Dziękuje, wiadomo, że to mała rzecz, bardzo mała... ale cieszy i stoi nad TV
Ciężko u mnie teraz, bo sobie zabraniam biegania... masakra, myślałem, że po tych wszystkich startach, 2 maratonach wiosennych będę wdzięczny za moment odpoczynku, a jestem w takim łaknieniu biegania jak nigdy. Ale dobrze, pozmieniam co nieco, trzeba teraz zrealizować coś konkretnego, żeby na jesieni być w formie na PB...
Waga spada z każdym dniem deczko, dobrze. Bez biegania jakoś mogę zapanować nad bilansem kalorycznym.
Najgorsze, że z kumplem zaczynamy planować naprawdę karkołomne pomysły o dużym kilometrażu
