Teraz jest N, 29 marca 2020, 18:35

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Biegam bo lubię
Nowy postNapisane: Pn, 24 lutego 2020, 10:02 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt, 28 lipca 2017, 08:07
Posty: 48
Lokalizacja: Gliwice
17.02-23.02.2020

Wtorek:

wszystkiego po trochu
śr tempo - 5:17
dystans - 18,15 km

Na ten dzień zaplanowałem sobie dłuższe wybieganie. Niestety, huraganowe wiatry dalej dają się we znaki. Zacząłem po chodnikach kierując się w stronę pól i lasków. Jak wybiegłem zza zabudowań - kierunek zachód, zaczęło nieźle napierać wiatrem. Ścieżkami wśród pól szło ciężko ale wkońcu skręciłem w las. Myślałem, że będzie ciszej, jednak nic z tego. Doszło błotko i przedzieranie się przez krzaczory i powalone (pewnie przez te wichury) konary i gałęzie. Po wybiegnięciu z lasu dalej poruszałem się wśród pól tym razem na południowy zachód. Droga cały czas lekko pod górkę. W pewnym momencie dałem za wygraną i skręciłem na wschód, ale niestety musiałem przebijać się przez pola. Miejscami zaorane, posiane, słowem grząsko i błotniście. Akurat miedze szły w inna stronę. Na szczęście w tą stronę czułem jak mnie wiatr pchał :hej:

Czwartek:

wolne kręcenie po ulicach i bezdrożach
śr. tempo - 5:18
duystans - 17,20 km

Wiatr nie ustępuje, więc znowu wpadło coś spokojnego i dłuższego. Trochę asfaltu i chodników, trochę nowych biegowo ścieżek miejscami błotnych.

Sobota:

bieżnia
śr. tempo 4:41
dystans - 11,10 km

Dzień wcześniej sprawdzałem, że z rana ma nie wiać, więc zaplanowałem pokręcić coś szybszego na bieżni. Obudziłem się przed 7 ale nie chciało się wychodzić z ciepłego łóżka :ble: Wkońcu dzieciaki władowały się nam do łóżka więc wygramoliłem się. Żona śpi, dzieciaki oglądają bajki na tv, a ja się ubieram. Pół szklanki wody, zero szamki i wychodzę. W nocy był mróz. Auta białe, na kałużach szkiełko. Lekko dobiegam na Orlik. Tam rozciąganko i ruszam na kilka okrążeń rozgrzewkowych. Bieżnia śliska. Plan: 6x800 -> 4:15, przerwa 3 minuty... Okrążenia wchodzą następująco: 4:15, 4:14, 4:11, 4:15, 4:14, 4:09. Ostatnie było już ostro ale dałem radę. Schłodzenie i lekko do domciu. Wiatr miał nie wiać. No właśnie MIAŁ. Co prawda lżej niż w poprzednie dni ale nie była to cisza.
kiedy wkońcu ten wiatr się uspokoi. Dzisiaj dalej dmucha i się zastanawiam co i gdzie pobiegać. Plus tego - można spokojnie oddychać :hahaha:

_________________
BLOG
KOMENTARZ

STRAVA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Biegam bo lubię
Nowy postNapisane: Wt, 3 marca 2020, 10:59 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt, 28 lipca 2017, 08:07
Posty: 48
Lokalizacja: Gliwice
24.02-01.03.2020

Poniedziałek:

długas
śr. tempo - 4:54 (tętno: 85%/94%)
dystans - 16,38 km

Znowu wiatr szalał na trasie. Dopóki biegłem wśród zabudowań było w miarę ok. Jazdy wietrzne zaczęły się na otwartej przestrzeni i to jeszcze biegnąc na zachód, więc nie szarżowałem. Jednak po zmianie kierunku biegu na północ i wschód postanowiłem przyśpieszać. Weszły nawet 3 odcinki po ok 1km gdzie "pędziłem" - 2 z tych odcinków weszły nawet na tempie 4:20-25 :hej: przez co tętno szybowało ostro w górę.

Środa:

KAZIK
śr. tempo - 5:23 (tętno: 81%/87%)
dystans - 12:56 km

Popracowałem troszkę nad siłą. Standardowy dobieg to ok 4 km, z czego połowa to cały czas do góry ( wznios ok 27m, później z górki). No i zacząłem kręcić kółeczka. Tym razem były one troszkę krótsze - nie wbiegałem do parku tylko góra jedną stroną ulicy i odrazu nawrót i na dół. 6 razy góra/dół, następnie dookoła parku i ponownie góra/dól tym razem 7 powtórzeń. Z tego co znalazłem po mapach to ulica ta ma wznios ok 7-8 m na odcinku ok 220m, więc troszkę się napracowałem :bum:

Piątek:

miał być luzik
śr. tempo - 5:10 (tętno: 80%/85%)
dystans - 11,53 km

Od rana sprawdzałem pogody gdyż prognozowali opady deszczy, więc chciałem się wcisnąć między nie. Wystartowałem. Słoneczko ostro świeciło,lekki wiaterek, chociaż na horyzoncie widziałem czarne chmury. Tempo lajtowe. Gdzieś po 4 km zrobiło się ciemno. Zaczęło sypać ostrym śniegiem, który zacinał z wiatrem ostro w twarz. Po kilku minutach opad zmienił się na mega płatki, wszystko wkoło robiło się białe, ja też. Jednak było ciepło więc to topniało i robiło się mokro i pełno kałuż. Chodzę w okularach - tak też biegam, więc palce robiły za wycieraczki, chociaż po chwili i tak nic nie widziałem :hej: Buty przemoczone, ciuchy też mogłem wykręcać. Opad trwał ok 25 minut i wyszło ponownie ostre słońce. Zanim dobiegłem do domu, po śniegu nie było prawie śladu, tylko wszystko mokre. Pierwszy w tym sezonie zimowym tak duży opad śniegu w dzień - śnieżyca, musiał się zdarzyć akurat wtedy, gdy biegałem. Nie mogło to zaczekać choćby z pół godziny :wrr:

Niedziela:

Bieg Tropem Wilczym
śr. tempo - 4:59 (tętno: 88%/98% :szok: :szok: )
dystans - 10,39 km

Czwarty bieg w tym tygodniu. Bieg odbywał się w parku, w którym biegałem już parę razy. Oficjalnie był na dystansie 11 km, ale z tego co widziałem większości osobom wyszło ok 10,4-10,6 km na dwóch pętelkach. Nie było też żadnego pomiaru czasu. Było ciepło i niestety ubrałem się za grubo. Buty też nie dobrałem odpowiednich na trasę. W nocy padało i większość trasy było bardzo błotnej a ja w asfaltówkach się ślizgałem. Profil trasy był pagórkowaty. Mimo tego biegło mi się bardzo źle i ciężko co widać po tętnie, które podbiło prawie do maksa, co mi się nie zdarza nawet na interwałach. Widocznie to nie był mój dzień i zmęczyły mnie 3 poprzednie, jakby nie było mocne biegi :ble:

_________________
BLOG
KOMENTARZ

STRAVA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Biegam bo lubię
Nowy postNapisane: N, 15 marca 2020, 15:08 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt, 28 lipca 2017, 08:07
Posty: 48
Lokalizacja: Gliwice
02.03-08.03.2020

03.03 wtorek:

długo i "luźno"
śr. tempo - 5:12 (tętno:84%/90%)
dystans - 20,7 km

Pogoda była średnia, od rana mocna padało, ale udało mi się wstrzelić w lukę bez deszczu. Biegłem delikatnie, chociaż wciąż mi było ciężko co widać po tętnie.

05.03 czwartek:

lekkie kółeczko
śr. tempo - 5:16 (tętno: 79%/85%)
dystans - 14,5 km

W ten dzień ekipa wymieniała u nas okna (stara kamienica a okna już miały ze 20 lat więc postanowiliśmy zainwestować w nowe). Skończyli koło 15 więc z żoną wzięliśmy się za sprzątanie. Dzieciaki cały dzień u babci więc był luz. Po 18 z grubsza było ogarnięte, więc żona po dzieciaki a ja w teren. Ciemno już było, więc pozostało mi bieganie po oświetlonych ulicach.

Jako, że "dawno" nic nie odświeżaliśmy w mieszkaniu, małżonka postanowiła, że dobrze by było pomalować przy okazji pokoje i wymienić tapetę w przedpokoju :bum: :bum: No więc cały piątek (po pracy) obrabiałem gipsem wkoło okien. W sobotę przystąpiliśmy do tapetowania przedpokoju, który jest malutki, jednak bardzo niewymiarowy. Tylko jeden pasek tapety był położony w całości. Reszta to było pasowanie, docinanie, kombinowanie ze wzorkami. W niedziele nic mi się nie chciało, nawet biegać :jatylko: W poniedziałek i we wtorek zostało mi pomalowanie pokoi i kuchni :ble:

09.03-15.03.2020

Poniedziałek:

bieżnia
śr. tempo - 4:44 (tętno: 86%/96%)
dystans - 11,32 km

Plan: 5x1200 po 4:15-20 na przerwie 3 minuty. Dobieg, rozgrzewka i 1,25 km wolniutko i zaczynamy. Pierwsze kółko weszło po 4:16 i było ok. Drugie powtórzenie chyba za bardzo pocisnąłem - 4:13, następne podobnie - 4:14, więc przeszedłem po nim na 70 m w marsz. CZwarte powtórzenie robiłem już na granicy założenia ale się udało - 4:20. Ostatnie pocisnąłem ostatkiem sił i zamknąłem w 4:16 więc musiałem się na kilkanaście sekund zatrzymać. Potruchtałem jeszcze chwilkę i do domu.

Czwartek:

huragan na bezdrożach
śr. tempo - 5:14 (tętno: 84%/90%)
dystans - 20,7 km

Wkońcu ZACZĘŁO się pandemonium. Postanowiłem więc wyruszyć gdzieś, gdzie jest mało ludzi - lasy i pola. # kilometry dobiegu po chodnikach i wkraczamy na bezdroża. Ostatnio co biegam tą trasą to zawsze wieje. Jednak dzisiaj było chyba apogeum wiatru. Nigdy tak nie dmuchało mi w twarz :trup: Cisnę przez pola ale wiem, że zaraz skręcę w las i tam będzie spokojniej. G*wno nie spokojniej. Dalej dmie drzewa się kołyszą, multum połamanych gałęzi i konarów. Spotkałem tylko malutkiego warchlaczka, na którego prawie nadepnąłem - w ostatniej chwili uciekł w krzaki. A ja zacząłem się rozglądać, czy mnie mamuśka nie ściga :bum: Wybiegam z lasu i ściana z wiatru. Gdybym był lżejszy to chyba bym odleciał, tak dmuchało :wrrwrr: Ostatnio gdy "tędy" biegłem to skręciłem prosto w pola. Tym razem postanowiłem walczyć i docisnąłem do następnego lasku. Mega błoto i z powrotem. Momentami dmuchało w plecy ale częściej ponownie wmordewind :trup: Po drodze, oprócz odcinka najbliżej domu, nikogo nie widziałem.

Sobota:

#siedzewdomu #biegamwlesie
śr. tempo - 5:14 (tętno: 78%/85%)
dystans - 16,5 km

Zaczynamy "kwarantanne". Dzieciaki od poniedziałku w domu więc ja też od poniedziałku wziąłem w pracy opiekę. Żona jest pielęgniarką, więc dopóki jest zdrowa (wszyscy w domu zdrowi na razie) musi pracować. Lekkie zapasy zrobiliśmy aby nigdzie nie wychodzić bez potrzeby.
Wsiadam w auto i jadę do lasu. Już na parkingu kilka aut, ale nikogo nie widzę. Za to w lesie multum ludzi, zarówno spacerowiczów, kijkarzy, rowerzystów i 2 biegaczy. Trochę się pokręciłem po lesie i po polach. A auto i do domciu.

_________________
BLOG
KOMENTARZ

STRAVA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Biegam bo lubię
Nowy postNapisane: Pt, 20 marca 2020, 23:02 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt, 28 lipca 2017, 08:07
Posty: 48
Lokalizacja: Gliwice
16-22.03.2020

Poniedziałek:

wiatr w polach
śr tempo - 5:00 (tętno: 82%/88%)
dystans - 17,5 km

Pisałem ostatnio, że biegałem w najgorszych do tej pory warunkach wietrznych... W ten dzień było jeszcze gorzej. Zgodnie zaleceniami wybrałem się w tereny odludne. Wiązało się to z biegiem na południe. Przez pola tak wiało, że nawiewało z tych pół i w ustach miałem pełno piachu. Jednak po nawrocie, postanowiłem troszkę przycisnąć :spoko: bo biegło się dobrze. Po drodze spotkałem dwóch biegaczy, natomiast w okolicach zamieszkałych sporo ludzi, a przy marketach nawet dużo. Gdzie ta izolacja, ja się pytam...

Środa:

hałdy
śr. tempo - 5:39 (tętno: 84%/94%)
dystans - 12,2 km

Piękna wiosenna, pogoda. Przyowdziałem krótkie spodenki, bluzka z długim rękawem, w auto i na Sośnicę. Przebiegając przez las, multum ludzi. Zarówno spacerowiczów jak i kijkarzy i rowerzystów. Na hałdach już prawie wszystko wyschło (ostatnio wszystko pokrywała nautella) więc biegało się bardzo dobrze. Pokręciłem troszkę podbiegów/zbiegów i do domciu. Garmin jednak coś źle liczy przewyższenia :wrr:

Piątek:

"zawody" ???
śr. tempo - 4:44 (tętno: 83%/94%)
dystans - 19 km

Znowu wspaniała pogoda, więc to wykorzystałem, gdyż jutro ma się to zmienić (od wieczora pada już deszcz). Na nogach nowy nabytek - Pulseboost HD. Przyszły ponad tydzień demu ale dopiero dzisiaj był ich debiut. Znowu na długo (góra) / krótko (dół) władowałem się w samochód i na serwisówkę A4. Wysiadam z auta i ruszam najpierw spokojnie kontrolując i obserwując ciżemki. Wszystko wporzo, nic nie ciśnie i nie ma luzu. Cholewka wygodnie opina stopę, podeszwa dobrze trzyma, nie czuć drobnych kamieni. jakieś 200-300 m nawet leciałem po bezdrożach i wszystko idealnie. Postanawiam przyspieszyć. Na 4-5 km przypomniałem sobie, że w najbliższą niedzielę miałem biegać zawody na 10k - gdyby nie KORONA. Więc dociskam dalej. Trasę sobie ustaliłem na 2 pętelki, z czego powinno wyjść ok 18,5-19 km. . Na 7-8 km postanawiam, że drugie okrążenie dociskamy ostro, tak jakbym leciał normalnie zawody. No i cisnę i wychodzi z tego niezłe BNP. Pod koniec szuję już braki energetyczne - zjadłem dzisiaj tylko skromną bułeczkę na śniadanie, nie zabrałem nic na drogę i nic nie przekąsiłem przed biegiem - mam tylko wodę ze sobą. Gdyby nie to, to pocisnąłbym jeszcze te 2,1 km to połówki. 19 zrobiłem w 1:30 więc te 2 km więcej spokojnie trzasnąłbym w ok 8,5-9 minuty i wpadłaby życiówka :hej: Może gdzieś za miesiąc spróbuję :hejhej: Mimo tego i bezwiednie poprawiłem się na 10k, co prawda o kilka sekund ale zawsze coś :spoczko: a piłowałem przecież więcej.

Od piątku, kiedy ostatni raz byłem w pracy, wychodziłem z domu tylko 4 razy i każde z tych wyjść dotyczyło biegania. Z tego co widzę, to ludzie wędrują po ulicach minimalnie mniej niż przed KORONĄ. Jadąc autem, czy przebiegając w pobliżu Biedronki, Lidla widzę sporo osób, głównie starszych. Na placach zabaw bawią się dzieci. W lesie jak pisałem sporo ludzi, przy autostradzie ruch jak wcześniej w miesiącach wiosennych. Nie widzę żeby udzie jakoś respektowali przebywanie w domach :echech: Ja następny tydzień też z dzieciakami w domu będę siedział (one ostatni raz na dworze były w zeszły czwartek). Żona tylko kursuje do pracy. Co prawda dostają już trochę pierdolca od tego - ja przy nich też :bum: no ale taka jest potrzeba wyższa. Myślę, że do świąt nie wytrzymają w domu i trzeba będzie ich będzie "przewietrzyć" ale napewno wybiorę miejsce gdzie nikogo nie będzie...

#ZOSTANWDOMU

_________________
BLOG
KOMENTARZ

STRAVA


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL