej, po przebiegnięciu tego samego dystansu krokomierz pokazał na mecie 7,5km. Razem 14,5km, wg. mapy: 13,684km.
Czyli: pierwsza połowa trasy dość dokładnie, druga: znacznie gorzej

Co mogło mieć wpływ?
Zapewne kilka czynników:
- po drodze musiałem pokonać ruchliwą ulicę, przejście dla pieszych ze światłami, musiałem czekać na zielone, w trakcie czekania truchtałem w miejscu żeby nie zmarznąć, stopera nie zatrzymywałem, zatem krokomierz też pracował - naliczał kroki bo rzeczywiście je wykonywałem, tyle że były to kroki w miejscu, więc naprawdę rzeczywistego dystansu nie przybywało. W powrotnej drodze ta sama sytuacja, ale czas oczekiwania na zielone na pewno nie był taki sam.
- czynnik zmęczenia. Jestem biegaczem raczej początkującym, 14km to dla mnie spory dystans, zatem na pewno w drugiej połowie biegu stawiałem już krótsze kroki niż w pierwszej.
- teren wprawdzie był w miarę płaski, nizinny, jednak niewielkie nachylenia trasy mogły mieć wpływ na długość kroku.
Najbardziej zastanawia mnie to truchtanie w miejscu - rzeczywiście krokomierz w takiej sytuacji liczy, a GPS - nie. Tylko co w tym wypadku jest bardziej miarodajne dla biegacza?

