To wszystko wynik przewlekle chorych zatok ... ale pracuję nad tymjackma pisze: A z tymi wirusami to u Ciebie przechlapane, co chwila coś. Nie zazdroszczę.

Moderator: infernal
To wszystko wynik przewlekle chorych zatok ... ale pracuję nad tymjackma pisze: A z tymi wirusami to u Ciebie przechlapane, co chwila coś. Nie zazdroszczę.
Dziękuję, choć zdecydowanie brakuje mi systematycznościstrasb pisze:Podziwiam determinację i zdolności organizacyjne, jest od kogo się uczyć.
Zawsze byłam przeciwna bieganiu w kółko, a teraz cieszę się, że mam równo, miękko i sucho pod nogamiKredk@ pisze: Kusisz mnie tym stadionem, a ja dotrzeć na niego nie mogę...![]()
Przypomniało mi się, że Jednemu Znajomemu poleciłam podobną kurację, ale jakoś z rozpędu dodałam w zaleceniachrobbur pisze:Cafe - jak już się wykurujesz to polecam na codzień czosnek, nie za dużo, tak z 1/3 ząbka. Jak popijesz mlekiem z miodem to nawet nikt nie wyczuje. Chyba.
Przebiegliśmy razem za rękę ( przez pierwsze 10 km Miałżon ciągnął mnie, przez kolejne ja JegoŚlimak pisze:Widzę rodzinnie sobie biegacie![]()
cafe pisze:Przebiegliśmy razem za rękę ( przez pierwsze 10 km Miałżon ciągnął mnie, przez kolejne ja JegoŚlimak pisze:Widzę rodzinnie sobie biegacie![]()
)
dwa półmaratony. Staramy się wzajemnie mobilizować do wyjścia na trening, ale wspólne bieganie
jest dosyć męczące ... Miałżon biega szybciej, czym mnie złościwbiega na mój tor, zabiegając mi drogę
tłumaczy, że " chciał się poprzytulać"
Tego Ci życzęŚlimak pisze: Czuję że to będzie dobry dzień
Poprawił mi się nastrój po przeczytaniu Twego komentarza do ,, rodzinnego biegania,,cafe pisze:Tego Ci życzęŚlimak pisze: Czuję że to będzie dobry dzieńale skąd takie wyznanie ?
Tak szybko przebierał nogami, że chwilami miałam wrażenie, że ma ich nawet 6rushatek pisze:Cafe,
czy Wasz "człowiek-torpeda" miał jakieś znaki szczególne? noo nie wiem.. zielone uszy, 4 nogi.. a może chociaż czapkę na głowie?
mój miał czapkę naciągniętą na uszy
to się nazywa UPÓR!cafe pisze: Ubrałam się w gatki, kurteczkę, buciki, założyłam mp3 na uszy i ... zaczęłam truchtać po korytarzu.
To się nazywa desperacja10 minut rozgrzewki, minęłam się w windzie z rozgrzanym ( popędzanym
przez telefon ) Miałżonem i pobiegłam na stadion. 13 okrążeń, później kółeczka wokoło Młodej, wracając
razem do domu. Plan wykonany ![/i]
Moi sąsiedzi już nie zwracają na mnie uwagi. Na początku pytali po co biegam, a dlaczego jeżdżę tak ranochel pisze: mnie się zeszłej zimy zdarzyło truchtać w miejscu na balkonie, bo pora była już bardzo nieprzyzwoita na prawdziwe zewnątrz.ale nie wiem, czy zdecydowałabym się na korytarz, chociaż sąsiedzi już chyba przywykli, że czasem widują mnie czerwoną jak buraczek w kompletnym nieładzie i specyficznym stroju.