Kachitko i T.time,kachita pisze:I ja wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji o butach, a mianowicie moją całkowicie prywatną opinię o Asicsach Enduro. Otóż całą zeszłą jesień i zimię przebiegałam w tych butach. Biegałam w nich też tego lata. I poprzedniego. I w ogóle często w nich biegam, bo są to szalenie wygodne buty, kapciuszki ulubione. Mój model ma jakąś tam poduszkę żelową pod piętą, więc amortyzacja jest. Mała bo mała, ale zawsze. Są elastyczne, a to w butach lubię. Na zbitym śniegu trochę się ślizgały, ale to chyba tylko kolce by pomogły. Przy silnej ulewie i bieganiu po kałużach oczywiście przemokły zupełnie, ale woda szybko wypłynęła na zewnątrz i nie były ciężkie. Jedyny minus to rozwiązujące się sznurówki, ale wiążę podwójnie i jest git. I wiem, że jak tylko się zniszczą (a śladów zużycia nadal nie ma, oprócz może jakiejś plamki na siateczce), to bez zastanowienia kupuję następną parę, bo moim zdaniem to bardzo fajne buty wiosenno-jesienne do parku i do lasu. A nawet na chodnik.
Dziękuję za uwagę
choc mi tu Katarina i Kanas zamacily w glowach, a i Wolfik dorzucil swoje, bardzo jestem za Waszymi Asicsami Enduro :D ewentualnie (babciowymi - jak to okreslil Zoltar), Sauconami Jazz. W duzej mierze dlatego, ze oba modele sa dla neutralno-supinujacych, sa piekne tabelki na bieganie.pl z typologia butow obu firm. Od biedy ten Pekin przebiegam po stadionie w moich lansach-bansach (New Balance;), a potem juz wskocze w trailowki. Taki jest plan. A teraz dzialanie, czyli pobozna modlitwa, zebym znalazla tu miejsce, gdzie bede mogla przymierzyc Asicsy....

A jak mrzonki o gorach cialem sie stana, to wtedy sobie kupie wypasiooooooone Salomony albo inne Inov-8ty i bede sie madrzyc:D