Qba Krause pisze:no ale oczywiście, że będzie różnica.
w dzisiejszych czasach nie robi się rzeczy z nastawieniem by posłużyły jak najdłużej, tylko obliczając dokładnie starzenie się produktu. ubrania po iluś praniach/czyszczeniaach mechacą się/tracą fason i kolory, butom biegowym siada amortyzacja. na pewno technicznie możliwe byłoby zastosowanie takich materiałów, które gwarantowałyby większą odpornośc pianki na zgniatanie ale producentowi to na rękę, że amorki siadają i trzeba kupić nowy but.
sama nasuwa się analogia samochodowa i przykład produkowanych niegdyś mercedesów, to już tak na marginesie
Qba Krause pisze:jeżeli ktoś się śmieje ze mnie, że biegam w butach mini z kilka stów (choć po prawdzie nie kupiłem ich wcale) to ja odpowiadam ze śmiechem, ze moje kilka stów starczy mi pewnie na długie lata, a wy musicie kilka stów wykładać co roku :P
niekoniecznie, zawsze można zastosować tuning

Dla mnie to nie powód do śmiechu, jedynie ciekawość i chęć spróbowania, ale póki co przy mojej wadze 82-84kg/182cm, nie będę się wygłupiał
wolf1971 pisze:Ja wiedziałem, że tak będzie

A pytanie brzmiało:
Jak często zmieniać buty? I tylko tak

Tak jak pisałem wcezśniej, założenia są bardzo proste i w wielu przypadkach się sprawdzają, ale jak wskazują poniższe posty, jest też wiele przypadków gdzie wymiana butów co 2, 3 czy nawet 4 miesiące, jest bardzo na wyrost.
wolf1971 pisze:Ja wiem, że wymiana zależy od wielu czynników. Rodzaj podłoża, model buta, waga biegacza, podłoże itp... Dlatego swoim postem chciałem ciut pomóc innym, mi podobnym amatorom. Ewentualnie ktoś może podzieliłby się swoim doświadczeniem... A tu kij w mrowisko, burza w szklance...

A tak na marginesie... Mam wrażenie, że biegający w amortyzowanych butach (w tym i ja) to jakiś gorszy gatunek biegacza

Moim zdaniem, jeżeli ktoś zacznie bieganie i wciągnie się na tyle żeby przebiec 500-800 km, nie jest już totalnym laikiem

, amatorem owszem i będzie wiedział kiedy nastąpi ten miły moment wskoczenia w nowe laczki.