Dzięki wielkie za wsparcie moralne!

Tak szczerze to jestem bardzo zdziwiona jak bardzo jestem powolna i mało wytrzymała. Myślałam, że będę szybsza.

Wydawało mi się, że po tych czterech miesiącach regularnych treningów to trzydzieści minut łyknę tak z tempem 5:00, spokojnie.

Nie miałam pojęcia co to tak naprawdę znaczy. Nie mówiąc o swoich możliwościach i o tym ile będę się musiała napracować, żeby na danym dystansie poprawić wynik np. pół minuty itd. W ogóle zawsze mi się wydawało bieganie jakieś takie mało imponujące. Jak to ktoś biega? No ja też mogę biegać. Przecież każdy to potrafi. Nawet dziecko.
Poza tym bardzo mnie zmyliło to, że jak byłam dzieciakiem i nastolatką to byłam bardzo szybka w sprincie i chyba do tego cały czas się w głowie odnoszę. I dlatego tak mnie wkurza to, że jestem teraz taka cholernie ślamazarna.
A że kiedyś najdłuższy dystans jaki byłam w stanie przebiec to sprinterska setka to już nie pamiętam. Bo ja w ogóle tak mam, że jak coś robię pierwszy raz i mi się uda to się cieszę jak dziecko, ale zaraz chcę więcej. Pierwsze 20 minut ciągłego biegu ucieszyło mnie tak, że o mało nie popłakałam się z emocji. Ale drugie już nie. Bo już chciałam szybciej. I tak ciągle. Każdy trening to dla mnie lekcja pokory. Poza tym, kurde - stara jestem! Ciało ma już zupełnie inne możliwości niż kiedyś i też muszę się z tym pogodzić. Łatwo nie jest. Grrr...
Ale tak ogólnie to najczęściej mi się śmiać chce z samej siebie.
Za to do innych biegających nabrałam wielkiego szacunku. Nie tylko tych super szybkich jak większość z Was na forum, ale w ogóle: do wszystkich.
A na trasie najserdeczniejszym uśmiechem pozdrawiam zawsze osoby po których najbardziej widać, że je to sporo kosztuje. Grubszych, sapiących, bez kondycji, bardzo wolnych. Wiem jak dużo ich kosztuje to bieganie. Oj wiem!
Strasb - gratulacje z powodu rocznicy! I 2h-dzin!
Mar_jas - kupiłeś te butki w końcu marudo?
